Śniadanie, drugie śniadanie, obiad, podwieczorek, kolacja... Ciekawa jestem, jak zorganizowałyście w Waszych domach codzienne posiłki
Mąż lubi dużo i tłusto, Wy jadacie najchętniej sery i warzywa, syn wymiotuje na sam widok mięsa, a córka nie zje niczego, co jest koloru zielonego
Bierzecie pod uwagę gust kulinarny każdego z osobna i gotujecie 4 różne obiady? Czy raczej przyrządzacie jeden posiłek i jak komuś nie pasuje, niech sobie zrobi sam?
A co ze śniadaniami i kolacjami, prowiantem do szkoły i pracy?
no tak u mnie każdy lubi co innego,ale bez przesady aż tak zdesperowana nie jestem żeby gotowac każdemu z osobna
jak na razie mam jeden tydzien w miesiącu kiedy to mięso króluje na obiad,ale to ze względu na partnera który pracuje za granicą i nie ma czasu na gotowanie więc je co tam da się na szybko zrobic,bo tak to jakieś zupy,głównie filety z kurczaka,makarony to co dzieci lubią serwuję
chociaż tutaj jeden syn jest mięsożerny,drugi zaś gustuje w nabiale
tak więc jeśli chodzi o obiad jemy wszyscy to samo,na śniadania i kolacje każdy je co lubi i na co ma ochotę
3 2014-05-19 14:40:56 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2014-05-19 14:42:30)
Śniadanie, drugie śniadanie, obiad, podwieczorek, kolacja... Ciekawa jestem, jak zorganizowałyście w Waszych domach codzienne posiłki
Mąż lubi dużo i tłusto, Wy jadacie najchętniej sery i warzywa, syn wymiotuje na sam widok mięsa, a córka nie zje niczego, co jest koloru zielonego
Bierzecie pod uwagę gust kulinarny każdego z osobna i gotujecie 4 różne obiady? Czy raczej przyrządzacie jeden posiłek i jak komuś nie pasuje, niech sobie zrobi sam?
A co ze śniadaniami i kolacjami, prowiantem do szkoły i pracy?
?
4 obiady dla jednej rodziny??? I 5 posilkow dziennie? To ma byc jakas Golgota?
Ja sniadan nie robie, moj partner zwykle wstaje przede mna i robi sobie oraz corce kanapke, dwie, croissanta, muesli, jajko, co tam sobie chca. Ja wypijam (niezdrowa) kawe i tyle. Drugie sniadanie dla mojego partnera przygotowuje czasem ja a czasem on sam sobie robi (zwykle ze 2-3 kanapki) a corka ma obiady w szkole (o godz 11-12 wiec jak drugie sniadanie). Po powrocie do domu czyli tak 16.30-17 cos na szybko i na cieplo (zima) albo na chlodno (latem ) sklecam - np. spaghetti jakies czy kure z warzywami po chinsku czy salatke jakas i chwaci. Nie ma marudzenia ja to a ja tamto. Oczywiscie w granicach rozsadku, nie nakarmie dziecka flakami jak ma je zwymiotowac ani nie dodam habanero do sosu miesnego, bo tak mi sie chce.
A kolacje (jesli w ogole jemy) to juz kazdy we wlasnym zakresie sobie przyrzadza. No i tak to z grubsza wyglada. W zasadzie to jeden posilek dziennie gotuje.
W weekendy wiecej sie kulinarnie spelniam, ale tez w granicach rozsadku. Aha, u nas obiad to jest 1 danie a nie 3:) Albo zupa albo drugie, 2 in 1 nie praktykujemy.
Tak, owszem, zdarzało mi się gotować 3 r?żne obiady i tragedii z tego powodu nie było (zwłaszcza, że było to moje widzimisię - przeszłam na kuchnię wegetariańską, no ale innych do tego nie zmuszałam
)
O dziwo dla samej siebie nawet dało się to bez problemu zorganizowac i opanować ;P
Szkoda by mi bylo czasu i energii na tkwienie w kuchni godzinami, ale jak ktos lubi i ma takie hobby to jego sprawa. Dla mnie pozywienie ma byc smaczne, nie trujace i ma zaspokoic glod. Dlatego wole szybko, kolorowo i konkretnie cos zrobic a potem oddac sie innym zajeciom:)
Czasem gotuję, ja czasem partner, czasem każdy sobie, a czasem pizza na telefon...
