Cześć dziewczyny!
Martwię się moją miesiączką, która zaczęła mi się w środę w południe a skończyła już w piątek wieczorem... trwała około 2 i pół dnia i była dość skąpa.W poprzednim miesiącu również nie była dość obfita i trwała ok. 3 dni. Wspomnę, że odkąd pamiętam zawsze miałam dłuższe i obfitsze miesiączki. Jeżeli chodzi o seks, to współżyłam ostatnio na początku kwietnia, ale mój facet miał prezerwatywę i raczej nie mogło dojść do zapłodnienia... Dodam, że jestem na 1 roku studiów, mam teraz dość nerwowy okres wiadomo sesja,wcześniej też nie było mi łatwo, ze względu na trudność studiów do tego kolokwia, egzaminy którymi się bardzo przejmuję nie śpię po nocach a potem boli mnie głowa i serce... a facet ze mną zerwał i do tego życie bez rodziny w nowym mieście. Nie wiem czy jestem po prostu przemęczona czy może to jednak ciąża albo jakaś choroba? Martwię się i pewnie pójdę się zapisać w tym tygodniu do ginekologa u którego jeszcze nie byłam, ale chciałam zapytać co Wy o tym myślicie ?