Witam. To pytanie kieruje przede wszystkim do mezczyzn, ktorzy sa na tym forum. Ale bede wdzieczna za kazda rade... Spotykalam sie z pewnym facetem od grudnia. Wczesniej oboje dlugo bylismy sami. Oboje mamy przykre doswiadczenia z poprzednich zwiazkow. On z gory zaznaczal, ze trudno mu zaufac i zebym do naszej znajomosci podeszla na luzie. Ja jednak totalnie sie w nim zauroczylam. Spotykalismy sie bardzo czesto. Mamy identyczne zainteresowania, rozumielismy sie bez slow. Jego znajomi, z ktorymi mieszka powiedzieli mi kiedys, ze jestem pierwsza kobieta od niepamietnych czasow, ktora do siebie zaprasza. I ze ta znajomosc troche go przeraza, bo boi sie uczuc, ktore sie w nim rodza... Wiem, ze w jakims stopniu mi zaufal... Zostawial mnie sama w swoim pokoju, podal haslo do komputera. Kiedys zazartowal nawet, ze dorobi mi klucze do mieszkania, zebym przyjezdzala, kiedy bede miala na to ochote. Ze jego drzwi zawsze sa dla mnie otwarte. Obojgu trudno nam bylo rozmawiac o przeszlosci, ale wywiazala sie pomiedzy nami niewytlumaczalna nic porozumienia, ktora on czesto podkreslal mowiac, ze jestesmy do siebie bardzo podobni, ze czasami ma wrazenie, ze czytam mu w myslach. I ze jezeli kiedykolwiek nie bede w stanie zrozumiec jego zachowania, mam sie zastanowic jak ja sama postapilabym w danej sytuacji. Ja jednak wszystko popsulam... Chcialam go miec tu i teraz, na juz, dla siebie... Robilam mu wyrzuty, ze rozmawia z kolezankami na fb, ze jest dostepny, ale mi nie odpisuje... Podejrzewalam, ze poza mna spotyka sie jeszcze z innymi, chociaz nigdy nie mialam na to dowodu... Od tamtego czasu zaczal sie ode mnie oddalac... Stwierdzil, ze jest wolnym czlowiekiem i nie mam prawa mowic mu, co ma robic. Zaczelismy sie rzadziej spotykac. To ja w wiekszej mierze nalegalam na spotkania. On sie zgadzal, bo jak twierdzil, zalezy mu na mnie i ma nadzieje, ze zmienie sie w ta pelna ciepla osobe, ktora poznal... I ze to, ze sie nie odzywlal nie oznaczalo, ze o mnie nie myslal, bo myslal caly czas. Chcial jednak dac mi czas na przemyslenie swojego postepowania. Nie zlicze szans, ktore mi dawal. Potrafilismy nie widziec sie i nie kontaktowac przez dwa tygodnie. Zawsze jednak ktores z nas zrobilo pierwszy krok. Kiedy bylismy razem, bylo cudownie. Wystarczylo jednak, zebym wrocila do domu i zobaczyla, ze jest na fb... Napisal mi kiedys, ze nasza znajomosc przypomina wspinanie sie pod gore... Wspinamy sie razem, jest dobrze a ja znowu wszystko psuje i spadamy w dol... Ze moze powinnismy oboje dac sobie troche czasu i przemyslec wszystko... No i wtedy ja zrobilam najgorszy blad, jaki moglam popelnic... Spotkalam sie z facetem, ktory od dawna o mnie zabiegal. On sie o tym dowiedzial... Miedzy nami do niczego nie doszlo. To bylo raczej kumpelskie spotkanie (przynajmniej z mojej strony). Chcialam tym wywolac u niego zazdrosc. I zeby bylo malo, napisalam mu "milego" smsa... Ze w koncu ktos traktuje mnie jak kobiete a nie jak zabawke do lozka... Zrozumialam jednak, ze to byl blad. Bo tak naprawde zalezy mi tylko i wylacznie na nim... Wczoraj odezwal sie do mnie po dwoch tygodniach milczenia. Zapytal, czy chce odebrac swoje buty, ktore u niego zostawilam... Zebralam sie na odwage i wyznalam mu to, co czuje... Ze to byl blad, ze zrozumialam swoje postepowanie. Ze ciagle o nim mysle, ze bardzo tesknie... Ze oddalabym wszystko, zeby byl teraz przy mnie... Ze chcialabym sie spotkac i szczerze porozmawiac... On jednak do teraz nic nie odpisal... A ja nie wiem co robic. Wiem, ze to moja wina. Wiem, ze nie dalam mu czasu, o ktory wielokrotnie prosil. Ze bylam zazdrosna i zaborcza i chcialam go na sile przywlaszczyc, zamiast dac troche wiecej czasu i wyluzowac. Wiem, ze mu na mnie zalezalo... Jak powinnam sie teraz zachowac? Co zrobic, zeby dal mi kolejna szanse...? Nigdy nie spotkalam takiego faceta... Nigdy wczesniej nie czulam czegos takiego... Uczucia, jakbym znalazla bratnia dusze... Jak naprawic to, co w tak glupi sposob zepsulam...?
