Witam Was wszystkie. Mam wielki problem, ale wszystko po kolei..
Ponad pięć lat temu poznałam w szkole chłopaka. W sumie to można powiedzieć, że On mnie wyłapał, bo ja jakoś nie zwracałam uwagi. Mieszka on jakieś 20km ode mnie. Po kilku rozmowach zakochałam się w Nim jak wariatka. Niestety bez wzajemności.. Lubił mnie, ale nic więcej. Mimo to zwodził, flirtował, robił nadzieję, ale nigdy nie pokochał, a ja szalałam. W ciągu tych 5 lat mieliśmy przerwy w znajomości. Pierwsza dotyczyła Jego zauroczenia inną dziewczyną ze szkoły. Nie trwało to zbyt długo i nie było między nimi związku, ale bolało mnie, gdy przestał się do mnie odzywać, każdą przerwę spędzał z nią. Ze mną nigdy razem nie pokazał się w szkole.. Po tym, jak mu przeszło, znów zaczęła się między nami sielanka, znów flirtowanie itp.. Do czasu. Po dwóch miesiącach zakochał się na zabój w dziewczynie (nie z naszej szkoły). Ich związek trwał 9 miesięcy, to ona Jego rzuciła z błahego powodu, a On cierpiał ogromnie przez prawie 2lata.. Zapomniałam dodać, że ani w pierwszym przypadku(gdy się zauroczył), ani w drugim(dziewczyna), nie powiedział mi, że się zakochał/zauroczył.. Po prostu z dnia na dzień przestawał się odzywać, ja sama musiałam odgadywać prawdę, która tak cholernie bolała.. W każdym bądź razie, gdy Jego związek się zakończył, nie odezwał się do mnie, nie chciał się pocieszać.. Nie mieliśmy kontaktu podczas trwania Jego związku, który zaczął się na początku ostatniego roku szkoły(nie muszę dodawać jak bardzo cierpiałam, tym bardziej, że był to już ostatni rok szkoły, matura itp.. Byłam bardzo samotna, przez swój dół oblałam matmę, w ogóle nie uczyłam się do matury, było mi to obojętne..). Jego związek zakończył się w maju po maturach, bądź w czerwcu.. Gdy zaczęły się wakacje, nie widywałam już Go codziennie w szkole i sama świadomość, że już Go nie zobaczę po wakacjach, sprawiła, że jakoś się pozbierałam, dodatkowo pomogło to, że po maturze wyjechał za granicę do pracy, gdzie pracuje do dziś, tylko 2razy do roku przyjeżdża do Polski, aż do cholernego grudnia. Weszłam na gg brata, bo swojego nie miałam (usunęłam, gdyż nie chciałam widzieć Jego opisów do dziewczyny i też po to, by nie kusiło mnie do Niego napisać..), wpisałam Jego nr gg, który doskonale znałam, dodałam do kontaktów i.. On akurat był dostępny. Odezwałam się głupia i znów się zaczęło, tylko tym razem tak poważniej.. Po roku takiego flirtowania, przyjemnego pisania, rozmawiania itp. bardzo się do siebie zbliżyliśmy, były pocałunki, Przytulanki, czułe słowa, nawet spał raz u mnie, ale nigdy nie było żadnego seksu.. Nie przeszkadzało mi to, tak bardzo Go kochałam, że mogłabym czekać do nieskończoności.. Dodam, że to wszystko o czym piszę w ostatnich zdaniach wydarzyło się rok temu.. Byłam taka szczęśliwa, że po tylu latach mojego kochania Go, wreszcie coś z tego będzie.. Gdy odjeżdżał, oboje byliśmy bardzo przybici, powiedział, że będzie bardzo za mną tęsknić. Powiedział też, bym się nie martwiła, że w grudniu się znów spotkamy. No i czekałam, tęskniłam.. Nadszedł