PRZESADA...? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 32 ]

Temat: PRZESADA...?

WITAM:)

Chciałam się podzielić z Wami moimi obawami...wydaje mi się ,że mój chłopak zaczyna mną manipulować

Zaczynając od początku...
Jestem z nim 2 lata, od 8 miesięcy razem mieszkamy i od tej chwili się popsuło.Chodzi głównie o domowe obowiązki on oczekuje ode mnie ,że będę sprzątać , gotować i chodzić do pracy jednocześnie mam robić to wszystko z uśmiechem na twarzy. Na początku rzeczywiście sprzątałam,ale aktualnie mamy jeden wielki burdel w domu.Stwierdziłam ,że nie będę tego sama robiła .Jeśli zwracam mu uwagę , on mówi że nie będzie sprzątał sam i możemy to zrobić kiedy oboje będziemy w domu. Dobra to się zgadzam z tym tylko czemu ja mam swoje wolne dni poświęcać na sprzątanie kiedy on jak ma wolne to leży cały dzień i gra na komputerze...oczekuje ,że będę gotować codziennie ( rozumiem kiedy mam wolne i 1 zmiany w pracy) kiedy mam 2 mówi żebym rano ugotowała.
Kiedyś w ogóle się nie denerwował a teraz byle co i się czepia mnie , podnosi głos i przeklina. Ostatnio zaczął mnie nawet obrażać.
Wystarczy że coś zrobię nie tak albo powiem i już jest foch.Na dodatek twierdzi że to ja jestem straszną egoistką,zle się zachowuje i ciągle go prowokuje żeby tak się zachowywał.Każe mi ciągle przepraszać ,

Ogólnie jest to dobry chłopak ,wierny i opiekuńczy tylko nie potrafię zrozumieć o co mu chodzi próbuje sobie ''mnie wychować '' czy jak.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: PRZESADA...?

czy jego mam zawsze wszystko sama w domu robiła? mój mąż tak miał ale mu to wybiłam z głowy prostym stwierdzeniem że jego mama nie pracowała a ja pracuje jestem zmęczona i nie będę w tygodniu gotować po pracy, sprzątamy razem tzn. on odkurza a ja reszta ale dobre chociaż to, jesli chodzi o obiady w tygodniu to wykupil sobie obiady za 10zl dziennie a ja mam jedna rzecz z glowy i wszyscy zadowoleni wink

Odp: PRZESADA...?

Hej. Nie możesz pozwalać na to, by on mówił Ci co masz robić. Powinniście porozmawiać i się dogadać kto co robi w domu. Nie możesz tylko Ty wszystko robić, gdzie tu jakaś sprawiedliwość? Co, on rączek nie ma i nie potrafi nic?

Piszesz, że to dobry chłopak, a obraża Cię, rozkazuje Ci i się czepia o wszystko. To gdzie tutaj jest te dobro, bo ja go nie widzę.

Musisz z nim pogadać i postawić sprawę jasno, bo on od Ciebie za dużo wymaga.
Jeśli Ci to nie pasuje, to musisz coś z tym zrobić.

Nie wierz mu w to, że jesteś egoistką, już prędzej on nim jest. To nie jest prawda co on mówi.

4

Odp: PRZESADA...?

Tak wszystko robiła sama gotowała i sprzątała a on nic .Tak jest przyzwyczajony , matka go nic widocznie nie nauczyła.Niestety nie ma możliwości wykupienia obiadu ,myślałam że jak przestane sprzątać to może wezmie się trochę ale nie jemu to nie przeszkadza dopiero jak się nie da przejść to łaskawie proponuje wspólne sprzątanie .Większość rzeczy jest jego ( wszędzie rozwalone ubrania,i brudne naczynia)nie mam ochoty sprzątać tego kiedy mu się nagle zachce .:(

Dziękuje za odpowiedz:)

5

Odp: PRZESADA...?
zaklopotana123451 napisał/a:

Hej. Nie możesz pozwalać na to, by on mówił Ci co masz robić. Powinniście porozmawiać i się dogadać kto co robi w domu. Nie możesz tylko Ty wszystko robić, gdzie tu jakaś sprawiedliwość? Co, on rączek nie ma i nie potrafi nic?

Piszesz, że to dobry chłopak, a obraża Cię, rozkazuje Ci i się czepia o wszystko. To gdzie tutaj jest te dobro, bo ja go nie widzę.

Musisz z nim pogadać i postawić sprawę jasno, bo on od Ciebie za dużo wymaga.
Jeśli Ci to nie pasuje, to musisz coś z tym zrobić.

Nie wierz mu w to, że jesteś egoistką, już prędzej on nim jest. To nie jest prawda co on mówi.

On by chciał żeby było ugotowane , posprzątanie i jak wrócę z pracy to powinnam mieć jeszcze ochotę go zadowolić.
Czuje, że to zaczyna mnie przytłaczać,kiedy mieszkałam w swoim rodzinnym domu to pracowałam na 1/2 etatu i często gotowałam i sprzątałam ale nikt nie robił nieporządku specjalnie,każdy sprzątał w miare po sobie i zostawało odkurzenie ,kurze i jakieś drobne porządki.Wtedy jakoś nie sprawiało mi to problemu ,ale jeśli ktoś zje i zostawi tam gdzie siedzi,ubrania na podłodze ,prania nie zrobi nawet nie zdejmie z suszarki ani nic kompletnie,czasem specjalnie nie zrobiłam to zostawał bez majtek i tak nie wstawił.

