kolejna szansa ? czy ja przesadzam ? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » kolejna szansa ? czy ja przesadzam ?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 20 ]

Temat: kolejna szansa ? czy ja przesadzam ?

Potrzebuję rady ...
I odpowiedzi na pytanie, czy powinnam dać jeszcze szansę, czy skończyć i zapomnieć na zawsze ?

jesteśmy "razem" 13 lat. Z przerwami ... 7 lat małżeństwa. mamy pięcioletniego synka.

Początki naszego związku były udane, byliśmy młodzi, bez zobowiązań, dobrze się bawiliśmy, mieszkaliśmy razem. Trwało to dwa lata. Potem okazało się, że ON często wychodził na nocne eskapady z kolegą. Po jakimś czasie wyszło na jaw, że nie były to wyścigi uliczne jak mówił, ale imprezy u dziewczyny której nienawidzę i która proponowała mojemu wtedy chłopakowi sex bez zobowiązań. Dowiedziałam się o tym i zerwałam z nim. Poznałam kogoś, to była szybka i intensywna znajomość. Skończyła się fiaskiem i po 9 miesiącach wróciłam do mojego obecnego jeszcze męża.
Wzięliśmy ślub, chcieliśmy mieć dziecko, staraliśmy się o nie długo.
Zaszłam w ciążę - pierwsze dwa tygodnie euforii i zaczęła się gehenna. Ciąża była zagrożona, krwawiłam, brałam leki, lądowałam kilka razy w szpitalu. On balował ciągle, nie mogłam w ogóle na niego liczyć, całą ciążę przepłakałam. Urodził się syn. Chory. Zaczęło być jeszcze gorzej, mieszkałam z dzieckiem kilka miesięcy w szpitalu, nasze stosunki pogorszyły sie jeszcze bardziej. Brakowało szacunku, były wzajemne pretensje i wyzwiska, brak wsparcia. jedynymi osobami na jakie mogłam wtedy liczyć byli moi rodzice. Do dziś on mi to wypomina i nienawidzi mojej matki, za to że powiedziała mu, że nie będzie tolerowała tego jak on mnie traktuje.Wróciliśmy z synkiem do domu. Nasze stosunki bardzo się ochłodziły oddaliliśmy sie od siebie zupełnie, żyliśmy obok.
Po dwóch latach on poznał dziewczynę. Łatwą lekka i przyjemną. Wyprowadził się. Ciągłe imprezy, nadużywanie alkoholu i sex z inną. Tęskniłam, chciałam żebyśmy byli rodziną. Walczyłam żeby wrócił. Wrócił po kilku miesiącach. początkowo było znośnie, ale nie umiałam mu zaufać. Którejś nocy przyznał się, że pierwszy raz zdradził mnie półtora roku po ślubie. z zemsty za tamtego faceta sprzed lat. Zaczęła sie huśtawka, kolejne "koleżanki" moja zazdrość. Wyjeżdżał na konferencje, umawiał się z nimi na sex sms-ami, na facebooku, w mailach. Ciągle utrzymywał kontakt z tą przez którą się wyprowadził. Nie ufałam mu, sprawdzałam, kontrolowałam, co jakiś czas na jaw wychodziły jego kłamstwa. Pił, dużo ... za dużo.
Poszliśmy na terapię. Oboje. Indywidualną. Powoli zaczęłam przeglądac na oczy. wreszcie postanowiłam odejść.
W ubiegłym roku wyszedł na imprezę. Znowu SAM zawsze wychodził sam. zadzwoniłam do niego, nie odbierał. Telefon "sam sie odebrał" widocznie coś nacisnął. było cicho. trudno zinterpretowac te dżwięki jakie słyszałam, ja oczywiście dosłuchiwałam się najgorszego. W pewnym momencie ktoś wszedł do pokoju w którym był. zapytał "co wy tu robicie? " odpowiedziała kobieta ... był z nią w jednym łóżku. Już od niego dowiedziałam się, że to była ona. Kobieta do której wyprowadził sie dwa lata wcześniej. Tego było zbyt wiele ..