1 2014-05-01 14:00:08 Ostatnio edytowany przez Invicta777 (2014-05-01 17:39:57)
Nic nie zrobisz, powiedziałaś mu to, co chciałaś powiedzieć. Teraz jego kolej na ustosunkowanie się do tego. Równie dobrze może mieć dosyć takiego zachowania.
Może da Ci szansę na spotkanie się i rozmowę, może jeszcze będzie chciał spróbować, ale pamiętaj wtedy, że nie możesz ograniczać drugiego człowieka. Powinnaś być mu partnerką, a nie klatką.
Wymagałaś od niego, by zamknął się w głuchej ciszy, z dala od świata, a sama nie masz nic przeciwko spotykaniu się z innymi. Człowiek to stworzenie stadne, potrzebuje innych, nie możesz ograniczać go do siebie, ani Ty nie możesz ograniczać świata tylko do jego osoby.
3 2014-05-01 14:50:05 Ostatnio edytowany przez antykobieta (2014-05-01 14:52:31)
Z perspektywy faceta.
Poznałem kiedyś dziewczynę. Na początku było cudownie. Niestety, była bardzo zaborcza i zazdrosna. Zanim się poznaliśmy moja dobra znajoma namówiła mnie, żebym się zapisał na kurs salsy i nawet mi się ten taniec spodobał, więc kontynuowałem naukę. Proponowałem tej dziewczynie, żeby się też zapisała, to będziemy razem trenować, ale nie chciała. Zamiast tego robiła mi wyrzuty, że chodzę "obmacywać k*wy". No cóż, nikomu tego nie życzę i gdybym kiedykolwiek zauważył podobne symptomy, ewakuowałbym się od razu i nawet nie dawałbym tyle szans, co Twój facet. Wydaje mi się, że zazdrości i zaborczości nie da się tak z dnia na dzień zaniechać. To wymaga ogromnej wewnętrznej zmiany. Takie zachowanie wynika z braku zaufania. Dodatkowo powiedziałaś mu, że interesował go tylko seks z Tobą. Miał przykre przeżycia, zamknął się na długi czas. Tobie wreszcie zaufał - bardzo zaufał i nie otrzymał tego zaufania od Ciebie, na dodatek jeszcze oskarżenia o wykorzystywanie Ciebie. Miałem okazję usłyszeć kiedyś coś takiego od osoby, którą bardzo kochałem i byłem gotowy wiele dla niej zrobić - to nie są słowa, z którymi można polemizować, to są słowa, po których nie pozostaje już nic do powiedzenia. Dodatkowo dostał sygnał, że jesteś gotowa stosować manipulację i gierki. Moim zdaniem szanse są marne. Ale są - jeśli faktycznie było z jego strony szczere uczucie. Najpierw jednak odpowiedz sobie, czy jesteś w stanie przestać go kontrolować. Najlepiej usunąć z fb i nigdy, przenigdy nie sprawdzać, czy się zalogował, czy nie i w ogóle go nie szpiegować i sprawdzić, czy Cię nie korci, by jednak go trochę "poinwigilować". Jeśli nie będziesz umiała tego opanować, prędzej czy później to wróci.
Osobiście uważam, że fb to zło ![]()
Coś Ci wyślę na priv.
PS.