Sama już nie wiem czy coś robię nie tak, nie chcę mu usługiwać . Denerwuje mnie też że się zaczął unosić i mnie obrażać (cyt. pier***się,nie masz mózgu itp. ) i ciągle to jest moja wina. Wszystko się zaczęło psuć odkąd razem mieszkamy a może dopiero teraz go poznałam. Dodam ,że przez miesiąc nie pracował a w domu nie zrobił NIC .
Rozmowy nic nie dają mamy na pół sprzątać ale to tylko gadanie,z drugiej strony nie chce się z nim od razu rozstawać

Odp: PRZESADA...?

To ja Ci powiem, że on się nie zmieni!
I rozstanie to jest jedyne dobre wyjście z tej całej sprawy.
Chyba, że chcesz być nieszczęśliwa.
Decyzja zależy wyłącznie od Ciebie smile

7

Odp: PRZESADA...?

Dobry z niego chłopak,przeklina i podnosi głos na Ciebie-no to wszystkiego najlepszego.I uwazaj ,aby zupa nie była za słona.

8

Odp: PRZESADA...?

nowa542, ja z moim mężem dzielimy się obowiązkami po połowie, tylko mam o wiele lepszą sytuację bo mój mąż jest pedantem, dlatego powiedz jasno i wyraźnie temu swojemu że od dziś dzielicie się obowiązkami po połowie, raz ty gotujesz, nawet obiad na 3  dni, raz on. Nie zrobi to nie ma obiadu, nie jest uprane, itd. Swoje pranie zrób. A ze sprzątaniem to nie wiem co ci doradzić.
Lista obowiązków co każdy ma robić i tyle. Zastanów się nad nim na poważnie czy chcesz (jeśli on się nie zmieni) być z takim kolesiem.

9 Ostatnio edytowany przez Lexpar (2014-06-20 08:02:18)

Odp: PRZESADA...?
zaklopotana123451 napisał/a:

To ja Ci powiem, że on się nie zmieni!
I rozstanie to jest jedyne dobre wyjście z tej całej sprawy.
Chyba, że chcesz być nieszczęśliwa.
Decyzja zależy wyłącznie od Ciebie smile

Zgadzam się z tym postem w 100%.
On się nie zmieni.
On chce z Ciebie zrobić praczkę, sprzątaczkę, kucharkę etc.
Niestety tak go wychowała mamusia i Ty go nie zmienisz.
Zastanów się czy on do Ciebie coś czuje.
Ja uważam, że niestety absolutnie nic.
Uważa, że skoro razem mieszkacie to już jesteś jego i do jego dyspozycji. Jest przekonany, że się ustawił na resztę życia
Poniża Ciebie, jest chamski i arogancki to tylko świadczy jak on Ciebie "bardzo kocha". Jestem przekonany, że jeszcze podniesie na Ciebie rękę. Chcesz tego ? http://emotikona.pl/emotikony/pic/niewiem.gif.
Ja Ciebie nie namawiam do rozstania, ale będąc na Twoim miejscu wróciłbym do domu i dałbym mu czas do przemyślenia.
Nie chciałbym tkwić w tak tosycznym związku

10

Odp: PRZESADA...?
Lexpar napisał/a:
zaklopotana123451 napisał/a:

To ja Ci powiem, że on się nie zmieni!
I rozstanie to jest jedyne dobre wyjście z tej całej sprawy.
Chyba, że chcesz być nieszczęśliwa.
Decyzja zależy wyłącznie od Ciebie smile

Zgadzam się z tym postem w 100%.
On się nie zmieni.
On chce z Ciebie zrobić praczkę, sprzątaczkę, kucharkę etc.
Niestety tak go wychowała mamusia i Ty go nie zmienisz.
Zastanów się czy on do Ciebie coś czuje.
Ja uważam, że niestety absolutnie nic.
Uważa, że skoro razem mieszkacie to już jesteś jego i do jego dyspozycji. Jest przekonany, że się ustawił na resztę życia
Poniża Ciebie, jest chamski i arogancki to tylko świadczy jak on Ciebie "bardzo kocha". Jestem przekonany, że jeszcze podniesie na Ciebie rękę. Chcesz tego ?.
Ja Ciebie nie namawiam do rozstania, ale będąc na Twoim miejscu wróciłbym do domu i dałbym mu czas do przemyślenia.
Nie chciałbym tkwić w tak tosycznym związku

Nie uderzył mnie nigdy,ale zdarzyła się sytuacja gdy myślałam że mógłby to zrobić. Sam pózniej tłumaczył się że trochę wypił ( sylwester) i mi się tylko wydawało bo on nigdy by mnie nie uderzył. A po ostatniej kłótni wtedy gdzie właśnie ostro podnosł głos potem powiedział że ledwo się powstrzymywał. Jak się nie kłócimy to jest wszystko ok (oprócz porządków) ale to jest tylko wtedy gdy wszystko jest po jego myśli. Z drugiej strony on twierdzi że to ja jestem winna ciągle prowokuje i kiedyś potrafiłam się zachować a teraz już nie. W sumie trochę mnie to zastanawia bo skoro tak twierdzi to czemu niegdy nie zaproponował rozstania skoro mu tak zle ze mna. Mówi tylko ciągle że mam być ''grzeczna''...W uczuciach tez się zrobił mniej wylewny już nie pisze w sumie nic miłego ale może to dlatego że razem mieszkamy. Ja też nie jestem chyba bez winy bo tez się za bardzo nie staram ale nie wiem jak mam to robić ,bo jesli nawet jest ok i on powie coś chamskiego czego kiedys by nigdy nie powiedział to już nie mam ochoty dalej być dla niego miła. I tak wkoło przypominam sobie jak się do mnie odzywał i czuje niechęć.Niepokoi mnie to że zaczął od ''PIERD** sie'' a teraz już nawet pozwolił sobie na obrażanie mnie " nie masz mózgu" itp. nawet nie przeprosił . Za to ja go przeprosiłam bo twierdził że to moja wina i w końcu wzięłam winę na siebie. Zle się z tym czuje ,bo się że tym zachowaniem dałam mu przyzwolenie na więcej.

