Witam, mam 23 lata, i zastanawiam się czy mam problem. Otóż nie lubię seksu, właściwie to chyba tak naprawdę jeszcze nie miałam takiego "prawdziwego" seksu. Jeszcze parę lat temu myślałam, że seks to coś wspaniałego, co zbliża ludzi, że jest to wspaniałe uczucie i wyczekiwałam tego, chciałam mieć osobę którą będę kochać z którą będę to robić. Mam 23 lata, jestem ze swoich chłopakiem od 2 lat i to z nim przeżywałam wszystko po raz pierwszy. Zanim go poznałam, nigdy wcześniej się nie masturbowałam (nie miałam nigdy takiej potrzeby) ani nie uprawiałam seksu (nie miałam wcześniej chłopaka, a nie chciałam robić tego z kimś przypadkowym). Nie jestem osobą religijną, jeśli ktoś by się pytał. Próbujemy z chłopakiem uprawiać seks już od 1,5 roku, raz na jakiś czas, co jakiś miesiąc-dwa. Ja już sama nie chcę nawet próbować, robimy to mechanicznie, przez chwilę, "przebijamy mnie".... Kiedy on próbuje we mnie wchodzić to strasznie mnie to boli, zaczęliśmy używać żelu, to w końcu jego penis jakoś wszedł, nawet sporo go weszło, już nawet nie boli, ale nie jest to dla mnie w ogóle przyjemne. Po prostu cos we mnie wchodzi, i jeszcze na dodatek powoduje nieprzyjemne uczucie pchania mi do srodka powietrza. Od tego czasu nie wiem czym ludzie się tak podniecają, jeśli chodzi o fenomen seksu- a może to ze mną jest coś nie tak? Nie odczuwam z tego żadnej przyjemności. Nie chcę tego robić, jestem zła kiedy widzę, że on ma z tego jakąś przyjemność a ja w ogóle. Nie czuje sie tym jakos obrzydzona, bardziej czuje sie zle sama ze soba, ze pozwalam komus robic mi przykrosc, bo czuje sie wtedy samotnie, tak jakbym nie znala tego czlowieka, jakbym robila to z kims obcym. Jest mi wtedy smutno i przykro, bo nie tak wyobrażałam sobie seks, zblizenia, kochanie sie.... strasznie się rozczarowałam seksem, myślę sobie, że może coś jest ze mną nie tak, że może to moja wina, a może trzeba jeszcze kilka razy spróbować zanim zacznie być dobrze, dlatego pozwalam mu dalej robic swoje i odwracam głowę w drugą stronę i łzy ciekną mi po policzku. Myślę o tym, ze chcialabym wrocic do domu, polozyc sie na lozku i przytulic psa, przy kims, kto nie chce mnie tylko macać, tylko kto chce mnie bez tego. chce wtedy byc z dala od mojego chlopaka od ktorego nie czuje prawdziwego uczucia, chociaz on mowi ze mnie kocha i ogolnie dba o mnie. Kiedy on widzi moje lzy, to przestaje sie ruszac, ale potem jest na mnie zły, że ten nasz seks zawsze się tak kończy- moim płaczem, kłócimy się. Mój chłopak, zanim mnie poznał, wiele razy uprawiał seks z jakimiś kobietami, ma duze potrzeby seksualne, mowi ze ma z tym problem, ale nic z tym nie robi, wlasciwie to nawet mu pasuje, a potem twierdzi ze jest facetem to to jest normalne. Na początku w ogóle nie nalegał na seks, potem już chciał to robić, ja zresztą też, ale nie udawało się. Teraz albo nic nie mowi, albo nalega, dobiera sie do mnie, ja odpedzam sie od niego rekami, potrafie go uderzyc, zeby mnie zostawil i zeby mnie nie zmuszal. zupelnie sie zniechecilam. Ja lubie sie przytulac, calowac, dotykac, ale kiedy ma "do tego" dojsc, to od razu trace humor, bo wiem co sie bedzie zaraz dzialo i w jakim bede nastroju za jakis czas. Byłam u ginekologa, dowiedziałam się, że wszystko jest ze mną w porządku, że mam normalną budowę. Mieszkaliśmy razem przez rok, jednak przez kłótnie (m.in. o sprawy seksu, o to jego dobieranie sie do mnie) wyprowadziłam się, ale dalej się spotykamy, codziennie, on chce zebym wrocila, ale ja nie chce na razie, to kolejny powod dla ktorego on jest zly, bo mowi, ze ja sie nim bawie. Bardzo go kocham i zalezy mi na nim, chce zeby bylo nam razem dobrze. Jedyny seks jaki uprawiamy i ktory sprawia mi przyjemnosc to seks oralny, chociaz robimy to dla niego, co jakis czas, zeby nie marudzil. Ogólnie nie lubię seksu, uważam że jest beznadziejny, że to tylko strata czasu, kojarzy mi się ze smrodem, potem, brudem, strata czasu i energii. I przed i po trzeba się umyć, pościel jest mokra, przepocona, brudna. Nie lubię tego, że muszę zmarnować na to swój czas, kiedy wolałabym np. poczytać sobie książkę w tym czasie. Mój chłopak regularnie się do mnie "dobiera", łapie mnie za piersi, tyłek itd. Mowi, ze bardzo mu sie podobam i ze go podniecam... Ale ja nie lubię tego, czuję się jak jakaś dmuchana lala, nie czuję w tym miłości, tylko po prostu potrzeby seksualne, które mój chłopak chce za moją pomocą zaspokoić. Chciałabym, żeby potrafił mnie normalnie przytulić, ale jemu po chwili staje i zaczyna się ocierać. Rozumiem, że to reakcja organizmu, ale jemu się tak robi za każdym razem, nawet kiedy płaczę, kiedy jestem smutna gdy zdarzy mi się coś przykrego i mu opowiadam o tym, potrzebuję wsparcia a jemu się chce seksu. Jest to przykre, mam wtedy wrażenie że to nie jest mój chłopak, przyjaciel, osoba najblizsza, ktora mnie kocha, tylko prymityw, ktoremu chce sie tylko piep**yc. Mój chłopak stwierdził ostatnio, ze jestem jak kloda, ze jestem nienormalna, ze nie chce seksu i ze on chce to robic. Sasiadka licealistka za sciana robi to co 2 dni ze swoim chlopakiem, kiedy jej matka chodzi na nocki do pracy, wszystko slychac, dla mnie jest to nie do zniesienia. dla mojego chlopaka wrecz przeciwnie, on sam chcialby miec taka dziewczyne, ktora by lubila seks. ale to nie jest tak, ze ja nie chce tego robic, poniewaz ja chce, ja tez mam swoje potrzeby, moje cialo takze. co kilka dni, ostatnio nawet czesto masturbuje sie, wlaczam sobie jakies porno (na ktorym seks wydaje sie swietny) i przez majtki pocieram sobie lechtaczke, nie wkladam palcow do srodka, bo nie chce brudzic rak, a zreszta jakies takie dziwne mi sie to wydaje... ale lubie ta swoja masturbacje, mam co najmniej 3 orgazmy, wole sama sie zaspokajac, niz robic to ze swoim chlopakiem, z ktorym chce jak najszybciej to skonczyc i miec swiety spokoj. Czuje ze jestem nienormalna, ze nie chce uprawiac z nim seksu, ze przeciez wszyscy to robia, ze to jest natura. Ale szczerze mowiac seks moglby dla mnie nie istniec, w zupelnosci wystarczylaby mi masturbacja. A moze problem jest nie tylko we mnie, ale i w moim chlopaku? Bo to, ze sie nie dogadujemy na pewno ma wplyw na moj organizm, ktory jakos "broni sie" przed nim, przed osoba ktorej slowa i zachowanie w klotniach sprawia mi mnostwo przykrosci i ktory na co dzien sie do mnie dobiera, a nie potrafi mi zapewnic podstawowej potrzeby bycia kochana i szanowana. Nie chce mu "dawac" dla swietego spokoju, poniewaz to do niczego nie doprowadzi, to nie rozwiaze problemu, a ja takze chce miec przyjemnosc z seksu. Nie boje sie, ze moglby mnie zdradzic, jesli by to zrobil, to bym sie z nim rozstala, nie chce mu dawac ze strachu ze odejdzie, bo jesli by tak zrobil, to oznacza ze nigdy tak naprawde mnie nie kochal. On twierdzi, ze faceci maja wieksza potrzebe seksu, ze to jest normalne, dlatego on sie tak zachowuje. Ja tego nie neguje, ale jest to dla mnie bardzo uciazliwe i uwazam ze on powinien to uszanowac. Ale z drugiej strony rozumiem go, on czesto mowil, ze myslal ze keidy bedzie mial dziewczyne to bedzie uprawiac seks codziennie, a my nic nie robimy i on sam musi sie masturbowac. ja tez tak myslalam, ale rzeczywistosc okazala sie inna. Pewnie wiele osob pomysli, ze to nienormalne byc w zwiazku i nie uprawiac seksu. zgadzam sie z tym, dla mnie to tez jest dziwne, ale niestety jestem w takiej sytuacji. Proszę, doradzcie cos....
2 2014-07-03 04:32:27 Ostatnio edytowany przez NinaLafairy (2014-07-03 04:47:36)
Kochanie... nic Ci nie jest.
Opowiem Ci moja historie poniewaz mysle, ze Twoja jest prawie taka sama z malymi roznicami.
