Znów poruszam temat odnoszący się do licznych wątków. Otóż często żali się tu ktoś, że jest w takim a takim toksycznym związku i dostaje (jakże cenne!) rady, że przecież widzi wady i powinien dać sobie spokój. No i właśnie. Tylko że KAŻDY ma wady. Nikt się nimi nie chwali od razu,tylko wychodzą one stopniowo, kropelka po kropelce. Często nawet nie zauważamy, jak te kropelki nasączyły całkiem sporą sadzawkę. Mając różne doświadczenia z poprzednich związków, lub ze związków innych osób, zapala nam się w różnych sytuacjach czerwona lampka. Z jednej strony to dobrze, bo możemy w ten sposób uniknąć znowu tych samych kłopotów, z drugiej strony jednak możemy przesadzić i zbyt uogólnić. Powiedzmy, że ktoś coś obiecał i zawalił. Można teraz uznać, że mu się zdarzyło i nie jest to regułą, a można też uznać, że skoro mu się zdarzyło, to będzie się to powtarzać, wiec go skreślam. Skreślić kogoś na początku jest łatwo, póki nie ma jeszcze zaangażowania emocjonalnego i myślimy bardziej racjonalnie. Z drugiej strony skreślać kogoś na podstawie jednej błahej sytuacji, to za wcześnie. Więc jak to weryfikować, żeby było dobrze?
Jesli o toksyczne kobiety
- zmiany zdan
- niedotrzymywanie obietnic
- wymuszanie/manipulacje
- zazdrosc
- częsty płacz
- mowienie jednego, a robienie drugiego (weryfikacja czy mowia prawde, czy tylko wygodną prawde)
- brak umiejetnosci podjecia inicjatywy (w konsekencji "zwalanie" winy na faceta, ze cos jest nie tak)
- szukanie dowartosciowania "bo ty nie robisz tego, nie mowisz mi tego", ciągłe fochy
- nadmierne eksponowanie kompleksów
Jesli chodzi o egoizm i myslenie tylko o sobie - dziewczyna jest w niesatysfakcjonującym związku, ale nie zgłasza pretensji partnerowi, a jednoczesnie nie umie od niego odejść. Także w przypadku gdy czuje coś do innego. Czyli
- boi sie bycia samą
- nie kocha siebie, nie jest szczęśliwa sama ze sobą
- uzależnia się, uwiesza się
- nie potrafi wziac odpowiedzialnosci za siebie, swoje zycie, a co dopiero za uczucia kogos
Tak na szybko.
A jaki problem NIE skreślać a USTALIĆ LIMIT takich "wpadek"?
Prosto i czytelnie powiedzieć: "STOP -to nie przejdzie JUŻ WIĘCEJ ze mną"? Na zasadzie ultimatum? Mam wrażenie, że "poważne" związki są dla poważnych ludzi...
Te takie pół nastoletnie/pół dorosłe "chodzenia" to wszak TRENING...? Na tym etapie szlifuje się umiejętności w zakresie współistnienia w związku. Na zdrowych zasadach?
Po tym co napisałęś Antykobieto, widać, że nigdy nie byłeś w toksycznm związku i termin ten jest dla Ciebie dużą abstrakcją. Natomiast Thepass opsał nie tyle kobietę toksyczną, tylko funkcjonowanie przeciętnej nastolatki. To jest opis kobiety niedojrzałej, a nie toksycznej.
Relacja toskyczna to taka która się opiera na schemaci krzywdy i winy oraz niskim poczuciu wartości, najczęściej u obydwu ze stron.
Częstym przekazem ja się dostaje w takim związku jest " jesteś beznadziejny, nieudaczny, do niczgo się nie nadajesz, ale ja chce być z tobą , bo cię kocham".