Albo chińczyk...
7 2014-05-20 20:55:13 Ostatnio edytowany przez Marko12 (2014-05-20 20:55:49)
Ja tez przyrządzam żonie najczęściej jest to 50/50 na zasadzie dziś ja śniadanie i kolację ona obiad jutro ona śniadanie i kolację ja obiad. Tak jest chyba najlepiej ![]()
Choć nieraz gdy mi (tak jest najczęściej) zachce się czegoś wymyślniejszego to wtedy przyrządzamy to razem.
Szkoda by mi bylo czasu i energii na tkwienie w kuchni godzinami, ale jak ktos lubi i ma takie hobby to jego sprawa. Dla mnie pozywienie ma byc smaczne, nie trujace i ma zaspokoic glod. Dlatego wole szybko, kolorowo i konkretnie cos zrobic a potem oddac sie innym zajeciom:)
Ale standardowa kuchenka ma cztery palniki a nie jeden - nie gotuje się każdej potrawy po kolei tylko wszystko jednocześnie - ewentualne przygotowanie to 15 minut więcej i to wszystko ![]()
My jesteśmy tylko we dwoje, mamy te same gusta kulinarne i sposób odżywiania, jemy zdrowo, więc cokolwiek nie ugotuję ja lub partner to zawsze drugiemu smakuje. Śniadania każde robi oddzielnie, on wstaje trochę wcześniej, zazwyczaj je bułeczkę, jakieś warzywka, jajeczko, a ja potem placki białkowe z bananem lub owsianka z owocami. Na obiad coś zdrowego, potem zdrowe przekąski, a kolacyjkę każde robi sobie samo, o ile ma ochotę. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie robienia dwóch różnych obiadów, dla mnie i dla niego, a jak do tego miałoby dojść jeszcze marudzące dziecko, to bym się chyba załamała
.
U mnie np. mąż zawsze wcześniej wstaje i robi śniadanie kanapki bądź owsiankę a córka je płatki kukurydziane, chłopcy kaszę bananową z mlekiem. Drugie śniadanie jem w pracy, córka w szkole, starszy syn w przedszkolu a młodszy ma coś uszykowane przez babcię tzn. serek, rogalik z masełkiem itp.
Obiad gotuję ja zazwyczaj dzień wcześniej i są to przeważnie zupy, ewentualnie kopytka, leniwe, spaghetti, pierogi, czasem jak mąż na ma 14 do pracy robi już wcześniej podszykowany obiad np. filety, rybkę,po prostu mięsko, kolacja ja nie jem nic, mąż i córka we własnym zakresie, chłopcy tez kaszkę z mlekiem dojadają kanapką.
W weekendy jemy w sobotę na śniadanko chałkę (którą mamy zawsze zamówioną w osiedlowej piekarni) a w niedzielę kiełbaski na gorąco bądź jajka na miękko lub jajecznicę.
Moja rodzina nie jest wymagająca pod względem menu dzieci lubią w zasadzie wszystko ja generalnie staram się aby było to zdrowe i odżywcze jedzenie nie śmieciowe zapychacze. Czasem pozwalamy sobie na jakiś fast- food ale wolę zrobić taki domowy niż zjeść go na mieście.
Mój młodszy syn ma dosyć specyficzny gust kulinarny. Po prostu niektórych rzeczy nie je. Więc gotuje obiady tak, żeby zjadł. Ewentualnie jak mam ochotę na coś, czego tylko on nie je, to dostaje na obiad parówki. Jak mi się zachce czegoś specjalnego, czego moi faceci nie tkną (typu makaron ze szpinakiem) robię sobie sama. A czasem jak np. po pracy idę "w miasto" to zachodzę sobie do baru mlecznego i tam zjadam obiad ciesząc się tym, że to nie ja go musiałam gotować (oczywiście musiałam jednak ugotować to co zostawiłam facetom w domu
).
