Odezwał sie do mnie 3 tyg temu. Jest w trakcie rozwodu. Kiedyś jak miałam 17 lat to sie spotykaliśmy, ale złamał mi serce, ale po 2 latach kiedy mnie spotkał powiedział mi ze ja to jednak jestem ja. Ostatni raz widzieliśmy sie 4 lata temu, ja byłam wtedy zaręczona, a on 2 lata temu wziął ślub, ja nie... No i teraz ja nie wiem czy on chce tylko przyjaźni czy czegoś więcej. Czasami potrafi byc strasznie zazdrosny o mnie, ze jak gadamy zbyt wolno mu odpisuje ze pewnie gadam z 10 innymi. Śle buziaki, spędzamy miłe czas ale mnie jeszcze nie pocalowal. Raz potrafiliście do mnie co 2 godziny a sa dni kiedy napisze raz na cały dzień i jest zimny. Potem znów jest miły zaprasza mnie na kolacje i tak w kółko. Wiem ze czuje sie samotny bo mi to powiedział, ale jak chciałam mu jakoś pomoc to powiedział, ze nie chce juz o tym gadać. Zwykły kumpel raczej nie sprawdza co robię co kilka godzin. Jesteśmy w stałym kontakcie. Ja z reguły jestem bardzo niecierpliwa osoba i lubię wiedzieć na czym stoję, ale nie chce rozmowy, bo nie chce go zamęczać. Raz pisze, raz nie...i ja juz nie wiem co mam myślec. Wczoraj było nasze 4 spotkanie i zegnalismy sie chyba pół godziny bo wciąż mówił ze jedzie ale i tak nie jechał. Może to moja wyobraźnia ale wydaje mi sie ze nie wiedział jak ma sie zachować i na koniec podał mi rękę i trzymał chwile...trochę mnie to zszokowalo.... Dziś rano chwile podpisaliśmy i ja mu pózniej wysłałam buziaka, bo chciałam sprawdzić reakcje...a on nie odpisał jeszcze nic...
Zalezy mi na nim i boje sie ze może jednak nie ma co do mnie poważnych planów a ja po prostu poraz kolejny nie chce sie przejechac... Co o tym sądzicie? Zwłaszcza opinia Panów jest dla mnie ważna....
2 2014-05-19 15:13:19 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-05-19 15:13:47)
Miałem nic nie pisać, ale ostatnie zdanie mnie zmotywowało.
Jak jest zazdrosny juz teraz to bedzie Cie ograniczał pozniej. 2 lata ślub, już po rowodzie - szybki chłopak. Ty zaręczona, a teraz jak mniemam wolna? Jak czegos chcesz od niego to niestety, ale musisz byc bezposrednia. Inaczej bedziesz sobie wyobrażać rozne scenariusze. Albo czekaj, moze kiedys poczyni wieksze kroki. Tylko czy warto czekac w nieskonczonosc? Niektore kobiety potrafia nie mowic nic przez wiele lat, a wystarczylo porozmawiac. To samo z siebie rodzi zawód.
Miałem nic nie pisać, ale ostatnie zdanie mnie zmotywowało.
Jak jest zazdrosny juz teraz to bedzie Cie ograniczał pozniej. 2 lata ślub, już po rowodzie - szybki chłopak. Ty zaręczona, a teraz jak mniemam wolna? Jak czegos chcesz od niego to niestety, ale musisz byc bezposrednia. Inaczej bedziesz sobie wyobrażać rozne scenariusze. Albo czekaj, moze kiedys poczyni wieksze kroki. Tylko czy warto czekac w nieskonczonosc? Niektore kobiety potrafia nie mowic nic przez wiele lat, a wystarczylo porozmawiac. To samo z siebie rodzi zawód.
Myślisz ze po 3 tygodniach moge mu zawracać głowę takimi rzeczami? Nie chce, zeby pomyślał, ze jestem nachalna.... Wiem tez, ze faceci nie lubią takich rozmów.... a ja nie chce go spłoszyć. Ja wolna, odwołałam ślub, ale u niego to świeże, żona go zostawiła dla innego 2 miesiące temu. Może zamiast rozmowy powinnam dać sobie spokój po prostu, a jeśli będzie mnie chciał to mi nie pozwoli odejść?
