Niezdecydowany facet - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Niezdecydowany facet

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 28 ]

1

Temat: Niezdecydowany facet

Witam Was moi drodzy
To mój pierwszy post na forum. Piszę do Was ponieważ chciałam poznać Waszą obiektywną opinię na pewien temat, ewentualnie wysłuchać propozycji do co rad jakie dla mnie macie.

Jakiś czas temu zbliżyłam się z pewnym facetem. Znaliśmy się wcześniej na stopie koleżeńskiej jednak kilka długich i intensywnych spotkań i coś tam między nami zaiskrzyło. Odzywał się, intereował się co u mnie, proponował spotkania, ja też w sumie inicjowałam kilka razy kontakt. Czułam że czasami nawet cieszy się z tego że przjawiam inicjatywę, może w jakiś sposób czuł się ważny. Wszystko było ok, do czasu kiedy to zauważyłam że facet zaczął się wycofywać - zmniejszył intensywność kontaktów, cały czas mówi mi że jest zapracowany i że nie ma czasu. Chyba też zamknął się nieco emocjnalnie w swojej skorupie. Jak wyszedł to tylko na chwilę - przyciągnął mnie znowu swoją otwartością po to aby znowu się schować w skorupę i się oddalić. Wiem (powiedział mi o tym sam), że nie myśli narazie o poważnych związkach, potrzebuje czasu aby sobie poukładać pewne rezczy, chyba jeszcze nie jest do końca wyleczony po rozstaniu (tak coś się domyślam ale to moja subiektywna opinia)
Ja nie oczekuję od niego deklaracji związku (sama nie wiem czy jestem na niego gotowa, też jestem po przejściach) jednak mam wrażenie że on nawet nie jest pewny czy chce się ze mną spotykać, miesza mi strasznie w mojej głowie, to zbliża to oddala się następnie, jego zachowanie jest conajmniej dziwne ale na początku wydawało mi się że był sobą przez jakiś czas i było super, teraz jakby go dopadły jakieś lęki przed związkiem, przed rozwojem tej relacji ze mną w coś poważniejszego.
Można powiedzieć do mnie - weź wrzuć na luz kobieto, bądź cierpliwa, nie nalegaj i nie naciskaj itd. Oczywiście mam swoją godność i nie latam za nim jak głupia :-) Ale ja zastanawiam się czy w ogóle fakt że facet się zastanawia i to ucieka to się zbliża - czy to w ogóle dobrze rokuje na przyszłość. Im dalej w las tym więcej takich wątpliwości może mieć. Można w sumie dać temu szansę i czekać na rozwój sytuacji tylko jest jedno ale...ja czuję się zdezorientowana i nieco odstawiana na półkę w jego momentach schowania się w skorupę. Nie powiem bo nawet jak się odsuwa to interesuje się co u mnie, zaczepia mnie ale nie proponuje spotkań i jest jakiś dziwny jakby zimny i zamknięty. Generalnie po prostu nie wiem o co mu chodzi. Taki stan zawieszenia może trwać bardzo długo, on się będzie zastanawiał, ale nie weźmie pod uwagę że ktoś przez jakiś czas może się przykładowo zaangażować i dla drugiej strony może to być przykre (nie mówię tragiczne bo to nie miłość póki co, ale po prostu przykre). Bo są naprzykład chwile gdzie ja bym chciała go bardzo zobaczyć, spędzić z nim miło czas, ale on jest w fazie zamknięcia. Pytam się siebie zatem jak znajomość ma się rozwijać skoro nie będziemy się widywać, chyba raczej nie ma takiej szansy.

Jakby ktoś z Was zapytał czego tak naprawdę od niego chcę to mówię od razu że nie nastawiam się na miłość życia, nie jestem zdesperowaną kobietą oczekującą miliona zapewnień. Po prostu zbliżyłam się do niego, poznalam go lepiej, coś zaiskrzyło i chciałam za tą iskrą podążyć. Jednak fakt że nawet nie wiem czy on chce się ze mną spotykać bo nie ma w tym konkretu - nie ukrywam że męczy mnie bardzo. Chyba lepiej już by było jakby się wycofał całkowicie wtedy byłoby wiadomo co i jak. To co jeszcze zauważyłam to tendencja do jego życia z dnia na dzień. Mam wrażenie że nie chce być uzależoniony od niczego i nikogo.