Śniadania i kolację robi sobie każdy raczej we własnym zakresie. Czasem w przypływie "dobroci" smażę jajecznicę dla wszystkich. Z tym, że na dwóch patelniach bo ja i mąż lubimy z różnymi dodatkami typu pomidor, cebula a synowie same jaja.
Ogólnie uważam, że jak ktoś nie zje czegoś, to tak od razu nie umrze...
Gotujecie z osobna dla dzieci i dla siebie? Mnie nie bylo by na to stac a mam trojke dzieci i tak ich nauczylam ze wszystko jedza co ugotuje czy to zupa czy drugie danie ajak czegos nie lubia to nie jedza ale to rzadkosc starszy wiem ze uwielbia nalesniki a mlodszy syn makaron ze wszystkim i mieso a corcia kazdy obiadek zje....sniadania to kanapki jajecznica i przewaznie platki z mlekiem chlopaki lubia sery z keczupem obowiazkowo
twarozki dzemy nuttela jaja z majonezem....a maz wszystko zje procz flakow takze nie jest wybredny Oboje pochodzimy z rodzin gdzie jadlo sie wszystko i sie nie grymasilo wiec nie mam problemow z gotowaniem dla mojej rodzinki ![]()
Gotujecie z osobna dla dzieci i dla siebie? Mnie nie bylo by na to stac a mam trojke dzieci i tak ich nauczylam ze wszystko jedza co ugotuje czy to zupa czy drugie danie ajak czegos nie lubia to nie jedza ale to rzadkosc starszy wiem ze uwielbia nalesniki a mlodszy syn makaron ze wszystkim i mieso a corcia kazdy obiadek zje....sniadania to kanapki jajecznica i przewaznie platki z mlekiem chlopaki lubia sery z keczupem obowiazkowo
twarozki dzemy nuttela jaja z majonezem....a maz wszystko zje procz flakow takze nie jest wybredny Oboje pochodzimy z rodzin gdzie jadlo sie wszystko i sie nie grymasilo wiec nie mam problemow z gotowaniem dla mojej rodzinki
Ja nie uznaję podejścia, że nie wolno grymasić - każdy człowiek ma swoje preferencje smakowe i nie eozumiem jak można zmuszać kogoś zeby jadł to, co mu nie smakuje.
Moja c?rka na przykład nie znosi ziemniak?w gotowanych i jogurtu - dlaczego miałabym zmuszać ją do ich jedzenia tylko dlatego, że ja je akurat jem?
Poza tym uwielbiam pikantne jedzenie - nie mogę takiego jedzenia dawać dziecku ![]()
Ona uwielbia kluski lane na rosole i mogłaby je jeść codziennie ja na nich juz patrzeć nie mogę - i tym sposobem są najczęściej dwa obiady
14 2014-05-22 14:34:05 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2014-05-22 14:35:49)
Zazwyczaj śniadania i kolacje każdy robi sobie sam, obiad robię ja, właściwie to robię dwa obiady i nie bardzo mam wyjście i mogę powiedzieć "jak komuś nie pasuje..." jestem cukrzykiem więc mój obiad nie może być taki jak obiad dla partnera, a on chyba by umarł gdyby miał jeść tylko to co ja ;p Na pewno będę próbowała nauczyć dzieci jedzenia różnych potraw zwłaszcza warzyw i owoców, bo mój niestety ich nie lubi i jest z tym problem nie tylko że obiady muszą być dwa, ale też martwię się o jego zdrowie bo ma mono dietę.
Gotujecie z osobna dla dzieci i dla siebie? Mnie nie bylo by na to stac a mam trojke dzieci i tak ich nauczylam ze wszystko jedza co ugotuje czy to zupa czy drugie danie ajak czegos nie lubia to nie jedza ale to rzadkosc starszy wiem ze uwielbia nalesniki a mlodszy syn makaron ze wszystkim i mieso a corcia kazdy obiadek zje....sniadania to kanapki jajecznica i przewaznie platki z mlekiem chlopaki lubia sery z keczupem obowiazkowo
twarozki dzemy nuttela jaja z majonezem....a maz wszystko zje procz flakow takze nie jest wybredny Oboje pochodzimy z rodzin gdzie jadlo sie wszystko i sie nie grymasilo wiec nie mam problemow z gotowaniem dla mojej rodzinki
Tez pochodze z rodziny w ktorej sie nie grymasilo,
swego czasu prawie wszystkie rodziny takie byly ... i nie bylo na co grymasic,
byla taka bieda, ze kazdy byl zadowolony gdy bylo co kolwiek do zjedzenia.
