Moja mama jest osobą, której przez ostatnie klika lat trzymają się małe kłamstewka. Kłamie zarówno w tych ważniejszych, jak i błahych sprawach. Często dochodzi do tego, że muszę weryfikować każde jej słowo. Niestety na dłuższą metę jest to męczące.
W dodatku jest typem furiatki, w nerwach potrafi zwyzywać mnie, mojego tatę i moją siostrę od najgorszych(nie będę przytaczać). Kiedy w domu jest nerwowa atmosfera (do której zazwyczaj ona doprowadza) wydaję się być zadowolona z siebie. Czy to możliwe, że całe to "dziwne" zachowanie jest skutkiem menopauzy? Podobno nie może brać hormonów i bardzo ciężko ją przechodzi. Jeśli tak, to co można zrobić aby jej pomóc?
Mama niech Sobie sama pomoże i idzie do lekarza .
Tylko ona uważa, że zachowuje się normalnie, a siłą jej do lekarza nie zaciągnę. Jestem po prostu ciekawa, czy możliwe jest aby menopauza tak radykalnie kogoś zmieniła. Jeśli tak, to by wiele tłumaczyło..
Nie sądzę, by kłamstewka były spowodowane menopauzą.
Może ona po prostu ma powody, by kłamać?
5 2014-04-30 17:52:46 Ostatnio edytowany przez Noele95 (2014-04-30 17:58:47)
Czasem ma powody, jak każdy. Wtedy jestem w stanie to zrozumieć. Ale często jest tak, że kłamie w sprawach codziennych typu: obiad.. sprzątanie.. przytacza wymyślone rozmowy.. wymyślone sytuacje.. takich rzeczy jest mnóstwo, nie ma żadnych korzyści z tego, że skłamała. Często stara się nas skłócić, też kłamiąc. Może przez te wahania nastrojów, które podobno występują w czasie menopauzy jakoś się odgrywa.. no nie wiem. Musi być przecież jakaś przyczyna.
To na pewno nie jest wina menopauzy.
Może mama ma początki Alzheimera bądź demencji?
Powinna iść do lekarza.
Może jej się faktycznie wydaje, że mówi prawdę, a tak nie jest.
Dziękuje bardzo za odpowiedź.
Tylko, że moja mams ma dopiero 52 lata.. to nie za wcześnie na takie choroby? A poza tym mi sie wydaje, że ona odczuwa satysfakcje z tego, że kłamie. Ten cyniczny uśmieszek kiedy kławstewka wychodzą na jaw. No nie wiem, może to ja sobie tak wmawiam. Ale faktycznie przebadać ją byłoby warto.. Tylko zaciągnąć "siłą" 52 letnią kobiete do lekarza nie jest łatwo.
Dziękuje bardzo za odpowiedź.
Tylko, że moja mams ma dopiero 52 lata.. to nie za wcześnie na takie choroby? A poza tym mi sie wydaje, że ona odczuwa satysfakcje z tego, że kłamie. Ten cyniczny uśmieszek kiedy kławstewka wychodzą na jaw. No nie wiem, może to ja sobie tak wmawiam. Ale faktycznie przebadać ją byłoby warto.. Tylko zaciągnąć "siłą" 52 letnią kobiete do lekarza nie jest łatwo.
Nie wiem, czy nie jest za młoda, ale wiem, że warto się przebadać.
Co się tyczy menopauzy, moja mama maa 47 lat i już ma początki.
Masz rację, dzięki za odpowiedź. Utrwaliłaś mnie w przekonaniu aby nadal obstawać przy jej wizycie u lekarza. I aby nie obarczać jej winą za wszystkie "wybryki", bo możliwe jest to że po prostu choruje.
Masz rację, dzięki za odpowiedź. Utrwaliłaś mnie w przekonaniu aby nadal obstawać przy jej wizycie u lekarza. I aby nie obarczać jej winą za wszystkie "wybryki", bo możliwe jest to że po prostu choruje.
Oczywiście jest też opcja, że robi Wam na złość, może chce coś udowodnić? No ale lepiej najpierw sprawdzić, czy jej zachowanie nie ma podłoża zdrowotnego. Pozdrawiam!
Dziękuje bardzo za odpowiedź.
Tylko, że moja mams ma dopiero 52 lata.. to nie za wcześnie na takie choroby? A poza tym mi sie wydaje, że ona odczuwa satysfakcje z tego, że kłamie. Ten cyniczny uśmieszek kiedy kławstewka wychodzą na jaw. No nie wiem, może to ja sobie tak wmawiam. Ale faktycznie przebadać ją byłoby warto.. Tylko zaciągnąć "siłą" 52 letnią kobiete do lekarza nie jest łatwo.
Ten wiek to bardzo trudny czas dla kobiety. Ja menopauzę przechodziłam od 45 roku życia. Obecnie mam 56 lat i pewne problemy powoli się wyciszają. Z kobietą w tym wieku dzieją się różne rzeczy. Jest nadwrażliwa, niecierpliwa, ciągle poirytowana. Wykonywanie codziennych czynności stwarza jej problem. Zmienność nastrojów, to codzienność. Kobiecie jest trudno poradzić sobie z sobą. Otoczenie ją irytuje/ najlepiej aby nikt nic od niej nie chciał/.
Ja przez kilka lat brałam plasterki przepisane przez ginekologa i lekki lek antydepresyjny.Inaczej bym nie przetrwała. Po co się męczyć, jeśli istnieją środki, które pomagają kobiecie.
Dziękuje bardzo za odpowiedź.
Tylko, że moja mams ma dopiero 52 lata.. to nie za wcześnie na takie choroby? A poza tym mi sie wydaje, że ona odczuwa satysfakcje z tego, że kłamie. Ten cyniczny uśmieszek kiedy kławstewka wychodzą na jaw. No nie wiem, może to ja sobie tak wmawiam. Ale faktycznie przebadać ją byłoby warto.. Tylko zaciągnąć "siłą" 52 letnią kobiete do lekarza nie jest łatwo.
U niektórych osób , pewne choroby rozwijają się póżniej , a u nie których wcześniej .
To na pewno nie jest wina menopauzy.
Może mama ma początki Alzheimera bądź demencji?
Powinna iść do lekarza.Może jej się faktycznie wydaje, że mówi prawdę, a tak nie jest.
Zgadzam się w 100%
Dzięki za odpowiedzi, w sumie temat już niezbyt ważny. Bo moja mama i tak nie pójdzie do lekarza.
Kiedy dałam jej do zrozumienia, że mogłybyśmy iść razem do lekarza, zrobić jakieś rutynowe badania. To stwierdziła, że jej nic nie dolega-czuje się wyśmienicie. I "delikatnie" dała do zrozumienia, że jestem psychiczna i mnie to faktycznie te badania się przydadzą. Rozmowy z tatą, aby wpłynął na mamę też nic nie dają..
Pozostaje chyba tylko czekać, aż sama zacznie dostrzegać problem. Bo mnie już ręce opadają.
Niestety Takie Osoby nie dostrzegają Swojej choroby . A być może będzie tylko gorzej , czego nie życzę . Pozdrawiam .