Myślałam aby z nim porozmawiać ale boję się w tym jednego - jego nadinterpretacji mojego punktu widzenia. Może dorobić sobie historię że się zakochałam w nim po uszy i chce od niego deklaracji związku, narzeczeństwa, małżeństwa...


Ktoś coś podobnego przeżył? Jak sobie radzicie z taką sytuacją? Może Panowie jacyś się wypowiedzą jak to wygląda z ich strony?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Niezdecydowany facet

Jak długo ciągniecie tą relację i ile macie lat bo wydaje mi się, że jesteście młodzi?

3

Odp: Niezdecydowany facet

A mi się wydaje, że są koło 30-tki...

4

Odp: Niezdecydowany facet
ciemna napisał/a:

Jak długo ciągniecie tą relację i ile macie lat bo wydaje mi się, że jesteście młodzi?

Nie uważam aby wiek miał tutaj kluczowe znaczenie. Mamy po 30 lat więc nie jesteśmy bardzo młodzi - choć starzy też nie ;-)

Znajomość na stopie koleżeńskiej trwa 3 lata, relacja ze zbliżeniem około 2,5 miesiąca.

5

Odp: Niezdecydowany facet
assassin napisał/a:

A mi się wydaje, że są koło 30-tki...

Bingo :-)

Odp: Niezdecydowany facet

Sama sobie napisałaś o co chodzi.
Pytanie brzmi czego ty oczekujesz w ogóle od mężczyzny? Jeśli chcesz mieć związek, który potencjalnie przerodzi się w coś trwałego, to ten facet dał ci jasno do zrozumienia, że jego to nie interesuje. Więc zakończ tą znajomość.
Jeśli chcesz mieć znajomego, z którym się spotkasz od czasu do czasu, bez żadnych zobowiązań, to wyluzuj i nie myśl o nim, a jak się odezwie to się ciesz jego towarzystwem.
Innych rozwiązań brak.

7

Odp: Niezdecydowany facet

A właściwie po co Ci Autorko facet, który ma problemy sam ze sobą?? Mógł zdrowo oberwać w przeszłości, ale to jest tylko jedna z hipotez. Może lubi grę w "ciepło-zimno"... a może po prostu jest z tych, co to do związków się nie nadają i teraz kwestia czy Ty jednak chciałabyś się tak bujać w nieskończoność czy jednak wychłodzić relację z powrotem na grunt stricte koleżeński...

8

Odp: Niezdecydowany facet
assassin napisał/a:

A właściwie po co Ci Autorko facet, który ma problemy sam ze sobą?? Mógł zdrowo oberwać w przeszłości, ale to jest tylko jedna z hipotez. Może lubi grę w "ciepło-zimno"... a może po prostu jest z tych, co to do związków się nie nadają i teraz kwestia czy Ty jednak chciałabyś się tak bujać w nieskończoność czy jednak wychłodzić relację z powrotem na grunt stricte koleżeński...

Zacytuję to co masz w profilu "Tylko głupiec nie ma wątpliwości" :-)

9

Odp: Niezdecydowany facet

Jeśli będzie mu zależało, ale tak na prawdę, to w końcu przejmie inicjatywę. Jeśli nie to wiadomo... Ty nie nastawiasz się na razie na nic konkretnego - prawidłowo. Ciekawi mnie też, czy po prostu nie dokonujesz nadinterpretacji tych waszych "ciepłych" kontaktów, czy on nie odbiera tego po prostu jako przyjaźń.
Sugeruję nie zamykać się na ewentualne zainteresowanie innych chętnych, jeśli takowi są/znajdą się, gdyż w oczekiwaniu może umknąć Ci coś istotnego, a właściwie ktoś.