Coś jest nie tak skoro czuje się zle ciągle, nie chce się od razu wyprowadzać , chyba boję się samotności i jestem do niego przyzwyczajona.  A może po kolejnej kłótni powiem żebyśmy się rozstali i zobaczę jego reakcje?

11 Ostatnio edytowany przez szczęście111 (2014-06-20 09:37:50)

Odp: PRZESADA...?

każdy boi się samotności, to nie jest wytłumaczenie.
Za bardzo go tłumaczysz i bierzesz winę na siebie.
A to że mówi że masz być "grzeczna", dalej dużo do myślenia.
Chce cię podporządkować, czy na serio nie jesteś warta nikogo lepszego? zastanów się.
A przyzwyczajenie..... minie, o to się nie martw.

12

Odp: PRZESADA...?
nowa542 napisał/a:

Nie uderzył mnie nigdy,ale zdarzyła się sytuacja gdy myślałam że mógłby to zrobić. Sam pózniej tłumaczył się że trochę wypił ( sylwester) i mi się tylko wydawało bo on nigdy by mnie nie uderzył. A po ostatniej kłótni wtedy gdzie właśnie ostro podnosł głos potem powiedział że ledwo się powstrzymywał. Jak się nie kłócimy to jest wszystko ok (oprócz porządków) ale to jest tylko wtedy gdy wszystko jest po jego myśli. Z drugiej strony on twierdzi że to ja jestem winna ciągle prowokuje i kiedyś potrafiłam się zachować a teraz już nie. W sumie trochę mnie to zastanawia bo skoro tak twierdzi to czemu niegdy nie zaproponował rozstania skoro mu tak zle ze mna. Mówi tylko ciągle że mam być ''grzeczna''...W uczuciach tez się zrobił mniej wylewny już nie pisze w sumie nic miłego ale może to dlatego że razem mieszkamy. Ja też nie jestem chyba bez winy bo tez się za bardzo nie staram ale nie wiem jak mam to robić ,bo jesli nawet jest ok i on powie coś chamskiego czego kiedys by nigdy nie powiedział to już nie mam ochoty dalej być dla niego miła. I tak wkoło przypominam sobie jak się do mnie odzywał i czuje niechęć.Niepokoi mnie to że zaczął od ''PIERD** sie'' a teraz już nawet pozwolił sobie na obrażanie mnie " nie masz mózgu" itp. nawet nie przeprosił . Za to ja go przeprosiłam bo twierdził że to moja wina i w końcu wzięłam winę na siebie. Zle się z tym czuje ,bo się że tym zachowaniem dałam mu przyzwolenie na więcej.

Coś jest nie tak skoro czuje się zle ciągle, nie chce się od razu wyprowadzać , chyba boję się samotności i jestem do niego przyzwyczajona.  A może po kolejnej kłótni powiem żebyśmy się rozstali i zobaczę jego reakcje?

To, że jeszcze Ciebie nie uderzył to tylko kwestia czasu.
Zrozum on Tobą manipuluje, on Ci robi pranie mózgu i jak widzę to jest na bardzo dobrej drodze.
Najlepszą metodą jest to aby tak zamnipulować Tobą abyś to Ty czułaś się winna.
No nie przeprosił Ciebie bo to Ty i tylko Ty jesteś winna, Ty go przeprosiłaś http://emotikona.pl/emotikony/pic/0zlosc.gif i utwierdziłaś, że on jest biedny misio a ty ta zła http://emotikona.pl/emotikony/pic/0fool.gif, to jest chore.
Nie sprzątasz, nie gotujesz, nie pierzesz etc.
Dziewczyno Twoje ego spada do zera.
Nie daj sobą pomiatać.
Partnerstwo to jest drużyna dwóch osób a nie tylko jednej.
Miałaś pecha, że trafiłaś na takiego "łaskawcę".
On łaskawie Cie odpysknie i rzuci wulgaryzmem i przy okazji nawyzwa Ciebie od najgorszych.
Ocknij się i pomyśl czy Ty jesteś taka zła.
Czy chcesz być dalej poniżana, obrażana.
A gdzie poczucie Twojej wartości http://emotikona.pl/emotikony/pic/niewiem.gif, nie wiem.
Ja nie powiem Tobie co masz zrobić.
Powiem jeszcze raz co ja bym zrobił będąc na Twoim miejscu.
Ja natychmiast kopnąłbym go w http://emotikona.pl/emotikony/pic/05icon_ass.gif.
Nie bój się samotności bo dasz radę. Nie daj się poniżać.
Tu jest sporo wątków gdzie faceci znęcają się fizycznie nad swoimi partnerkami.
Nie bądź jedną z nich.
Nie mów mu, że chcesz się rozstać.
Po prostu zacznij się bez słowa pakować.
Tylko przygotuj się na ten krok i zapewnij sobie jakieś lokum.
Jestem przekonany, że jak zobaczy, że się pakujesz to zmieni front o 180 stopni.
Nie jest mu z Tobą źle ,ma posprzątane, ugotowane i jeszcze seksik na każde żądanie etc.
Żyć nie umierać. Też bym tak chciał.
Tylko nie daj mu się uprosić, bo jak to zrobisz to poległaś.
Wyprowadź się i daj sobie trochę czasu.
Przemyśl czy chciałabyś z takim partnerem spędzić resztę życia?
Jest takie powiedzenie, " jak sobie pościelesz to tak się wyśpisz".
Ty na razie kiepsko sobie ścielesz, niestety.
Powtarzam, szanuj się dziewczyną.
Lepiej nie mieć żadnego niż mieć takiego jak Ty obecnie.
Ale to jest Twoje życie i Twoja decyzja.
Tylko nie zmarnuj życia.