Nie widze tylko powodu dla ktorego miala bym zmuszac moja rodzine, zeby jadla to co mi sie zachcialo ugotowac.
Zyje w dobrobycie, gotuje na co mam ochote, jak ktos chce to je, jak nie to bierze sobie cos innego albo kupuje gotowe .
Jak nic nie ugotuje, to tez jest super, dobre czasy.
To jedzenie tego samego ,,z jednego gara" przypomina mi polske, biede, no i niestety tak wygladalo moje dziecinstwo ...
wiedzialam, ze sa ludzie ktorzy maja rozne jedzenia do wyboru i nie musza na obiad jesc zalewajke na sloninie, zazdroscilam tego i ciesze sie, ze moje dzieci nie musza tak zyc.
Mój facet sam sobie śniadanie robi, bo wcześniej wstaje. Czasem przyrządzam coś w weekendy jak mnie chęć najdzie. Na lunch robię sałatkę dla siebie i taką porządną kanapę dla niego, a obiad jemy razem.
Jedynymi rzeczami jakich moja druga połowa nie zje to barszcz i bigos, więc jak mam apetyt to gotuję dla siebie i zamrażam.
iskra27 napisał/a:Gotujecie z osobna dla dzieci i dla siebie? Mnie nie bylo by na to stac a mam trojke dzieci i tak ich nauczylam ze wszystko jedza co ugotuje czy to zupa czy drugie danie ajak czegos nie lubia to nie jedza ale to rzadkosc starszy wiem ze uwielbia nalesniki a mlodszy syn makaron ze wszystkim i mieso a corcia kazdy obiadek zje....sniadania to kanapki jajecznica i przewaznie platki z mlekiem chlopaki lubia sery z keczupem obowiazkowo
twarozki dzemy nuttela jaja z majonezem....a maz wszystko zje procz flakow takze nie jest wybredny Oboje pochodzimy z rodzin gdzie jadlo sie wszystko i sie nie grymasilo wiec nie mam problemow z gotowaniem dla mojej rodzinki
Ja nie uznaję podejścia, że nie wolno grymasić - każdy człowiek ma swoje preferencje smakowe i nie eozumiem jak można zmuszać kogoś zeby jadł to, co mu nie smakuje.
Moja c?rka na przykład nie znosi ziemniak?w gotowanych i jogurtu - dlaczego miałabym zmuszać ją do ich jedzenia tylko dlatego, że ja je akurat jem?Poza tym uwielbiam pikantne jedzenie - nie mogę takiego jedzenia dawać dziecku
Ona uwielbia kluski lane na rosole i mogłaby je jeść codziennie ja na nich juz patrzeć nie mogę - i tym sposobem są najczęściej dwa obiady
a ja wlasnie nie uznaje marudzenia przy stole i jak dzieciak grymasi, to zwykle znaczy, ze wcale nie chce mu sie jesc. Jak zglodnieje, to zje wszystko. A jak nie chce to nie, moze sobie samo cos zrobic. Np. kanapke z serem.
Wykluczam te potrawy (bardzo nieliczne), ktore corke do wymiotow mialyby doprowadzic i nie pieprze ani nie wale garsci chili do wspolnego gara, tylko doprawiamy sobie kazdy na wlasnym talerzu te sama potrawe. W ten sposob tym samym obiadem najadamy sie wszyscy i bez tragedii. Nie chce ryby? Ok, to wtedy zje same frytki z surowka. Ja nie jadam za to zadnych ziemniakow wiec dojem jej rybe i surowke. A moj partner zje nawet stonke ziemniaczana byle z chrzanem i dobrze wysmazona. Ona flakow tez nie ruszy wiec robie (odgrzewam) je wtedy kiedy jej w domu nie ma i obiad jest tylko dla nas dwojga.
O ile przy jednym dziecku takie kulinarne fanaberie jeszcze ujda, to juz to widze w przypadku wiekszej rodziny. Moze menu dla nich ulozyc i beda sobie a'la carte zamawiac a ja bede pol dnia stac i pichcic? W zyciu.