grudzień 2013, przyjechał do Polski, było bardzo miło, mimo, że bardzo nalegałam na spotkanie to ciągle coś mu wypadało. W święta pojechał do większego miasta i poszedł do klubu ze znajomymi. Poznał tam kogoś, z kim później spędził Sylwestra.. Oczywiście nie powiedział mi o niej, a gdy zapytałam co robi w sylwestra, odp, że "nie ma żadnych planów", ale po kilku h stwierdził, że jedzie do znajomych, do tego miasta. Uwierzyłam Mu, dopóki nie zauważyłam na facebooku, że o dziwo zbyt często komentuje i daje "lajki" (na wszystko muzykę, zdjęcia) pewnej nieznanej mi dziewczynie. Zapytałam Go wprost kto to dla Niego jest, odp, że to tylko znajoma i że spędził z nią i jego znajomymi sylwestra, powiedział, że ona mu towarzyszyła w gronie znajomych podczas tamtej nocy.. (ciągle nasuwało mi się " A JA?". Nie mogłam uwierzyć, że dziewczyna poznana kilka dni temu stała się dla Niego ważniejsza ode mnie.. Jestem już dość dojrzała i nie muszę Wam mówić, jak bardzo się załamałam tym wszystkim.. Z dnia na dzień przestałam być Jego "niunią" (tak mnie nazywał zawsze..). Znów wyjechał, ale już praktycznie do mnie nic nie pisał, było kilka smsów, że przeprasza, że mnie zranił.. I to wszystko, zajął się nią, mimo że tego zaprzeczał, stwierdził, że to tylko koleżanka i tyle.. A znam Go, gdyby to była tylko koleżanka to by do mnie pisał mimo wszystko, ale nie.. Najgorsze będzie teraz.. Przyjechał na wakacje i jak gdyby nic zaczął do mnie pisać, a ja ciągle w głowie miałam tamtą dziewczynę i znów zaczęłam Go o nią pytać, On nadal twierdzi, że koleżanka i tyle. Uspokoiłam się głupia.. Podczas ostatniej rozmowy ( w tamten piątek) powiedział mi, że jutro (sobota) ma wesele siostry, zapytałam z kim idzie, a on powiedział, że nie lubi takich imprez, i że będzie tam tylko na początku.. Całą sobotę miałam złe przeczucia, ciągle wchodziłam na profil tej dziewczyny na fb, i o godzinie 20 wstawiła zdjęcie, z Nim, z wesela.. Dziś z poprawin.. Nawet nie macie pojęcia co czuję teraz.. Jestem okropnie załamana.. Już usunęłam fb, ale co to da.. Poradźcie mi jak mam się z Niego wyleczyć.. Tak bardzo Go kocham.. Wiem, że teraz ostatecznie będę musiała o Nim zapomnieć, tylko jak? W końcu to tyle lat, tyle przeżyć..
(
Chciałam jeszcze dodać, że ta dziewcyzna jeszcze się uczy, i jeździ za granicę w wolnym czasie typu ferie, wakacje do pracy, akurat do tego samego kraju, miasta co On.. W ferie była, w wakacje też się wybiera, w sierpniu, akurat wtedy kiedy i On tam wraca.. Przypadek? Nie sądzę.. A skąd to wszystko wiem, z Facebooka.. A On nadal twierdzi, że to tylko koleżanka..
Tak bardzo mi Go brakuje.. Tylko On się dla mnie liczy.. Poradźcie cos, proszę.. ![]()
pierwsze co przyszło mi na myśl to pytanie czy nie masz dosyć? 5 lat się o niego ubiegasz, ile jeszcze?.. jest tylko wolnych, fajnych facetów, a ty uparłaś sie na tego jednego, który za każdym razem pokazuje Ci, że nie chce z Tobą być. Pytam po co? Zapomnij o nim, i zajmij się sobą. Nie odzywaj się do niego tak jak on się nie odzywa, gdy pozna jakąś dziewczynę.