Odp: PRZESADA...?

Najgorsze co możesz zrobić to usprawiedliwiać go. To, że Cię nie uderzył jeszcze nie oznacza, że tego nie zrobi. Sama mówisz, że pozwala sobie coraz to na więcej. To nie jest Twoja wina, że on tak się zachowuje ! Kiedy to zrozumiesz??
Nie łudź się, że się poprawi, bo tak nie będzie.
I nie idź na łatwiznę i nie czekaj aż on z Tobą się rozstanie, bo to może nigdy nie nastąpi, przecież tak mu dobrze z Tobą, bo tyle dla niego robisz.

Jeżeli chcesz się obudzić za jakieś 10, 20 lat i stwierdzić : zmarnowałam sobie życie. Proszę bardzo.
Ale moim zdaniem każdy człowiek ma obowiązek dążyć do tego, by było mu lepiej !

Umiałaś żyć bez niego przed poznaniem?
To tak samo będziesz umiała po rozstaniu. A po jakimś czasie poczujesz wielką ulgę i będziesz szczęśliwa, że zrobiłaś coś dobrego dla siebie.

Proszę, oby do Ciebie to dotarło, nie niszcz sobie życia smile

14

Odp: PRZESADA...?

Właśnie teraz ja też nic nie robię w domu (oprócz prania) .Żałuje że się wyprowadziłam z nim ,a  wyprowadzka zmusiłaby mnie chyba do powrotu do domu gdzie ciężko znalezc pracę ,a w mieście w którym aktualnie mieszkam nie chce nic wynajmować z obcą osobą a samej mnie nie stać. Kurde cały czas się zastanawiam czy może da się go jakoś ''nawrócić'' żeby zachowywał się tak jak kiedyś i czy ja jestem całkiem bez winy? Może zmienię jakoś swoje zachowanie i wtedy on tez ? Tylko jak

Dziękuje wam za odpowiedzi :*

15

Odp: PRZESADA...?

Ostatnio miałam urodziny to nic od niego nie dostałam ale nie chodzi nawet o prezent tylko po prostu mogliśmy razem spędzić ten dzień a on nic się nie odzywał dopiero wieczorem jak się spotkaliśmy( jechaliśmy do domu) to powiedział wszystkiego najlepszego i jak się czuje taka stara już ( mam 21lat). Jak sobie przypomne rok wcześniej to jakiś inny chłopak jakby był.

Odp: PRZESADA...?

Dobra dziewczyno zniszcz sobie życie, jeśli tego chcesz. Ja już nie mam do Ciebie siły, tyle osób Ci mówi, że krzywdzisz samą siebie będąc z nim, a Ty dalej go bronisz. Jeżeli ktoś czegoś bardzo chce i do tego dąży, to rozwiązania znajduje. Ale trzeba tego na prawdę chcieć.
A Ty  chcesz z nim zostać, więc sobie bądź z nim, ale nie płacz później, że jesteś nieszczęśliwa.

Tyle z mojej strony.

17

Odp: PRZESADA...?
zaklopotana123451 napisał/a:

Dobra dziewczyno zniszcz sobie życie, jeśli tego chcesz. Ja już nie mam do Ciebie siły, tyle osób Ci mówi, że krzywdzisz samą siebie będąc z nim, a Ty dalej go bronisz. Jeżeli ktoś czegoś bardzo chce i do tego dąży, to rozwiązania znajduje. Ale trzeba tego na prawdę chcieć.
A Ty  chcesz z nim zostać, więc sobie bądź z nim, ale nie płacz później, że jesteś nieszczęśliwa.

Tyle z mojej strony.

Nie chce tego,tylko po prostu ciężko jest odejść i mam się głupią nadzieje wciąż...ale muszę się wziąć w garść .

Dziękuje Ci takie wypowiedzi mnie w pewien sposób motywują

18

Odp: PRZESADA...?

No wlasnie zawsze jak już się razem zamieszka to się w pełni poznaje swojego partnera i to jest jego PRAWDZIWE ja. Nie licz ze się zmieni, bo się nie zmieni. A i nie zgadzam się z tym ze chłopak autorki jej nie kocha bo ktoś tak napisał, widać ze kocha ale to trochę zakrawa o związek patologiczny, ma nad toba władze psychiczna zmusza cie do poczucia winy, sam nie potrafi się przyznać do błędu. wg mnie to zwykły LEŃ jakich teraz pełno.