Dlugo zanim rozpoczelam wspolzycie myslalam o seksie i nie moglam sie tego doczekac, kiedy w koncu doszlo do tego z moim chlopakiem, ktory byl doswiadczony to najpierw tak mnie bolalo, ze przeklinalam na czym ziemia stoi na caly glos, ale poniewaz mam osobowosc ktora nie lubi sie piescic ze soba to wolalam przebolec niz probowac kilka razy.
Pozniej zaczelo sie nasze zycie seksualne, ktore bylo OKROPNE.
On ciagle podjarany, nie mogl mnie dotknac bez podniecania sie. Zero przyjemnosci z jakiejkolwiek formy seksu.
W czasie seksu czulam sie znudzona, w niektorych pozycjach czulam bol jajnikow, czy czegos tam w srodku.
Po seksie mialam taki nastrój, że masakra - ja nie płakałam, ale byłam zniesmaczona, wkurzona.
Wkurzalo mnie jak on mnie ciagle napastuje, niecierpilam obmacywania.
Czasem chcialo mi sie nawet plakac z zawodu.
Zaczelam unikac seksu i to on sugerowal ze ze mna cos nie tak fizycznie.
Tutaj roznica miedzy mna a Toba - ja nigdy nie stracilam wiary w to, ze seks to cos fantastycznego i ja wciaz chcialam seksu, ale nie tego ktory on mi dawal.
Moja historia ma ciag dalszy.
Moj zwiazek z tym chlopakiem sie skonczyl po roku.
Pozniej spotkalam pewnego mezczyzne, nazwijmy go X bo to moglby byc kazdy z innych moich partnerow.
Ten mezczyzna sprawial, ze chcialam seksu z nim. Seks zmienil sie z ogolnej potrzeby i glodu w chec seksu z nim.
Miedzy mna a nim cos kliknelo - zawiazalo sie wlasciwie polaczenie.
Seks byl dokladnie taki jak powinien byc.
On byl nieco niezdarny, uderzylam sie w glowe, obtarliśmy sobie skóre na dywanie , nie mialam ograzmu.
Ale... oh.
To bylo cos!
Nie myslalam o niczym bo moja glowa chyba lewitowala pod sufitem. Robilismy to razem. Nie on ze mna.
Razem, i to byla prawdziwa namietnosc. Czulam sie jak cesarzowa swiata, czulam jakgdybym wypila butelke najdrozszego szampana.
I chcialam wiecej i wiecej.
Sposob w jaki on mnie dotykal, sposob w jaki podchodzil do seksu ze mna.
Moglam tanczyc po tym seksie do rana, mialam na wszystko energie.
Kamien spadl mi z serca wtedy.
Ten seks byl naturalny, czulam ze to jest wlasciwa rzecz nie dlatego ze tak wypada ale dlatego , ze czulam tak w srodku.
Moim zdaniem problem polega na tym : on nie umie Ciebie seksualnie podniecic, chemia w seksie miedzy wami nie dziala, zaszliscie za daleko w nieduanym seksie zeby teraz dalo sie go zmienic w cudowny.
Nie pasujecie do siebie, albo on nie jest dobrym kochankiem.
Związek padł. Padł seks, padł związek. Mozna to naprawić wielkim wysiłkiem.
Największa twoja wygrana -- to twoje samotne orgazmy przy porno. Nie śmiej się... to naprawdę jest krok na przód.
Jak się masturbujesz, to jesteś sama ze sobą. Dotykasz się tak jak chcesz, tak jak Ci to sprawia przyjemność. Jesteś podniecona, mózg odpływa, nie myślisz, trwasz w jakiejś magii. Oblewa Cię rozkosz, doznajesz pięknych wibracji, najlepszych na świecie.
Pomyśl teraz co by było, gdyby w ten twój świat teraz ktoś wkroczył, kto Ci tego świata nie zburzy. Ktoś przy kim mózg się wyłącza, ktoś przy kim wyłączasz wszsytkie swoje ochrony bezpieczeńśtwa, ktoś przy kim nie musisz się cały czas pilnować, bo źle się zachowasz, bo Cię zaboli, ktoś przy kim nie musisz być w gotowości, przy kim możesz się wyłączyć. Już nie jesteś sama ale z tym kimś. Masz rozkosz nie tylko z powodu swoich rączek, ale są dodatkowe ręce, ciało, usta, język. Dwoje ludzi, otwartych na siebie. Wtedy też odlecisz.
Wg mnie masz złą opinię nt seksu. Słyszałem "seks jest przereklamowany" i się zastanawiam dlaczego ludzie tak myślą, bo przecież seks to inny świat, do którego się czasem wchodzi na chwilę. Wydaje mi się, że ze swoim chłopakiem nie byłaś w tym innym świecie. Byłaś tam sama... ale różnica duża czy sama czy z kimś...
naprawde masz po prostu chlopaka skurwiela
nawet gdyby nie o to chodzilo ze Ci nieprzyjemnie, a np bys nie chciala i juz, w koncu inne formy seksu uprawiacie a tej masz prawo nie chciec- powinien to uszanowac. jesli jak piszesz musialas sie odpedzac od niego i go bic zeby przestal sie dobierac... no przeciez to nie zwiazek a jakies napastowanie, nie wracaj do niego nigdy!!
a z tego co piszesz dosc jasno wynika ze on Cie nie kreci- boli bo jest sucho! jak piszesz z lubrykantem bylo lepiej ale nijak.
normalnie w seksie powinno byc tak ze zanim dojdzie do penetracji to sama z siebie jestes kompletnie mokra i napalona. jesli facet usiluje wsadzic w kobiete ktora nie jest mokra to jest dupkiem! a uzycie wtedy lubrykantu nic nie zmienia, nie masz ochoty i juz! gwalciciel tez jak uzyje lubrykantu to gladko wejdzie:/ ale Ci sie trafil dupek, wspolczuje
wiec zostaw go bo uzywa Cie jak zabawke. kochajacy sie ludzie chca sobie nawzajem sprawiac przyjemnosc a nie on "ma potrzeby"
i mezczyzni wcale nie maja wiekszych! co najwyzej im latwiej dojsc ale zakochana i zaspokajana kobieta nie dostaje "bolu glowy"
to ciezkie ale postaraj sie nie poddawac jesli chodzi o seks. pierwszy chlopak Ci sie trafic fatalny, ale to nie znaczy ze nie bedzie lepiej z innym
jak kiedys znajdziesz kogos kto Cie kreci to pewnego dnia sprobuj ponownie, ale tylko jezeli o Ciebie dba, jesli najpierw zajmnie sie Toba, bedzie piescil cała a do penetracji przejdzie dopiero jak bedzie gotowa, mokra i bedziesz tego chciała.
Ja też miałam podobnie tak jak NinaLafairy tyle, że mój był gorszy ponieważ On mnie do wszystkiego zmuszał, dotykał tak mechasnicznie i brakowało mi tak jak tobie- troche miłości a nie tylko obmacywanie gdzie popadnie byle tylko zaspokoic swoje potrzeby. Seks różnież mi się nie podobał, wsadził a ja nic nie czułam poza bólem. Też dużo płakałam i nawet czasami się go bałam. Ale po kilku miesiącach związek się rozpadł a On stwierdził, że jestem "chu**wa".
Ale spotkałam innego wspaniałego faceta, który dał mi dużo miłości i tego wszystkiego czego kobieta potrzebuje.
Później był seks nie było też tak pięknie, bo byłam czasem napuchnięta i obolała, nie było orgazmów ale było to coś i cholernie mnie pociągał. Za każdym razem gdy go widziałam miałam na niego ochotę. Seks się poźniej poprawił i był lepszy. Po dwóch latach seksu pragnę go jeszcze bardziej.
Więc moim zdaniem zalezy od faceta. Ja bym go na twoim miejscu zmieniła bo nie widzę twojej przyszłości z nim. I tak prędzej czy później byście się rozstali bo się wogóle nie rozumiecie i nie ma tego czegoś.
Jakbyś chciała pogadać to mozesz pisać
Chyba wiele kobiet tak ma, ja późno zaczęłam (23 lata) i też wcześniej myślałam o seksie, jako o czymś nieziemskim, że będzie cudownie och i ach, szczególnie, ze wiedziałam co to orgazm bo się sama bawiłam. Myślałam, że z facetem będzie jeszcze lepiej. Fakt, miałam wcześniej kilka przygód w tym sensie, ze to ja się bawiłam różnymi częściami ciała kilku facetów. takie oswajanie się trochę, ale też pobudzanie się.
No i nadszedł TEN dzień i było masakrycznie, nie mógł się przebić, moja błona dziewicza opierała się przez ponad miesiąc, albo nawet to były 2 miesiące. Byłam u lekarza i stwierdził, ze w takim razie błonę należy usunąć chirurgicznie, na co ja się zaparłam, ze jak to? pierwszy raz ze skalpelem? nie ma mowy. I próbowaliśmy dalej, aż się udało.
