Może Panowie mi pomogą zrozumieć co się stało?
Oboje jesteśmy po przejściach, od kilku miesięcy się przyjaźniliśmy, czyli codzienne rozmowy, od czasu do czasu spotkania i tyle. Bardzo się polubiliśmy a nasz codzienny kontakt stał się dla nas koniecznością. Tak było do marca. W marcu nastąpił przełom. Zbliżyliśmy się do siebie i przyjaźń zmieniła się w coś więcej. Oboje ostrożnie wchodzilismy w tą relację. Mimo to było naprawdę wspaniale. Pierwsze nieśmiałe deklaracje i plany, w końcu znaliśmy się już dobrze po 6 miesiącach codziennych rozmów.
Spędziliśmy również razem część świąt, wydawało mi się, ze było naprawdę fajnie. Zresztą czułam to z jego strony, po świach mówił, jaki mu jest dobrze ze mną. Ja również deklarowałam to samo. Nagle kilka dni temu wszystko się zmieniło, przestał mnieć motywację do wszystkiego. Widziałam, ze inaczej ze mną rozmawia, niby nawiązywał kontakt, pisał, odzywał się ale inaczej niż do tej pory. Stał się bardziej zamknięty, inny po prostu. W końcu nie wytrzymałam i napisałam o co chodzi, ze w końcu jesteśmy przyjaciółmi to niech mi powie, ze nie chce dalej tego ciągnąć, szczerze. Odpisał, że ma teraz taki okres, bez napędu. Nie odpisałam już, uważam, ze jeśli chce ciągnąc to dalej krok należy do niego. Jak myślicie, co się stało, czy faceci tak mają, że po prostu wpadają w jakieś dziwne dołki. Nie rozumiem co jest grane. Od dwóch dni jest cisza.
2 2014-05-01 20:29:20 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2014-05-01 20:29:46)
Wszyscy wpadamy w dołki, to nie domena facetów ![]()
To, że po blisko pół roku wasz kontakt się trochę 'schłodził' może oznaczać, że dobiega kresu okres pierwszego zachłyśnięcia się sobą w "nowej roli" (jako związek), fascynacji. Dla mężczyzn jest to często moment, kiedy nachodzą ich pierwsze wątpliwości -czy aby to na pewno to.
Nie musi to oznaczać niczego złego, po prostu czas na ochłonięcie i przemyślenie dla was obojga.
O problemie będzie można mówić dopiero kiedy okazałoby się, że pan rozważa rezygnację ze związku z powodu końca zauroczenia, co jest tak naprawdę tylko końcem jednego i początkiem kolejnego etapu.
Ale taka decyzja jeszcze nie padła - nie panikuj ![]()
Dzięki za pocieszenie, po prostu próbuję to zrozmieć i nie mogę. Tyle z jego strony było znaków, że mu zależy, że trudno mi uwierzyć że to koniec. Sam szukał kontaktu do tej pory, tęsknił, nazywał mnie swoją żoną. I nagle bęć, bez żadnego konkretnego powodu, wpadł w jakąś czarną dupę. Owszem, dawniej bywało tak, ze miewał swoje humory, jak jeszcze nie byliśmy razem, ale nie zwracałam na to większej uwagi, bo nie byliśmy razem. Nie wiecz czy powinnam podjąć jakieś kroki, czy po prostu siedzieć cicho i czekać co zrobi.
Siedzieć i czekać. Niekoniecznie bezczynnie i cicho
Zajmij się sobą, swoimi sprawami.
a ja sobie myślę, że niektórzy mężczyźni są tacy, że trzeba ich aktywizować, mobilizować itd. jaśli ten Twój nie jest zaradny życiowo i pomysłowy to pewnie ten typ co trzeba go ciągle dopingować, jak masz sily na to to szkoda czekania, czasu nie kupisz.
Kurcze wąsnie zaradny życiowy jest bardzo, wysoka pozycja w swojej branży, radzi sobie świetnie. No ale to zawodowo, natomiast zyciowo moze rzeczywiście niekoniecznie. Strasznie za nim tęsknię.
napisz mu smska np. czy napęd troszkę wrócił, albo czy okres się kończy albo czy choć troszkę mu lepiej, daj jakoś znać że myślisz ale nie ciśniesz. w drugim człowieku cały wszechświat może mieszkać i nie każdy umie się podzielić swoim smutkiem czy okresem bez napędu.
Może jakieś inne problemy, niekoniecznie związane z Toba, może coś w pracy?
A nie uważacie, że facet jak mu zależy to się odezwie sam? Jeśli rzeczywiście ma coś z tego być, to będzie szukał kontaktu?
Jak ktoś jest dojrzały i mu zależy to się odezwie. Takie dwa warunki.