Nie da się wysłać do Ciebie wiadomości na priv ![]()
Ja nigdy wczesniej nie bylam taka zazdrosna i zaborcza... Zmienil mnie poprzedni zwiazek, w ktorym bylam 7 lat. Ufalam swojemu partnerowi bezgranicznie, nigdy go nie sprawdzalam. Dopiero po rozstaniu "zyczliwi" przyjaciele zaczeli mnie informowac, ze ciagle mnie zdradzal... Do tej znajomosci podeszlam wiec z dystansem. I to tez nie jest tak, ze go sprawdzalam... Po prostu dostalam powiadomienie, ze dodal komentarz pod postem pewnej dziewczyny. Zabolalo mnie to, ze niby sie spotykamy a on pod postem "serce po generalnym remoncie. Oddam w dobre rece" napisal "jak po generalnym remoncie, to biore
". I wywiazala sie pomiedzy nimi dluga konwersacja, w ktorej ostro sie do niej zalecal i pisal m.in., ze w te dobre kobiety z cieplym serduszkiem juz dawno przestal wierzyc... Dodam, ze byla to strona dla singli... On twierdzil, ze nie robi nic zlego. Ze to tylko glupie komentarze, nic nie znaczace... Ze moze powinnam sprobowac zyc poza swiatem wirtualnych wiadomosci. Zycie wtedy byloby latwiejsze... Ale mnie to jednak ruszylo. I zaczelam sie zastanawiac na ile powaznie traktuje nasza znajomosc. I czy na pewno spotyka sie tylko ze mna... Nie musialam go usuwac z fb, bo sam mnie zablokowal...
Z perspektywy faceta.
PS.
Nie da się wysłać do Ciebie wiadomości na priv
Juz mozna ![]()
Rzeczywiście trochę nie w porządku były te komentarze, niby to tylko komentarze, ale flirtem trochę zaleciały
kto go tam wie, może jednak nie był taki biedny, pokrzywdzony misio, a może rzeczywiście takie komentarze to dla niego po prostu nic. Zablokował Cię po tym jak mu zaczęłaś wyrzuty robić, czy po tym jak spotkałaś się z tym drugim gościem?
Taka rada jeszcze ode mnie: nie porównuj aktualnego faceta do ex. Nie wyjdzie z tego nic dobrego, wiem, że to nie jest łatwe, bo mnie ex zdradzał i oszukiwał, ale przecież nie mogę winić mojego Partnera za grzechy eksa. Czujność jednak - tak ![]()
Antykobieta ma rację - fejsbuk to zło...
Rzeczywiście trochę nie w porządku były te komentarze, niby to tylko komentarze, ale flirtem trochę zaleciały
kto go tam wie, może jednak nie był taki biedny, pokrzywdzony misio, a może rzeczywiście takie komentarze to dla niego po prostu nic. Zablokował Cię po tym jak mu zaczęłaś wyrzuty robić, czy po tym jak spotkałaś się z tym drugim gościem?
Taka rada jeszcze ode mnie: nie porównuj aktualnego faceta do ex. Nie wyjdzie z tego nic dobrego, wiem, że to nie jest łatwe, bo mnie ex zdradzał i oszukiwał, ale przecież nie mogę winić mojego Partnera za grzechy eksa. Czujność jednak - tak
Antykobieta ma rację - fejsbuk to zło...
Zablokowal mnie po tym, jak poruszylam temat jego komentarzy... To bylo w sumie ponad dwa miesiace temu. Nadal sie spotykalismy, ale juz mnie nie odblokowal.
ojojoj widocznie mu przeszkadzało to, że zwracasz uwagę na te jego "głupie komentarze". pokrzywdzony, biedny misio myślał, że będzie kilka sroczek za ogonki ciągnął, ale zwróciłaś na coś uwagę, to od razu Ci odciął dostęp? ;p
Czyli jednak czerwona lampka Ci się zapaliła, w sumie się nie dziwię, z Twojego pierwszego posta odczytałam to zupełnie inaczej, że się go czepiałaś o jakiś tam zwykły kontakt ze znajomymi, ale kiedy on Ci zakrywa dostęp do, jakby nie patrzeć, rzeczy, które umieszcza na forum publicznym, to już widocznie ma coś za pazurkami.
Zaufanie zaufaniem, ale to jakaś dziwna gierka.
ale kiedy on Ci zakrywa dostęp do, jakby nie patrzeć, rzeczy, które umieszcza na forum publicznym, to już widocznie ma coś za pazurkami.
