Jestem z moim facetem 3 lata . Mieszkamy razem 2 lata .
w grudniu się zaręczyliśmy .
Mam ciężki problem możecie się śmiać odnośnie rodziny mojego narzeczonego.
Mieszkamy w 4 osoby łącznie.
Jego rodzeństwo się wyprowadziło mają swoje domy i rodziny.
A wkurwia mnie to przepraszam ,że się tak odzywam ale jak o tym pomyślę to mnie szlak trafia ;/
Dodam,że z tych 4 osób mieszkających w domu tylko 2 czyli my utrzymujemy dom , opłacamy rachunki , i wszystko kupujemy.
Odnośnie jego rodzeństwa : przychodzą jak do siebie , jedzą ,gotują sobie .
Najbardziej wkurzyła mnie sytuacja ,ze przyjechali ostatnio i jakby nigdy nic sciągają sobie firanki i zmieniaja.
Ogólnie przyjeżdzaja robią co chcą "najedzą się i do domu do siebie wracaja"
Wkurza mnie takie coś ,bo nikt za nic nie płaci a przychodzą się i rządzą .
Nikt nie pomaga tylko my płacimy za wszystko a wszyscy sobie przychodzą i biorą co chcą .!
Mój facet mówi ,że przesadzam ,że chce skłócić go z rodziną .
Ja wiem ,ze to ich dom rodzinny ale dom rodzinny to tak ,że oczywiscie ja rozumiem przyjezdzam . odwiedzam pije kawe i jadę .
A nie tak jak tu przychodzą , jedzą , żądzą i jak się już wszystko w lodówce skończy to wracają do swoich domów.
Mówię o tym mojemu facetowi ,ale on nic na to mówi ,że co ma" zrobić " zachowuje się jakby niczego nie widział i jakby wszystko robili ok.
ja nie mam już siły w dodatku czepiał się ,że jak nie pracowałam tylko komputer i tak ciąglę tylko jak ja mam coś np; gotować jak idę coś zrobić w kuchni to wychodzi jego babka i się wtrąca " wez ten garnek , wez to wez tamto" no powiedzcie sami jak ![]()
Nie mam już siły denerwuje mnie to wszystko. i śmieszne jest to ,ze oboje pracujemy a nigdy kasy nie ma bo to się kupi tamto się zapłaci i nawet już na kino nie zostanie !Nie podoba mi się takie życie ;/ Żyjemy jak emeryci a nie jak dwoje ludzi w związku.
A z nim się nie da dogadać bo mówi mi za każdym razem " że jestem na NIE "
albo jak zawsze to co mam " zrobić " !
Broni Ojca ,ze tato nie musi się dokładać bo nie ma z czego ! Ale wytłumaczcie mi jak nie ma z czego jak cały czas "piję " !!!!!
:(
to wszystko jest chore
mozecie się śmiać ,ale brak mi słów ,zeby coś więcej dopisać ![]()
Wiesz jezeli chodzi o rodzine to jest bardzo delikatna sprawa... nie możesz powiedzieć zbyt dużo bo Ci powie ze nie akceptujesz jego rodziny.. a najgorzej bedzie jak Ci powie ze jego rodzina i jego sprawa zebys się nie wtrącała... rodzina zawsze będzie bardzo ważna.. fakt w takim przypadku nie nalezy stawiac jej na pierwszym miejscu tym bardziej jak sie domyslam planujecie ślub.. mój mąż też na pierwszym miejscu stawia rodzine a ja jestem na dalszym planie.. ale nie o tym tu...może spróbuj na spokojnie z nim porozmawiac przedstawić mu to co Ty czujesz... powiedz ze potrzebujesz czasami przestrzeni.. ze chcesz pobyc z nim sam na sam, wyjsc gdzies, ze sie dusisz.. tylko nie obrazajac jego rodziny.. moze w ten sposob.. z wyczuciem..
Wyprowadź się. Jaki masz problem?
A może po prostu rób zakupy na bieżąco. I wszystko dokładnie wyliczone. Na obiad, kolację, śniadanie. Będą przychodzić i nie będą mieli co jeść. Albo zjedzą porcję narzeczonego ![]()
Byłam w podobnej sytuacji i obawiam się, że problem będzie narastał. On jest przyzwyczajony do takiego zachowania, w końcu to jego dom rodzinny, jego rodzina. Ale czy Ty jesteś w stanie się do tego przyzwyczaić?
Swoją drogą, czy nie macie możliwości wyprowadzki, życia na własną rękę?
Wyprowadź się. Jaki masz problem?
Może taki, że kocha tego człowieka i próbuje jakoś wyjść z sytuacji?
Teo napisał/a:Wyprowadź się. Jaki masz problem?
Może taki, że kocha tego człowieka i próbuje jakoś wyjść z sytuacji?
Ale co ma miłość to wyprowadzki, bo nie rozumiem?