Myślałam, że po tym to już z górki, ale gdzie tam, facet mimo, ze się starał, chociaż już sama nie wiem czy to było staranie się, nie był w stanie mnie zaspokoić. Może z nim miałam ze 2-3 orgazmy, raczej takie orgazmocosie, poza jednym. I tutaj pojawił sie problem bo to on nie chciał seksu i tutaj cytat "Bo z Tobą to i tak nie warto uprawiać seksu, bo Ty nic nie czujesz". Nie powiem do tej pory chce mi się płakać, jak pomyśle o tym co powiedział. Zdecydowanie to jest najgorsza rzecz, jaką kiedykolwiek usłyszałam, od jakiegokolwiek mężczyzny. W sumie jakoś niedługo potem się rozstaliśmy, ja jeszcze wypróbowałam z kimś innym, czy rzeczywiście to ja jestem wybrakowana, czy on- wyszło, ze on jest do dupy.
Teraz rada, popieram Garego, naucz sie sama orgazmu, sama się dotykaj, pomyśl co Cie podnieca i na serio puść sobie jakiś filmik adekwatny, wiadomo w porno wszystko jest przerysowane, ale sam obraz też pobudza. Ten jeden prawdziwy orgazm z pierwszym facetem miałam dlatego, ze w trakcie seksu, pocierałam łechtaczkę, więc w sumie to sama sobie ten orgazm zawdzięczałam. Do tej pory będąc z innym partnerem i tak w trakcie się sama bawię, wtedy mam "podwójny" orgazm ![]()
Wszystko trzeba wyćwiczyć, nie załamuj się, po prostu spojrzyj na to wszystko inaczej, patrz przez pryzmat siebie i swoich potrzeb.
orgazm z pierwszym facetem miałam dlatego, ze w trakcie seksu, pocierałam łechtaczkę, więc w sumie to sama sobie ten orgazm zawdzięczałam. Do tej pory będąc z innym partnerem i tak w trakcie się sama bawię, wtedy mam "podwójny" orgazm
No i wiele kobiet tak robi. Bez łechtaczki ani rusz.
@autorka: Przeczytaj stronę "samozaspokojenie dla kobiet ovh".
Powiem nie wiem ile masz tez lat ale moze byc ze musisz sie nauczyc orgazmu wiec to powiedzmy oczywiste ze nie bedzuez nic czula tylko zwykle ruchy w sobie i tyle. Albo mozesz tez byc osoba aselksualna tak jak tutaj sa nawet tematy my tego nie wiemy.
9 2014-07-03 20:07:56 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-07-03 20:10:26)
Jak dla mnie nie ma wiezi emocjonalnej i tyle. Nie wiem co was łączy, ale to troche wyglada na jakis zwiazek z 'rozsadku', albo co gorsza po wyglądzie. Aseskualnosci tu nie ma, bo jest przyjemnosc z masturbacji, tylko chlopak traktuje ja nie tak jak trzeba i tym samym w seksie nie ma tego połączenia co trzeba. Oczywiscie sa kobiety, ktore kręci 'szmacenie', ale jest tu jeszcze sfera zyciowa, bez seksualnosci. Cos tez waznego. Mnie akurat dziwi jak mozna kochać, a nie mieć więzi emocjonalnej. Jednak duzo rzeczy odpycha, a ta milosc to chyba tak na wyrost. No bo co innego ,kiedy zle traktuje, przypominasz o klotniach ,a w seksie jest tez tak troche na chama?
Jak dla mnie nie ma wiezi emocjonalnej i tyle. Nie wiem co was łączy, ale to troche wyglada na jakis zwiazek z 'rozsadku', albo co gorsza po wyglądzie. Aseskualnosci tu nie ma, bo jest przyjemnosc z masturbacji, tylko chlopak traktuje ja nie tak jak trzeba i tym samym w seksie nie ma tego połączenia co trzeba. Oczywiscie sa kobiety, ktore kręci 'szmacenie', ale jest tu jeszcze sfera zyciowa, bez seksualnosci. Cos tez waznego. Mnie akurat dziwi jak mozna kochać, a nie mieć więzi emocjonalnej. Jednak duzo rzeczy odpycha, a ta milosc to chyba tak na wyrost. No bo co innego ,kiedy zle traktuje, przypominasz o klotniach ,a w seksie jest tez tak troche na chama?
Nie widzę w ich związku zadnego szmacenia jej przez chłopaka. Moim zdaniem chłopak podchodzi do seksu normalnie, tak jak każdy inny, są potrzeby i jest miłość. Czy seks zawsze musi być romantyczny tylko i wyłącznie?
Potrzeby seksualne to rzecz normalne, normalnym jest też to, że chłopak traktuje Cię jako podmiot pożądania.
Myślę, że problem tkwi w Tobie. Może jesteś przyzwyczajona już do swojego chłopaka, nie czujesz do niego pożądania i dlatego nie wyobrazasz sobie seksu z nim.
Ja bym nie osądzałą chłopaka, jego zachowanie jest jak najbardziej normalne.
Ty nie masz żadnego doświadczenia z innymi, może dlatego wydaje Ci się, że on zachowuje się jak zwierzak, który tylko chce zaspokoić swoje potrzeby, ale tak nie jest.
Poza tym, tak jak pisałam, potrzeby seksualne są uwarunkowane naturalnie i nie dziw się swojemu chłopakowi.
W ogóle nie widzę przyszłości w waszym związku, nie marnuj jego i swojego czasu...
Pozdrawiam ![]()
11 2014-07-03 23:02:06 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-07-03 23:04:27)
Mozliwe, ze ma zbyt męskiego osobnika jak na swoje blokady. No ale ja juz czytalem podobne wątki, że facet w 90% sytuacji traktuje kobiete przedmiotowo. Pozniej dochodzą inne sprawy do tego, w ktorych kobieta czuje sie jeszcze gorzej upodlona, bo on sie musi 'wyżyć', a ona chce zwykłego przytulenia. To jest rozmijanie się. Nie ma tu porozumienia, on chce za duzo i w inny sposob niz ona. Ciezko w ten sposob sie dogadac i to jest jakies tam niedopasowanie, ale na waznej płaszczyznie. Ktos by musiał cos zmienic, ale szans na to nie widac. On jakby bardziej łagodny musiał być, a ona musiałaby miec mniej oporów. Ale czy wtedy na pewno by sie kochali?
Nie uważam, że on chce za dużo. Myślę, że ona daje za mało.
Związek bez seksu nie ma przyszłości.
Ale jak ma dawac, jesli ja to np boli i zniechęca? Na pewno rozmijaja sie w kwestii seksu, ale nie jest dokladnie znana przyczyna tego czemu jej sie dzieje jak dzieje. Jakby oboje nie mieli tego typu potrzeb to zwiazek miałby sens.
Moze to nie jest wina chlopaka, ale NAPEWNO nie tej dziewczyny.
Mnie tez seks z osoba ktora mnie nie podnieca i nie umie mnie podniecic nie kreci to jest zaden moj problem, tylko normalna sprawa.
Ja czulam sie obmacywana jak jakas krowa biedna na targu przez faceta w moim zyciu, a uwielbiam seks i wcale nie musi byc romantyczny.
Aseskualnosci tu nie ma, bo jest przyjemnosc z masturbacj
Nie zgadzam się. Duża część aseksualnych masturbuje się dla rozładowania napięcia, co nie czyni ich jednak seksualnymi.
Autorko, kiedy czytałam twój post, czułam, jakbym czytała o sobie. Ja jestem asem (chociaż się nie masturbuję). Nie chcę wyrokować, bo ty sama musisz to określić, ale ty też mi na asa wyglądasz. I całowanie czy masturbacja nie ma tu zbyt wiele do rzeczy. Albo możesz być demiseksualna, czyli potrzebować silnej więzi emocjonalnej, żeby chcieć seksu. Poczytaj o tym zagadnieniu, poczytaj fora asów i zastanów się.
Jeśli uznasz, że jesteś asem, nie myśl, że jesteś gorsza i nie daj sobie wmówić, że "to się leczy". Niektórzy mają wysokie potrzeby, inni nie mają ich wcale - zdarza się, nie tylko u ludzi.
A jeśli stwierdzisz, że jednak to nie to... cóż, tu chyba nie ma innego wyjścia jak zmienić faceta, bo obecny kojarzy ci się już chyba tylko z tym. To okropne uczucie i ciężko je zwalczyć, on też musiałby się zaangażować w zmianę twojego postrzegania go.
16 2014-07-07 20:44:20 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-07-07 20:44:38)
To ciekawe. Masturbacja jest ok, a seks nie? Przeciez to to samo (bo odczuwa sie przyjemnosc), tyle że z daną osobą (+ więzią emocjonalną jak kto lubi). Ale przyznam, ze definicji aseksualnosci nie znam tak dokładnie, wiec moze i tak...
17 2014-07-07 20:52:42 Ostatnio edytowany przez shani (2014-07-07 20:57:27)
@thepass, no nie całkiem to samo. To trochę tak, jakbyś np. lubił krówki, ale nie cierpiał czekolady. Ktoś ci powie, że przecież jedno i drugie słodkie, więc wychodzi na to samo. A jednak nie
Poza tym wielu asów traktuje to raczej jako taki "cielesny obowiązek" do odbębnienia, nie masturbują się z nudów, tylko wtedy, kiedy ciało musi. A przynajmniej tak twierdzą. W ogóle pojęcie aseksualności jest niezwykle szerokie i obejmuje wielu różnych ludzi o wielu różnych preferencjach - tych którzy się masturbują i nie, tych którzy lubią się całować i nie, romantycznych i aromantycznych...
No, ale nie o tym wątek.
18 2014-07-07 21:06:49 Ostatnio edytowany przez ZaubererDE (2014-07-07 21:12:22)
naprawde masz po prostu chlopaka skurwiela
Bez komentarza...