Gdyby faktycznie miał coś kręcić na boku, to raczej nie na forum publicznym, do którego każdy ma dostęp, tylko potajemnie - nie sądzisz? W sieci się pisze różne bzdury i wyciąganie z nich daleko idących wniosków nie jest dobre. Kiedyś moje kobieta powiedziała mi, że przeglądała forum tematyczne z moimi wypowiedziami. Wkurzyło mnie to, bo była to tematyka, która ją w ogóle nie interesowała i weszła tam tylko po to, żeby zobaczyć co piszę, a więc mnie śledziła. Jakbyś Jaskółko zareagowała, gdyby Twój facet powiedział, że znalazł Cię na tym forum i czytał Twoje wypowiedzi, w dodatku je skrytykował?
10 2014-05-01 17:47:35 Ostatnio edytowany przez Invicta777 (2014-05-01 17:53:57)
On nie widzial w tym nic zlego... Stwierdzil, ze z nikim innym sie nie spotyka... I ze tak naprawde nikt go nie zna i nikt nie wie, co czuje. A w internecie moze byc soba. Moze z kims porozmawiac, wygadac sie, bo nikt go nie zna... Dodam jeszcze, ze na tym samym forum dodal kiedys post "zycie singla czasami jest smutne... Piatek, a ja siedze sam. Masakra". I nie byloby w tym nic szczegolnego, gdyby nie fakt, ze na ten piatek bylismy umowieni... Bylam u niego godzine pozniej... Wiec nie jestem w stanie tego zrozumiec ![]()
On wie co robi, jest stanowczy, "daje szanse" i kręci z kilkoma kobitkami na raz.
W takie pier... (eee, moderatorko Amenomenomeno nie da się tego inaczej określić) bajanie "nie potrafię zaufać" nie wierz nigdy z ust faceta. Szczególnie takiego zdecydowanego.
On nie widzial w tym nic zlego... Stwierdzil, ze z nikim innym sie nie spotyka... I ze tak naprawde nikt go nie zna i nikt nie wie, co czuje. A w internecie moze byc soba. Moze z kims porozmawiac, wygadac sie, bo nikt go nie zna... Dodam jeszcze, ze na tym samym forum dodal kiedys post "zycie singla czasami jest smutne... Piatek, a ja siedze sam. Masakra". I nie byloby w tym nic szczegolnego, gdyby nie fakt, ze na ten piatek bylismy umowieni... Bylam u niego godzine pozniej... Wiec nie jestem w stanie tego zrozumiec
Po pierwsze - sama piszesz, że internet był dla niego miejscem, gdzie może napisać co chce, bo nikt go nie zna. A Ty śledząc jego wypowiedzi i wysuwając na ich podstawie oskarżenia weszłaś w to z butami.
Po drugie - podajesz wyrwane z kontekstu wypowiedzi manipulując odczuciami tutejszych osób. Najpierw opisałaś sytuację z jednej strony, potem zupełnie inaczej. Podajesz tutaj cytat jego wypowiedzi, ale bez kontekstu. Jestem w stanie sobie wyobrazić wiele sytuacji, w których napisał coś takiego i wcale nie odnosiło się to braku relacji z Tobą, a może było to już wtedy, gdy zaczęło się psuć. Napisałaś, że jego znajomi twierdzili, że jesteś pierwszą kobietą od dawna w tak bliskich relacjach. Kupy mi się to nie trzyma.
Wlasnie mi odpisal: "spotkac sie na kawe, pogadac, zawsze mozemy...".
Invicta777 napisał/a:On nie widzial w tym nic zlego... Stwierdzil, ze z nikim innym sie nie spotyka... I ze tak naprawde nikt go nie zna i nikt nie wie, co czuje. A w internecie moze byc soba. Moze z kims porozmawiac, wygadac sie, bo nikt go nie zna... Dodam jeszcze, ze na tym samym forum dodal kiedys post "zycie singla czasami jest smutne... Piatek, a ja siedze sam. Masakra". I nie byloby w tym nic szczegolnego, gdyby nie fakt, ze na ten piatek bylismy umowieni... Bylam u niego godzine pozniej... Wiec nie jestem w stanie tego zrozumiec
Po pierwsze - sama piszesz, że internet był dla niego miejscem, gdzie może napisać co chce, bo nikt go nie zna. A Ty śledząc jego wypowiedzi i wysuwając na ich podstawie oskarżenia weszłaś w to z butami.