Ale znowu dałam sie namówić. Tym razem na terapie rodzinną. Poszliśmy kilka razy. Rozmawialiśmy o problemach jakie nas podzieliły. Alkohol, niedojrzałość, moja mama, jego kobiety. terapeutka zapytała mnie czy ja jestem masohistką ? ... Tak ... przejrzałam na oczy. Byłam.
Któregoś dnia wylądowałam z dzieckiem w szpitalu, jego od trzech dni nie było w domu. Niania spotkała go na schodach pijanego i pod wpływem jakiś środków odurzających, kiedy biegła mi przynieść jakieś podstawowe rzeczy do karetki. Znowu przepraszał, obiecywał poprawę. Jeszcze kiedy byliśmy z małym w szpitalu wszył sobie esperal. Znowu wybaczyłam. Niestety esperal się nie przyjął. trzeba go było wyjąć.
Po kilku jego kolejnych nocnych wyjściach, kiedy 3 razy w ciągu dwóch tygodni nie wrócił na noc nie wytrzymałam. Spakowałam wszystkie jego rzeczy, dałam teściowi żeby mu zawiózł. Nie chciałam go znać.
Próbował przepraszać, wrócić do nas. Nie chciałam już. Miałam dość ... zwyczajnie dość. Mieszkaliśmy osobno, powoli zycie wracało do normy. Moje spokojne, jego ciagłe imprezy. W październiku zaczął spotykać sie z kilkanaście lat młodszą dziewczyną. Bylo mi ciężko, ale tylko przez chwilę. Pogodziłam się z tym.
W marcu tego roku powiedział, ze z nią kończy. Coraz częściej wspominał, że mu nas brakuje. Byłam obojetna, nie potrafiłam mu zaufac i wybaczyć. Któregos dnia powiedział, że mnie kocha, coraz częściej kiedy opiekował się synem zostawał na noc. Tamta dziewczyna nie dawała za wygraną. dzwoniła i pisała kilkanaście razy dziennie, kiedy był z dzieckiem u nas. Powiedziałam, że nie moge tego znieść, jej ciągłych telefonów, sms-ów. Mówił, że nie umie nic z tym zrobić. w tygodniu nocował u nas, na kilka nocy wracał do rodziców. Wtedy wychodził, spotykał się ze znajomymi, pił. Ale nasze stosunki były w porządku. nie czepiałam się. Nie umiałam się zupełnie otworzyc, zostawał jakiś dystans. Nie potrafiłam z nim pójść do łóżka.
Po miesiącu zaczął flirtowac z kolejna kobietą. Nadal nocowal u nas a kiedy tylko wracał do rodziców spotykał się ze znajomymi i z nią. od czasu do czasu widywal się też z malolatką, chociaż jak twierdził jej unikał. Kiedys nie wylogował się z FB na tablecie który dał synkowi. Przeczytałam wiadomości. Jak umawiał się na imprezy z inną, zapraszał ją nad morze, na mazury. Rozmawiali o tym, że dawał jej buziaki po pijaku, pytał dlaczego go nie wykorzystała kiedy kompletnie pijanego odprowadzała go do domu.
Tak wyglądał ostatni miesiąc.
Powiedziałam DOŚĆ. Napisałam pozew o rozwód.
A on dzwoni i prosi o kolejna szansę, żebyśmy zaczęli wszystko do nowa. Bo przecież nie było żadnych deklaracji, nie wiedział na czym stoi, nie wiedział czy ja chcę z nim być, bo byłam obojętna. A ja poprostu chciałam zobaczyć czyny, nie słowa. I doczekałam się. Właśnie takich. mówi, że ja zmarnowałam szanse naszego synka na normalna rodzinę. Zupełnie nie rozumie moich uczuć, kiedy kolejny raz to ja muszę zmierzyć się z inna kobietą tuż obok. Za ciasno mi. On twierdzi, że z nia tylko pisał, nie spotykał się z nia sam na sam. I co z tego ??