No i tu pojawia się klincz. Bo jak ktoś ma poczucie osamtnienia, to strasznie chce mieć osobę, która by ją kochała i chciałaby z nią iść przez życie, a jednocześnie w tej sytuacji ta osoba regularnie wylewa ci na głowie wiadro z pomyjami. I tu ojawia się takie myślenie klasyczne dla toksycznego związku: No to jak to w końcu? Kocha czy nie kocha? Chce być ze mną i mówi, że kocha, no to przecież kocha. A jeśli mówi, że jestem do kitu, brzydka, głupia, zupę zasłoną gotuje, wszyscy znajomi zarabiają lepiej ode mnie, jestem nieudacznikiem, poprzedni chłopak był lepszym ode mnie kochankim etc. ...to znaczy, że JA muszę się bardziej starać, muszę na tą "miłość zasłużyć". I tu następują wieloletnie wysiłki, żeby być wystarczająco dobrym. Z góry skazane na niepowodzenia. A im 'bardziej ofiara się stara,tym bardziej jest poniżana.A jaki poczucie wartości ma się już tak niskie że człowieka prawie trzeba zeskrobywac z płodłogi, i chce on z tego związku uciec to pojawia sie manipulacje w stylu"ja cię kocham, bez ciebie sobie nie poradzę, jesteś mi potrzebna/potrzebny, mam tylko ciebie etc. I znowu klincz. Bo jak tu odejść od kogoś, nawet jeśli jest on psychopatą, mając poczucie, żę on się załamie, nie poradzi etc. Poczucie winy jest koszmarne...I kat w toskycznym związku wie, że u ofiary łatwo wzbudzić poczucie winy i to wykorzystuje.
Tosyczne kobiety to często nie są nawet wprost agresywne. Tylko raczej faceta ignorują, nie liczą się z jego potrzebami, są zimne i zdystansowane. I dają poczucie, że musi się się bardziej postarać , niezależnie jak będzie wypruwał sobie flaki.,żeby ją zadowolić.
Związek toksyczny doprowadza do skrajnego obniżenia własnej wartości,poczucia beznadziei i poczucia uwiikłania i uwięzienia w sytuację bez wyjścia. I po tym poznje się związek toksyczny.
Wyjść z takiego związku jest szalenie trudno i właściwie jest to tylko możliwe, gdy albo kat sobie znajdzie nową ofiarę, albo kiedy ofiara znajdzie pomocną dłoń w postaci kogoś, od kogo usłyszy, ze jest wartościową osobą, a to co ofierowuje jej kat, to nie jest żadna miłość, tylko czysta manipulacja. Z manipulacją to jest tak, że może ją dostrzec tylko osoba z zewnątrz. Jak jesteś w środku, to cały czas żyjesz przekonaniem , iż to z tobą jest coś nie tak. Poza tym jak nie wierzysz w siebie to boisz się podjąć jakąkolwiek decyzję, bo przecież regularnie słyszysz, ze jesteś za głupi żeby o czym kolwiek decydować.
To zupełnie inny kaliber niż fochy, humory i kompleksy.
Generalnie jak ktoś ma adekwatne poczucie wartości to nigdy nie stworzy na dłuższą metę związku toksycznego, bo na pierwsze objawy lekceważnia i braku szacunku odejdzie.
Prawda jest taka, że to niedojrzałość jest główną przyczyną toksycznych związków i nieumiejętności budowania zdrowych relacji. Ba, nawet taka osoba nie wie czym jest miłość i jak powinna się objawiać. Niedojrzała osoba manipuluje i zaniża poczucie własnej wartości drugiej osoby często nawet nieświadomie, bo działa na zasadzie dziecka. Ma być tak i koniec, a jeśli nie to ta druga osoba jest BE. Ta druga osoba, jesli nie chce stracic pierwszej - uwierzy w te słowa, jesli będą podparte np płaczem tej pierwszej i jeśli jest juz związana z nią emocjonalnie. Takie osoby w ogole nie wiedzą czym jest szczęście, az w koncu nie wiedzą czy na nie zasługują.
6 2014-05-26 19:12:50 Ostatnio edytowany przez antykobieta (2014-05-26 19:19:16)
No, właśnie problem w tym, że byłem w takim związku i po nim faktycznie długo czasu mi zajęło, żeby odbudować poczucie własnej wartości. Model był bardzo podobny, do tego co piszecie, ale jednak nieco inny. Ale nie chcę tu w tym momencie o tym ze szczegółami pisać, bo to już przeszłość. Może więc wyjaśnię dokładnie, o co mi chodzi.
