Jestem raczej dobrym człowiekiem i staram się naprawić ten nasz szary świat.
Mam znajomą. Bardzo mnie ona dobija. Jest ona przykładem cierpienia przez otoczenie, a przynajmniej mi się tak wydaje. Próbuje z nią na co dzień rozmawiać ale ONA jest bardzo zamknięta w sobie. Pomimo licznych prób nie udaje mi się do niej dotrzeć. Mówi ONA na dzień jakieś w sumie 20 słów. Bardzo mnie to boli bo pamiętam jak była ONA młodsza i była uśmiechniętą, zadowoloną z życia osobą. Teraz zachowuje się jak by się wypaliła, odsuwa siebie od społeczeństwa i zamyka się coraz bardziej w sobie.
Nie chce aby stoczyła się na samo dno.
Czy macie jakieś rady???