Po drugie - podajesz wyrwane z kontekstu wypowiedzi manipulując odczuciami tutejszych osób. Najpierw opisałaś sytuację z jednej strony, potem zupełnie inaczej. Podajesz tutaj cytat jego wypowiedzi, ale bez kontekstu. Jestem w stanie sobie wyobrazić wiele sytuacji, w których napisał coś takiego i wcale nie odnosiło się to braku relacji z Tobą, a może było to już wtedy, gdy zaczęło się psuć. Napisałaś, że jego znajomi twierdzili, że jesteś pierwszą kobietą od dawna w tak bliskich relacjach. Kupy mi się to nie trzyma.
Nie chcialam sie rozpisywac dokladnie i bez konca, bo malo kto by to przeczytal.
W takim razie pozostaje Ci tylko spotkać się i porozmawiać.
JA_skółka napisał/a:ale kiedy on Ci zakrywa dostęp do, jakby nie patrzeć, rzeczy, które umieszcza na forum publicznym, to już widocznie ma coś za pazurkami.
Gdyby faktycznie miał coś kręcić na boku, to raczej nie na forum publicznym, do którego każdy ma dostęp, tylko potajemnie - nie sądzisz? W sieci się pisze różne bzdury i wyciąganie z nich daleko idących wniosków nie jest dobre. Kiedyś moje kobieta powiedziała mi, że przeglądała forum tematyczne z moimi wypowiedziami. Wkurzyło mnie to, bo była to tematyka, która ją w ogóle nie interesowała i weszła tam tylko po to, żeby zobaczyć co piszę, a więc mnie śledziła. Jakbyś Jaskółko zareagowała, gdyby Twój facet powiedział, że znalazł Cię na tym forum i czytał Twoje wypowiedzi, w dodatku je skrytykował?
Jakby nie miał sobie nic do zarzucenia, to nie blokowałby jej dostępu tam po tym, gdy zwróciła mu na to uwagę. Nie sądzę, niektórzy są wyjątkowo bezczelni, jak to mawiają: pod latarnią najciemniej ![]()
W sieci się pisze różne bzdury, zgadzam się, ale z drugiej strony on miał do niej pretensje o to, że spotkała się z tamtym drugim, a jak ona zwróciła uwagę, to ją zablokował.
Racja, posty Autorki są trochę chaotyczne i można zmieniać punkt widzenia po każdym kolejnym, trochę brakuje sprecyzowanych informacji.
A co do tego jakbym zareagowała... Hmm czasami rozmawiam z nim o tematach tu poruszanych, zna moje wypowiedzi na nie, sam przedstawia mi swój punkt widzenia, zwykła rozmowa. Zależy w jaki sposób by skrytykował, jakby na zasadzie przypieprzania się, to pewnie bym mu odszczekała i koniec dyskusji, a jakby to było na zasadzie "nie zgadzam się z tobą tu i tu" - ok ma prawo. W końcu opisuję tutaj sytuacje z mojej perspektywy i tego, co o tym myślę.
To moze sprecyzuje... Odnoszac sie konkretnie do pewnych sytuacji... Nigdy nie mialam dowodu na to, ze sie spotkal z kims, poza mna... Moglam kiedys przeczytac jego wiadomosci na fb, bo sie nie wylogowal, ale tego nie zrobilam... Pomyslalam wtedy, ze "czego oczy nie widza...". Zaczelam byc jednak podejrzliwa przez te komentarze, ktore publikowal na stronie dla singlii. Wtedy tez przejrzalam kilka postow na jego tablicy... Ciagle komentarze od jego kolezanek, na ktore odpowiadal wyraznie flirtujac... Przyklad? Jedna z nich wrzucila mu link do jakiejs piosenki i komentarz: "jak sie spotkamy koniecznie zagrasz mi to na gitarze". Jego odpowiedz: "pod warunkiem, ze bedziesz mi akompaniowac swoim anielskim glosem". Ona: "ale obiecaj, ze nie bedziesz sie przy tym podniecal". On: "wiesz, ze tak sie nie da...". To tylko jeden przyklad z wielu. Zapytalam, dlaczego tak postepuje, ze jest mi przykro, kiedy czytam takie rzeczy... Uniosl sie wtedy i powiedzial, ze to tylko jego kolezanki, z ktorymi zna sie od dziecka, ze maja do siebie dystans i wie, na co sobie moze pozwolic...
Nie podobają mi się te jego "głupie, nic nieznaczące komentarze" z koleżankami. Podejrzewam, że gdybyś Ty podobne wypisywała z kolegami, to byłaby awantura.