Wszyscy wiemy, że są różne zachowania u partnera, z którymi na da się żyć. Tylko chodzi mi o to, jak je rozpoznać na wczesnym etapie? Załóżmy, że dziewczyna się czymś zdenerwowała. Mogło się jej zdarzyć, bo miała np gorszy dzień, stres i do tego PMS. Ja to rozumiem. Ale może być tak, że u niej to jest norma. I mam teraz dwa wyjścia - uznać, że ona nie panuje nad swoimi emocjami i tak będzie ciągle, albo uznać, że każdy ma czasem gorszy dzień i machnąć ręką. W końcu mi też czasem zdarza, że skumulują mi się stresy i ktoś mnie sprowokuje do tego, że dosadniej i głośniej coś powiem. Jeśli machnę na to ręką, to kolejne dni upłyną na umacnianiu związku, a po jakimś czasie znów nastąpi jej wybuch. Tylko że to będzie jeden incydent na wiele, wiele dobrych rzeczy. Zbyt mały, by przekreślić tamto wszystko inne. Z czasem te wybuchy mogą się nasilać, ale będzie coraz trudniej to przekreślić. Chyba taki jest mechanizm wchodzenia w toksyczne z wiązki. Ale może być też inaczej. Mogła mieć dziewczyna na prawdę zły dzień, a jeszcze ja coś niefortunnie i nieświadomie powiedziałem, co ją wprawiło w złość. I choć to nie leży w jej naturze, mogło się tak zdarzyć. I wtedy ja mówię - wiesz, to koniec z nami. Zupełnie bezpodstawnie, a jedynie z obawy i uprzedzenia.
Innymi słowy - chcę wiedzieć, że dana kobieta na pewno jest toksyczna, albo że nie jest, zanim zaangażuję się w związek emocjonalnie.
W tym moim poprzednim związku właśnie było tak, że ilekroć powiedziałem, albo coś "nie tak" jakby tego oczekiwała druga osoba, to wg niej było to symptomem czegoś. Np fakt, że jestem osobą aktywną i lubię przyrodę, a to z kolei powoduje, że uprawiam sporty typu rower, wspinaczka itd., to uprawianie takich sportów "ekstremalnych" świadczy o tym, że top jest moja forma "ucieczki" od rzeczywistości. W pewnym momencie to aż strach było coś powiedzieć, bo każde moje słowo, żart, gest, ton głosu był objawem "czegoś" - mianowicie zawsze czegoś niepokojącego.
Trzeba po prostu ustalić limit uwłaczających nam zachowań drugiej osoby i starać sie być jak najbardziej świadomym, czy ta wina jest w nas, czy jednak ta druga strona próbuje nam to wmówić. Na szybko wypisałem listę (niech bedzie) niedojrzałych zachowan. To bardzo szybko zostaje przeze mnie weryfikowane, bo jestem juz na to wyczulony. Nie zakochuje sie zbyt szybko, więc w okresie początkowego zapoznania buduje sobie obraz tej osoby jako negatywnej, kiedy widze takie zachowania. Szczegolnie, gdy sam czuje sie przez te osobe źle. Na negatywnych emocjach miłości nie mam zamiaru budować i jeśli druga strona uznaje, że to JA W NIEJ wywołuje takie emocje i jest jej źle - to widocznie nie jestesmy dla siebie.
Po drugim po twoim poście, antykobieto,bardziej zrozumiałam twoją perspektywę.
Dla mnie istotne jest co Ty właściwie rozumiesz pod słowem "wybuch". Szczerze mówiąc ja osobiście uważam, że normalna osoba żadnych wybuchów mieć nie powinna. Dla mnie jest to nie do przyjęcia. Rozumiem sprzeczkę o to czy w prawo, czy w lewo, albo nawet kłótnie, ale na zasadzie spierania się zdań i potrzeb, a nie z powodu, że ktoś ma nietrzymanie emocjonalne. Jeżeli sam nie jesteś wybuchowy, to unikaj jak ognia, kobiet wybuchowych. Jak dla mnie w związku jeśli już jest jakaś agresja, to tylko ma prawo to funkcjonować jeśli to facet jest tą agresywniejszą stroną. Inaczej kobieta wejdzie facetowi na głowę.
Czasem jest, ze ktoś się obrazi, albo zezłości przez moment ale to wszystko. Za chwilę jet wszystko ok.
Jeśli chodzi o czepiania się o to, że coś jest symptomem czegoś....No cóż, dziewczyna sama musiała mieć bardzo złe doświadczenia.Nie wiem ile masz lat, ale od pewnego wieku wpada się głównie na osoby, które miały złe doświadczenia, dlatego zresztą tak trudno się dogadać. Na pewno nie dogadasz się z kimś kto ma paranoję.
Thepass, limit uwłaczających zachowań? to straszne.... Dla mnie limit uwłaczających zachowań to 0. Ja nie przejawiam i nie przejawiałam w stosunku do nikogo uwłaczających zachowań i szczerze mówiąc od pewnego etapu mam jasność, że nigdy więcej nie zamierzam takowych tolerować wobec mnie. Zresztą wśród znanych mi udanych par, nie ma przejawów lekceważenia
.
