Wymagania nauczycieli a oczekiwania uczniów. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » Wymagania nauczycieli a oczekiwania uczniów.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 22 ]

1

Temat: Wymagania nauczycieli a oczekiwania uczniów.

Byłam dzisiaj u syna na wywiadówce. I zdziwiło mnie to, że jeden z rodziców stwierdził, że nauczycielka matematyki za bardzo stresuje uczniów wyznaczając kwadrans na kartkówkę. Że dzieci (hmmm, siedemnastolatki...) nie mogą pracować pod presją czasu (klasa jest o profilu matematyczno-fizycznym)
Druga kwestia jaka została poruszona - że dzieci nie nadążają z przepisywaniem poleceń z tablicy i czy można wobec tego treść zadań przekazać im na klasówce w formie kserówek...
I tak się zastanawiam, czy tylko mnie dziwi traktowanie prawie dorosłych ludzi jak dzieci z podstawówki...

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Wymagania nauczycieli a oczekiwania uczniów.

o matko 15 minut to i tak chyba dużo jak na kartkówkę
a że dzieci nie nadążają z przepisywaniem? no wychowawczyni mojego syna stwierdziła że rośnie nam pokolenie analfabetów
a to z powodu tego że mało piszą w zeszytach a wypełniają tylko tabelki,rubryczki,testy,i oczywiście z powodu komputerów
nawet w komunikatorach używają skrótów
mimo to uczen szkoły średniej nie powinien mieć żadnego problemu z przepisaniem tekstu z tablicy jak i ze słuchu

3 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2014-05-24 07:38:42)

Odp: Wymagania nauczycieli a oczekiwania uczniów.

Z jednej strony z tym czasem to się trochę zgodzę, ja nie potrafiłam i nie potrafię nic zrobić pod presją czasu bo jestem perfekcjonistką, zawsze jak oddawałam pracę musiała być starannie napisana a nie raz brakowało już czasu wink. A z drugiej strony, cóż potem człowiek idzie na studia i tam nikt się nie będzie pierniczył czy ktoś nadąża czy nie nadąża, miałam jedną taką wykładowczynię zresztą bardzo fajną, ale wykład prowadziła mówiąc potwornie szybko, a my musieliśmy to wszystko zanotować i wierzcie mi mimo że przez lata nauczyłam się pisać szybko to i tak wszyscy mieli problem. No i też i w większości pracy, człowiek będzie pracować pod presją czasu to cenna umiejętność, chociaż są zapewne pojedyncze jednostki które pod presją czasu dostają małpiego rozumu tak jak ja wink i nie da się tego wyćwiczyć.

Widzę też i winę systemu szkolnictwa, mam wrażenie że dzieci głupieją względem poprzednich pokoleń co bardzo mnie martwi.

4

Odp: Wymagania nauczycieli a oczekiwania uczniów.

Małpa też widzę winę systemu nauczania niestety...
ale bez przesady z tym stresowaniem uczniów z powodu kwadransu na kartkówkę,to co oni muszą przeżywać jak mają napisać pięciominutówkę? wink

5

Odp: Wymagania nauczycieli a oczekiwania uczniów.

Nie nadążają ze spisywaniem z tablicy...?
U mnie w liceum nauczyciel dyktował.

6 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2014-05-24 09:51:09)

Odp: Wymagania nauczycieli a oczekiwania uczniów.
lena812 napisał/a:

Małpa też widzę winę systemu nauczania niestety...
ale bez przesady z tym stresowaniem uczniów z powodu kwadransu na kartkówkę,to co oni muszą przeżywać jak mają napisać pięciominutówkę? wink

Źle się dzieje, można by o tym gadać godzinami, mnóstwo rzeczy nadaje się do kosza i wymaga zmian, ale raczej nie liczę na to że coś się zmieni i szczerze mówiąc jestem przerażona kiedy myślę o moim dziecku w obecnym systemie szkolnictwa (tak nie mam dzieci, ale na samą myśl boli mnie głowa i ściska mnie w dołku) Mam wrażenie że choćbym była najwspanialszą matką na świecie to szkoła i tak zrobi z mojego dziecka za przeproszeniem idiotę.