10

Odp: Niezdecydowany facet
assassin napisał/a:

Ciekawi mnie też, czy po prostu nie dokonujesz nadinterpretacji tych waszych "ciepłych" kontaktów, czy on nie odbiera tego po prostu jako przyjaźń.

Doszła do tego pewna nuta fizyczności więc ciężko odbierać to jako 100% przyjaźni :-) Tym bardziej to mąci... :-)


assassin napisał/a:

Sugeruję nie zamykać się na ewentualne zainteresowanie innych chętnych, jeśli takowi są/znajdą się, gdyż w oczekiwaniu może umknąć Ci coś istotnego, a właściwie ktoś.

Tak też zrobię. Raczej nie chciałabym trwać w oczekiwaniu na coś co może się nie wydarzyć - a skupienie się na nim może spowodować że umknie mojej uwadze jakiś naprawdę świetny facet :-)

Dzięki assassin!

11

Odp: Niezdecydowany facet

Jakbym czytała o sobie...sprzed paru miesięcy...naprawdę:) aż postanowiłam się zarejestrować
powiem od razu, że nic dobrego Cię w takim układzie nie spotka. nie można żyć na ciągłej huśtawce, której wahnięcia dyktuje tak naprawdę tylko jedna ze stron relacji. Widzę, że jeszcze jesteś na takim etapie, że masz nadzieję, zastanawiasz się co możesz zrobić, ale już gdzieś tam Cię mierzi ta ciągła niepewność. I wierz mi, nie przestanie..Może być tylko gorzej, bo w końcu wynikną takie sytuacje, gdy naprawdę poczujesz się odrzucona. Trwanie w relacji z osobą, która nie ma Ci nic więcej do zaproponowania poza miłym spędzaniem czasu, ale, uwaga, nie wtedy kiedy Ty chcesz, ale on, to jak związek z alkoholikiem w pewnym sensie:) nawet nie związek, bo, wierz mi, on nie uważa, że jest z Tobą w związku (co najwyżej, że "próbujecie być razem"...) Ty tymczasem stajesz na rzęsach, zaczynasz szukać w sobie jakiś uchybień, żeby je naprawić, żeby wreszcie było tak, jakbyś oczekiwała, a tu nic się nie zmienia. I w końcu tak się starasz, starasz, naginasz te swoje oczekiwania aż zaczynasz mieć pretensję do samej siebie, że niby w imię czego rezygnujesz ze swoich priorytetów? Dla tych kilku chwil bliskości? Walczysz z tym złym samopoczuciem, przenosząc żal, że czujesz się ciągle jak jakiś petent na drugą osobę. I w końcu zaczyna ona już Cię mierzić, dostrzegasz jej ułomności, które wcześniej lekceważyłaś, licząc, że z czasem znikną. I co? nie zniknęły jakoś...Na koniec czujesz się bardziej osamotniona w towarzystwie tego gościa, aniżeli wtedy gdy spędzasz czas sama. Trzymaj się tego, co Ci w przypływie szczerości powiedział. Skoro wasze oczekiwania od początku się rozmijały, to nie ma szans, żeby nagle się zbiegły. Wiem..wiem..jak nie doświadczysz na własnej skórze, nie uwierzysz:) Mnie dosłownie wszyscy dookoła odradzali ładowanie się w tą relację, ale tym bardziej w nią brnęłam, "na przekór przeciwnościom". Jeśli wierzysz, że on to doceni, to jesteś w grubym błędzie. W najlepszym przypadku usłyszysz, że "wszystko co robiliście było za obopólną zgodą i przyjemnością". I pozostanie Ci gorzka świadomość, że zgoda, to może i była, ale czy przyjemnie Ci będzie to słyszeć?...Faceci to już takie stworzenia, że cenią sobie w życiu tak naprawdę 2 rzeczy, z których drugą jest wygoda:) I wiele są w stanie dla tej wygody zrobić i powiedzieć. Już pomijam tutaj moralną ocenę takiej postawy, bo w końcu same znamy warunki, a mimo tego same się w to ładujemy, więc i o krzywdzie nie ma co mówić, bo poniekąd same się krzywdzimy, jedynie przy ich wydatnym udziale:) jednak jak czujesz, że Ci z jakiś wzgledów ta relacja nie pasuje, nie brnij w nią pod żadnym pozorem, ani przyjaźni, ani podejmowania prób bycia razem. Bo jedyne, co Cię czeka to płacz, no może bez zgrzytania zębów:) ale płacz, płacz, pretensja do samej siebie i zawód. A w międzyczasie możesz przegapić przy okazji kogoś naprawdę wartościowego, dla którego będziesz warta wszelkich starań. Na ochłapy się nie zgadzaj:)