Według mnie zamiast koncentrować się na "limicie uwłaczających" zachowań, lepiej szukać osób, które mają cechy ułatwiające wspólne bycie razem w związku. W przypadku kobiet to empatia,szczerość, uczciwość, brak egocentryzmu,wyrozumiałość.
Jak trafisz taką osobę to ona na sto procent nie będzie toksyczna. Przede wszystkim empatia według mnie jest cechą cenną, bo oznacza, że osoba umie dostrzec partnera z jego uczuciami,potrzebami i je uszanować.
A jak rozpoznać kiedy jakieś zachowanie może "przejść" a kiedy nie....
Kobiety, mamy od tego przyjaciółki.....hhehehe Z którymi 3 godziny się gada przez telefon , czy dane zachowanie jest do zaakceptowania czy nie.
Tak naprawdę najlepiej zapytać kogoś z zewnątrz(najlepiej też osobę płci przeciwnej) bo człowiek ma tendencję to samooszukiwania się, szczególnie, gdy jest chemia...
Kobiety najlepiej wiemy ile można zwalić na pms, a gdzie zaczyna się wredny charakter. W przypadku wątpliwości najlepiej poradzić się koleżanki, o której wiesz, że jest fajną osobą.
9 2014-05-26 22:44:17 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-05-26 22:45:35)
Empatia. Cecha fajna i jak bardzo u kobiet rozwinięta - najczęściej duzo bardziej niż u mężczyzn. Tylko co gdy ta kobieta manipuluje dzięki empatii? Bo empatia daje nam tylko mozliwosc odczytania stanu drugiej osoby, a niekoniecznie współczuciu.
Ja spotykam same osoby toksyczne wg tego schematu, bo każda prezentuje uwłaczające zachowania. Im większe ma sie oczekiwania co do tej osoby, tym częściej ta osoba takie zachowania prezentuje. Dlatego np w towarzystwie jest osobą lubianą - jako koleżanka, ale juz w związku gdy czegoś się wymaga, gdy obiecuje coś bo razem planujemy - pokazuje wtedy to gorsze oblicze. Ludzie muszą sobie stawiać limity, bo przy limicie 0 - mysle, ze mało która para byłaby parą. Ludzie sie schodzą i rozchodzą, kłócą, opluwają, obrażają, wyrzucają z domu i prezentują masę innych złych zachowan, a jednak wracają. Niestety juz wtedy gdy jest za pozno, gdy wczesniej limitu nie przestrzegali i uzależnili się od drugiej osoby. Nawet na etapie zakochania jak widzimy kobiety ciągną do mężczyzn którzy są niedostępni. I taki mężczyzna prezentuje zazwyczaj duże lekceważenie od początku. W związku przecież nie jest inny. Kobieta potrzebuje, by przyszedł bo ma problem, a moze nawet gorszy dzien, a jego nie ma. Gdzie jest limit? Nie ma, bo taki był od początku. Limit 0 jest dla ludzi, którzy nie zakochują się w draniach i draniowych, bo to jednak zjawisko u obu płci.
Jeśli chodzi o czepiania się o to, że coś jest symptomem czegoś....No cóż, dziewczyna sama musiała mieć bardzo złe doświadczenia.Nie wiem ile masz lat, ale od pewnego wieku wpada się głównie na osoby, które miały złe doświadczenia, dlatego zresztą tak trudno się dogadać. Na pewno nie dogadasz się z kimś kto ma paranoję.
No właśnie, kwestia w tym, że ona nie miała praktycznie żadnych doświadczeń.
Ech, od pewnego wieku... No właśnie, ja mam takie wrażenie, że kiedyś byłem totalnie nie odpowiedzialnym lekkoduchem, zachowywałem się tak, że teraz mi aż wstyd, a jednak były jakieś tam dziewczyny i tolerowały to. A teraz jest tak, że jakaś zupełnie nieistotna pierdoła urasta do rangi decydującej o dalszej relacji.
No właśnie - empatia. Czasem mam wrażenie, że mam jej właśnie za dużo, że za bardzo usprawiedliwiam czyjeś zachowanie.
thepass To jest indywidualny wybór każdego czy chce żyć w związku gdzie go ktoś lekceważy, czy woli żyć sam i poczekać aż pojawi się ktoś wartościowy. Ja kilka lat temu doszłam do stanu, że zrozumiałam, iż wole być sama szczęśliwa, niż nieszczęśliwa z kimś. Wcześniej limit został wyzerowany, przez moje pseudmiłości i dzięki temu przestałam bujać w obłokach i widzieć księcia, patrząc na żabę. I paradoksalnie na każdym polu moje relacje z innymi osobami, również z płcią przeciwną bardzo się poprawiły.