Gdyby to tylko było takie łatwe.. Przez te kilka ostatnich lat próbowałam zainteresować się kimś innym, ale bez skutku, tylko On mi siedzi w głowie.. Nie potrafię o Nim zapomnieć, choć wiem, że powinnam. Nie mam nawet żadnych przyjaciół, całą swą uwagę skupiłam na Nim, pracy też nie mam, bo ciężko z tym jest, siedzę praktycznie 24h w domu.. Mieszkam w małej wsi, więc nawet nie mam gdzie wyjść.. masakra ![]()
Pogoń za wyidealizowanym szczęściem/bluszcz. Nie zmienisz zycia to bedzie tylko gorzej. W takim stanie to moglabys miec spokojnie dosc spora depresje.
Skąd ja to znam... według mnie najlepszym rozwiązaniem jest CAŁKOWITE zerwanie znajomości, nie może tak być że on ciągle cię okłamuje i robi co chce. Wiem że go kochasz ale podtrzymywanie tej relacji kompletnie nic pozytywnego nie przyniesie a zwłaszcza dla ciebie
Albo po prostu przestań mu odpisywać albo powiedz wprost że ma ci już dać spokój. Jesteś już w totalnej rozsypce i czas poukładać sobie życie. Nie przestaniesz go od razu kochać (mi takie odkochanie zajęło jakies 4 lata ale mam nadzieję że ty się z tym szybciej uporasz:) ) ale z czasem będziesz się czuć lepiej i może akurat kogoś poznasz i z dnia na dzień gdy zaczniesz czuć się doceniana coś zaiskrzy
) życzę ci tego z całego serca:*
Gdyby to tylko było takie łatwe.. Przez te kilka ostatnich lat próbowałam zainteresować się kimś innym, ale bez skutku, tylko On mi siedzi w głowie.. Nie potrafię o Nim zapomnieć, choć wiem, że powinnam. Nie mam nawet żadnych przyjaciół, całą swą uwagę skupiłam na Nim, pracy też nie mam, bo ciężko z tym jest, siedzę praktycznie 24h w domu.. Mieszkam w małej wsi, więc nawet nie mam gdzie wyjść.. masakra
LadyA, może dlatego właśnie, że masz tak mało urozmaicenia w życiu "czepiasz" się myśli o nim. Bo to zawsze jakaś atrakcja, choćby tylko w marzeniach
W innych warunkach być może uwolniłabyś się a tak nakręcasz się by choć w myślach znaleźć sobie urozmaicenie kręceniem filmów pt. "jak by to nam było super". A wiesz, że nie wiadomo jakby było. Może beznadziejnie.
Może więc spróbuj sobie powiedzieć, że ok, chwilowo nie widzisz na horyzoncie faceta dla siebie, ale upatrywanie w nim materiału na chłopaka też do nikąd nie prowadzi. (Sama widzisz, że nie prowadzi, prawda ?
) Mam wrażenie, że po części chcesz go dlatego, że nie masz kogo chcieć
Powyobrażaj sobie może, że jesteś jego dziewczyną a on znowu spotyka jakieś "koleżanki", umawia się z nimi za Twoimi plecami, zostawia Cię samą albo okłamuje... No nie wiem, zamiast idealizować obrzydź se go
Przynajmniej spróbuj.
ladyA napisał/a:Gdyby to tylko było takie łatwe.. Przez te kilka ostatnich lat próbowałam zainteresować się kimś innym, ale bez skutku, tylko On mi siedzi w głowie.. Nie potrafię o Nim zapomnieć, choć wiem, że powinnam. Nie mam nawet żadnych przyjaciół, całą swą uwagę skupiłam na Nim, pracy też nie mam, bo ciężko z tym jest, siedzę praktycznie 24h w domu.. Mieszkam w małej wsi, więc nawet nie mam gdzie wyjść.. masakra
LadyA, może dlatego właśnie, że masz tak mało urozmaicenia w życiu "czepiasz" się myśli o nim. Bo to zawsze jakaś atrakcja, choćby tylko w marzeniach
W innych warunkach być może uwolniłabyś się a tak nakręcasz się by choć w myślach znaleźć sobie urozmaicenie kręceniem filmów pt. "jak by to nam było super". A wiesz, że nie wiadomo jakby było. Może beznadziejnie.