12

Odp: Niezdecydowany facet

xanti2 - powiem krótko - bardzo dziękuję :-)

13

Odp: Niezdecydowany facet
Eva11 napisał/a:

xanti2 - powiem krótko - bardzo dziękuję :-)

Mam nadzieję, że pomogłam:) ale myślę, że jeszcze przed Tobą ciężkie chwile...trudno powiedzieć sobie definitywnie "dość" na etapie, gdy jeszcze Ci zależy..tym bardziej, jeśli druga strona...hmmm...jak to ująć.. nie zaprzecza, nie potwierdza:) i gdzieś tam cały czas o sobie przypomina...może uda się z tego coś ocalić, jeśli wcześniej łączyła Was przyjaźń, ale, że zacytuję moich znajomych, "nie angażuj się" smile

14

Odp: Niezdecydowany facet
xanti2 napisał/a:
Eva11 napisał/a:

xanti2 - powiem krótko - bardzo dziękuję :-)

Mam nadzieję, że pomogłam:) ale myślę, że jeszcze przed Tobą ciężkie chwile...trudno powiedzieć sobie definitywnie "dość" na etapie, gdy jeszcze Ci zależy..tym bardziej, jeśli druga strona...hmmm...jak to ująć.. nie zaprzecza, nie potwierdza:) i gdzieś tam cały czas o sobie przypomina...może uda się z tego coś ocalić, jeśli wcześniej łączyła Was przyjaźń, ale, że zacytuję moich znajomych, "nie angażuj się" smile

Oczywiście że pomogłaś i to nawet bardzo :-)
Jestem póki co na etapie nadziei która z każdym dnie wyparowuje widząc co się dzieje :-) Na sczczęście nie tracę kontaktu z reczywistością :-) Mam taką naturę że nie lubię niejasności w relacjach z płcią przeciwną, stanów zawieszenia, niedomówień. Może dla niektórych to jest adrenalina i jest fajnie jak coś jest niedopowiedziane ale dla mnie...męka nie z tej ziemii.

15

Odp: Niezdecydowany facet

Coś dzisiaj rano jak wstałam - olśniło mnie, chyba puściłam już tą energię swobodnie, choć tak jak wspomniała xanti2 jeszcze pewnie przede mną ciężkie chwile, jeszcze pewnie będę się "targować"  :-)

16

Odp: Niezdecydowany facet

smile

17

Odp: Niezdecydowany facet
Andziams napisał/a:

smile

Ten uśmiech to...? :-)

18

Odp: Niezdecydowany facet

Myślę że to ogromna męka wiecznie "czekać" na coś co się może nie wydarzyć. Czasami takie czekanie dzieje się spontanicznie ze nawet tego się nie odczuwa, jakoś idzie z prądem ale tutaj jeśli masz wątpliwości i zaczyna cie to drażnic to znaczy że jest prawdopodobieństwo że facet albo na oku ma inną i nie wie czy z nią wyjdzie i chce sobie zrobić zapas albo nie wyleczył się z poprzedniej relacji lub po prostu jest niedojrzały do związku. Każda z tych opcji nie jest dobra dla ciebie.