Czy ja przesadzam, że nie chce juz dawac kolejnych szans, że mam już dość ? Czy to ja niszczę życie mojego dziecka ? Co ma robić ???

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: kolejna szansa ? czy ja przesadzam ?

Wasze wspólne życie powinno było się zakończyć 2 lata po ślubie wraz z jego wyprowadzką. Popełniłaś wielki błąd dając mu wówczas szansę. Pomyśl trochę, przecież Twój jm normalny nie jest i zdaj sobie wreszcie sprawę, że taki sam kiedyś będzie Twój syn dla innej kobiety, jeśli czegoś wreszcie z tym nie zrobisz...

3

Odp: kolejna szansa ? czy ja przesadzam ?

Podziwiam Cie za tyle szans . Ja dałam jedna szanse i moj wiedział jak ma z niej skorzystać .
Jesli czujesz ze masz dość . Skończ to. On bedzie teraz winił Ciebie za wsxystko ale nie daj sobie tego wmówić . Dziecko i tak praktycznie nie miało ojca bo ojciec balował ? wiec jaka bedzie dla syna różnica po rozwodzie.

Nie przesadzasz . Należy sie Tobie i dziecku spokoj , stabilność a nie wiecznie jedna wielka niewiadoma . Czy tatuś wroci czy nie , trzeźwy czy nie .

4

Odp: kolejna szansa ? czy ja przesadzam ?

Tak jakbym czytała związek o sobie. Absolutnie nie dawaj kolejnej szansy. Czy tak naprawdę potrafisz je zliczyć?

5

Odp: kolejna szansa ? czy ja przesadzam ?

Decyzja o rozwodzie pomimo tego że bardzo późna jest najlepszą jaką mogłaś podjąć. Teraz zrób coś dla siebie czyli uwolnij się od tego babiarza być może seksoholika. Ta sytuacja jest tak dobitna,że nie mają sensu jakiekolwiek wątpliwości. Zamknij oczy i uszy na jego wszelkie błagania i tłumaczenia.

6

Odp: kolejna szansa ? czy ja przesadzam ?

A nie wstyd wam dziewczyny radzić innej osobie "nie dawać szansy" kiedy same nie umiecie zrobić coś w tym samym kierunku?

7

Odp: kolejna szansa ? czy ja przesadzam ?
thepass napisał/a:

A nie wstyd wam dziewczyny radzić innej osobie "nie dawać szansy" kiedy same nie umiecie zrobić coś w tym samym kierunku?

Prosze przeczytaj co ja napisałam . Dałam szanse ale moj umiał z niej skorzystać.

8

Odp: kolejna szansa ? czy ja przesadzam ?
thepass napisał/a:

A nie wstyd wam dziewczyny radzić innej osobie "nie dawać szansy" kiedy same nie umiecie zrobić coś w tym samym kierunku?

Pijesz do kogoś konkretnego czy do ogółu?

Mnie nie wstyd bo nie mam takich problemów w małżeństwie ale wiem jedno.Gdyby mój mąż tyle razy mnie zdradził i upokorzył, nie musiałabym dawać mu szansy bo wylądowałabym w wariatkowie.Psychika człowieka nie jest odporna na tak okrutne wielokrotne traktowanie

9

Odp: kolejna szansa ? czy ja przesadzam ?

Pisałem to do wszystkich, które "szanse" dają, aczkolwiek męczą się dalej i nie mogą ukrócić tego wszystkiego.
A jak szansa została dana (bo i jestem tego zwolennikiem) i jest ona dobrze wykorzystana to tylko sie cieszyć. Jesli krzywda, brak szczescia czy satysfakcji dalej w takiej relacji istnieją, a szanse dalej sie daje, to jak mozna komus innemu radzić zrobić inaczej? Ty zrob tak, bo ja sama nie umiem. Mi byłoby wlasciwie wstyd nawet wyskakiwac z takimi radami, jak sie nie umie swojego zycia czy zwiazku ulozyc.

10

Odp: kolejna szansa ? czy ja przesadzam ?

Oczywiście, ze daj szanse! O miłość trzeba walczyć, zwłaszcza tak wielką i głęboką. Zobacz, on może zdradzał, ale na koniec zawsze wracał do Ciebie! Czyli to TY jesteś najważniejsza! Chcesz to zmarnować? Zaprzepaścić taką szansę? TY jesteś żoną, a one to tylko dziewczyny do towarzystwa, żadna nie zostanie dłużej.
Walcz!! Walcz do utraty tchu, zdrowia i rozumu!! WALCZ!! Nie przestawaj!

11

Odp: kolejna szansa ? czy ja przesadzam ?
kobieta781 napisał/a:

Czy ja przesadzam, że nie chce juz dawac kolejnych szans, że mam już dość ? Czy to ja niszczę życie mojego dziecka ? Co ma robić ???

czytać swój post kolejny i kolejny raz a potem znowu czytać - po co?

bo tak będzie nadal wyglądało życie, jak znowu dasz szansę...