Po prostu nie ma między nimi chemii i tyle, od razu musicie demonizować chłopaka (mu ta sytuacja niby na psychice też nie siada?)...
seks (...) kojarzy mi się ze smrodem, potem, brudem, strata czasu i energii. I przed i po trzeba się umyć, pościel jest mokra, przepocona, brudna.
przez majtki pocieram sobie lechtaczke, nie wkladam palcow do srodka, bo nie chce brudzic rak
Nie mam pytań, jeżeli uważacie, że dziewczyna nie ma jakichkolwiek uprzedzeń, że z nią wszystko jest ok...
A co niby z nia jest nie tak?
Jasne, ze seks to dla niej brud, pot i starta energii po ktorej trzeba sie myc.
Seks jest brudny i obrzydliwy jesli sie od niego odejmie podniecenie seksualne.
A co do brudzenia sobie rak, moze nie lubi sobie rzeczywiscie fizycznie rak wybrudzic.
Ja osobiscie tez nie lubie i tez palcow nie wkladam bo mnie nie kreci i wogole jest nie fajne.
Sa rozne preferencje wiec juz jej nie wymyslaj zaburzen.
Eunika90807006 napisał/a:przez majtki pocieram sobie lechtaczke, nie wkladam palcow do srodka, bo nie chce brudzic rak
Nie mam pytań, jeżeli uważacie, że dziewczyna nie ma jakichkolwiek uprzedzeń, że z nią wszystko jest ok...
Dziewczyna może masturbować się tak, jak sama chce. To, że w pornolach laski wsadzają sobie bez mała butelki w pochwy nie oznacza, że w realu każda teżtak ma.
Ja też nie wkładam sobie palców, wolę pocierać łechtaczkę... i jestem bardzo z siebie zadowolona.
21 2014-07-08 00:04:34 Ostatnio edytowany przez ZaubererDE (2014-07-08 00:18:56)
Moim zdaniem ich problem polega na niedopasowaniu, prawdopodobnie braku doświadczenia chłopaka i jednak pewnych uprzedzeniach dziewczyny.
Faktycznie, te uprzedzenia mogły się wyrobić właśnie przez to niedopasowanie.
Mi nie odpowiada zapach każdej dziewczyny, a zapach niektórych niesamowicie mnie nakręca...
Może dlatego autorce tematu seks kojarzy się ze smrodem...
Jednak brzydzi się nawet siebie, więc może przyczyną nie jest wyłącznie chłopak...
Nie zgadzacie się, nie dostrzegacie wszystkich aspektów, zamiast się z sensem odnieść wyskakujecie z butelkami wciskanymi w cipkę... trudno, podtrzymuję to co napisałem.
Wiadomo, że łatwiej zwalić winę na faceta, żeby poczuć się dobrze i nie musieć konfrontować się z problemem. Jeszcze go od skurwieli zwyzywać...
Gratuluję poziomu i obiektywności...
Wypowiem się teraz jak typowa "baba".
Uważam że seks bez miłości - czyli taki zwykły, mechaniczny, bez jakiegokolwiek chęci oddania się tej drugiej osobie - jest po prostu obrzydliwy. Najpierw trzeba kogoś pokochać, poczuć to że nie zależy mu/jej tylko na seksie ale przede wszystkim na nas samych, na naszym związku, na tym co nas łączy, a dopiero potem możemy zrobić krok w przód i SPRÓBOWAĆ pieszczot, nauczyć się tego jak reagują nasze ciała, wyczuć czego nam wzajemnie potrzeba. Są faceci których długa gra wstępna po prostu nudzi i jak zbyt długo się "bawią" z kobietą, to już nie mają ochoty na seks. Ale są i tacy którzy potrafią oddać się kobiecie, zwłaszcza na początku współżycia, kiedy jesteśmy w fazie poznawania się.
Twoja historia po części przypomina moją, kiedy to na samym początku, gdy zaczęliśmy się zabezpieczać gumkami, byłam obolała, nie sprawiało mi to przyjemności, wręcz nie znosiłam pieszczot i seksu bo lateks mnie tak bardzo uczulił. Później gdy brałam tabletki, to po pół roku byłam tak nietykalna, jakikolwiek jego dotyk mnie za rękę, policzka czy za włosy sprawiał że wpadałam w szał (ojj było blisko do rozstania) i oczywiście seksu zero.. po czym w końcu zaczęliśmy na nowo z gumkami bez lateksowymi i jest naprawdę super! Trzeba, zanim skreśli się wszystko to nad czym się pracowało, najpierw przemyśleć, coś zmienić, chcieć zawalczyć o to wasze życie seksualne.
A jeśli on nie potrafi się pohamować, to może warto to wykorzystać? Widać działasz na niego pobudzająco (co juz jest naprawdę dużym plusem!) więc może teraz jego kolej by coś zrobić, byś Ty podobnie reagowała na jego dotyk?
A wg mnie takie typowo "babskie" podejście jest do niczego, bo wypacza istote seksu w zwiazku. Na początku najwieksza więź, motylki to ciągły seks, a pozniej to słabnie. Mezczyzna sfrustrowany, bo kobiecie za mało motylków by chciała to robić?
Pozniej przeciez ludzie juz de facto przechodzą na głębsza faze milosci, tą przyjacielską - i wtedy seks raz na miesiac, albo rozstanie ,bo nie bedzie zadowolenia. I zawsze wymówka do faceta, bo nam gdzieś więź padła. Jedna strona zaczyna sie brzydzic, a jedna nie wie jak ma to naprawic. Nie ma tak?
24 2014-07-08 14:25:46 Ostatnio edytowany przez niunia77 (2014-07-08 14:30:38)
A wg mnie takie typowo "babskie" podejście jest do niczego, bo wypacza istote seksu w zwiazku. Na początku najwieksza więź, motylki to ciągły seks, a pozniej to słabnie. Mezczyzna sfrustrowany, bo kobiecie za mało motylków by chciała to robić?
Pozniej przeciez ludzie juz de facto przechodzą na głębsza faze milosci, tą przyjacielską - i wtedy seks raz na miesiac, albo rozstanie ,bo nie bedzie zadowolenia. I zawsze wymówka do faceta, bo nam gdzieś więź padła. Jedna strona zaczyna sie brzydzic, a jedna nie wie jak ma to naprawic. Nie ma tak?
Thepass, ponownie zwalasz brak seksu w zwiazku na kobiety.
Tylko zwroc prosze uwage, ze tutaj czesciej kobiety skarza sie na brak seksu w zwiazku/malzenstwie.
Nastaly czasy, ze to mezczyzn boli glowa.
Jak wracam pamiecia wstecz, to u mnie bylo tak w zwiazku, moj facet chcial uprawiac seks 3 razy dzienie, a pozniej 1 raz w tygodniu. Pytalam co sie dzieje, w odpowiedzi slyszalam ze mu sie nie chce, ze zmeczony, ze warunkow nie ma, ze w prezerwatywnie to on nie chce itd. Wymowki jak w przedszkolu.
W poczatkowej fazie zwiazku nie patrzyl na zmeczenie, warunki i prezerwatywy.
Jestem z facetem 5,5 roku, od roku jesteśmy zaręczeni, za rok ślub - i szczerze? teraz nasz seks Z MIŁOŚCI jest dużo lepszy niż ten na początku! Oczywiście że nie jest on zawsze romantyczny, delikatny, bo sami nie mamy na to ochoty. Ostatnio wręcz przekraczaliśmy nasze własne pomysły na "ozdobniki seksu". A to wszystko kryje się w głowie każdego człowieka - bo jeśli będę sobie wmawiała że seks po roku bycia w związku jest beeee to tak właśnie będzie. Wszystko zależy od nastawienia kobiety i mężczyzny. Jeśli ona będzie miała ciągłe wymówki że jest zmęczona, że nie ma ochoty, że ją w końcu ta głowa boli dopiero 29 raz w miesiącu to facet sam będzie miał dość. Ale jeżeli i ona i on odkryją przyjemność nawet z tego że można się kochać gdy jest się zmęczonym to naprawdę seks będzie idealny.
Może idealizuje, ale po prawie 6 latach bycia z jednym facetem wiem, że jeśli się chce to się może, ale trzeba CHCIEĆ ![]()
26 2014-07-08 14:30:20 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-07-08 14:31:40)
Nie zwalam winy na kobiety, tylko na 'babskie' podejscie do seksu - czyli musi byc wiez emocjonalna i to najlepiej na jak najwyzszym poziomie. A u faceta moge sie domyslac - moze nie chciec mu sie z roznych powodów, aczkolwiek nie przez więź. Predzej przez to ze partnerka mu sie nie podoba (już), albo nie ma energii na seksy.
Wlasnie, trzeba chcieć. A wielu szuka pretekstu do niechcenia. Moge pogratulowac, ze tyle lat i jest coraz lepiej (przynajmniej w tym aspekcie) :>
27 2014-07-08 14:33:36 Ostatnio edytowany przez niunia77 (2014-07-08 14:40:10)
Nie zwalam winy na kobiety, tylko na 'babskie' podejscie do seksu - czyli musi byc wiez emocjonalna i to najlepiej na jak najwyzszym poziomie. A u faceta moge sie domyslac - moze nie chciec mu sie z roznych powodów, aczkolwiek nie przez więź. Predzej przez to ze partnera mu sie nie podoba (już), albo nie ma energii na seksy.