Pomijając już te wszystkie dysfunkcje i zaświadczenia na nie i oto na 30 osób w klasie 20 ma dys. No litości. Ja jestem dyskaukulem, na prawdę nim jestem, nie mam pamięci do cyfr, mam trudności z liczeniem łatwych działań w pamięci, muszę widzieć żeby policzyć, ale mimo to sama z siebie nie chciałam żadnego zaświadczenia i przez całą szkołę po prostu bardziej przykładałam się do matematyki żeby mieć chociaż 3, do dziś liczę na palcach, tak wiem to śmieszne, ale uwaga to schorzenie dotyka zaledwie 5 % społeczeństwa, dyslekcja to zaledwie 4 % to skąd tyle tych zaświadczeń? Mało tego jestem pewna że ewentualnego pracodawcy takie dys średnio będą interesowały, umiesz to umiesz, nie umiesz to do widzenia. Więc pytam dlaczego z naszych dzieci robi się kaleki życiowe?

Dla tych co nie wiedzą osoby ze stosownym zaświadczeniem mają ulgi nawet na maturze i przez całą szkołę mają mniej surowo oceniane sprawdziany pod kątem np. błędów ortograficznych, a potem mamy to co mamy.

7 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2014-05-24 11:29:56)

Odp: Wymagania nauczycieli a oczekiwania uczniów.
Małpa69 napisał/a:

...Widzę też i winę systemu szkolnictwa, mam wrażenie że dzieci głupieją względem poprzednich pokoleń co bardzo mnie martwi.

Tyle, że w poprzednich pokoleniach NIKT się tak bardzo nie certolił big_smile
I sprawdzianów nie zapowiadano i po łapach linijką lano i jak nauczyciel od osłów nawtykał, to nikt z tego dramatu nie robił... Muszę mieć z 200 lat bo jeszcze to z AUTOPSJI pamiętam wink
Może wystarczy odrobina obiektywizmu? TROCHĘ zdrowego rozsądku?
Liceum to nie zerówka by się ośmieszać "Nie nadążaniem" ze spisywaniem... I Ci ludzi pójdą na studia a tam... mamusiu ratunku?

Małpa69 napisał/a:

dyslekcja to zaledwie 4 % to skąd tyle tych zaświadczeń? Mało tego jestem pewna że ewentualnego pracodawcy takie dys średnio będą interesowały, umiesz to umiesz, nie umiesz to do widzenia. Więc pytam dlaczego z naszych dzieci robi się kaleki życiowe?
Dla tych co nie wiedzą osoby ze stosownym zaświadczeniem mają ulgi nawet na maturze i przez całą szkołę mają mniej surowo oceniane sprawdziany pod kątem np. błędów ortograficznych, a potem mamy to co mamy.

Primo - KTÓŻ to jak nie RODZICE "załatwiają" owe zaświadczenia? Więc sorry - sami robią ze swych dzieci kaleki...
Secundo - a jakież to ULGI na maturze mają ci z zaświadczeniami? Bo o ile wiem nie takie znów wielkie... Jakiś KONKRET please

8 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2014-05-24 15:13:21)

Odp: Wymagania nauczycieli a oczekiwania uczniów.

Za moich czasów nie odejmowano punktów za błędy ortograficzne u takich osób, gdzie normalne osoby miały dopuszczalną ilość dwóch błędów, miały też więcej czasu na napisanie matury, nie pamiętam dokładnie jak dużo ale to było całkiem sporo. Podstawy z każdego przedmiotu każdy powinien znać a nie wykręcać się zaświadczeniami. Ja nie wiem jak takim ludziom w ogóle nie jest wstyd.

Wybacz, ale nastolatki potrafią być na tyle cwane by świetnie zagrać przed rodzicami biednych dyslektyków jak i przed lekarzem.