12

Odp: kolejna szansa ? czy ja przesadzam ?

Autorko, określiłaś swój związek słowem "gehenna". Dokładnie to samo pomyślałam, kiedy czytałam Twój post.
Decyzja o zakończeniu gehenny należy tylko do Ciebie. On miał wiele lat na poczynienie jakiś kroków w kierunku zmiany. Nie zrobił tego. On wciąż jest mentalnym dzieckiem, które przywykło do tego, że nabroi, przeprosi, popłacze i mamusia znowu przytuli. To się nie zmieni. Pokazałaś mu dziesiątki razy, że i tak mu wybaczysz. Tak wiec Ty wierzysz, że on się zmieni, on wierzy, że zawsze mu wybaczysz. I tak gehenna trwa. Twoja gehenna, mu jest całkiem dobrze w tym układzie.

Piszesz o dobru dziecka. Więc dla dobra dziecka odejdź. Co dobrego dla dziecka jest w waszym związku? To, ze oficjalnie mieszka z tatusiem? Dla dziecka większe znaczenie ma spokój i poczucie bezpieczeństwa. Jeśli Twój mąż będzie chciał być ojcem - będzie mógł nim być. W tym celu nie musi być mężem i zamieniać Ci życia w piekło.

13

Odp: kolejna szansa ? czy ja przesadzam ?
Teo napisał/a:

Oczywiście, ze daj szanse! O miłość trzeba walczyć, zwłaszcza tak wielką i głęboką. Zobacz, on może zdradzał, ale na koniec zawsze wracał do Ciebie! Czyli to TY jesteś najważniejsza! Chcesz to zmarnować? Zaprzepaścić taką szansę? TY jesteś żoną, a one to tylko dziewczyny do towarzystwa, żadna nie zostanie dłużej.
Walcz!! Walcz do utraty tchu, zdrowia i rozumu!! WALCZ!! Nie przestawaj!

To chyba jakiś żart?????

14

Odp: kolejna szansa ? czy ja przesadzam ?
Adusia76 napisał/a:
Teo napisał/a:

Oczywiście, ze daj szanse! O miłość trzeba walczyć, zwłaszcza tak wielką i głęboką. Zobacz, on może zdradzał, ale na koniec zawsze wracał do Ciebie! Czyli to TY jesteś najważniejsza! Chcesz to zmarnować? Zaprzepaścić taką szansę? TY jesteś żoną, a one to tylko dziewczyny do towarzystwa, żadna nie zostanie dłużej.
Walcz!! Walcz do utraty tchu, zdrowia i rozumu!! WALCZ!! Nie przestawaj!

To chyba jakiś żart?????

Oczywiście. Teo napisała to ironicznie...

15

Odp: kolejna szansa ? czy ja przesadzam ?

Kobietko-szans miał mnóstwo. Niejedną zaprzepaścił. Tu nie ma się nad czym zastanawiać, bo będziesz miała z nim takie życie na zawsze. Każdy chciałby mieć normalną rodzinę, ale z takim człowiekiem nie da się jej stworzyć.

16

Odp: kolejna szansa ? czy ja przesadzam ?

Bardzo wam dziękuję za odzew. Muszę czasami przeczytać takie rzeczy, żeby sobie wszystko w głowie poukładać. Chociaż rozum mówi, że samej mi lepiej, widzę to. Jestem pełna energii, uśmiecham się do siebie i do świata. Ale czasami przychodzą wątpliwości... I wtedy racjonalnie podchodząc do sprawy wiem, że powinnam ratować siebie i małego przed takim wzorcem mężczyzny.. ale gdzieś głęboko w sercu jednak żal. W końcu 1/3 życia z nim spędziłam. Przyzwyczajenie robi swoje. Mam czasami wrażenie, że traktuje go jak młodszego braciszka, któremu siostra wybacza wszystko i martwi się jego problemami.

Vinga masz rację, on jest emocjonalnym dzieckiem, ucieka w nałogi, imprezy, ale czy mu z tym dobrze ? czasami otrzeźwieje i ma wątpliwości. Tylko ja już nie mam siły wchodzić kolejny raz na tą hustawkę ... wiele lat mi zajęło zanim to do mnie dotarło.