Może więc spróbuj sobie powiedzieć, że ok, chwilowo nie widzisz na horyzoncie faceta dla siebie, ale upatrywanie w nim materiału na chłopaka też do nikąd nie prowadzi. (Sama widzisz, że nie prowadzi, prawda ?) Mam wrażenie, że po części chcesz go dlatego, że nie masz kogo chcieć
Powyobrażaj sobie może, że jesteś jego dziewczyną a on znowu spotyka jakieś "koleżanki", umawia się z nimi za Twoimi plecami, zostawia Cię samą albo okłamuje... No nie wiem, zamiast idealizować obrzydź se go
Przynajmniej spróbuj.
Może masz i rację, spróbuję.. Lekko nie będzie, ale to zawsze jakieś oderwanie się od rzeczywistości..
Skąd ja to znam... według mnie najlepszym rozwiązaniem jest CAŁKOWITE zerwanie znajomości, nie może tak być że on ciągle cię okłamuje i robi co chce. Wiem że go kochasz ale podtrzymywanie tej relacji kompletnie nic pozytywnego nie przyniesie a zwłaszcza dla ciebie
Albo po prostu przestań mu odpisywać albo powiedz wprost że ma ci już dać spokój. Jesteś już w totalnej rozsypce i czas poukładać sobie życie. Nie przestaniesz go od razu kochać (mi takie odkochanie zajęło jakies 4 lata ale mam nadzieję że ty się z tym szybciej uporasz:) ) ale z czasem będziesz się czuć lepiej i może akurat kogoś poznasz i z dnia na dzień gdy zaczniesz czuć się doceniana coś zaiskrzy
) życzę ci tego z całego serca:*
Tak, już to zrobiłam, całkowicie zerwałam kontakt, nie mam ani facebooka, ani Jego nr kom., wiec się z Nim nie skontaktuję pierwsza. On mimo wszystko na razie się nie odezwał, a jak to zrobi to mu nie odpiszę, tylko od razu usunę smsa.. Bardzo bym chciała kogoś poznać i przelać całą swoją miłość właśnie na tego kogoś. Mam nadzieję, że niedługo tak się właśnie stanie.. Dziękuję Ci za te wszystkie słowa ![]()
A jednak są razem.. Nie dałam rady, zwymiotowalam.. Nie wiem co to będzie przez najbliższe dni, miesiące.. Tak mi zle.. ![]()
Biedna jesteś
Bardzo emocjonalnie reagujesz, najgorsze, że nic dobrego z tego nie masz. Swoją drogą nie wiem czy nie masz nerwicy albo i innego świństwa. Może przydała by Ci się fachowa pomoc. Jakiś lekarz ? Psycholog ?
Odreaguj teraz jakoś, wypłacz się, wywal z siebie żal i niespełnione nadzieje, złość, że Cię zwodził, strach, że niekogo już nie poznasz - podobno wszystkie te emocje należy przeżyć, żeby wyzwolić się z niekończącego się cierpienia emocjonalnego. Zmierz się z tym, powiedz sobie dlaczego tak się czujesz.
Postaraj się powoli zająć sobą. Znajdź cel, zainteresowania, cokolwiek co polubisz robić. Tylko pamiętaj, to jest proces. Nic nie uda się od razu. Staraj sie robić rzeczy choćby głupie, ale zajmij myśli czymkolwiek poza umartwianiem się i rozpamiętywaniem. Jak dopadnie Cię dół - przeżyj to a potem walcz o siebie od nowa.
Nie przejdzie Ci od razu ani po tygodniu, fale złego samopoczucia będą powracały, ale uświadom sobie, że Twoje szczęście zależy od Ciebie a nie od jakiegoś niedostępnego faceta.