Wlasnie, trzeba chcieć. A wielu szuka pretekstu do niechcenia. Moge pogratulowac, ze tyle lat i jest coraz lepiej (przynajmniej w tym aspekcie) :>
Skoro partnerka sie nie podoba to sie rozstajemy. A on nie chcial se ze mna rozstac.
Najlepsze jest to ze jak w koncu mialam dosyc i go pozegnalam to zapytal czy dalej bedziemy sie spotykac na pogaduchy i seks. Sobie pomyslalam jaki seks, przeciez miedzy nami on zanikal coraz bardziej.
Ja uwazam ze na poczatku znajomosci, pozniej zwiazku ludzie udaja, chca sie pokazac z jak najlepszej strony. A pozniej z biegiem czasu wychodzi szydlo z worka.
Tak sie znasz na emocjonalnosci kobiet, i nie wiesz ze kobiety podchodza emocjonalnie do takich spraw? Ze malo ktora potrafi oddzielic seks od uczuc?
Ja np nie moge pojac meskiego podejscia do seksu, czyli nie wazne z kim, jak i gdzie, wazne aby byl seks.
28 2014-07-08 14:47:02 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-07-08 14:47:27)
Ja to wiem, ale mi się to nie podoba. I sobie może mi nie podobać, bo tego i tak nie zmienie. Wolałbym by kobiety umiały odroznic prawdziwe uczucia od tych, które sie wydają - i wtedy do lozka chodzić.
A męskie podejscie do seksu jest takie, że nam wystarczy mały impuls i juz jestesmy gotowi. Chce się, to sie robi...
Nie wiem czy tak macie, że np siedzisz sobie w tym momencie przed komputerem, włączysz film, a tam jakis facet biegnie po plaży z pomarańczową deską. Zaczyna Ci sie chcieć seksu, tak po prostu. Chcesz to sie rozładowujesz. A po co mieć więź? Do czego? Ja wiem... bo tak nie mozna, bo tak matki wpoiły, bo wyszłabys na dziwke, z ktorymi sie nie utożsamiasz. Taka nauka norm społecznych - no i nie masz wzwodu, by Ci coś uwierało (łącznie z psychiką) zanim ten wzwod sie nie skonczy. A najlatwiej by sie skonczył to co trzeba zrobic?
Juz nie przesadzajmy, że nieważne z kim i gdzie, naprawdę.
29 2014-07-08 14:50:55 Ostatnio edytowany przez niunia77 (2014-07-08 14:57:07)
Hehe, a mi sie nie podoba podejscie mezczyzn. I co mam z tym zrobic?
Nie, nie mam tak, mnie podniecal tylko moj facet, co gorsza nawet nie potrafilam sobie wyobrazic ze moglabym sie kochac z kims innym.
W ciagu dnia mialam ochote na seks, pomyslalam ze wieczorem jak sie spotkamy, dopadne swojego mezczyzne.
Mama nic nie wpoila, po prostu taak mam i nic na to nie poradze.
A męskie podejscie do seksu jest takie, że nam wystarczy mały impuls i juz jestesmy gotowi. Chce się, to sie robi...
To sie robi, czy sie nie robi? ![]()
To juz zrozumialam dlaczego mezczyzni zjezdzaja z drogi na ssaki lesne....
To sie nazywa ten maly impuls o ktorym piszesz.
30 2014-07-08 14:56:23 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-07-08 15:00:18)
Ale co z tego, ze Ci sie nie podoba? Gdzie masz argumenty? Bo kobiece są irracjonalne i tak naprawde one same sobie szkodzą tym (nie nam, naprawdę) - nie ma mozliwosci, by najwyzszy stopien wiezi emocjonalnej trzymać latami i to bez wkładu kobiety w to (a badzmy szczerzy wiekszosc kobiet jest pasywna i nie wie czemu sie zakochuje, nie wie czemu więź pada i nie wie jak ją naprawić). Druga sprawa jest taka, że często ta więź jest tylko chemią i sie kobiecie wydaje, że kocha/jest zauroczona. Wtedy ma przyzwolenie pojscie do lozka? Sama sobie je daje, by było tak jej wygodniej psychicznie - ze nie jest dziwką, ze ma uczucia. Słabe.
No jak? Robi się, jak sie ma z kim i nie trzeba do tego więzi. Seks jako seks, tyle z tego. Żadne tam niebianskie rozkosze i nektary bogów. Nie przecze, ze seks z milosci moze byc przyjemniejszy, ale nie neguje seksu bez uczuc. I to jest podejscie lepsze bo nikogo nie szufladkuje jako gorszego. Nie obniza komus wartosci, bo jest inny.
A po co mezczyzni korzystaja z usług prostytutek? No chyba nie dlatego, że nie chcą tego? Ciekawe rzeczy, ze mozna tego nie rozumieć. Chce to idzie.
31 2014-07-08 15:01:21 Ostatnio edytowany przez niunia77 (2014-07-08 15:04:30)
Ale co z tego, ze Ci sie nie podoba? Gdzie masz argumenty? Bo kobiece są irracjonalne i tak naprawde one same sobie szkodzą tym (nie nam, naprawdę) - nie ma mozliwosci, by najwyzszy stopien wiezi emocjonalnej trzymać latami i to bez wkładu kobiety w to (a badzmy szczerzy wiekszosc kobiet jest pasywna i nie wie czemu sie zakochuje, nie wie czemu więź pada i nie wie jak ją naprawić). Druga sprawa jest taka, że często ta więź jest tylko chemią i sie kobiecie wydaje, że kocha/jest zauroczona. Wtedy ma przyzwolenie pojscie do lozka? Sama sobie je daje, by było tak jej wygodniej psychicznie - ze nie jest dziwką, ze ma uczucia. Słabe.
No jak? Robi się, jak sie ma z kim i nie trzeba do tego więzi. Seks jako seks, tyle z tego. Żadne tam niebianskie rozkosze i nektary bogów. Nie przecze, ze seks z milosci moze byc przyjemniejszy, ale nie neguje seksu bez uczuc. I to jest podejscie lepsze bo nikogo nie szufladkuje jako gorszego. Nie obniza komus wartosci, bo jest inny.
Jeny, no nie wiem jak Ci to wytlumaczyc.
Nie wyobrazam sobie, zebym mogla dotykac mezczyzny, calowac sie z nim i jego cialo, pozwalac mu na dotykanie i calowanie mojego, do ktorego nic nie czuje.
I nie chodzi o niebianskie rozkosze, po prostu musze cos czuc.
Idzie do prostytutki bo oddziela seks od uczuc. Liczy sie rozladowanie napiecia.
32 2014-07-08 15:02:10 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-07-08 15:04:42)
No wlasnie, COŚ. Czyli wystarczy by Ci sie podobał. Tak jak nam kobieta - tyle ze nam wystarczy wizualnosc. I co tu jest nie do rozumienia?
Z reszta nie powinienem sie wypowiadac za wszystkich. Są tacy ktorym tez trzeba więzi - a że najczesciej oni sa nieatrakcyjni dla kobiet, to tez do zrozumienia jest nietrudne.
Kobieta ma 3 argumenty by nie chodzic z "byle kim" do lozka
- latka dziwki
- mozliwosc zajscia w ciaze
- trudnosc w podniecaniu się [czyli bodzce jakies psychiczne, poczucie ze jest ważna itd ja to rozumiem, ale z mechanicznym seksem tez da sie oswoic i zyc bez wyrzutow]
Nie, nie wystarczy zeby sie podobal. Podoba sie wizualnie co 5 mezczyzna.
Musze czuc wiecej. Byc zaangazowana.
.
Nie wyobrazam sobie, zebym mogla dotykac mezczyzny, calowac sie z nim i jego cialo, pozwalac mu na dotykanie i calowanie mojego, do ktorego nic nie czuje.
I nie chodzi o niebianskie rozkosze, po prostu musze cos czuc.
ale możesz czuć właśnie te "niebiańskie rozkosze"... to mało?
Tak czy siak jest to egoistyczne, narcystyczne. Poczuje sie wazna, pożądana, zaangażowana - to dam łaskawie seks i wtedy będe przeglądała się w oczach mężczyzny, którego uwielbiam (do czasu?). A mezczyzna moze i tak i siak. Nie ma ograniczania się.
Bo logicznie wytlumaczyc po co Ci ta więź? Bez argumentu "tak mam" albo "bo jestem kobietą", bo to tłumaczenie dosc prozaiczne, by nie powiedziec infantylne. Jakbym siedział w głowei danej kobiety, to moze bym sie dowiedział, a tak musze czasem posłuchać. Tyle, ze jeszcze sie nie dowiedziałem od zadnej (prywatnie) o co w tym wszystkim chodzi.
36 2014-07-08 15:14:18 Ostatnio edytowany przez niunia77 (2014-07-08 15:27:58)
niunia77 napisał/a:.
Nie wyobrazam sobie, zebym mogla dotykac mezczyzny, calowac sie z nim i jego cialo, pozwalac mu na dotykanie i calowanie mojego, do ktorego nic nie czuje.
I nie chodzi o niebianskie rozkosze, po prostu musze cos czuc.ale możesz czuć właśnie te "niebiańskie rozkosze"... to mało?
Z "obcym" mezczyzna? Cos Ty, to nie dla mnie.