Żebyś wiedziała jakie ja cuda znalazłam w książkach u mojej młodszej siostry...  co ja będę dużo gadać. W d*pach się poprzewracało i tyle.

Chociaż chodziłam do szkoły później niż Ty, to i tak było jeszcze w miarę normalnie, nie pamiętam aby ktoś się przejmował tym czy uczniowie się stresują czy nie, nauczyciel pytania dyktował i można było spokojnie je zanotować, a ci którzy tego nie zrobili zajmowali się czymś innym i potem mieli problem, jak to się ładnie mówi na własne życzenie. Uważam że takie cackanie jest zgubne, bo między liceum a studiami jest i tak ogromny przeskok, a przy takim mizianiu to przyszli studenci będą pisać tempem przedszkolaka.

9 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2014-05-26 09:50:52)

Odp: Wymagania nauczycieli a oczekiwania uczniów.
Cynicznahipo napisał/a:

Nie nadążają ze spisywaniem z tablicy...?
U mnie w liceum nauczyciel dyktował.

Otóż to."Dzieci " w liceum chyba nie powinny mieć problemów z pisaniem ze słuchu?

Bbasiu- na Twoim miejscu przypomniałabym lub uświadomiła rodzicom,że takie teksty można wciskać jak ma się dziecko w drugiej klasie podstawówki a nie w liceum smile
System kształcenia od pierwszej klasy jest tak zorganizowany,że wszystko dzieje się pod presją czasu: śniadanie trzeba zjeść na 5 minutowej przerwie a nauczyciel musi wyłożyć temat w ciągu 45 minut. Niech się rodzice nieco ogarną.

Małpo- mam dysleksję ale żadnych zaświadczeń w szkole nie przedstawiałam.Pracowałam w domu.Ten kto miał zaświadczenie o dysleksji u mnie w szkole dodatkowo pracował dwie godziny w tygodniu z polonistką.I było widać wyniki.

10 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2014-05-26 11:01:52)

Odp: Wymagania nauczycieli a oczekiwania uczniów.
gojka102 napisał/a:

Małpo- mam dysleksję ale żadnych zaświadczeń w szkole nie przedstawiałam.Pracowałam w domu.Ten kto miał zaświadczenie o dysleksji u mnie w szkole dodatkowo pracował dwie godziny w tygodniu z polonistką.I było widać wyniki.

I tak powinno być, bo jeżeli ktoś ma dysleksję a nic z tym nie robi to po prostu jest leniem i mu tak wygodnie, takie osoby powinny być kierowane na dodatkowe zajęcia, powinny dużo czytać. Brawa dla Ciebie że nie wykorzystywałaś tego by mieć łatwiej tak jak i ja mojej dys matematycznej wink Wiadomo nie będziemy orłami ze wszystkiego, ale pewna wiedza elementarna jest niezbędna do normalnego funkcjonowania w późniejszym życiu. Dziękuję za poprawienie mnie smile

11

Odp: Wymagania nauczycieli a oczekiwania uczniów.

Mówimy o uczniach szkoły średniej! Tak się składa, że maturę niestety też będą pisać pod presją czasu i nikt im nie da nawet 30 s więcej... Słowo daje, co ci ludzie już wymyslają. Wiadomo, że należy się uczyć odpowiedniego tempa rozwiązywania zadań.
Po maturze (tegorocznej) moja koleżanka się załamuje, co to będzie, bo na matematyce podstawowej i chemii rozszerzonej nie zdążyła zrobić części zadań. Jest dobrą uczennicą, gdyby miała więcej czasu to może by zrobiła więcej, ale nie potrafiła zmieścić się w czasie, bo nie była do tego wystarczająco dobrze przygotowana, a w końcu szkoła średnia ma za zadanie przygotowywać do matury, a dzieci nie mają po 10 latek, żeby nie wiedziały co i jak, bo przecież od szkoły podstawowej piszą kartkówki, klasówki, testy.
A druga sprawa... zadania z matematyki w liceum na profilu matematycznym nie są najczęściej zadaniami tekstowymi, gdzie jest multum pisania, tylko jest polecenie "Udowodnij", "Znajdź parametr m, dla którego równanie ma 2 rozwiązania" itp, nie ma pisania długich poleceń wielu danych, szukanych, a przepisanie 3 słów to dla dorosłego człowieka chyba nie jest wielki problem, jak sądzę.
Kolejna rzecz, że liczba godzin jest ograniczona i jeżeli byle kartkówkę będą pisali pół godziny, to nauczyciel nie zdąży z nimi zrealizować tematu tak dokładnie, zrobić tyle zadań ile by chciał, a na tym tracą uczniowie, nie kto inny. Nauczyciel dostaje tyle samo za godzinę, niezależnie czy siedział na tyłku, a uczniowie pisali test, czy robił zadania, tłumaczył itp.