Kiedyś potwornie bałam się samotności. Oby tylko był. Żebym mogła zadzwonić, pogadać ... Nie umiałam żyć sama, a teraz nauczyłam się żyć sama ze sobą. Mam mnóstwo znajomych, zaplanowany czas, nie ma czasu na nudę. Dobrze mi samej .. spokojniej smile

17

Odp: kolejna szansa ? czy ja przesadzam ?

Kobieto, ale czy Ty jesteś zbawicielką świata i wszelkich pogubionych duszyczek, żeby go niańczyć i latami czekać aż on zmądrzeje i znajdzie właściwą drogę? Przecież masz już dziecko - to, które naprawdę potrzebuje Twojego kierowania i Twojej opieki. Najwyższy czas pozbyć się dziecka przerośniętego, które już dawno powinno nauczyć się być odpowiedzialnym za własne życie. Więc przestań się nad nim litować i zacznij litować się nad sobą. Zmarnowanego czasu nie cofniesz, ale możesz nie dopuścić do zmarnowania kolejnych lat.
Co ważniejsze - przyzwyczajenie do bagienka czy szansa na normalne życie?

18

Odp: kolejna szansa ? czy ja przesadzam ?

Vinga jak sobie analizuję swoje życie, to jestem taką matka teresą - pomagam wszystkim którym trzeba pomóc, albo i nie trzeba, ale im łatwiej jak ja pomoge wink Na szczęście zazwyczaj trafiam na rzeczywiście potrzebujących. Mój JM niestety do nich nie należy, albo na to zupełnie nie zasługuje wink
Po tych kilku latach dorastania do rozstania zrozumiałam, że on nie zmadrzeje i nie dorośnie nigdy. Nareszcie !! szkoda, że tak późno, ale lepiej późno niz wcale wink

Czy to musiało akurat mi sie przytrafić ? uzależnienie od emocjonalnej huśtawki ? Przed JM miałam kilku facetów. Jak byli porządni, to za chwilę byli za nudni ... Szczęśliwa mogłam byc tylko ze skurwysynem .. to się leczy prawda ? wink

Liwia, czytam Cię od jakiś dwóch lat .. nasza historia to prawie jak pisana przez kalkę wink Martwi mnie trochę, że Ty jesteś juz duuużo dalej a uzależnienie nie przeszło  hmm

19

Odp: kolejna szansa ? czy ja przesadzam ?

Kobietko - wierzę w to, że nasze historie są podobne. Nieraz czytałam tu takie, które przypominały mój związek prawie w detalach. Kkzb mają podobne, wręcz czasem tak samo. Tak, masz rację długo to wszystko u mnie trwa/ło. Bardzo długo wierzyłam wewnętrznie w słowa mojego męża, mimo, że byliśmy już po rozwodzie. Gdy tylko wracałam na właściwe tory-on wracał jak bumerang. A ja? Chłonna jego tekstów, chłonna jego słowa "kocham" wierzyłam skrycie, że to prawda, że on mnie tylko kocha, że to musi być miłość skoro wciąż "wraca". Przeszłam wiele etapów...własnych przeżyć, wychodzenia coraz kolejnych jego kłamstw, swoich marzeń o nim itp. Na jakiś czas nawet stąd zniknęłam-miałam dość czytania historii jak moja, miałam potrzebę odcięcia się.
Jestem kzb, dziewczyna z dobrego domu doszukała się deficytu miłości...wiem na czym to wszystko polegało. Praca nad sobą jest podstawą. Wiem o tym. Nie chcę już żyć jak żyłam, bo to męczarnia-teraz ma go inna, ale myślę, że nie na długo. Ja też z kimś jestem i uczę się wielu rzeczy, relacji od nowa. Czasem mam wrażenie, że dałam mężowi tyle miłości, że dla kogoś innego już jej nie wystarczy, ale to przejdzie, wiem o tym. Za dużo niestety pisać nie mogę, bo mój były mąż czyta (w każdym razie czytał) co tu piszę i nazwał mnie "psychiczną". Co oczywiście już mam gdzieś...bo przyglądając się jego zachowaniu, mogłabym powiedzieć dużo więcej. Nieważne. Mam postanowienia i mimo upadków i wzlotów będę się ich trzymać dla własnego spokoju i normalnego życia smile

Posty [ 20 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » kolejna szansa ? czy ja przesadzam ?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024