Tak czy siak jest to egoistyczne, narcystyczne. Poczuje sie wazna, pożądana, zaangażowana - to dam łaskawie seks i wtedy będe przeglądała się w oczach mężczyzny, którego uwielbiam (do czasu?).
Thepass, co Ty pierniczysz za przeproszeniem? Jakie laskawie?
Masz wypaczone pojecie na ten temat? Ja mu nie daje laskawie seksu 'po noszeniu mnie przez rok na rekach', 'zasluzyl to mu dam'.
Uprawiam z nim seks, kiedy jestem na to gotowa.
Dobrze napisales, kiedy poczuje sie dla niego wazna i kiedy poczuje ze on dla mnie jest wazny.
I nie ma reguly ze to nastapi po X czasie.
Moze po tygodniu, moze po miesiacu.
Dla przykladu, moj kumpel czekal rok!! czasu az dziewczyna mu sie odda.
Sama go podziwialam, ze tyle wytrzymal...
Z "obcym" mezczyzna? Cos Ty, to nie dla mnie.
Z obcym? Z obcym to można na ulicy się minąć.... i na pewno nie miałam obcego na myśli ![]()
38 2014-07-08 16:42:42 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-07-08 17:01:36)
Tak myślałem, że nie odpowiesz na pytanie.
Ja wypaczonego pojęcia o seksie nie mam. Wiem jak to takie kobiety odbierają. Coś za coś. Nie dlatego, że im się chce, tylko im się zachce POD milionem warunków, które są nazwane w skrócie uczuciami.... Szkoda, że często też jednostronnymi (oczywiscie nigdy tylko ze strony faceta, bo to byłaby litość). W sensie dam mu, to może mnie pokocha. I tak sie objawia madre podejscie do seksu kobiet, emocjonalne. Przewidujące przyszlosc i kreujace wszystko według własnej wygody, bo facet to musi czekać. Jak ci zalezy to poczekaj! A jak nie to won! A najlepiej foch, bo masz mnie rozumiec, jestem kobietą. O. Innemu za to da szybko bo taka zakochana, a on ma ją gdzieś.
Na co ta gotowość? Na co to sprawdzanie? Nie mozna korzystać i traktować tego jako punkt do pogłębienia więzi własnie?
I wlasciwie to takie podejscie do seksu to nie maja dziewczyny emocjonalne, ale i zakompleksione. Chcą się nim leczyć, tą miłością. Swoja wartosc, by byc wyzej niz dziwka i nawet niz facet, ktory moze z każdą. Szkoda, ze i tak pozniej ona to z nim robi. Z tym najwiekszym podrywaczem. Gdzie logika? Nigdzie. Dlatego odpowiedzi na te pytania nie zostana wyjawione, bo by jeszcze bardziej obnizyly wartosc takiej kobiecie.
Tyle z tego rozumienia tej więzi, która jest potrzebna, ale nie wiadomo do czego. I jakos na uwadze potrzeb faceta taka nie ma i uwaza to za słuszne. To nie dziwne, ze taki facet na dziwki poszedł, gdy ona czekała aż będzie gotowa. Jak wszystko tak zalezy od JEJ uczuc to jest to egoizm, wszystko zalezy od niej i jej zachcianek. To wypacza w ogole miłość, bo liczy sie tylko kobieta w tym.
Dobry temat to po co wchodzic w zwiazek jak mentalnie jest sie jeszcze w przedszkolu, dla wygody, korzysci, bo mamusia kazala i kolezanki kpily
?
Taki co rok czekal na sex to frajer ze wiekszego nie znam, zainwestowal w nia mase i w 99,99% takich "zwiazkow" nie zwraca sie bo pani przepada, zwykle z jakims bubkiem ktory nie dal jej nic i nie da poza "wrazeniami" i dlugami jak sie zagapi.
Male libido to szkoda zawracac glowe facetowi tylko dla swojej wygody i by korzystac z jego hojnosci ale dzis honor to niespotykana rzecz a zakony nie sa popularne i nudne w porownaniu ze swieckim zyciem ![]()
Eunika, uważam, że najlepiej temat ujęła NinaLafairy i Gary. Pozostali panowie zaprezentowali stek frustracji i empatię na poziomie pierwotniaków (uprzedzam ew. uwagi: Gary jest facetem, a problem zrozumiał doskonale, więc jak widać - da się).
Moim zdaniem: Ty nie lubisz seksu z tym konkretnym mężczyzną. W sumie nie wiem, po cholerę Wy jesteście razem - boisz się bycia samą? Wy się ani nie szanujecie, ani nie kochacie, do tego on odznacza się najzwyczajniej w świecie buractwem na poziomie liceum - chociażby teksty na temat licealistki za ścianą.
Z opisu wynika, że jesteście wzajemnie dla siebie takimi kryzysowymi narzeczonymi - oboje wiecie, że to nie to, no ale podobno we dwójkę razniej, więc się męczycie w tej pełnej pretensji atmosferze.
Co do fizycznej strony seksu - sądzę, że masz obrzydzenie w związku z tym panem. Rozumiem, że może Cię odrażać np. fizyczność rodem z porno, wytryski itp. Ale w praktyce z fajnym facetem to może okazać się super, więc się nie załamuj i skończ tę znajomość i zacznij szukać kogoś innego. Ja Ci nie piszę, żebyś zaczęła od numerków z nieznajomymi, ale zwyczajnie daj sobie szansę na coś nowego z kimś, kto Cię będzie zwyczajnie kręcił.
Nie daj sobie wmówić, że skoro od roku stosunek kojarzy Ci się z pchaniem suchego kołka pomiędzy nogi, to Ty jesteś be, bo baby są wredne i wykorzystują facetów i są księżniczkami itd. Po prostu - to nie ten facet, nie ten związek i nie ten seks.
Dobry temat to po co wchodzic w zwiazek jak mentalnie jest sie jeszcze w przedszkolu, dla wygody, korzysci, bo mamusia kazala i kolezanki kpily
?
Taki co rok czekal na sex to frajer ze wiekszego nie znam, zainwestowal w nia mase i w 99,99% takich "zwiazkow" nie zwraca sie bo pani przepada, zwykle z jakims bubkiem ktory nie dal jej nic i nie da poza "wrazeniami" i dlugami jak sie zagapi.
Male libido to szkoda zawracac glowe facetowi tylko dla swojej wygody i by korzystac z jego hojnosci ale dzis honor to niespotykana rzecz a zakony nie sa popularne i nudne w porownaniu ze swieckim zyciem
bez komentarza, kobieta to nie gielda ze się w nia inwestuje, rzeczywiście zostają ci prostytutki tylko, biedny jesteś z takim podejściem do kobiet,
jakas kobieta musiala cie bardzo skrzywdzic
42 2014-07-08 22:08:21 Ostatnio edytowany przez niunia77 (2014-07-08 22:36:46)
niunia77 napisał/a:Z "obcym" mezczyzna? Cos Ty, to nie dla mnie.
Z obcym? Z obcym to można na ulicy się minąć.... i na pewno nie miałam obcego na myśli
Mam sporo kumpli i z nimi tym bardziej sobie tego nie wyobrazam ![]()
Tak myślałem, że nie odpowiesz na pytanie.
Ja wypaczonego pojęcia o seksie nie mam. Wiem jak to takie kobiety odbierają. Coś za coś. Nie dlatego, że im się chce, tylko im się zachce POD milionem warunków, które są nazwane w skrócie uczuciami.... Szkoda, że często też jednostronnymi (oczywiscie nigdy tylko ze strony faceta, bo to byłaby litość). W sensie dam mu, to może mnie pokocha. I tak sie objawia madre podejscie do seksu kobiet, emocjonalne. Przewidujące przyszlosc i kreujace wszystko według własnej wygody, bo facet to musi czekać. Jak ci zalezy to poczekaj! A jak nie to won! A najlepiej foch, bo masz mnie rozumiec, jestem kobietą. O. Innemu za to da szybko bo taka zakochana, a on ma ją gdzieś.
Na co ta gotowość? Na co to sprawdzanie? Nie mozna korzystać i traktować tego jako punkt do pogłębienia więzi własnie?
I wlasciwie to takie podejscie do seksu to nie maja dziewczyny emocjonalne, ale i zakompleksione. Chcą się nim leczyć, tą miłością. Swoja wartosc, by byc wyzej niz dziwka i nawet niz facet, ktory moze z każdą. Szkoda, ze i tak pozniej ona to z nim robi. Z tym najwiekszym podrywaczem. Gdzie logika? Nigdzie. Dlatego odpowiedzi na te pytania nie zostana wyjawione, bo by jeszcze bardziej obnizyly wartosc takiej kobiecie.
Tyle z tego rozumienia tej więzi, która jest potrzebna, ale nie wiadomo do czego. I jakos na uwadze potrzeb faceta taka nie ma i uwaza to za słuszne. To nie dziwne, ze taki facet na dziwki poszedł, gdy ona czekała aż będzie gotowa. Jak wszystko tak zalezy od JEJ uczuc to jest to egoizm, wszystko zalezy od niej i jej zachcianek. To wypacza w ogole miłość, bo liczy sie tylko kobieta w tym.
Thepass, co tak naprawde Cie boli? To ze kobiety nie wskakuja Ci do lozka na pierwszym spotkaniu?