19

Odp: Niezdecydowany facet
xanti2 napisał/a:

Jakbym czytała o sobie...sprzed paru miesięcy...naprawdę:) aż postanowiłam się zarejestrować
powiem od razu, że nic dobrego Cię w takim układzie nie spotka. nie można żyć na ciągłej huśtawce, której wahnięcia dyktuje tak naprawdę tylko jedna ze stron relacji. Widzę, że jeszcze jesteś na takim etapie, że masz nadzieję, zastanawiasz się co możesz zrobić, ale już gdzieś tam Cię mierzi ta ciągła niepewność. I wierz mi, nie przestanie..Może być tylko gorzej, bo w końcu wynikną takie sytuacje, gdy naprawdę poczujesz się odrzucona. Trwanie w relacji z osobą, która nie ma Ci nic więcej do zaproponowania poza miłym spędzaniem czasu, ale, uwaga, nie wtedy kiedy Ty chcesz, ale on, to jak związek z alkoholikiem w pewnym sensie:) nawet nie związek, bo, wierz mi, on nie uważa, że jest z Tobą w związku (co najwyżej, że "próbujecie być razem"...) Ty tymczasem stajesz na rzęsach, zaczynasz szukać w sobie jakiś uchybień, żeby je naprawić, żeby wreszcie było tak, jakbyś oczekiwała, a tu nic się nie zmienia. I w końcu tak się starasz, starasz, naginasz te swoje oczekiwania aż zaczynasz mieć pretensję do samej siebie, że niby w imię czego rezygnujesz ze swoich priorytetów? Dla tych kilku chwil bliskości? Walczysz z tym złym samopoczuciem, przenosząc żal, że czujesz się ciągle jak jakiś petent na drugą osobę. I w końcu zaczyna ona już Cię mierzić, dostrzegasz jej ułomności, które wcześniej lekceważyłaś, licząc, że z czasem znikną. I co? nie zniknęły jakoś...Na koniec czujesz się bardziej osamotniona w towarzystwie tego gościa, aniżeli wtedy gdy spędzasz czas sama. Trzymaj się tego, co Ci w przypływie szczerości powiedział. Skoro wasze oczekiwania od początku się rozmijały, to nie ma szans, żeby nagle się zbiegły. Wiem..wiem..jak nie doświadczysz na własnej skórze, nie uwierzysz:) Mnie dosłownie wszyscy dookoła odradzali ładowanie się w tą relację, ale tym bardziej w nią brnęłam, "na przekór przeciwnościom". Jeśli wierzysz, że on to doceni, to jesteś w grubym błędzie. W najlepszym przypadku usłyszysz, że "wszystko co robiliście było za obopólną zgodą i przyjemnością". I pozostanie Ci gorzka świadomość, że zgoda, to może i była, ale czy przyjemnie Ci będzie to słyszeć?...Faceci to już takie stworzenia, że cenią sobie w życiu tak naprawdę 2 rzeczy, z których drugą jest wygoda:) I wiele są w stanie dla tej wygody zrobić i powiedzieć. Już pomijam tutaj moralną ocenę takiej postawy, bo w końcu same znamy warunki, a mimo tego same się w to ładujemy, więc i o krzywdzie nie ma co mówić, bo poniekąd same się krzywdzimy, jedynie przy ich wydatnym udziale:) jednak jak czujesz, że Ci z jakiś wzgledów ta relacja nie pasuje, nie brnij w nią pod żadnym pozorem, ani przyjaźni, ani podejmowania prób bycia razem. Bo jedyne, co Cię czeka to płacz, no może bez zgrzytania zębów:) ale płacz, płacz, pretensja do samej siebie i zawód. A w międzyczasie możesz przegapić przy okazji kogoś naprawdę wartościowego, dla którego będziesz warta wszelkich starań. Na ochłapy się nie zgadzaj:)

Niesamowite, czy nie ja to napisałam? przeszłam dokładnie to samo, tylko byliśmy ze sobą ROK!
Oczywiście wspomniał jakoś na początku, że on póki co nie chce związku, ale w miarę upływu czasu było nam ze sobą dobrze i o tym nawet zapomniałam, ale to nie zniknęło. Czasem czułam się przy nim tak strasznie samotna...Też nie podchodziłam do tego poważnie, po prostu spotykamy się. Ale zaangażowałam się i odbiło się to na mnie boleśnie.
Skończyło się tym, że zmienił pracę i w pracy znalazł sobie nową laskę, której pewnie powie to samo. A ja przeżywałam to okropnie, uratowało mnie to forum smile został tylko ten kompleks, że byłam niewystarczająco dobra hmm ale pracuję nad tym
Zastanów się, czego od niego chcesz i odpowiedz sobie szczerze! jeśli czegoś więcej niż przyjaźni - nie angażuj się w to uciekaj jak najszybciej!