Masz teraz czas na przemyślenia, zastanowienie się nad tym wszystkim, czy to nie wykańczałoby Cię dzień po dniu? Czy umiałabyś mu zaufać, być z nim w związku, wiedząc o tego typu wiadomościach wymienianych z innymi?
Jeśli jesteś gotowa na spotkanie, rozmowę, jeśli podjęłaś decyzję, umów się i próbuj naprawiać, ale coś mi się zdaje, że Twoje wątpliwości tak szybko nie znikną.
19 2014-05-02 20:18:44 Ostatnio edytowany przez Invicta777 (2014-05-02 20:24:15)
Rozmawialam dzisiaj z bliska kolezanka na ten temat. Moze to smieszne, bo ja raczej w takie rzeczy nie wierze, ale ona interesuje sie numerologia i horoskopami... Stwierdzila, ze on zachowuje sie jak typowy strzelec... Musi ciagle polowac, zdobywac i uwodzic. Wieczny maly chlopiec, ktory ceni sobie wolnosc w zwiazku. Ja jestem zodiakalnym lwem. Niby pasujemy do siebie, bo oboje jestesmy ognistymi znakami. Ale tez dwoma silnymi charakterami. Nie wiem czy wierzyc w te "bzdury". Ale ona poradzila mi, zebym pohamowala swoja zazdrosc i zaborczosc. Bo fakt, strzelce sa flirciarzami, ale jezeli naprawde zalezy im na kobiecie, nie zdradzaja. I teraz tak sie zastanawiam... Czy jest tutaj ktos, kto wierzy w takie rzeczy? Albo spotkal sie ze zwiazkiem, gdzie ona to lwica a on strzelec? A moze sa na forum panowie spod tego znaku, ktorzy mogliby cos o sobie powiedziec? ![]()
Dodam jeszcze, ze chcial sie wczoraj spotkac, ale mialam juz plany i szczerze mu odpisalam, ze ide ze znajomymi na drinka. A on odpisal: "to idz. I wiesz co? Moze spotkajmy sie za jakies... kilkanascie lat, kiedy juz bedziesz konkretniej wiedziala czego chcesz". Odpisalam mu, ze mialam juz plany wczesniej i nie bede ich zmieniac, bo jemu nagle zachcialo sie spotkac i porozmawiac... I ze mozemy sie spotkac dzisiaj. Odpisal, ze moze... Ze da mi znac. O ile nie bede szla na drinka... I znowu caly dzien cisza ![]()
Rozmawialam dzisiaj z bliska kolezanka na ten temat. Moze to smieszne, bo ja raczej w takie rzeczy nie wierze, ale ona interesuje sie numerologia i horoskopami... Stwierdzila, ze on zachowuje sie jak typowy strzelec... Musi ciagle polowac, zdobywac i uwodzic. Wieczny maly chlopiec, ktory ceni sobie wolnosc w zwiazku. Ja jestem zodiakalnym lwem. Niby pasujemy do siebie, bo oboje jestesmy ognistymi znakami. Ale tez dwoma silnymi charakterami. Nie wiem czy wierzyc w te "bzdury". Ale ona poradzila mi, zebym pohamowala swoja zazdrosc i zaborczosc. Bo fakt, strzelce sa flirciarzami, ale jezeli naprawde zalezy im na kobiecie, nie zdradzaja. I teraz tak sie zastanawiam... Czy jest tutaj ktos, kto wierzy w takie rzeczy? Albo spotkal sie ze zwiazkiem, gdzie ona to lwica a on strzelec? A moze sa na forum panowie spod tego znaku, ktorzy mogliby cos o sobie powiedziec?
Kup sobie też te plastry, które nakleja się na noc i wysysają złe moce ze stóp.
Facet jest dziwny i tyle jak mozna bedac z kims pisac ze sie jest singlem co z tego ze to fecabok czy inny , jak sie jest z kims to jak ona widzi ze jest distepny to chyba sie idpisuje jak mozna nie idpisac i poozmawiac albo blokowac jakos to ta jakby mu nie zalezalo.
Lepiej daruj sobie cos kreci nie tak sie powiniem zachowywac , a co do znakow zodiaku to ja w to wierze moze nie w 100 procen
ale na dobre ponad 90 i sprawdza sie ale jak dla mnie wlasnie strzelce sa tacy co kreca z innymi na boku wiec to by pasowalo do niego mowie to z doswiadczewnia>