Historia dosyć banalna...
Niestety nie potrafię nadążyć za swoimi myślami, nie potrafię zapanować nad emocjami które mną Targają ...
Mam nadzieję,że znajdą się tutaj osoby,które "wezmą" to na chłodno i być może pomogą mi nieco ogarnąć temat.
Ja i mój najlepszy kumpel...
Ten sam rocznik, miesiąc urodzenia, nawet chrzciny mieliśmy razem ![]()
Razem w przedszkolu i podstawówce
Nasze drogi rozeszły się na jakiś czas w szkole średniej.
W klasie maturalnej zakochałam się do szaleństwa.
W tym czasie Krzysiek był w związku ze swoją wielką miłością.
Po trzech latach zakończyłam związek...
Krzysiek również się rozstał
Oboje byliśmy bardzo poważnie zaangażowani,oboje bardzo kochaliśmy swoich partnerów. To były nasze pierwsze wielkie love, potężne emocje, potężne uczucia i tak naprawdę jedyne związki.
Gdy już byliśmy wolni nasze relacje znów nabrały rozmachu
(Zawsze mieliśmy kontakt, wiedziałam,że mogę liczyć na Krzyśka a Krzysiek na mnie acz wtedy jeszcze bardziej zbliżyliśmy się do siebie )
Krzysiek Zaczął częściej komplementowac mój wygląd,urodę, styl ubierania
Potrafił w środku nocy zapukać do okna, ja mu otwierałam i spaliśmy razem do rana
Albo pójść do ogrodu i przegadać resztę nocy.
Często trzymaliśmy się za ręce,
Bywało,że i ja zostawałam u niego na noc
Nie widziałam w tym nic złego. Dla mnie był przyjacielem...
Kiedyś pisząc smsy w żartach spytałam "kochasz mnie ? " w odpowiedzi dostałam "czasami myślę,że tak ... " Zrobiło się dziwnie przez chwilę... Mieliśmy spotkać się i pogadać o "tym" ale miotaliśmy się jak dwa barany. Nikt nic mądrego nie powiedział... Temat ulecial...
Po x czasie wylądowaliśmy w łóżku !
To było... Czułam się okropnie ! Miałam potworne wyrzuty sumienia ! Krzysiek zdaje się mniej to przeżywał ale obiecaliśmy sobie,że już nigdy więcej sytuacja się nie powtórzy !
Haaaa ! Powtarzała się ! Za każdym właściwie razem jak się spotykaliśmy !
Za każdym razem czułam się jak zbity pies! Czułam,że źle robię... Dlaczego źle ?
Przecież jestem dorosła, przecież nie jest to pierwszy lepszy facet poznamy na imprezie czy na ulicy, przecież się zabezpieczałam, przecież nikogo nie zdradzałam, przecież z nikim innym seksu nie uprawiałam
Przecież... chyba już wtedy musiałam coś czuć do niego !
Przecież to "mój" Krzysiek... Znamy się. No właśnie, znamy się jak łyse konie.
Nasłuchałam się o jego podbojach, jego przygodach z kobietami... Raczej krótkofalowe relacje, raczej do "pierwszego " seksu.. Bywał zauroczony, ale na "chwilę" nigdy na poważnie
W którymś momencie bardzo się pokłóciliśmy, nie chciałam być już jedną z wielu,nie chciałam być przyjaciółką do seksu ! Nie i koniec! Rozmawialiśmy w jego aucie. Krzysiek Powiedział mi wtedy,że zawsze go pociągałam ! że zawsze mnie pożądał, i zawsze chciał się dobrać do moich majek! jakbym dostała w twarz !
Po czym dodał,że nie mógłby być ze mna ze względu na to,że byłam w związku z dużo starszym od siebie facetem ..
Nie mieliśmy kontaktu przez rok...
Po tym czasie Krzysiek napisał,że chce pogadać. Milczałam.
Bolało mnie to chyba nadal choć nie czułam już złości.
W końcu zgodziłam się.
Przeprosił mnie, było poprawnie..
Od czasu do czasu jakiś sms i tyle.
Miałam swoje życie, pasje, zajęcia, pracę
Nauczyłam się żyć bez niego po prostu.
Hmm i tak kolejne pół roku minęło..
Aż... nasze relacje znów nabrały rumieńców.
Krzysiek często powtarzał,że jestem bardzo ważną osobą w jego życiu.
Tak naprawdę wszystko się u niego zmieniło ale ja byłam i jestem nadal.
Może to śmieszne... ale między nami znowu była ta dziwna chemia.. Kochaliśmy się... Tylko,że po tej przerwie seks smakowal zupełnie inaczej. Fascynacja, namiętność czułość! Za każdym razem potężne emocje, doznania. Nie mam wyrzutów.
Dobrze mi z nim, w jego towarzystwie, w łóżku...
Tylko,że ja nadal nie wiem kim ja jestem dla niego... oprócz tego,że kimś bardzo ważnym...
Boję się,że tylko materacem..
Krzysiek... Przytula mnie, caluję
Jest delikatny... Złapie mnie np za nogę i potrafi siedzieć tak x czasu.
Zawraca uwagę na rzeczy których inni nie dostrzegają. Choćby "masz cudownie długie rzesy " , "wyglądasz ślicznie"
Chce żebyśmy razem spędzili wakacje,
Chce mnie zabrać w podróż motorem w Alpy. Chce,żebym towarzyszyła mu na weselu...
A jeżeli jednak pójdzie z inna...
Zapewne to poniekąd moja wina...
Nie chce tego kończyć, bo jest też przecież moim przyjacielem !
Ale czy tak powinna wyglądać przyjaźń..
Pogubiłam się.
Nie jestem w stanie w tej chwili racjonalnie myśleć,bo jednak jakaś część mnie podpowiada mi,żeby jeszcze nie poddawać się..
Tylko na co mam czekać ... ?
Kubeł zimnej wody na wynos poproszę