4 2014-05-19 15:37:54 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-05-19 15:38:38)
Najwazniejsze bys sie nie napalała na nie wiadomo co, bo i nie wiadomo czego on chce, tak? Spłoszyc...? Jak dwie osoby chcą to nie ma to prawa bytu. Moim zdaniem po takich przezyciach jak rozstania trzeba sobie dac czas. Co ma byc to będzie.
jak to nie wiesz czego on chce, chce ciebie. Weź go na poważną rozmowę, twarzą w twarz, a nie przez smsy czy telefon, i pogadaj z nim szczerze. Na pewno mu na tobie zależy, pewnie też nie chce się znowu przejechać, może kombinuje jak to zrobić by toś ty za nim latała, ale jak widać nie dajesz się. I dobrze. Tylko szczera rozmowa jest tu potrzebna i tyle.
Najwazniejsze bys sie nie napalała na nie wiadomo co, bo i nie wiadomo czego on chce, tak? Spłoszyc...? Jak dwie osoby chcą to nie ma to prawa bytu. Moim zdaniem po takich przezyciach jak rozstania trzeba sobie dac czas. Co ma byc to będzie.
Ja wiem, ze on chce kogoś, rodzine chce, ale nie wiem czy traktuje mnie jako osobę, z która by mógł cos takiego zrobic. Wiem, ze bez powodu nie odnowił naszego kontaktu, ale pytaniem jest czy powodem jest zwykła przyjaźń czy może cos więcej. Choć moi po prostu koledzy nie zachowują sie w ten sposób... Ale sie boje wiec watpię...
jak to nie wiesz czego on chce, chce ciebie. Weź go na poważną rozmowę, twarzą w twarz, a nie przez smsy czy telefon, i pogadaj z nim szczerze. Na pewno mu na tobie zależy, pewnie też nie chce się znowu przejechać, może kombinuje jak to zrobić by toś ty za nim latała, ale jak widać nie dajesz się. I dobrze. Tylko szczera rozmowa jest tu potrzebna i tyle.
Miła ta Twoja odpowiedz, aż mi sie cieplej na sercu zrobiło... Ja lubię kawa na ławę, zeby wiedzieć na czym stoję, ale tej rozmowy sie boje, bo nie chce zeby myślał, ze jakaś wariatka niecierpliwa jestem... To sa 3 tygodnie...myśle, ze jeśli przez kilka następnych nic sie nie zmieni wtedy zaciągnę go do kata i będziemy rozmawiać, ale na razie no po prostu nie chce mu sie narzucać.
Denerwowałam sie strasznie ze nie odpisywał na buziaka, ale w końcu odpisał, ze pewnie juz jestem obrażona, ale jechał autem i nie mógł pisać i buziaka przesłał. Wiem, ze smsy o niczym nie przesadzają. Wczoraj mi powiedział ze ja słyszę rzeczy których nie mam a te co mam słyszeć to nie słyszę i ze bardzo by chciał żebym myślała o nim jako o grzecznym chłopcu, nie wiem o co mu do końca chodziło i to mnie właśnie wkurza, taki nie pewny grunt, a ja mega wszystko analizuje, zawsze analizowalam i juz pewnie nigdy tego nie zmienię, dlatego same początki związków mnie wykanczaja psychicznie.
Jeśli on chce żebym ja latała za nim to sie do końca nie uda, ja nie lubię tak...ale czasem nie wytrzymuje, tak jak dziś kiedy wysłałam buziaka, a tak jestem twarda i nigdy nie odżywiam sie pierwsza.
Może i jestem dziecinna nie wiem....
Stwierdziłam tez ze może zamiast rozmowy przed następnym spotkaniem (ma byc ta kolacja) spytam go po prostu czy to będzie randka. Myśle ze wtedy tez poznan jakie jest jego podejście...
9 2014-05-19 19:23:10 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-05-19 19:27:04)
Bezpośredni sposób. Ja jestem za tym, choć burzy tą tajemniczość która w koncu towarzyszy zauroczeniom.