Może brzmi to dla Ciebie teraz jak coś niemożliwego, ale tak naprawdę jest.
Biedna jesteś
Bardzo emocjonalnie reagujesz, najgorsze, że nic dobrego z tego nie masz. Swoją drogą nie wiem czy nie masz nerwicy albo i innego świństwa. Może przydała by Ci się fachowa pomoc. Jakiś lekarz ? Psycholog ?
Odreaguj teraz jakoś, wypłacz się, wywal z siebie żal i niespełnione nadzieje, złość, że Cię zwodził, strach, że niekogo już nie poznasz - podobno wszystkie te emocje należy przeżyć, żeby wyzwolić się z niekończącego się cierpienia emocjonalnego. Zmierz się z tym, powiedz sobie dlaczego tak się czujesz.
Postaraj się powoli zająć sobą. Znajdź cel, zainteresowania, cokolwiek co polubisz robić. Tylko pamiętaj, to jest proces. Nic nie uda się od razu. Staraj sie robić rzeczy choćby głupie, ale zajmij myśli czymkolwiek poza umartwianiem się i rozpamiętywaniem. Jak dopadnie Cię dół - przeżyj to a potem walcz o siebie od nowa.
Nie przejdzie Ci od razu ani po tygodniu, fale złego samopoczucia będą powracały, ale uświadom sobie, że Twoje szczęście zależy od Ciebie a nie od jakiegoś niedostępnego faceta.
Może brzmi to dla Ciebie teraz jak coś niemożliwego, ale tak naprawdę jest.
Tak, to prawda, mam chyba wszystkie nerwice jakie tylko mogą być. Ale dopiero od kilku miesięcy, a właściwie od dnia, w którym On poznał swoją teraźniejszą dziewczynę, na stres reaguję wymiotami
Biorę tabletki uspokajające przepisane od lekarza rodzinnego, czasami jest mi lepiej.
Właśnie najgorsze jest to, że mi się nie chce płakać, po prostu jestem zamulona i mi niedobrze. Próbowałam na siłę płakać, by chociaż trochę mi ulżyło, ale nic z tego..
Wiem, że nie przejdzie od razu, że trzeba dużo czasu, by choć trochę było lepiej, ale to czekanie.. ech..
W tym wszystkim tak naprawdę najgorsze jest to, że ja nie wspominam tego, co z Nim przeżyłam, a rozmyślam o tym, co On teraz może robić z tą dziewczyną, czy zwraca się do niej tak samo jak i do mnie kiedyś.. Po prostu myślę o nich i nie potrafię się pozbyć tych myśli.. ![]()
Musisz sie z tego wyleczyc i zapomniec.Tyle razy Cie zwodzil, oszukał...zostawil.Za co Ty go tak naprawdę kochasz,moze wypisz sobie te rzeczy na kartce.Jestem pewna, ze bardziej kierujesz sie marzeniami i zludzeniami o nim niz tym jaki faktycznie jest a jest nieuczciwy i tchorzliwy...nie wart Twoich zzszarganych nerwów.
wiem, ze to tak łatwo powiedziec ale bardzo to odchorowujesz a moglabys cieszyc sie zyciem,mlodoscią,nie szkoda Ci tego troche.tak nie mozna funkcjonowac.Na jednym mezczyznie swiat i zycie sie nie konczy.
Właśnie najgorsze jest to, że mi się nie chce płakać, po prostu jestem zamulona i mi niedobrze. Próbowałam na siłę płakać, by chociaż trochę mi ulżyło, ale nic z tego..
Wiesz, kiedyś miałam podobnie (z podobnych powodów). Czułam tylko otępienie, zniechęcenie, strach i rozpacz. Trzy miesiące z rzędu. Chyba trzy i pół. Potem coś się odblokowało i kolejny miesiąc głównie płakałam
(Więc wszystko przed Tobą
) Wiem, że nie jesteś w nastroju do żartów, ale może świadomość, że inni też to przechodzili i przechodzą, każdy na swój sposób, ale jednak okropnie, troche podniesie Cię na duchu.