Moja siostra ma 22 lata mieszka z chłopakiem od roku obydwoje pracują ale ona 7 dni w tyg bez dnia wolnego, on ma zawsze caly weekend wolny i co wtedy robi? GRA CAŁE DNIE NA KOMPIE a to ona sprząta, gotuje pierze on ewentualnie jak maja przyjść goście to sam się garnie do odkurzania i mycia podłogi bo mu zwyczajnie wstyd i chce się pokazac przed znajomymi. I wiesz jak moja siostra zalatwiła te sprawę? nie zrobila nic, on nauczony ze mama przyniosła zaniosła umyla, wyprala a ona wiadomo czasem nie wytrzymuje i zaczyna się wojna ale itak siedzi i tkwi w tym związku ostatnio się zaręczyli nawet i ona już to wie ze on się nie zmieni nie ma u  mężczyzn takiego czegos jak zmiana ze np. nagle zacznie sprzatac czy sam z siebie robic obiad, chlop potrzebuje konkretnych wytycznych co i jak to ewentualnie może cos zrobi raz na jakiś czas, tylko ze martwi mnie jedno autorko skoro używa względem ciebie wulgaryzmów i POWSTRZYMYWAL się przed uderzeniem ciebie bo nie wrózę pięknej przyszłości.

19 Ostatnio edytowany przez nowa542 (2014-06-20 13:35:34)

Odp: PRZESADA...?
Angela24 napisał/a:

No wlasnie zawsze jak już się razem zamieszka to się w pełni poznaje swojego partnera i to jest jego PRAWDZIWE ja. Nie licz ze się zmieni, bo się nie zmieni. A i nie zgadzam się z tym ze chłopak autorki jej nie kocha bo ktoś tak napisał, widać ze kocha ale to trochę zakrawa o związek patologiczny, ma nad toba władze psychiczna zmusza cie do poczucia winy, sam nie potrafi się przyznać do błędu. wg mnie to zwykły LEŃ jakich teraz pełno.

Moja siostra ma 22 lata mieszka z chłopakiem od roku obydwoje pracują ale ona 7 dni w tyg bez dnia wolnego, on ma zawsze caly weekend wolny i co wtedy robi? GRA CAŁE DNIE NA KOMPIE a to ona sprząta, gotuje pierze on ewentualnie jak maja przyjść goście to sam się garnie do odkurzania i mycia podłogi bo mu zwyczajnie wstyd i chce się pokazac przed znajomymi. I wiesz jak moja siostra zalatwiła te sprawę? nie zrobila nic, on nauczony ze mama przyniosła zaniosła umyla, wyprala a ona wiadomo czasem nie wytrzymuje i zaczyna się wojna ale itak siedzi i tkwi w tym związku ostatnio się zaręczyli nawet i ona już to wie ze on się nie zmieni nie ma u  mężczyzn takiego czegos jak zmiana ze np. nagle zacznie sprzatac czy sam z siebie robic obiad, chlop potrzebuje konkretnych wytycznych co i jak to ewentualnie może cos zrobi raz na jakiś czas, tylko ze martwi mnie jedno autorko skoro używa względem ciebie wulgaryzmów i POWSTRZYMYWAL się przed uderzeniem ciebie bo nie wrózę pięknej przyszłości.

To właśnie mój się tak samo zachowuje siedzi tylko przed komputerem gra i przed tv , też chce posprzątać trochę kiedy ktoś ma przyjść,a na  co dzień nic nie zrobi. Jest wielkiem leniem ,wyniósł to z domu. Tak mi ostatnio powiedział ,że miał ochotę bo tak go denerwuje. Nie wiem czemu się zrobił taki nerwowy co prawda takich sytuacji było ze 4 w ciągu ostatnich 2 miesięcy, wcześniej to się nie zdarzało.
A co do wytycznych juz nie raz mu mówiłam żeby coś zrobił ale on zapomniał...Zresztą jak można w domu siedzieć miesiąc i nic nie robic oprócz grania na komputerze ,tłumaczenie ma takie że chce wspólnie razem ,a jak ja mam wolne to niby sama mam gotować i sprzątać .ehh

Nie wiem czy mnie kocha czy nie może ma jakieś zaburzenia w psychice które teraz wychodzą...ogólnie to troszczy się o mnie( przychodzi po mnie do pracy w nocy , chodzi do lekarza i ogólnie się martwi o mnie) tylko ma te swoje wybuchy i wpędza mnie w poczucie winy.

20

Odp: PRZESADA...?

ja mysle ze poczul się po prostu pewnie już przy tobie, wiadomo jak w każdym związku nie można dzielic faceta ze albo jest tylko kochany albo jest tylko psycholem bo może być meszanka obydwóch cech i dobrze wiesz ze on się nie zmieni ale czy jesteś gotowa żeby zawsze udawac ze jest ok zawsze odpuszczać? Kiedys miałam chłopaka który tez ciagle w kólko gral na komputerze i wg moich obserwacji tacy ludzie nigdy nie będą gotowi do zalozenia normalnej zdrowej rodziny bo jeżeli gierki sa ważniejsze od porozumienia w związku to zwykla dziecinada.