Jestes niecierpliwa to sie nie wstydz tego. I tak wiążąc sie z nim to odkryje. Albo staraj sie zmienic siebie, by sie nie wstydzic swojego wariactwa.
Wlasnie początki zwiazkow są takie u wielu osób, że ta druga osoba rzuca nam stwierdzenia dwuznaczne, albo czyny, które też nie świadczą o wyłożeniu sie na tacy. Czy to nie gra? Coraz bardziej sądze, ze ta cala milosc musi byc rozpoczęta poprzez manipulację, zabawę i nie ma to zwiazku z prawdziwą chemią. Zawsze typowy schemat "o co mu chodzi"?
Bezpośredni sposób. Ja jestem za tym, choć burzy tą tajemniczość która w koncu towarzyszy zauroczeniom.
Jestes niecierpliwa to sie nie wstydz tego. I tak wiążąc sie z nim to odkryje. Albo staraj sie zmienic siebie, by sie nie wstydzic swojego wariactwa.Wlasnie początki zwiazkow są takie u wielu osób, że ta druga osoba rzuca nam stwierdzenia dwuznaczne, albo czyny, które też nie świadczą o wyłożeniu sie na tacy. Czy to nie gra? Coraz bardziej sądze, ze ta cala milosc musi byc rozpoczęta poprzez manipulację, zabawę i nie ma to zwiazku z prawdziwą chemią. Zawsze typowy schemat "o co mu chodzi"?
Masz racje to jest w pewnym sensie gra. Ja tez w życiu na tyle doswiadczylam, ze wiem, ze taka niecierpliwa jestem tylko na początku, potem luzuje, ale po prostu muszę wiedzieć na czym stoję.
No i wracając do gry... ale czy ta gra działa za każdym razem? Ludzie sa przecież różni. Da sie jednak zauważyć ze faceci lgną kiedy w ogóle nie zwracamy na nich uwagi, ale przecież tak nie mozna wiecznie, w końcu zwrócisz uwagę na kogoś i nie chcesz przestać...
No tak, ale żeby zacząć o kimś myśleć trzeba działać w ten sposób. Inaczej nie ma szans, by można było sie przy tym przystanku zatrzymać na dłużej. Bo w "na zawsze" nie wierze. Nie w tych czasach.
No tak, ale żeby zacząć o kimś myśleć trzeba działać w ten sposób. Inaczej nie ma szans, by można było sie przy tym przystanku zatrzymać na dłużej. Bo w "na zawsze" nie wierze. Nie w tych czasach.
Staram sie tak działać i mam nadzieje, ze wytrwam... Trzeba sie czymś zając zeby tyle nie myślec, ale i tak jak cos robię to zaczynam zamulac, bo myśle o tym wciąż, taka ze mnie romantyczko-wariatka ... Jak zmienił zdanie i juz mnie nie chce jego strata. Brzydka nie jestem, głowa na karku jest, zawodowo tez sie spełniłam, wiec chcesz bierz, nie chcesz nie bierz.
Dziś tak delikatnie spytałam czy ja mu może cos złego zrobiłam, a on, ze wszystko jest ok, ze ma chyba okres jak kobiety... Pozostawilam to bez komentarza, bo co tu dużo mowić. Mam teraz taki przypływ złości, wiec sie madruje, ale wieczorem pewnie znów mnie chwyci ten cały dół.
Jak zmienił zdanie i juz mnie nie chce jego strata. Brzydka nie jestem, głowa na karku jest, zawodowo tez sie spełniłam, wiec chcesz bierz, nie chcesz nie bierz.
Grunt to tak naprawdę myśleć, a nie tylko mowic i w srodku płakać ;p
niecierpliwa napisał/a:Jak zmienił zdanie i juz mnie nie chce jego strata. Brzydka nie jestem, głowa na karku jest, zawodowo tez sie spełniłam, wiec chcesz bierz, nie chcesz nie bierz.
Grunt to tak naprawdę myśleć, a nie tylko mowic i w srodku płakać ;p
Od czegoś trzeba zacząć...
Dziś chyba taki dzień i pomimo ze sie do mnie cały dzień odzywa to mnie irytuje bo jest suchy jak wiór...