Witam.
Piszę po raz pierwszy i właściwie nie wiem dlaczego. Może dla tego że czuje się bardzo samotna i nie mam z kim po prostu porozmawiać. Jestem mężatką z 13 letnim stażem i pięknym dzieckiem-dla mnie największą nagrodą od życia.
Jestem bardzo samotna. Mój mąż, chociaż nie wiem czy tak uczciwie można powiedzieć, może bardziej sponsor...
W każdym bądź razie nigdy nie potrafiłam się do niego zbliżyć (prócz tej pierwszej fazy znajomości, gdy wszystko było cudowne ciepłe) jest bardzo skryty i zimny jak lód. Nigdy nie traktuje mnie poważnie i często na pytania odpowiada: nie wiem, jak chcesz, zdaje ci się, przesadzasz... Ostatnio coraz mnie mnie to boli chyba nauczyłam się poprostu nie brać tego do serca. TZN boli i wiem że chce żyć inaczej, ale dystansuje się do niego nie do tego co robi. Najbardziej boli to że gdy ja do niego mówię ziewa, mówi:później, wrócimy do tego, a w momencie gdy rozmawia z osobami trzecimi tryska energią, humorem, bystrym komentarzem, itd. Zadaje ciągle sobie pytanie: co ze mną jest nie tak, że jetem dla niego taka szara, nudna...
Na pocieszenie mam fakt, że potrafię podobać się mężczyznom, ale nie na tym mi zależy.
Zastanawiam się czym jestem dla niego?
Czy ja mam prawo do czegokolwiek?
Czy ja jestem potworem, któy odpycha?
To jest niesamowite jak patrzę na niego i w mojej obecności widzę tą wiecznie ziewającą, zmęczoną twarz a w momencie gdy w chodzi na scenę trzecia osoba (nie muszę dodawać, że kobiety dodatkowo go stymulują) mój mąż ożywa, świecą mu oczy, jest błyskotliwy, zabawny- dusza towarzystwa.
A ja?
Czuje się taka szara i winna tego że nie potrafię zapalić go dla mnie.
Co ja źle robię, czemu jestem taka beznadziejna???
Pozdrawiam
A
Nie wiem czy pomogę ci moją wypowiedzią ale ja kiedyś tez bylam w związku gdzie najpierw było super on dusza towarzystwa ja spokojniejsza wpadłam mu w oko otworzyłam się przy nim było super ale minelo pare lat i on był dla mnie taki jak twój mąż dla ciebie taki jakiś obojętny a jak tylko pojawial się ktoś znajomy albo inni ludzie to tryskał radością super żartami i inteligencją, długo trwalo moje motanie się z nim czułam się jakas beznadziejna az w końcu nie wytrzymałam popadłam w depresje a on mi powiedział ze po prostu już mu się trochę znudziłam. Zostawilam go na szczęście nie miałam z nim dzieci ani slubu on wiele razy prbowal wracac blagal ale ja bylam twarda teraz mam super faceta ale nie imprezowego, takiego dla mnie i mi to nie przeszkadza ze nie rzuca z rękawa super riposty na każdym kroku;-) no to ja tyle tak mi się wydaje ze trochę podobnego faceta miałam ale u mnie się to skonczylo a u ciebie to trochę bardziej skomplikowane, może da ci to do myslenia i podejmiesz jakies decyzje może szczera rozmowa?
Szczera rozmowa...?
Wiesz ile tych rozmów już było, ile zapewnień, że będzie na swoje zachowanie zwracał uwagę, że ja źle to interpretuje, że wszystko jest ok.
Najgorsze jest to że razem pracujemy, a nigdy nie ma czasu ze mną porozmawiać. Siedzimy w pokojach obok i często słyszę jak dowcipkuje z innymi, jak wychodzi na papierosa i wraca z uśmiechem, a mnie chyba się wstydzi, bo tylko czasem spyta: wszystko w porządku, jak tam i tyle. Jak idę do niego pogadać to słyszę nie mam czasu, teraz jestem zajęty. Nawet jak wracamy razem autem to przez całą drogę wisi na telefonie, albo na CB a mamy do domu ok. 120km. Siedzę w fotelu obok i czuje się jak przygłup i w myślach zadaję sobie pytanie: co ja tu robię?
Zmarnowałam swoje życie i nie mam pojęcia jak je oczyścić jak zacząć od nowa?
Wspólna córka, praca, dom, kredyt...
Nie mam o co się zaczepić, z kim pogadać nie mam nic i chyba nic sobą nie reprezentuje takie ze mnie głupie zero, które dało się nabić w butelkę.
A wydawało mi się na początku, że to szczęście że mam przy sobie takiego faceta, taki zabawny, dowcipny, szarmancki a okazał się bawidamkiem.
Mam do siebie straszny żal, że nie widziałam tego wcześniej a teraz nie umiem z tego wybrnąć....
Nie pisz ze jesteś zerem, na pewno nie jesteś pracującą matką dojrzałą mądrą kobietą i to nie w tobie jest problem w ogóle tylko w nim, twój mąż jakby się w ogóle toba nie interesowal może jest tak pewny ciebie ze po prostu cie ignoruje? kochasz go? ale tak szczerze? cy to raczej przywiązanie już? znam taki typ ludzi jak on , to typowy zdobywca kręcą go nowi ludzie sytuacje to czego nie ma w domu. Jak tak przeczytałam dokładnie twoje posty to dochodze do wniosku ze po prostu nie dojrzał jest jakby dziecinny nie chce tu nikogo obrazac ale skoro mu nie zależy na tobie na tym co czujesz, nie interesuje się toba twoim życiem ba nawet nie ma ochoty z toba rozmawiać a z innymi jak najbardziej to to jest zwykłe swinstwo tez tak miałam czułam się jak smiec jakbym nie miała swojego zycia albo gorsze od niego. mysle ze to jest bardzo dolujące i nie trwa od wczoraj a żadna kobieta nie zasluguje na to aby długotrwale być dołowaną, myśl o sobie! bo inaczej popadniesz w jakies chorubska! bądź egoistką! ja wybrnęłam tak ze się rozeszlam z nim ale ty masz kredyt córke dom i ślub ale to nie znaczy ze masz się męczyć z takim typem co cie praktycznie olewa, czasem jest lepiej cos zakonczyc tymbardziej ze masz prace na pewno dasz sobie rade rozwod to tez nie koniec swiata. moja mama wlasnie się rozwodzi po toksycznym związku z ojczymem czula się zdolowana, a teraz ? tryska energia tez ma prace kredyt i najmlodsza moja siostrę 10cioletnia i daje rade na pewno masz bliską rodzine która by ci pomogla w zlej chwili