Nie czujesz się czasem jakbys miała dziecko w domu?  Najlepiej zero obowiązków ale wszystkie przywileje by chciał mieć?

21

Odp: PRZESADA...?
Angela24 napisał/a:

ja mysle ze poczul się po prostu pewnie już przy tobie, wiadomo jak w każdym związku nie można dzielic faceta ze albo jest tylko kochany albo jest tylko psycholem bo może być meszanka obydwóch cech i dobrze wiesz ze on się nie zmieni ale czy jesteś gotowa żeby zawsze udawac ze jest ok zawsze odpuszczać? Kiedys miałam chłopaka który tez ciagle w kólko gral na komputerze i wg moich obserwacji tacy ludzie nigdy nie będą gotowi do zalozenia normalnej zdrowej rodziny bo jeżeli gierki sa ważniejsze od porozumienia w związku to zwykla dziecinada.

Nie czujesz się czasem jakbys miała dziecko w domu?  Najlepiej zero obowiązków ale wszystkie przywileje by chciał mieć?

Czuję się trochę tak,nie da się go nic nauczyć bo te niby sposoby żeby nic samej nie robić a on wtedy zacznie to nic nie działają .Mówi że gra z nudów to mógłby się wziąć za sprzątanie:p taka wymówka...

22

Odp: PRZESADA...?
nowa542 napisał/a:

Właśnie teraz ja też nic nie robię w domu (oprócz prania) .Żałuje że się wyprowadziłam z nim ,a  wyprowadzka zmusiłaby mnie chyba do powrotu do domu gdzie ciężko znalezc pracę ,a w mieście w którym aktualnie mieszkam nie chce nic wynajmować z obcą osobą a samej mnie nie stać. Kurde cały czas się zastanawiam czy może da się go jakoś ''nawrócić'' żeby zachowywał się tak jak kiedyś i czy ja jestem całkiem bez winy? Może zmienię jakoś swoje zachowanie i wtedy on tez ? Tylko jak

Dziękuje wam za odpowiedzi :*

Wygodna jesteś i tyle. No i fakt wzięcia własnego życia w swoje ręce Cię przeraża. Ergo, nie jesteś dorosła, a jedynie udajesz dorosłą.

Nie stać Cię na wynajmowanie czegoś samej, to znajdź dodatkową pracę. A jak nie chce, to można wynająć pokoje w mieszkaniach, ale Ty nie chcesz mieszkać z obcą osobą... Do domu nie wrócisz, bo nie ma tam pracy.

Wiesz czego Ty chcesz? Aby on w magiczny sposób się zmienił, aby stał się kimś innym, a Ty nic nie będziesz musiała robić w tym kierunku. Wszystko ma się zrobić samo i najlepiej tak, zeby Tobie było wygodnie i dobrze.

Jak już pewnie zauważyłaś nie zawsze dostajemy to, co chcemy. Masz wiele wyjść, ale żadna Ci nie pasuje bo "coś tam".

Reasumując - masz faceta- buraka, który ma Cię gdzieś i jesteś z nim nieszczęśliwa. Możesz odejść i wziąć życie we własne ręce, ale nie chcesz, bo łatwiej by było jakby on się zmienił. Co masz zrobić, wiesz doskonale. Opcje również znasz doskonale. Warunki i swoje możliwości też znasz doskonale. Teraz przyszedł czas na podjęcie decyzji. "Chcenia" i "jęczenia" są w obecnej sytuacji bez sensu.

23

Odp: PRZESADA...?

No dokładnie wymówki żeby nie robic to dziecinada a i nie napisałam ze mojej siostry nazeczony ma już 30 lat wiec sama widzisz ze z wiekiem to NIE MIJA. I  nie będą dzialac takie kobiece sztuczki jak np. " nie bd sprzatac to on zacznie"-NIE ZACZNIE.

Naprawde masz tylko dwie opcje albo się z tym zgodzisz i będziesz mu cale zycie uslugiwac i ci to będzie sprawiać radość albo sobie znajdziesz kogos kto nie będzie gierczyl, będzie chciał zalozyc rodzine i  nie będzie się bal obowiazkow, jesteś jeszcze mloda a pomysl jak bys nagle zaszla z nim w ciaze i myślisz ze by ci pomagal? dziecko by plakalo, ty bys byla przemeczona do skraju możliwości wszędzie syf a on by gierczyl i miał ciebie gdzies bo przecież musi przejść TEN LEVEL.

Naprawde spojz w przyszlosc czy to ma sens, w końcu bys znienawidzila siebie i swoje zycie.

24

Odp: PRZESADA...?
Teo napisał/a:
nowa542 napisał/a:

Właśnie teraz ja też nic nie robię w domu (oprócz prania) .Żałuje że się wyprowadziłam z nim ,a  wyprowadzka zmusiłaby mnie chyba do powrotu do domu gdzie ciężko znalezc pracę ,a w mieście w którym aktualnie mieszkam nie chce nic wynajmować z obcą osobą a samej mnie nie stać. Kurde cały czas się zastanawiam czy może da się go jakoś ''nawrócić'' żeby zachowywał się tak jak kiedyś i czy ja jestem całkiem bez winy? Może zmienię jakoś swoje zachowanie i wtedy on tez ? Tylko jak

Dziękuje wam za odpowiedzi :*

Wygodna jesteś i tyle. No i fakt wzięcia własnego życia w swoje ręce Cię przeraża. Ergo, nie jesteś dorosła, a jedynie udajesz dorosłą.