Jak nie rozumiem w ogóle dzisiejszych rodziców, którzy są przewrażliwieni na punkcie swoich dzieci. Jak pociecha dostanie słaba ocenę, to nie jest jej wina, bo się nie nauczyła, tylko nauczyciela, bo za surowo oceniał, czy narzucił im presję czasu. A to są dorośli ludzie... za kilka lat powiedzą szefowi w pracy, że źle im się pracuje pod  presją czasu? big_smile chciałabym widzieć wtedy jego minę...

12

Odp: Wymagania nauczycieli a oczekiwania uczniów.
ola_15 napisał/a:

Jak nie rozumiem w ogóle dzisiejszych rodziców, którzy są przewrażliwieni na punkcie swoich dzieci. Jak pociecha dostanie słaba ocenę, to nie jest jej wina, bo się nie nauczyła, tylko nauczyciela, bo za surowo oceniał, czy narzucił im presję czasu. A to są dorośli ludzie... za kilka lat powiedzą szefowi w pracy, że źle im się pracuje pod  presją czasu? big_smile chciałabym widzieć wtedy jego minę...

Słusznie, ale z drugiej strony można trafić na takiego szefa dla którego będzie zawsze za wolno, ja takiego miałam płacił poniżej minimalnej krajowej i wiecznie mu było za mało, mimo że nikt by tego już szybciej nie zrobił, z biegiem czasu stwierdziłam że on po prostu lubi sobie narzekać i ile by nie zrobić i tak mu będzie za mało wink

Ale to fakt, nikt się nie będzie z tymi dzieciakami potem ceregielił, ciekawe co biedaki zrobią na studiach, przynajmniej ja na studiach miałam duży przeskok w kwestii tempa pisania. Ja mam wrażenie że po prostu hodujemy masowo pierdoły i kaleki.

13

Odp: Wymagania nauczycieli a oczekiwania uczniów.

Wszystko zalezy od konkretnej sytuacji, - sama pamietam swojego nauczyciela z fizyki, ktory mial maniere pisac na tablicy prawą reką, a mazac zaraz za tym drugą, - serio. Kiedy mielismy to przepisywac, to juz przekraczalo jego mozliwosci percepcji wink. Wogole gosc byl nawiedzony, i choc klase mialam dobrą (rowniez mat-fiz) to nikt nie mogl sie z nim dogadac.

A 15 min na sprawdzian, to przeciez zalezy jakie zadania w ciagu tego czasu trzeba rozwiazac.

Ale moze teraz sie w szkolach pozmianialo, nie wiem.

14

Odp: Wymagania nauczycieli a oczekiwania uczniów.

U nas było różnie były sprawdziany duże na całą godzinę np. z kilku miesięcy materiału, czasem kilku tygodni zależy od przedmiotu, były też odpytki, były też 5 minutówki jak i 20 czy 15.

Z tego co wiem sporo się pozmieniało głównie w samym materiale i sposobie zadań, ale chyba nadal są różne rodzaje sprawdzania wiedzy uczniów od krótszych kartkówek po dłuższe sprawdziany.