Jestes mezczyzna, masz do tego INNE podejscie, ja jestem kobieta i rowniez mam INNE. Nie czuje sie zakompleksiona, zadnej wartosci nie musze podnosic. Zwyczajnie nie uzanje przygodnego jednorazowego seksu. I co w tym zlego? Nic. Tobie wiez nie potrzebna a mi tak. I bedziesz dalej uparcie mi wmawial ze mam niska samoocene?
Jakie 'dam mu', jakie 'on mnie pokocha'. Chlopie co Ty piszesz. Moza zaraz przeczytam, ze te z niska samoocena 'daja' zeby nie odszedl.
Sam podchodzisz egoistycznie, stawiasz na 1 miejscu swoje potrzeby, nie liczysz sie z kobieta. Skoro ona nie zrywa z Ciebie i z siebie ubrania tzn ze tego nie chce, ma jakis powod. Uszanuj to.
Jestes sflustrowany brakiem seksu? Bajerujesz, a one nic?
Z tego co sobie przypominam, sam pisales do Faceta79, ze nie dziwisz sie ze kobiety go nie chca, skoro on chce od nich tylko seksu. A teraz masz pretensje, ze kobiety tego seksu odrazu nie chca dac. Wiec wychodzi, ze tez chcesz tylko seksu, a potem sie zobaczy.
Kto poszedl na dziwki?
Jakie pytanie?
Nie mam żadnego problemu i to w ogóle nie jest ze mną związane, bo ten seks mam gdzieś tak naprawde. Jest to świetnie, nie ma to też dobrze. Tylko chce żeby mi ktoś wytłumaczył fenomen tej więzi, że jest taka potrzebna, do czego i czemu dokładnie ta sama kobieta jest z jednym gotowa od pierwszego spojrzenia, a z innym czeka rok. Czy to nie czasem zależy od jej uczuć i tylko jej? Od jej podniecenia i tylko jej? Od jej rozdawania kart w seksie, bo będzie tylko wtedy gdy sie jej zachce i brakiem liczenia się z tym, że jest jeszcze druga osoba? Nie ta która mówi na hop siup, ale ogólnie, żeby nie ograniczać się. Coś jak wtedy, gdy facet chce dziewice tylko dlatego, że nie chce być porównywany do poprzednich, a nie dlatego że sam wyznaje wartość - że seks to tylko z jedną jedyną, gdy jest pewny że są to prawdziwe uczucia, a nie tylko podniecenie/chemia/fascynacja - whatever.
Spotkałem sie też z taką sytuacją, że jak kobieta jest napalona, chce tego seksu, a facet jej odmawia - to ona uważa go już za nieatrakcyjnego. Bo jak to? Facet nie chce? Ten co chce zawsze i wszędzie? Coś musi byc z nim nie tak. No i zawsze kobieta wygrywa tym seksem. Tak to jest jak całe jej życie seksualne to nakazy i zakazy, ograniczenia, stereotypy. To jest moj/nie moj problem, ogólnie tak chciałem się dowiedzieć o co w tym wszystkim chodzi.
44 2014-07-08 23:17:38 Ostatnio edytowany przez _Nina_ (2014-07-08 23:19:31)
Niunia... kolegów tez nie miałam na myśli i szczerze mówiąc, nie wiem czy jest dalej sens sie rozpisywać
Mogłabym wyjaśnić... ale zawsze to tylko moje subiektywne zdanie... I podobno nie jestem reprezentatywna dla większej grupy kobiet... ![]()
Thepass... gdzie Ty spotykasz takie "przypadki"?
No wlasnie są to takie kobiety widać mało inteligentne. Nieważne.
Ważne... bo wręcz przerażajace ...
47 2014-07-08 23:57:03 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-07-08 23:57:21)
Tak? To ciekawe. Do niedawna uważałem za normę tzw "uczucia nagle wyparowują, gdy zobaczę wadę takiego stopnia". Dziś wiem, że istnieją inne kobiety i z tego sie cieszę.
48 2014-07-09 02:31:42 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2014-07-09 02:43:56)
Jestem z facetem 5,5 roku, od roku jesteśmy zaręczeni, za rok ślub - i szczerze? teraz nasz seks Z MIŁOŚCI jest dużo lepszy niż ten na początku! Oczywiście że nie jest on zawsze romantyczny, delikatny, bo sami nie mamy na to ochoty. Ostatnio wręcz przekraczaliśmy nasze własne pomysły na "ozdobniki seksu". A to wszystko kryje się w głowie każdego człowieka - bo jeśli będę sobie wmawiała że seks po roku bycia w związku jest beeee to tak właśnie będzie. Wszystko zależy od nastawienia kobiety i mężczyzny. Jeśli ona będzie miała ciągłe wymówki że jest zmęczona, że nie ma ochoty, że ją w końcu ta głowa boli dopiero 29 raz w miesiącu to facet sam będzie miał dość. Ale jeżeli i ona i on odkryją przyjemność nawet z tego że można się kochać gdy jest się zmęczonym to naprawdę seks będzie idealny.
Może idealizuje, ale po prawie 6 latach bycia z jednym facetem wiem, że jeśli się chce to się może, ale trzeba CHCIEĆ
Dokładnie
Ja myślę, że wiele zależy od jakiegoś temperamentu. Ja jestem prawie 6 lat i nadal taka sama potrzeba, by kochać się z moim
Wiadomo, że to nie są te same motylki jak na początku, ale ja dużo bardziej doceniam to co jest teraz, bo ja chciałam kogoś na stałe, od zawsze, więc wieczne motylki czy zmienianie partnerów by mnie nie interesowało. A ochotę na seks mam nadal dużą, rzadko mnie boli główa hehe, jego też, wiadomo, jak każdy zdarzy nam się, że nie mamy ochoty, mówimy i nikt się nie obraża, ale ogólnie ochotę mamy i wymówkami się nie zbywamy. Jakbyśmy nie chcieli, to byśmy powiedzieli sobie dlaczego, no ja na pewno
Po prostu dobra jest między nami komunikacja ogólnie. Seks nie jest na podium, ale nie jest też spychany i nie zamierzam, by był, jest zbyt przyjemny ![]()
A co do autorki: Wydaje mi się, że w Twoim przypadku może to być po prostu nie ten partner. Ogólnie nie wydajesz się być z nim szczęśliwa. A to się przekłada często. Jeśli czujesz, że jesteś z nim na siłę, to pomyśl czy warto, bo jeśli ktoś jedynie Cię irytuje, to sama wiesz, tak nie powinno być. Skoro masturbacja sprawia Ci przyjemność, masz orgazmy, to tym bardziej widać, że to nie jest tak, że nie lubisz tego kompletnie, tylko widocznie nie ten partner. Przy odpowiednim pewnie będziesz lubić. Wiadomo, że nie każdy będzie do nas pasował zarówno w życiu jak i w łóżku. Trzeba się dobrać najlepiej, by te sfery były w miarę harmonijne, by potrzeby były podobne. Tak czasem po prostu jest, że ktoś do nas nie pasuje. Mój facet zwykle też od razu gotowy po przytuleniu zwykłym też, ale jak potrzebuje pocieszenia, to wtedy jasne, na nic nie namawia tylko rozmawia. Jeśli Twój to olewa wtedy, chce tylko seksu, to faktycznie niefajnie to wygląda, bo jednak kochający chłopak raczej w takiej sytuacji wesprze dziewczynę, a nie tylko będzie macać i namawiać. Dlatego tutaj nie dziwię się, że tak się czujesz. Rozmawiałaś z nim o tym, że np potrzebujesz wtedy pocieszenia, a nie namawiania do seksu? Wiadomo, że są momenty, że w tej chwili potrzeba po prostu porozmawiać, wygadać się, kochająca osoba to rozumie. U nas jasne, gdy chcemy się wygadać, to w tym momencie nie ma seksu i oboje to szanujemy, dla mnie to normalna sprawa.
Co do aseksualizmu, może aseksualiści czasem się masturbują, ale wydaje mi się, że mimo wszystko to może nie to, gdyż jednak asów tak wiele nie ma. Dlatego napisałam bardziej prawdopodobną według mnie opcję. Nie ma co zmuszać się na siłę, to może nie być facet dla niej i moim zdaniem wiele na to wskazuje. Dla mnie osobiście jak pisałam facet, który namawia kobietę na seks jak ona płacze, zwierza się nawet zamiast ogólnie z nią porozmawiać to dla mnie faktycznie facet, któremu za bardzo nie zależy albo bardzo młody, któremu jedynie seks w głowie. Seks jest ważny owszem, ale dojrzały, kochający człowiek potrafi zrozumieć, że np partnerka w tym momencie potrzebuje rozmowy, a nie seksu, a nie namawiać na siłę, bo jemu się chce. Raczej nie ma tu wtedy myślenia o drugiej osobie, więc gdzie tu wtedy uczucia? Dlatego ja jak najbardziej autorkę rozumiem.
Nie rozumiem zachowania Twojego faceta,
Skoro Cię "Kocha" to jak może Cie zmuszać do seksu???
Jak można kogokolwiek zmuszać do seksu???
Źle się za to zabiera. W pierwszej kolejności powinien sie zająć Tobą a nie mysleć tylko o sobie bo ma ochotę. Wybacz ale po przeczytaniu Twojego posta sytuację wyobraziłam sobie mniej więcej tak :
On podchodzi do Ciebie ledwo Cię macnie i juz mu staje. Zaczyna sie ocierać (tak jak napisałaś) a za chwilę tekst "Kochanie rozłóż nogi bo mi sie chce"
Jak tak można? Widząc Twoją reakcję, niechęć a może nawet strach nadal ma ochotę? No przecież to nie jest normalne.