A argument , że w większości związkach ludzie się lekceważą mnie nie przekonuje. To znaczy, tez znam wiele takich
związków, ale one nie są udane, więc dla mnie nie są punktem odniesienia. Wiele z nich zresztą po kilkunastu latach się rozpada, bo ludzie w końcu nie mogą już na siebie patrzeć. Prawda jest też taka, że to jaką tolerancja, zależy tez od tego jakie ty masz wady i na ile ty, też przejawiasz paskudne zachowania. Bo związku musi być jakaś równowaga. Ja ktoś ma ciężki charakter , to też ma większą tolerancję. Ja jestem osobą łatwą we współżyciu i oczekuje tego samego od drugiej strony.
A empatia nie polega tylko na odczytywaniu cudzych uczuć, ale też umiejętności pochylenia się nad nimi. Ja wiem,że to nie jest częsta cecha wśród wolnych kobiet w wieku poststudenckim. Prawda jest taka, że wszystkie znane mi autentycznie, fajne, ciepłe, empatyczne kobiety bardzo wcześnie są pozajmowane. I wszyscy znani mi szczęśliwi w małżeństwach faceci, mają takie żony. Nie znam żadnego szczęśliwie żonatego nawet z atrakcyjną, ale wredną, egoistyczną heterą,choć niektórzy robią dobrą minę do złej gry.
Dla mnie jest jasne, że związek to kompromis i nikt nie jest idealny, a nad pewnymi aspektami możemy pracować, ale pewne cechy trzeba po prostu mieć, by móc wstanie budować związek. Egoizm jest niekompatybilny z żadną głębszą relacją międzyludzką, niezależnie od płci.
Ale jednak ileś lat zajęło Ci to, by zejść z obłoków i ustawić limit. Teraz widocznie wszyscy w młodszym wieku zajęci to albo już lepsze partie, albo uzależnione jednostki, które pozniej nagle przeistoczą się w szczęśliwie samotne osoby ;p A jak ktos jest sam w młodym wieku to widocznie feler, lub z odzysku. Takie to przedmiotowe.
Szarlotka, fajnie piszesz, kopiuje do mojego pliku worda z motywującymi tekstami
zwłaszcza pierwszy akapit ![]()
wyjasnij mi prosze tylko co masz na mysli poprzez :
"Jak ktoś ma ciężki charakter , to też ma większą tolerancję."
zaintrygowało mnie to zdanie
A empatia nie polega tylko na odczytywaniu cudzych uczuć, ale też umiejętności pochylenia się nad nimi. Ja wiem,że to nie jest częsta cecha wśród wolnych kobiet w wieku poststudenckim. Prawda jest taka, że wszystkie znane mi autentycznie, fajne, ciepłe, empatyczne kobiety bardzo wcześnie są pozajmowane.
Tego się właśnie obawiałem...
Moi Kochani...
Nie wiem, czy jestem w poprawnym ''pokoju tematycznym'' ale chcialabym poznac wasze zdanie na temat przedstawionego opisu mezczyzny... Bardzo zalezy mi na szczerych Waszych odpowiedziach, byc moze wlasnie te szczere odpowiedzi otworza drzwi do zycia...
Pozdrawiam Was serdecznie
Opis mezczyzny:
- ponizanie i wysmiewanie przy innych ( min poruszanie spraw intymnych)
- nie wracanie do domu
- nie odbieranie telefonu przez niego jak sie do niego dzwoni
- oklamywanie
- zwalanie winy na partnerke i inne osoby
- naduzywanie alkoholu
- chamskie odzywki
- oskarzanie o zdrady, ktorych nie bylo
- mowienie o zdradach, ktorych sie dopuscil ( nigdy nie przylapany na tym)
- dla innych kobiet zostawial partnerke 2 razy ale wracal po jej telefonach
- przechowywanie zdjec innych kobiet w komorce
- nie liczenie sie ze zdaniem swojej partnerki
- szantazowanie, ze odejdzie jak nie bedzie czestrzych zblizen fizycznyc
Wiele madrosci i prawdy napisala SZARLOTKANAGORACO... Pewnie gdybym ja taka madrosc znala i miala ja w sobie to nie bylabym w tym miejscu w ktorym jestem...
thepass To jest indywidualny wybór każdego czy chce żyć w związku gdzie go ktoś lekceważy, czy woli żyć sam i poczekać aż pojawi się ktoś wartościowy. Ja kilka lat temu doszłam do stanu, że zrozumiałam, iż wole być sama szczęśliwa, niż nieszczęśliwa z kimś. Wcześniej limit został wyzerowany, przez moje pseudmiłości i dzięki temu przestałam bujać w obłokach i widzieć księcia, patrząc na żabę. I paradoksalnie na każdym polu moje relacje z innymi osobami, również z płcią przeciwną bardzo się poprawiły.