Nie stać Cię na wynajmowanie czegoś samej, to znajdź dodatkową pracę. A jak nie chce, to można wynająć pokoje w mieszkaniach, ale Ty nie chcesz mieszkać z obcą osobą... Do domu nie wrócisz, bo nie ma tam pracy.

Wiesz czego Ty chcesz? Aby on w magiczny sposób się zmienił, aby stał się kimś innym, a Ty nic nie będziesz musiała robić w tym kierunku. Wszystko ma się zrobić samo i najlepiej tak, zeby Tobie było wygodnie i dobrze.

Jak już pewnie zauważyłaś nie zawsze dostajemy to, co chcemy. Masz wiele wyjść, ale żadna Ci nie pasuje bo "coś tam".

Reasumując - masz faceta- buraka, który ma Cię gdzieś i jesteś z nim nieszczęśliwa. Możesz odejść i wziąć życie we własne ręce, ale nie chcesz, bo łatwiej by było jakby on się zmienił. Co masz zrobić, wiesz doskonale. Opcje również znasz doskonale. Warunki i swoje możliwości też znasz doskonale. Teraz przyszedł czas na podjęcie decyzji. "Chcenia" i "jęczenia" są w obecnej sytuacji bez sensu.

Nie jestem wygodna , po prostu nie chce wszystkiego robić sama. Kiedy mam znalezc dodatkową prace jak pracuje 6 dni w tygodniu,łatwo mówić. Ale w jednym masz racje że przeraża mnie to i dobrze to podsumowałaś...

25

Odp: PRZESADA...?
Angela24 napisał/a:

No dokładnie wymówki żeby nie robic to dziecinada a i nie napisałam ze mojej siostry nazeczony ma już 30 lat wiec sama widzisz ze z wiekiem to NIE MIJA. I  nie będą dzialac takie kobiece sztuczki jak np. " nie bd sprzatac to on zacznie"-NIE ZACZNIE.

Naprawde masz tylko dwie opcje albo się z tym zgodzisz i będziesz mu cale zycie uslugiwac i ci to będzie sprawiać radość albo sobie znajdziesz kogos kto nie będzie gierczyl, będzie chciał zalozyc rodzine i  nie będzie się bal obowiazkow, jesteś jeszcze mloda a pomysl jak bys nagle zaszla z nim w ciaze i myślisz ze by ci pomagal? dziecko by plakalo, ty bys byla przemeczona do skraju możliwości wszędzie syf a on by gierczyl i miał ciebie gdzies bo przecież musi przejść TEN LEVEL.

Naprawde spojz w przyszlosc czy to ma sens, w końcu bys znienawidzila siebie i swoje zycie.

Wiem o tym ze sa dwa wyjscia. Jeszcze gdybym ja nie pracowala to moglabym zajac sie domem i nie robilabym mu zadnych wyrzutow ale w takiej sytuacji kiedy oboje pracujemy to i obowiazki powinny byc na pol.Uzalezniona od niego finansowo tez nie chce bo pewnie calkiem byloby zle.
Był temat o dziecku juz , on moglby miec (tylko ciekawe kto by sie nim zajal ).
Czytam sobie te posty i widze jasno ze ten zwiazek jest bez sensu ,czytam sobie inne tematy i mysle sobie 'zostaw go ,ja juz dawno bym zostawila itp' ale jak sama jestem w takiej sytuacji to CIEZKO.

26

Odp: PRZESADA...?
nowa542 napisał/a:
Teo napisał/a:
nowa542 napisał/a:

Właśnie teraz ja też nic nie robię w domu (oprócz prania) .Żałuje że się wyprowadziłam z nim ,a  wyprowadzka zmusiłaby mnie chyba do powrotu do domu gdzie ciężko znalezc pracę ,a w mieście w którym aktualnie mieszkam nie chce nic wynajmować z obcą osobą a samej mnie nie stać. Kurde cały czas się zastanawiam czy może da się go jakoś ''nawrócić'' żeby zachowywał się tak jak kiedyś i czy ja jestem całkiem bez winy? Może zmienię jakoś swoje zachowanie i wtedy on tez ? Tylko jak

Dziękuje wam za odpowiedzi :*

Wygodna jesteś i tyle. No i fakt wzięcia własnego życia w swoje ręce Cię przeraża. Ergo, nie jesteś dorosła, a jedynie udajesz dorosłą.

Nie stać Cię na wynajmowanie czegoś samej, to znajdź dodatkową pracę. A jak nie chce, to można wynająć pokoje w mieszkaniach, ale Ty nie chcesz mieszkać z obcą osobą... Do domu nie wrócisz, bo nie ma tam pracy.

Wiesz czego Ty chcesz? Aby on w magiczny sposób się zmienił, aby stał się kimś innym, a Ty nic nie będziesz musiała robić w tym kierunku. Wszystko ma się zrobić samo i najlepiej tak, zeby Tobie było wygodnie i dobrze.

Jak już pewnie zauważyłaś nie zawsze dostajemy to, co chcemy. Masz wiele wyjść, ale żadna Ci nie pasuje bo "coś tam".

Reasumując - masz faceta- buraka, który ma Cię gdzieś i jesteś z nim nieszczęśliwa. Możesz odejść i wziąć życie we własne ręce, ale nie chcesz, bo łatwiej by było jakby on się zmienił. Co masz zrobić, wiesz doskonale. Opcje również znasz doskonale. Warunki i swoje możliwości też znasz doskonale. Teraz przyszedł czas na podjęcie decyzji. "Chcenia" i "jęczenia" są w obecnej sytuacji bez sensu.

