Witam,
Niewiem od czego zacząć ...
Jestem z moim partnerem od 3 lat,ja mam 24 on 30 lat, wszystko bylo idealnie, to on o mnie zabiegał, on pierwszy wyznał miłość, za każdym razem powtarzał że jestem jego miłością życia i wspólnie wszystko możemy osiągnąć- szczęście, wspólny dom itp, powtarzazał to niemal codziennie.
Zyło mi się idealnie, jest (a może już był) nie tylko partnerem ale prawdziwym przyjacielem, trudno obrać to w słowa ale zawsze. powtarzał że nigdy nie było mu tak cudownie z żadną dziewczyną a jego poprzednie poprostu były zaborcze, zazdrosne, okłamywujące go.Wcześniej prowadził inne życie - zabawa w pełnym słowa tego znaczeniu, potem się niby zmienił, dojrzal i naprawde jest (był) cudownym i opiekuńczym człowiekiem wobec mnie.Patrząc na naszych wspólnych znajomych , na ich problemy zawsze powtarzaliśmy sobie że my tak nie mamy, że jesteśmy stworzeni dla siebie. To on snuł wspólne i plany i wybiegał w przyszłość oczywiście uwzględniając mnie za każdym razem.Ale jest jedno ale - on kocha ludzi , znajomych, uwielbia z nimi przebywać i myślę że ta częśc z poprzedniego życia dalej w nim jest, lubi imprezy i alkohol... a za pare dni zdrowe odżywianie, potrafi pójsc z koleżanką na piwo- nie widzi w tym nic złego, a ja nie wiem czy to normalne..Wszytsko się zmieniło kilka dni temu , gdy zauważyłam że jest jakiś przybity w rozmowie przez tel ze mną, musialam wiedziec co się dzieje i wyznał mi po długiej namowie ze przeszła mu taka myśl ze chciałby być sam, że nie jest poważny na gotowy związek... jestem załamana od kilku dni, nerwy aż mnie paraliżują, spotkaliśmy się na weekend i było ok, wręcz tak jak zawsze, powiedział że czas pokaże co z nami, że kryzysy zdarzają się w związkach,że mnie kocha,że nie ma piękniejszej kobiety ode mnie i musimy się razem starać zeby bylo ok, ale ja zauważyłam że jest inny wobec mnie, już nie ma pięknych smsów tylko zwykłe dobranoc, albo jakiś o głupotach,boje się na każdy sms od niego, każdą rozmowę, jeszcze kilka dni temu byłam szczęśliwa a teraz nie jem, żyję w ciągłym strachu przed jutrem.
Proszę o poradę, co mam z tym zrobić ? on chce walczyć o nas ? czy wie że jestem bardzo wrażliwa i nie wiem jak to zakonczyć ? Troche chaotycznie to napisałam ale trudno to skompletować po kolei.
Z góry dziękuje.