Proszę o pomoc.
Pokrótce.. tkwię w czymś czego nie potrafię nawet nazwać.
Jestem osobą która bardzo szybko przywiązuje się do ludzi. Jestem osobą bardzo nerwowa i niecierpliwą. Mam 22 lata, ON - 24.
Znamy się i byliśmy parą od 5. Od samego początku już było coś nie tak ale nie jest to ważne do opisania natomiast jestem osobą nieufną i moją wadą było ciągle kontrolowanie faceta. Musiałam wiedzieć gdzie wychodzi z kim co robi. Jestem osobą która nie toleruje palenia zioła czy innych nielegalnych zachowań. Chodź ON nie jest żadnym przestępcom to wiem że ma skłonności do dziwnych zachowań.
kiedyś mnie kochał, starał się po kłótni sam wyciągał ręke chodź rzadko ale zdarzało się. Wciąż chciał się spotykać.. ja nie potrzebowałam tego tak często. wystarczyła mi świadomość że jest i było mi dobrze gdy tylko czułam że tracę Go wtedy się zmieniałam i byłam skłonna spotykać się codziennie od razu byłam lepszą dziewczyną.
Muszę zaznaczyć że po 2 latach związku dziwnego związku JEMU zmarła mama. to była tragiczna smierć znalazł ją utopioną w wannie. Czy taka trauma może zmienić człowieka do końca życia? ON nigdy nie miał przykładu dobrej wzorowej rodziny. Ja też nie, moj tata jest alkoholikiem stad u mnie i w całej rodzinie - nerwy. ale tata pije i nie jest agresywny to tylko nerwy o jego zdrowie. poza tym mialam udane dzieciwnnstwo i mam wspanialych rodziców którzy sie takze kochaja i pokazali mi co w zyciu liczy sie najbardziej. u NIEGO.. TATA zdradzał mame zaraz nawet po smierci po pół roku byz z inna kobieta. które do tej chwili zmienia jak rekawiczki. nie ma skad brac dobrego przykladu. dodam jeszcze ze ON jest jedynakiem.
nigdy nie myslałam ze dojdzie do takich chwil jak teraz. wydawalo mi sie ze ON jest naprawde inny i moze byc dobrym ciepłym człowiekiem ze nam sie uda bo bylam nie raz z nim szczesliwa potrafil to sprawić.
wszystko zaczelo sie gdy przperowadzil sie do warszawy. zaczely sie momenty zerwania od tak z dnia na dzien przez facebooka. nie chce z toba byc bo? najpierw wymyslij sobie rzekomo moja zdrade. walczyłam tłumaczyłam sie chodz nic takiego nie miało miejsca wrocilismy do siebie nie usłyszalam wtedy rzadnego przepraszam. bylo dobrze chociaż on nie szanował mnie zupełnie robił co chciał i tylko czasem miewał dobre dni kiedy i dla mnie byl dobrym facetem. potem zamieszkalismy razem. ja moja kolezanka i on. bylo tak przez 2 miesiace. 1 wieczór kłotnia uderzyłam do w twarz biłam krzyczałam bo chciał mnie zostawic po kłotni i wyjsc na miasto dodam ze z koelzanka z pracy zktóra pisał takze i z innymi znajomymi ale miedzy innymi tez z nia. na drugi dzien przyszedł z tata. spakowal wszystkie swoje rzeczy i pow ze sie wyprowadza. bo jestem wampirem energetycznym wysysam z niego energie a on nie moze zyc ze jestem straszna egoistyczna osoba która go blokuje i w dodatku jak moglam go pobic kiedy on chcial wyjsc na chwile a tego wieczoru mis ie oswiadczyc? tak tak.. tak bylo tak mnie rujnuje psychicznie. tamten czas byl straszny załamałam sie bardzo mimo to nie otworzylo mi oczu błagam by wrocil pisałam nachodzilam spotykalismy sie raz nawet przyjechal do mni bo uległ po czasie ale potem..wyjechał na pol roku zagranice. wtedy bylo dobrze. bo chyba wiedziałam ze nic nie moge zrobić? bylo dobrze bo pisalismy i nie klocilismy sie. nawet w sylwestra poleciałam do niego i spedzilismy w miare mile chwile. wrocił misiac temu i bylo w miare ok. znalazł mieszkanie cos wspomniał o wpsoolnym mieszkaniu ale pow ze mam traume nie sadzialam ze znow moze powtórzyc sie sytuacje ze znow bedzie chcial mnie zostawic. po miesiecznej nazwijmy to sielance bo bylo naprawde dobrze. zadzownil i pow ze nie przyjezdza na swieta wielkanocne i wlasciwie to chce sie rozstac bo dusi sie w zwiazku. ja? lament znow blaganie pisanie nachodzenie.. i pewnego dnia.. kiedy przyszłam do niego do mieszkania nie wpóscil mnie wypchnał z klatki . mowi jak ja moge go tak nachodzic kim ja jestem spytałam tylko jestes z kim pow tak przynajmnij dobrze sie dogadujemy. zachwialo mna dodał narzucaasz mi sie daj mi siwety spokoj.. zalamałam sie na tydzien. dzownil tylko po godzinie odkad j\piszłam nic nie wyjasnial.prze ztydzien sie nie odzywal w koncu sama znow przyszłam do niego ja spytałam jak mogl mi to zrobic jak mogl zdradzic kiedy blo dobrze pow ze nikogo u niego nie bylo i z nikims ie nie spotyka ze tak mi pow bo byl zly. kochalam sie z nim w ten dzien blagałam zeby mnie ie zostawial pow ze nie ma nikogo ale nie chce ze mna byc, zgodzil sie zebym zostala u niego na noc. wspomnial cos nawet o zoo w ten weekend. dzis. napisłam do niego wiadomosc cy moge do niego przyjsc pow ze nie bo po pracy ma duzo spraw do załatwienia a potem spotyka sie zkims napisała z kim a on odpowiedzial ze nalega pewna dziewczyna na spotkanie i sie z nia spotka a my zebysmy ograniczylis potkania do minimum. powiedzcie mi kim ja jestem i kim on jest? NIE UMIEM BEZ NIEGO ZYC nawet po tym co mi robi marze ze powie mi ze mnie kocha i zmieni sie po prosi o wybaczenie i znow bedziemy szczesliw. co ja mam robic pomozcie mi;((