Ogólnie mi się średnio podoba obecny sposób nauczania bo uważam że pozbawia on umiejętności logicznego myślenia, mało się pisze, czyta, nauczycielom też już się nie chce tworzyć dla uczniów choćby zadań domowych, tylko wszędzie te głupie zeszyty ćwiczeń, gdzie nie raz zadanie jest tak skonstruowane że ludzie z profesorem nie wiedzą jak je ugryźć ;p

15

Odp: Wymagania nauczycieli a oczekiwania uczniów.

Moja corki dopiero zaczynaja edukacje, ale i tak zauwazam jakies zwiekszone zapedy do egzamiowania na kazdym kroku. Bez przerwy jakies testy, kartkowki, sprawdziany polroczne ze sztywnym kluczem oceniania- rozumiem pozniej,  ale na poczatku szkoly podstawowej? - to jeszcze moglaby byc nauka w formie zabawy. Tym bardziej, ze wlasnie niektore zadania jakby dla magistrow - skladnia polecenia niezrozumiala dla dziecka, wiec pomoc rodzica nieodzowna, - a niby ma byc samodzielnie.

Ale pewnie taki wymog nowych czasow.

16

Odp: Wymagania nauczycieli a oczekiwania uczniów.

Benita72, o i tu masz taki przykład: już marudzisz, że to nie powinna być nauka, tylko raczej zabawa, że za dużo nauki, sprawdzianów, że dziecko małe i biedne...
Ale wiesz, jak się na początku przyzwyczai, że nauka to ma być nauka a nie zabawa, to później będzie tylko łatwiej.

17

Odp: Wymagania nauczycieli a oczekiwania uczniów.

Nie zauważacie tylko jednego - kiedyś liceum było szkołą elitarną, dla najlepszych uczniów. Teraz jest szkołą powszechną.

Kiedyś licealiści stanowili kilkanaście procent spoleczeństwa a teraz to kilkadziesiąt.
Kiedyś po liceum dostawało się pracę w biurze - teraz wykształcenie ogólne w ogóle nie ma znaczenia na rynku pracy.

Czasy się zmieniają. Licealista 50 lat twmu wcale nie umiał więcej, tylko RESZTA społeczeństwa miała wykształcenie na poziomie 4 czy 7 klas podstawowych.

Teraz liceum nie jest elitarne tylko to pakiet standardowy tongue

18 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2014-06-10 13:42:57)

Odp: Wymagania nauczycieli a oczekiwania uczniów.

Iceni mój tata skończył technikum, mama zawodówkę, kiedyś były inne czasy nie każdy miał warunki by studiować i wiesz patrząc po moich rodzicach, po tym jak mają dużą wiedzę z różnych dziedzin, jak potrafią ładnie pisać, a patrząc po obecnym absolwencie takiego technikum to mam wrażenie jakbym z jednej strony patrzyła na profesora, a z drugiej na chłopka roztropka. Oczywiście nie uogólniajmy, ale kiedyś Ci ludzie umieli czytać, pisać, a w tej chwili absolwent liceum posługuje się językiem polskim gorzej niż moja babcia która ma kilka klas podstawówki. Pomijając już kwestię zaradności życiowej, dalej na przykładzie owej babci, babcia ma pracę, całkiem nie najgorszą świetnie sobie w życiu radzi, wyjechała z kraju, nauczyła się języka i tam została, a obok młoda dziewczyna po studiach która sobie kompletnie z niczym nie radzi. Pomijając już kwestię tego że jak patrzę na moje rówieśniczki to mam wrażenie że patrzę na osoby ograniczone umysłowo, które nie potrafią jajka ugotować, nie mówiąc już o zrobieniu pierogów, prawidłowym nastawieniu pralki, zaszyciu dziury itp. Nagle się okazuje że młodzi ludzie znają doskonale najnowsze technologie, ale nie potrafią zrobić najłatwiejszych czynności dnia codziennego, co jest winą wielu czynników nie tylko szkoły.