"Kocham Cię ale jak każdy facet mam swoje potrzeby."? To jest złe podejście
Widząc jak bardzo się przed tym bronisz powinien otwarcie z Toba o tym porozmawiać, starać sie zrozumieć i próbować jakoś pomóc. Pokazać że nie jest mu obojętne to jak sie wtedy czujesz. A nie że mu sie chce to Ty masz być gotowa i pozwolic mu na zaspokojenie własnych potrzeb. Niech Cię od czasu do czasu tak po prostu przytuli beż wciskania łap pod bluzkę czy majtki, mówiąc że mu sie podobasz niech nie robi tego tylko po to by zainicjować seks ("podniecasz mnie", "stanął mi na Twój widok"). Na pewno wolałabyś usłyszeć że masz śliczne oczy czy uśmiech.
Jak może sie z Tobą "kochać" kiedy z każdym jego ruchem twoje policzki sa coraz bardziej mokre a c***a nadal sucha?
Dziwny facet
"Mówię Kocham ale nie licze sie z tym że robię Tobie krzywdę na rzecz zaspokojenia własnych potrzeb"
Miłość chyba troche inaczej wygląda
Miłość a gwałt to zupełnie inne rzeczy. Nie wyobrażalna sytuacja.
raczej na pewno to nie ten facet i zle się do tego zabiera, jeszcze trafisz na kogos kto da ci prawdziwa przyjemność,
ten chłopak nie szanuje ciebie i twoich potrzeb
poza tym trzeba się nawzajem poznac siebie swoje ciala swoje potrzeby a tu takie wszystko mechaniczne bez czułości bliskosci
52 2014-07-09 10:58:34 Ostatnio edytowany przez niunia77 (2014-07-09 11:13:51)
Niunia... kolegów tez nie miałam na myśli i szczerze mówiąc, nie wiem czy jest dalej sens sie rozpisywać
![]()
Mogłabym wyjaśnić... ale zawsze to tylko moje subiektywne zdanie... I podobno nie jestem reprezentatywna dla większej grupy kobiet...
Rozpisz sie, jestem ciekawa Twojego zdania.
Spotkałem sie też z taką sytuacją, że jak kobieta jest napalona, chce tego seksu, a facet jej odmawia - to ona uważa go już za nieatrakcyjnego. Bo jak to? Facet nie chce? Ten co chce zawsze i wszędzie? Coś musi byc z nim nie tak.
Tez sie spotkalam z takim przypadkiem, ze moja kolezanka chciala uprawiac seks ze swoim chlopakiem (byli para), a on nie byl na to gotowy. I co miala go zmusic? Zdarza sie.
Nie mowila ze cos z nim nie tak, bardziej uderzylo to w jej samoocene. Myslala ze cos z nia moze jest nie tak, skoro on nie chce.
Ja tylko powiem ze mysle podobnie jak niunia77 i w wiekszosci sie z nia zgadzam w wypowiedziach, jako facet tez nie potrafie bez cegos wiecej kochac sie z kobieta no poprostuy potrzebje uczucia jakiegos glebszego samo podniecenie i ze ktos sie nam podoba nie wystarczy. Kazdy ma inna przeszlosc w zyciu przez rozne sytuacje i kiedy kto chce rozpocza tez nie ma znaczenia ze ktos jest gorszy.
Thepass wydaje sie ze momentami piszesz normalnie ale czasami jak ciebie czytac to naprawde mozxna sie zadziwic twoim podejsciem do zwiazku sexu i wogole, no ale sa rozni i nietypowi ludzie bardrzo ciekawe przypadki spotkalem tez w zyciu wiec sie juz chyba nie bede dziwil
miej swoje podejscie do zycia jakie masz kazdy tam kiedys spotka kogos kto mu bedzie odpowiadal.
Jezu... wy kobiety macie coś nie ten tego z głową... po 1 dziewczyna ma problemy z głową niech pójdzie do psychiatry po 2 kiedy chłopak napisze coś co wam pasuje to jest okej a jak napisze coś innego to już be. Jesteście nienormalne. Nauczcie sie że to nie wy wszystkim rządzicie i nie będzie tak jak księżniczki chcą. Współczuję temu chłopakowi że musi się męczyć w takim zwiazku. Poświecił jej tyle czasu a ta wyskakuje że on traktuje ją przedmiotowo albo że sie dobiera... nienormalne jesteście
Bo są różnice pomiędzy facetami. Jeden pyta : będziemy dziś uprawiać sex? szybko sciaga gacie, mietosi niezdarnie posladek kobiety...po udanej i facynujacej grze wstepnej chcialby jeszcze lodzika i chce ten sex juz uprawiac, bo już jest taki podniecony, że mysli że ona też a jak sie okazuje że nie....to znaczy że ona oziębła jest. Drugi typ faceta nie pyta, jednym palcem potrafi sprawic ze kobieta chce z nim ten sex uprawiac. Ten facet sie nie spieszy i na brak sexu nie narzeka.
Ja zawsze lubiłam seks, ale od jakiegoś czasu mi sie nie chce NO wcale ehh.... już nie wiem co się ze mną dzieje.
Różne są przyczyny. Ostatnio najczęściej to stres potrafi całkowicie zatrzymać libido. Bywa tak że partner wcale nie podnieca swojej kobiety. Jedna mowila mi że jak ma ochotę i wchodzi jej maz do domu mu jej sie odechciewa. Tak na nią działał negatywnie. Zmęczenie, choroby, negatywne doświadczenia mozna wymieniać jeszcze sporo. Kobiety mowią ze jak sie trafi odpowiedni to ochota wraca.
Ja zawsze lubiłam seks, ale od jakiegoś czasu mi sie nie chce NO wcale ehh.... już nie wiem co się ze mną dzieje.
Powodów może być milion. Jak jesteś w związku to się zainteresuj bo mnostwo par się posypało przez to
Ja lubie ,ale nie chce, bo sie nie oplaca.
1. Ryzyko wpadki
2. Ryzyko zakazenia jakims syfem
3. Zeby zapobiec ciazy trzeba sie zabezpieczac, a ja nie mam zamiaru truc sie chemia, bo facetowi sie chce, no a prezerwatywa to raczej nie jest dobre zabezpieczenie przed ciaza
Po za tym jak patrze na zachowanie facetow to mnie sie wlasnie odechciewa seksu z nimi
Przyczyny są takie, że Artesa odkopał/a jakiegoś starocia i zaraz sobie powkleja linki do cudotwórcze go preparatu
Przyczyny są takie, że Artesa odkopał/a jakiegoś starocia i zaraz sobie powkleja linki do cudotwórcze go preparatu
Aha czekamy
Ja zawsze lubiłam seks, ale od jakiegoś czasu mi sie nie chce NO wcale ehh.... już nie wiem co się ze mną dzieje.
Zbadaj prolaktynę.
63 2025-01-14 20:15:16 Ostatnio edytowany przez onaanna (2025-01-14 20:18:00)
Ja tez nie lubie sexu. Ale dopuero od ok 35 roku zycia. Wczesniej myslalam ze to cool . Ze jestem cool jesli to robie.. A teraz czuje dokladnie to co Ty opisalas. Mojego ex 7 lat zwiazku zostawilam bo ciagle zadal sexu, wymuszsl obmacywal i stradznie sie tym jaral. Ja jestem kloda , nudzi mnie to. Wole posluchac muzyki albo poczytac albo wyjecgac na wycieczke.Od tego czasu jestem spokojniejsza i zajmuje sie soba. I jestem sama. Ale dobrze mnie z tym. Smieje sie jak kolezanki sie tym jaraja.np jakimis mlodymi cialkami z silowni.
64 2025-01-14 20:21:43 Ostatnio edytowany przez onaanna (2025-01-14 20:29:51)
Moja wypowiedzia nie sugeruj sie jednak. Ja uchodze za nienormala z ta wypowiedzia. Pewnie i na tym forum. Jak i wszedzie. I pewnie do psychologa czy psychiatry mnie tu wysla
W tamtym czasie malowanie bylo moim hobby. Jakis rysunek pochlonal mnie i szkicuje sobie. A mowie do owczesnego chlopaka ze przyjde do niego jak skoncze rysowac.
To on ze ja wole rysowac niz do niego przyjsc.
Poszlam wtedy. Oczywiscie na sex .
Ale kiedys juz nie poszlam i nigdy wiecej...facet by mnie zameczyl swoim natrectwem i fanatyzmem. Wlazl by mnie na glowe
65 2025-01-14 21:52:46 Ostatnio edytowany przez New Me (2025-01-14 21:54:03)
Ja tam lubie seks, ale nie bedem go wiecej miala ,bo nie mam zamiaru grzeszyc przeciwko 6 przykazaniu i miec seksu przed slubem, bo chce isc do nieba, a Maryja powiedziala w Fatimie "ze najwiecej ludzi idzie do piekla przez grzechy nieczystosci", a ze teraz faceci nie chca czekac z seksem do slubu to trudno NIE DOSTANA ode mnie ani jeden, bo ja chce isc do nieba i wogole co o czym ja pisze jak ja przeciez pojde do zakonu lub bede jezdzic na misje