Poza tym wole pieniadze w co innego zainwestowac niz je zwyczajnie przejesc, jak to jest w naszym staropolskim zwyczaju.
Jeszcze nie spotkałam osoby która nie lubi porządnie zjeść. Każdy ma swoje ulubione dania i potrawy, przysmaki.
Ale są dwie grupy osób jedni są tacy, ze lubią porządnie zjeść ale jeżeli mają gotować to wolą zjeść np. kanapkę (ja do takich należę)
A jeżeli ktoś lubi porządnie zjeść i się bez ciepłego posiłku nie obędzie to powinien nauczyć się gotować.
Są ludzie dla których gotowanie jest pasją i hobby (moja mama) są ludzie którzy gotują bo muszą (po co się zmuszać?)
I są ludzie dla których gotowanie to czarna magia (ja). Szczerze to pojęcia nie mam o gotowaniu, nie mam bo nie chcę mieć. Nie lubię siedzieć w garach usługiwać, nie mam potrzeby żeby ktoś chwalił że ,,pyszne to wszystko'', na np. imieniny wszystko kupuję gotowe. Nie lubię gotować piec siedzieć w kuchni i brudzić. Lubię mieć czysto, posprzątane, pochowane naczynia. Moim zdaniem to bardzo głupie powiedzenie, ze kobieta powinna umieć gotować a dlaczego powinna?! Moim zdanie z gotowaniem jest jak z nauką judo dobrze umieć ale jeżeli ktoś nie ma smykałki to po co się męczyć? Jeżeli gotowanie sprawia komuś frajdę to super ale jeżeli robi to tylko z obowiązku to po co?!
19 2014-10-03 12:19:11 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2014-10-03 12:30:15)
My razem jadamy tylko w weekendy, bo mąż dużo pracuje. Ja będąc teraz na macierzyskim mam wiecej czasu niz on, ale w tygodniu mu nie gotuje. Ma swoj tryb dnia, wiec go nie zmieniam, a dla mnie to wygodniej. W weekendy staramy sie gotowac cos wspolnie.
20 2014-10-03 12:41:11 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2014-10-03 13:40:32)
Jest nas tylko troje: ja, mój i pies
śniadanie je każdy sobie, mój sobie zwykle robi sam kanapki, chyba że wstaje wcześnie to wstaje razem z nim i robię mu śniadanie i jedzonko na wyjście, kolacja zwykle to samo każdy sobie jak zgłodnieje, chyba że coś lepszego jest w planach
Natomiast obiady są problematyczne, po pierwsze ja nie bardzo jem mięso, które mój koniecznie musi zjeść, prócz tego ja jestem cukrzykiem, więc nie zjem np białego makaronu, ziemniaków i wielu innych rzeczy które on jada. Obiady więc robię dwa, staram się tak gotować by obiad był na 2-3 dni dzięki czemu nie muszę spędzać kilku godzin codziennie na gotowaniu dwóch różnych posiłków. Oczywiście na 2-3 dni oznacza np mięso czy warzywa, makaron jeśli potrzebny do danej potrawy to za każdym razem gotuję, bo nie jest zbyt smaczny jeśli nie jest świeżo ugotowany, makaron również często robię sama, nie uznaję gotowych produktów więc to dodatkowo wydłuża czas spędzony w kuchni.
Gotuję także posiłki dla psa, częściowo dostaje to co jest dla mnie ponieważ nie używam dużo soli, a cukru wcale, nie smażę to moje posiłki nadają się również dla niej, do tego gotuje jej kurczaka.
Natomiast tak jak wspomniałam we wcześniejszym poście, to muszę powiedzieć że sytuacja się nieco poprawiła mój je coraz więcej warzyw, polubił różne produkty z mojego menu, więc nie muszę gotować dwóch zupełnie różnych obiadów, różnią się tylko częściowo.
Gotuje dla kotow osobno. Maz musi jest to co ja jem.
Gotuje dla kotow osobno. Maz musi jest to co ja jem.
To byłoby cudowne gdyby mój zechciał jeść krem z porów razem ze mną ![]()