Wiem, że nie przejdzie od razu, że trzeba dużo czasu, by choć trochę było lepiej, ale to czekanie.. ech..
Hej, cierpliwość jest w życiu najważniejsza
A tak poważnie, nie martw się tym czasem, on i tak upłynie. Nawet nie wiesz jak szybko. Ważne żebyś za x miesięcy/tygodni nie była w tym samym punkcie tylko o krok do przodu. A tak będzie tylko jeśli konsekwentnie bedziesz się tego pana pozbywać z głowy.
Nie popędzaj się. Jeżeli jest Ci źle powiedz sobie, że masz prawo tak właśnie się czuć, przygotuj się na to, że tak będzie. Gdy będziesz przeżywać emocje świadomie w końcu je przepracujesz.
W tym wszystkim tak naprawdę najgorsze jest to, że ja nie wspominam tego, co z Nim przeżyłam, a rozmyślam o tym, co On teraz może robić z tą dziewczyną, czy zwraca się do niej tak samo jak i do mnie kiedyś.. Po prostu myślę o nich i nie potrafię się pozbyć tych myśli..
To podpada trochę pod natrętne myślenie i szczerze - nie wiem czy poradzisz sobie z tym problemem sama. Jeżeli masz udać się z tym do specjalisty, to pewnie tylko wtedy gdy sama do tego dojrzejesz, ale rozważ to dobrze.
Nie warto się męczyć. Z resztą sama widzisz, że nie dajesz sobie rady.
I jeszcze - jesteś ciepłą, uczciwą, na pewno wartościową osobą. Szkoda Ciebie na to, na to co przeżywasz. Nie warto.
Za ileś lat sama może będziesz sobie współczuć, że marnowałaś młodość na takie rozkminy. Na nierokującego gościa. Na to, że oto on jest z jakąś dziewczyną - no trudno, tak wybrał.
Doceń siebie i zawalcz o SIEBIE. Skup się na sobie. To jest Twoje życie i w Twoich rękach leży to na ile będzie dobre. Na początku będzie trudno, ale naucz się tego.
Dziękuję Wam za te wszystkie słowa, w jakimś sensie dzięki nim coś do mnie dociera. Nadal jest ze mną bardzo źle, ale staram się organizować sobie jakoś czas, robię wiele rzeczy, które dają mi przyjemność, spędzam jak najwięcej czasu z rodziną. Jeśli już zostaję sama oglądam filmy, oczywiście te wskazane, zero romansów. Najgorsze jednak mimo wszystko są te natrętne myśli, ciężko przed nimi uciec.. Nadal nie ronię łez, co dziwne. Trochę się boję, że przyjdzie właśnie taki czas, no ale trudno, zawsze lepiej się wypłakać, przynajmniej ulży. Pomalutku wpajam sobie, że faktycznie nigdy nie chciał ze mną być, a przecież nie mogę go do tego zmusić. Ma dziewczynę, niech będzie szczęśliwy, mam nadzieję, że ja też z czasem znajdę kogoś, z kim będzie mi dobrze. I nie pozwolę sobie więcej na taką miłość, którą teraz przeżywam. NEVER AGAIN!
Minęły ponad 2miesiace a ze mną jest coraz gorzej.. Co robić ![]()
Co za bełkot..
Nie "kochasz" go , tylko jesteś uzależniona, odurzona feromonem ![]()
Jak na haju..
koniec obsrywania się i użalania nad sobą. Bierz się za czytanie wątku- od groma tego jest, masz wszystko na wyciągnięcie ręki. Wątek Icemana- na dobry początek..lektura na dobre kilka nocy.
I przestań jojczyć, ktos ci musi w końcu to powiedzieć, to użalanie się trwa za długo..