20

Odp: Niezdecydowany facet

Dejna mam nadzieję że już sobie poradziłaś z rozstaniem. Czasami ciężko w takich sytuacjach jest uwierzyć że z Tobą jest wszystko ok, jesteś wartościową osobą. Mam wrażenie że to widać dopiero z perspektywy czasu który trzeba sobie dać po rozstaniu, wtedy wiele rzeczy się rozjaśnia, jak człowiek jest zaangażowany to jest trochę na haju i wiele spraw nie widzi wokół siebie ;-)

21

Odp: Niezdecydowany facet

Zgadzam się z szarlotką. Jak chcesz mieć normalny związek to NASTĘPNY, bo z tego nic nie będzie.
Nie znam niestety przypadku, aby coś wynikło z takiej znajomości gdzie od początku coś się nie klei.

22

Odp: Niezdecydowany facet

U mnie to trochę jednak inaczej było, bo od początku jasno mówiłam o swoich oczekiwaniach i było tak, że na poziomie werbalnym z czasem on przestał wykluczać, że jego oczekiwania są inne niż moje. Coś tam niejednoznacznie wspominał, że chciałby się jeszcze kiedyś ożenić, snuł luźne plany kupna mieszkania...Z tym, że w praktyce cały czas wychodziło, że to jednak mnie bardziej zależy niż jemu. W końcu po n-tej "próbie bycia razem" za każdym razem inicjowanej przez niego, stwierdziłam, że ile można... Nie da się pewnych rzeczy zapomnieć, skasować, a on zdawał się za każdym razem wchodzić na nowo w naszą relację jakby nic się nie stało. U mnie tymczasem narastał żal i rozgoryczenie, że nic się tak naprawdę po jego stronie nie zmienia. I tak sobie próbowaliśmy, i próbowaliśmy aż strzelił focha o jeden raz za dużo. Dotarło do mnie w końcu, że jemu nie chodzi tak naprawdę o mnie, a o kogokolwiek, kto by trwał przy nim i że nigdy się nam nie ułoży, bo tak zwyczajnie, po prostu mnie nie kocha. I o ile jeszcze ze dwie "próby bycia razem" wcześniej pewnie bym starała się wyjaśnić nieporozumienie, to tym ostatnim razem stwierdziłam, że po tym wszystkim, co przeszłam, nie warto...

23

Odp: Niezdecydowany facet
xanti2 napisał/a:

U mnie to trochę jednak inaczej było, bo od początku jasno mówiłam o swoich oczekiwaniach i było tak, że na poziomie werbalnym z czasem on przestał wykluczać, że jego oczekiwania są inne niż moje. Coś tam niejednoznacznie wspominał, że chciałby się jeszcze kiedyś ożenić, snuł luźne plany kupna mieszkania...Z tym, że w praktyce cały czas wychodziło, że to jednak mnie bardziej zależy niż jemu. W końcu po n-tej "próbie bycia razem" za każdym razem inicjowanej przez niego, stwierdziłam, że ile można... Nie da się pewnych rzeczy zapomnieć, skasować, a on zdawał się za każdym razem wchodzić na nowo w naszą relację jakby nic się nie stało. U mnie tymczasem narastał żal i rozgoryczenie, że nic się tak naprawdę po jego stronie nie zmienia. I tak sobie próbowaliśmy, i próbowaliśmy aż strzelił focha o jeden raz za dużo. Dotarło do mnie w końcu, że jemu nie chodzi tak naprawdę o mnie, a o kogokolwiek, kto by trwał przy nim i że nigdy się nam nie ułoży, bo tak zwyczajnie, po prostu mnie nie kocha. I o ile jeszcze ze dwie "próby bycia razem" wcześniej pewnie bym starała się wyjaśnić nieporozumienie, to tym ostatnim razem stwierdziłam, że po tym wszystkim, co przeszłam, nie warto...