Nie potrafię oprzeć się wrażeniu że ludzie robią się tacy pierdołowaci. Ludzie jakimś cudem kończą te licea, a nie mają pojęcia jak żyć, a spytani kto to był Gomułka twierdzą że król Polski. No o czym tu dużo gadać?

A apropo tego rozgraniczenia nauka/ zabawa. Otóż ja uważam że wiedza przyswajana jest lepiej kiedy jest ciekawie przedstawiona, poparta przykładami, zajęciami praktycznymi, mówię o ciekawym przedstawianiu tematu, a nie o pobłażliwości. My mieliśmy taką babkę od historii która całą lekcję czytała tylko podręcznik. Myślicie że ktoś coś z takiej lekcji wyniósł?

Pomijając już tak proste kwestie jak to że nauczyciel powinien być odpowiednio przeszkolony do pracy z młodymi ludźmi i przygotowany do zajęć z nimi. Przykład nasz n-l od angielskiego w liceum. No facet stał się obiektem drwin, nikt go nie słuchał i wszyscy mieli głęboko gdzieś jak uspokajał klasę mimo że nasza klasa była dość spokojna, ale jak facet który mówi że mamy go słuchać bo on ma doktorat z angielskiego, ledwo w tym angielskim duka, albo nie umie poprawnie pisać, no to trudno żeby młodzi ludzie mieli ochotę go słuchać, dyrektorce zresztą też nie pasował i po pół roku już go nie było, nie każdy nadaje się do pracy z młodzieżą.

19

Odp: Wymagania nauczycieli a oczekiwania uczniów.

bbasia, nie marudze, tylko troche mi szkoda tych malych szkrabow, z tymi ciezkimi tornistrami na plecach, co tesknym wzrokiem patrzą na plac zabaw naprzeciwko smile. Ale oczywiscie rozumiem, ze wdrazac sie muszą, i pilnuję tych nieszczesnych lekcji, choc sama mam ich nieraz dosyc.

Zgadzam sie, ze nauka podana w latwy i przystepny sposob (na pograniczu zabawy) jest latwiej przyswajalna. Odnosnie wspomnianej wczesniej fizyki, to sama pamietam, ze o ile u goscia z tego przedmiotu wszyscy sie buntowali, to juz "pan od biologii" mial takie super podejcie do mlodziezy, ze lekcje z nim byly sama przyjemnoscia, - a ze byl obeznany i w naukach scislych, to zahaczal o fizyke niejako przy okazji - po prostu umial fajnie wytlumaczyc, zabawnie i zyciowo. Nieraz smiech z pracowni bologiczej slychac bylo w calej szkole.

Co do pakietow standardowych to powoli i studia wyzsze wchodza w zakres - tylko czy to na pewno o to chodzi, - skoro badania wykazuja, ze spory odsetek doroslych mimo to ma klopot z rozumieniem tekstu czytanego.

20

Odp: Wymagania nauczycieli a oczekiwania uczniów.

Akurat te ciężkie tornistry to bardzo poważny problem, który jest mocno bagatelizowany i ja uważam że absolutnie dzieci nie powinny ich targać, albo książki powinny służyć tylko w domu a nie w szkole, a najlepiej jakby dzieci miały czytniki i książki w wersji cyfrowej, było by lżej i taniej.
Ja przez te tornistry między innymi mam bardzo poważne problemy z kręgosłupem.

21

Odp: Wymagania nauczycieli a oczekiwania uczniów.

No u nas nauczycielka z matematyki poszla po rozum do glowy, i do domu sa zadawane tzw karty pracy (pojedyncze kartki kopiowane dla wszystkich uczniow) z podrukowanymi zadaniami - przez to czasc podrecznikow moze zostac w szkole.

Ale inna rzecz, ze czesto sam tornister teraz wazy wiecej niz te z naszych czasow - jakies usztywnienia ma, pelno plastiku, niby ze to ma dobrze na plecach lezec.

Posty [ 22 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » Wymagania nauczycieli a oczekiwania uczniów.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024