A argument , że w większości związkach ludzie się lekceważą mnie nie przekonuje. To znaczy, tez znam wiele takich
związków, ale one nie są udane, więc dla mnie nie są punktem odniesienia. Wiele z nich zresztą po kilkunastu latach się rozpada, bo ludzie w końcu nie mogą już na siebie patrzeć. Prawda jest też taka, że to jaką tolerancja, zależy tez od tego jakie ty masz wady i na ile ty, też przejawiasz paskudne zachowania. Bo związku musi być jakaś równowaga. Ja ktoś ma ciężki charakter , to też ma większą tolerancję. Ja jestem osobą łatwą we współżyciu i oczekuje tego samego od drugiej strony.A empatia nie polega tylko na odczytywaniu cudzych uczuć, ale też umiejętności pochylenia się nad nimi. Ja wiem,że to nie jest częsta cecha wśród wolnych kobiet w wieku poststudenckim. Prawda jest taka, że wszystkie znane mi autentycznie, fajne, ciepłe, empatyczne kobiety bardzo wcześnie są pozajmowane. I wszyscy znani mi szczęśliwi w małżeństwach faceci, mają takie żony. Nie znam żadnego szczęśliwie żonatego nawet z atrakcyjną, ale wredną, egoistyczną heterą,choć niektórzy robią dobrą minę do złej gry.
Dla mnie jest jasne, że związek to kompromis i nikt nie jest idealny, a nad pewnymi aspektami możemy pracować, ale pewne cechy trzeba po prostu mieć, by móc wstanie budować związek. Egoizm jest niekompatybilny z żadną głębszą relacją międzyludzką, niezależnie od płci.
Klaudia i jakiej odpowiedzi potrzebujesz? Że uganiasz się za toksycznym człowiekiem
?
klauudia to po co z nim jesteś?
19 2014-08-22 02:51:28 Ostatnio edytowany przez paulina20 (2014-08-22 02:58:32)
Innymi słowy - chcę wiedzieć, że dana kobieta na pewno jest toksyczna, albo że nie jest, zanim zaangażuję się w związek emocjonalnie.
Wystarczy nie angażować się zbyt szybko i długo pozostać ostrożnym. Sprawdzać się w różnych sytuacjach i myśleć. Najwięcej i tak pokazuje czas i doświadczenia, po prostu NIE DA się ocenić w pełni trafnie i jednocześnie błyskawicznie.
A poza tym, nawet w długotrwałym związku trzeba być gotowym do odejścia, każdy się może rozpaść, więc uzależnianie się emocjonalne jest niebezpieczne. Nic nie jest pewne, ludzie się zmieniają, nie zagwarantujesz sobie tego. ;P
szukać osób, które mają cechy ułatwiające wspólne bycie razem w związku. W przypadku kobiet to empatia,szczerość, uczciwość, brak egocentryzmu,wyrozumiałość.
Jak trafisz taką osobę to ona na sto procent nie będzie toksyczna. Przede wszystkim empatia według mnie jest cechą cenną, bo oznacza, że osoba umie dostrzec partnera z jego uczuciami,potrzebami i je uszanować.
Generalnie u obu płci to istotne cechy. ![]()
Ja jestem chyba dość empatyczna (a przynajmniej partner tak twierdzi), a jednak też byłam parę lat temu toksyczna (właśnie w taki sposób 'zwichrowanej nastolatki'). Szkopuł może w tym, że taka osoba jednak bardziej chce się zmieniać i pracować nad sobą niż ''nieempatyczna'', bo jest świadoma, że nie tylko jej to przeszkadza, ale też otoczeniu. No i bardziej żałuje swoich zachowań, więc łatwiej jej przepraszać.
Zgadzam się z poprzednikami, rzeczywiście trafnie to opisałaś, Szarlotko.
wasze zdanie na temat przedstawionego opisu mezczyzny
Kijem bym nie tknęła, że tak dosadnie ujmę. ![]()