Tak jak mówiłaś wcześniej, to że on na początku powiedział że nie chce związku, nie zniknęło zupełnie, kiedyś przyszło się z tym zmierzyć w przyszłości mimo że wydawało się że sytuacja się wyprostowała i się wszystko zmieniło.

24

Odp: Niezdecydowany facet
Eva11 napisał/a:
xanti2 napisał/a:

U mnie to trochę jednak inaczej było, bo od początku jasno mówiłam o swoich oczekiwaniach i było tak, że na poziomie werbalnym z czasem on przestał wykluczać, że jego oczekiwania są inne niż moje. Coś tam niejednoznacznie wspominał, że chciałby się jeszcze kiedyś ożenić, snuł luźne plany kupna mieszkania...Z tym, że w praktyce cały czas wychodziło, że to jednak mnie bardziej zależy niż jemu. W końcu po n-tej "próbie bycia razem" za każdym razem inicjowanej przez niego, stwierdziłam, że ile można... Nie da się pewnych rzeczy zapomnieć, skasować, a on zdawał się za każdym razem wchodzić na nowo w naszą relację jakby nic się nie stało. U mnie tymczasem narastał żal i rozgoryczenie, że nic się tak naprawdę po jego stronie nie zmienia. I tak sobie próbowaliśmy, i próbowaliśmy aż strzelił focha o jeden raz za dużo. Dotarło do mnie w końcu, że jemu nie chodzi tak naprawdę o mnie, a o kogokolwiek, kto by trwał przy nim i że nigdy się nam nie ułoży, bo tak zwyczajnie, po prostu mnie nie kocha. I o ile jeszcze ze dwie "próby bycia razem" wcześniej pewnie bym starała się wyjaśnić nieporozumienie, to tym ostatnim razem stwierdziłam, że po tym wszystkim, co przeszłam, nie warto...

Tak jak mówiłaś wcześniej, to że on na początku powiedział że nie chce związku, nie zniknęło zupełnie, kiedyś przyszło się z tym zmierzyć w przyszłości mimo że wydawało się że sytuacja się wyprostowała i się wszystko zmieniło.

Tak...dlatego uważam, że źle robiłam dając mu cały czas kolejne szanse zamiast trzymać się tego, co mi jasno i klarownie wyłożył na samym początku, zresztą w dość przykrych dla mnie okolicznościach...Nasz topikowy "niezdecydowany facet" jest bowiem jak najbardziej zdecydowany smile zawracać nam głowę tak długo jak będziemy wierzyć, w to, co gada. A gada niestety to, co wie, że byśmy chciały usłyszeć...Czyny, moje panie, na czyny trzeba patrzeć, tudzież cenić szczere, tak rzadkie przecież:) wypowiedzi...szczególnie te przykre, bo nawijać przysłowiowe makarony to każdy nawet średnio inteligentny gość potrafi:) a jak jeszcze padają na podatny grunt, to same wiecie co się dzieje dalej:)

25

Odp: Niezdecydowany facet

Coś mi się przypomniało smile)) Wiersz dla dzieci ale bardzo trafnie określa sytuacje między dorosłymi! smile

http://www.dzieci.bci.pl/strony/ptaki2/i_czapla.htm

26

Odp: Niezdecydowany facet
Eva11 napisał/a:

Coś mi się przypomniało smile)) Wiersz dla dzieci ale bardzo trafnie określa sytuacje między dorosłymi! smile

http://www.dzieci.bci.pl/strony/ptaki2/i_czapla.htm

O tak, "Żuraw i czapla"... to ponadczasowa klasyka smile

27

Odp: Niezdecydowany facet

Nic dodać, nic ująć. To nie ten, to nie on, zarówno u Ciebie jak i u mnie. Powyżej zawarto 100% smutnej prawdy ...

Posty [ 28 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Niezdecydowany facet

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024