Nie jestem wygodna , po prostu nie chce wszystkiego robić sama. Kiedy mam znalezc dodatkową prace jak pracuje 6 dni w tygodniu,łatwo mówić. Ale w jednym masz racje że przeraża mnie to i dobrze to podsumowałaś...

Jak to, nie chcesz robić sama? Nie chcesz sama o sobie decydować? Nie chcesz sama żyć dla siebie? Kto ma za Ciebie podejmować te decyzje? Jeśli nie chcesz, to wracaj do rodziców i oddaj się na powrót pod ich opiekę.

Na razie tylko wymówki czytam. Dodatkowe prace są dodatkowe czyli zajmują kilka godzin i są w różnym przedziale czasowym. Ale skoro nie chcesz, to przecież nie musisz. Zostaje wynajęcie pokoju, albo powrót do rodziców. Albo, oczywiście zostanie z chłopakiem.

Jeśli uważasz, że ciężko Ci zostawić człowieka, który nic od siebie nie daje, przeszkadza, zawadza i nie szanuje, a ma jedynie wymagania i jest Ci z nim źle, to proponuję udać się na jakąś terapię, bo to zdrowe nie jest.

27

Odp: PRZESADA...?

Gdybym miala 21 lat jak Ty,smialabym sie w twarz takim draniom.I egzaminowałabym następnego:)Wyluzuj,rzuc go czymprędzej.

28 Ostatnio edytowany przez szczęście111 (2014-06-21 07:46:38)

Odp: PRZESADA...?

masz dopiero 21 lat, boisz się dorosłości, ale wyluzuj, im prędzej zrezygnujesz i wyprowadzisz się od niego, zamieszkasz sama, tym lepiej dla ciebie. Nie zwlekaj bo szkoda czasu, i życia. Rób co ci doradzają koleżanki (starsze). Możliwości jakieś są, musisz tylko podjąć decyzję i działać.

29

Odp: PRZESADA...?

Wypowiedz Teo zainspirowala mnie na tyle, ze wpadlem na GENIALNY pomysl rozwiazujacy Twoja sytuacje. Otoz NIE SZUKAJ pracy! Ja za Ciebie bede jej szukal, a Ty tylko biadol. Czym predzej po zakonczeniu tego wpisu biore sie za szukanie pracy dla Ciebie. Przeciez Ty na nic nie masz czasu. Nie wnikam jakim cudem piszesz tu posty, ale mozliwosci ludzkie sa ogromne, ze byc moze robisz to via channeling. Tu na forum jest naprawde duzo uczciwych i dobrych dusz, wiec moze ktoras z nich poszuka Ci mieszkania gdzie bedziesz mogla sie przeprowadzic. Ty nic nie rob wiecej procz narzekania.
Trudno odgonic mi przeczucie, ze podajac Ci na tacy i mieszkanie, i prace, i jeszcze kilka innych udogodnien ? zawsze znalazlabys pretekst do pozostania w obecnym ukladzie. Zatem odwagi dziewczyno! Zaczerpnij powietrza w pluca i powiedz glosno, ze dobrze Ci tak, jak jest obecnie. Spelniasz sie, a narzekac po prostu lubisz.

30

Odp: PRZESADA...?

Da się zmienić, wszystko się da. smile Mój facet też był tak nauczony. Że mamusia prała, sprzątałam, gotowała, prasowała, prała i jedenie pod nos do komputera przynosiła. Bardzo szybko się nauczył, że ze mną tak nie będzie. Nie umie włożyć rzeczy do pralki? To chodzi w brudnych. Nie umie umyć po sobie talerza? To je przez miesiąc na tym samym tak długo, aż się nauczy. Nie umie od czasu do czasu czegoś ugotować? Idę jeść na miasto a on musi sobie radzić sam. Bardzo szybko się nauczył wykonywać obowiązki domowe. I też próbował krzyczeć, czy podnosić rękę. Ale tylko raz. I wiem, że już się więcej nie odważy. Myślał, że to na mnie podziała jak na jego brata, że się wystraszy i już. Zapomniał jednak, że ja też miałam brata, który obrywał ode mnie big_smile

31

Odp: PRZESADA...?
maddmaselle napisał/a:

Da się zmienić, wszystko się da. smile Mój facet też był tak nauczony. Że mamusia prała, sprzątałam, gotowała, prasowała, prała i jedenie pod nos do komputera przynosiła. Bardzo szybko się nauczył, że ze mną tak nie będzie. Nie umie włożyć rzeczy do pralki? To chodzi w brudnych. Nie umie umyć po sobie talerza? To je przez miesiąc na tym samym tak długo, aż się nauczy. Nie umie od czasu do czasu czegoś ugotować? Idę jeść na miasto a on musi sobie radzić sam. Bardzo szybko się nauczył wykonywać obowiązki domowe. I też próbował krzyczeć, czy podnosić rękę. Ale tylko raz. I wiem, że już się więcej nie odważy. Myślał, że to na mnie podziała jak na jego brata, że się wystraszy i już. Zapomniał jednak, że ja też miałam brata, który obrywał ode mnie big_smile

Haha smile No ładnie! smile

Posty [ 32 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024