Witajcie. W toku jednej z dyskusji, w której brałem udział w internecie pojawił się temat tego, w jaki sposób wyobrażam sobie związek. Poświęciłem trochę czasu na sporządzenie ładnego opisu, postanowiłem więc przedstawić go nie tylko osobie, z którą wtedy rozmawiałem, ale też innym zainteresowanym.
Oto, jak wyobraża sobie związek mężczyzny z kobietą ktoś, kto nigdy w takim związku nie był, czyli mnie. Opierałem się jedynie na moich wyobrażeniach, i na tym, co w rozmaitych miejscach przeczytałem bądź usłyszałem.
Wszystko, o czym napiszę, będzie dotyczyło (a przynajmniej powinno) jednocześnie obu osób w tej relacji, mimo, że czasem może zdarzyć mi się napisać coś jako 'ja', 'on' albo 'ona'. Nie chodzi w końcu o układ pan-niewolnik tylko o relację partnerską ![]()
Moim zdaniem, zarówno w związku jak i w przyjaźni, niezbędnych jest kilka wymienianych czasami cech: zaufanie, szacunek, szczerość, cierpliwość... Gdyby się bardziej postarać, można byłoby pewnie odnaleźć jeszcze kilka.
Jeśli chodzi o związek między mężczyzną a kobietą, konieczne jest też wzajemne przyciąganie fizyczne, atrakcyjność, chęć do bliskiego kontaktu - choćby przytulania się, chociaż, moim zdaniem, w dojrzałym związku a szczególnie małżeństwie szczególnie seks jest bardzo ważny.
Myślę, że przez połączenie ze sobą cech z dwóch opisanych przeze mnie grup można zdefiniować jako wzajemną miłość ![]()
To, co opisałem przed chwilą, wprawdzie jest podstawą _każdej_ relacji, jaką tylko potrafiłbym sobie wyobrazić, jednak należy też wspomnieć o typowej codzienności, sposobie życia razem i spędzania wspólnie czasu.
Niektórzy twierdzą, że każda para, która chociaż trochę do siebie pasuje, będzie w stanie się "dotrzeć", co rozumiem jako zmianę czegoś w sobie, aby pozbyć się jakichś cech które nie są akceptowane przez partnera, albo też zyskać jakieś, które są dla niego niezbędne. Jednak ideałem byłoby pełne dopasowanie, od początku do końca, raczej niemożliwe w świecie rzeczywistym ![]()
W codziennym życiu najważniejsza jest umiejętność rozmowy - takie dwie osoby muszą umieć ze sobą rozmawiać, zawsze i o wszystkim, mimo tego, że na przykład ona jest gadułą, lubi barwnie opowiadać o wszystkim co się dzieje (lub sobie wyobraża), a on woli siedzieć cicho i cierpliwie słuchać. Albo też on będzie dobrym mówcą, często wygłaszającym prezentacje, odczytującym ogłoszenia czy też prowadzącym program rozrywkowy w telewizji, a ona nie będzie potrafiła wypowiedzieć dwóch zdań tak, aby nie zanudzić przeciętnego rozmówcy. A może okazać się, że jeśli taka para się spotka, będą się rozumieli doskonale, nie będą czuć żadnego dyskomfortu z powodu tych różnic.
Zainteresowania: chyba najłatwiej, jeśli po prostu oboje lubią zajmować się tym samym. Będą mogli wtedy spędzać bardzo dużo czasu wspólnie, w pracowni, na szlaku w górach, w warsztacie samochodowym czy może w biurze adwokackim
Ale co, gdy ich zainteresowania będą odmienne? Myślę, że ja nauczyłbym ją wielu rzeczy, którymi chętnie (a może czasem z konieczności, ale też z pewną przyjemnością) się zajmuję, a ona za to mogła czasem usiąść, popatrzeć, poobserwować, może coś doradzić albo odwieść od złego pomysłu? Podobnie, ona mogłaby mnie wprowadzić w świat swoich pasji, pokazać coś, czego nigdy wcześniej nie widziałem, pozwolić poznać inną stronę życia ![]()
Myślę, że nie do zaakceptowania jest sytuacja, gdy każdy z partnerów pracuje poza domem o innej porze, na inne zmiany, nie mogąc przez to przebywać razem. Miesiąc czy półtora raczej byłby możliwy do przeżycia, ale dłuższy czas byłby raczej w stanie zniszczyć albo bardzo osłabić wzajemną relację. Podobnie, jeśli chodzi o odległe miejsca zamieszkania - czy to z powodu pracy, czy nauki, czy też zwyczajnego lenistwa. Jeśli w kilkadziesiąt minut od wyrażenia takiej chęci jakimś środkiem zdalnej komunikacji
takie osoby nie mogłyby się ze sobą spotkać, moim zdaniem związek jest skazany na porażkę mimo szczerych chęci obu stron. Wydaje mi się, że problem ten nie istniał wtedy, gdy związek zaczynał się w momencie zawarcia małżeństwa (ale raczej pojawiały się wtedy nieco inne problemy
).
Spędzanie czasu ze znajomymi - tutaj opowiem myśląc o parze, która mieszka razem, albo jest po prostu małżeństwem
Starałbym się nie wychodzić nigdzie na dłużej (powiedzmy, na imprezę sylwestrową, do teatru na spektakl, czy może na trzygodzinny spacer) zbyt często bez towarzystwa swojej partnerki, i tego samego oczekiwałbym od niej
Oczywiście mogę raz na jakiś czas pójść na piwo z kolegami, albo ona do sklepu z koleżankami, czy też ja sam do hurtowni elektrycznej a ona do koleżanki z sąsiedniego budynku, ale oczywiście wskazana byłaby wspólna aktywność. Na spotkanie ze znajomymi z irca na drugim końcu kraju, z kolegami ze studiów godzinę drogi stąd, czy też na wycieczkę w góry, z pewnością wziąłbym ze sobą swoją żonę ![]()
Proszę o uwagi krytyczne, a szczególnie o komentarze o tym, czym prawdziwe związki różnią się od moich wyobrażeń
Może dzięki takim komentarzom ja, albo ktoś podobny, uniknie rozczarowań w przyszłości, albo dla odmiany sprawdzi się w takiej sytuacji lepiej ![]()