Czytam od jakiegoś czasu Wasze forum i zbierałam się w sobie aby się zarejestrować, napisać o sobie o swoim problemie ale coś ciągle brakuje mi siły ? Walczę trochę ze sobą tworząc w głowie zmyślone światy z kolejnych zmyślonych przyszłości ? I nie wiem wciąż czy potrzebuję po prostu ?wypisać się = wygadać? czy jednak już przydał by się lekarz ?
W moim życiu nie było nigdy lekko a raczej lekko nie było mi ? Rolą moją ?ustawową? w dzieciństwie było bycie siłaczką ? dzieckiem gąbką chłonącą problemy depresyjnej nieporadnej matki i alkoholowego ojca pedagoga specjalnego . Na dywanikach to u jednego to u drugiego zmuszałam się do naprawiania ich relacji ? chociaż teraz już wiem, że najzdrowiej dla nich i na pewno dla mnie było by gdyby się rozstali ...tak, paradoksalnie sprawiało mi to przyjemność ?to? czyli bycie rozjemcą rodzajem bufora między emocjami ? dorosłe dziecko często też obwiniane za nieszczęścia świata ale kochane ?toksycznie ? ale jednak ?. Nie jestem jedynaczką ? mam brata ale nie będę o nim wspominać bo to nie on ma kłopot ale ja.
Sytuacja ta ukształtowała mnie w dość dziwaczny sposób ? ubrała w skrajności , tendencje do pasji (czasem chwilowych) z drugiej strony nauczyła odpowiedzialności, drobiazgowości, bywam skrajnie histeryczna, emocjonalna tak samo skrajnie spokojna i wycofana ? niechętna, zamknięta... Na pewno, i też dość trudno jest mi się do tego przyznać ale muszę - chyba wszystko co do tej pory robiłam robiłam dla nich ? nie pozwoliłam sobie dorosnąć i być jednostką osobną. własnym światem z własnymi prawami ? stale oczekiwałam podziwu od nich ? rodziców, jednocześnie paranoicznie wręcz pragnęłam udowodnić, że poradzę sobie sama bo przecież taka byłam ? silna i mądra pełna empatii i zrozumienia ?.
?. Nie będę opisywać całego swojego życia bo nie było zbyt interesujące więc pozwólcie, że opiszę tak jak wyżej, moim zdaniem elementy, które przyczyniły się do mojego stanu obecnego ? Mam syna , miałam męża ? alkoholika ? nie szanował mnie ale walczyłam o związek, najpierw wierząc, że się zmieni później dla dziecka ? wytrzymałam 15 lat ? dużo ? Mało ? Nie wiem .
Miałam firmę, w czasie mojego rozwodu mój wspólnik wykorzystał czas mojej niedyspozycji i wyczyścił konta ? zniknął ? zostałam bez niczego bez perspektyw i bez pieniędzy sama z synem i komornikami ? spinałam się przez pierwsze kilka miesięcy aby dać radę - dawałam ale zabrakło mi siły - znowu? Weszłam w nowy związek wyprowadziłam się ? mieszkanie ( nie było własne ale rodzinne) z całym dorobkiem oddałam bratu ? zmienił zamki i przestał mnie znać ? nie miałam siły z nim walczyć ?. nie miał mi kto pomóc ? Mój nowy partner jest dobrym człowiekiem ...ale uzależnionym ode mnie ? jest na wózku ? dał mi poczucie wartości, dał mi poczucie bezpieczeństwa ? mojemu dziecku również . Dzięki mnie sam się uruchomił , zaczął intensywną pracę zawodową, odnalazł pasję i odnalazł cel ?. Ja też pracowałam ale za namową zrezygnowałam z pracy ? różne powody.... miało być dobrze ? a nie jest ? Co raz częściej zamykam się , przestaje mi zależeć ? chcę uciekać, nie mogę zasnąć i nie mogę się dobudzić, popadam w stany tak apatyczne że tracę kontrolę nad czasem ? Jestem zmęczona, zmęczona byciem potrzebną i niepotrzebną jestem zmęczona ciągłym wartościowaniem, wyborami. Wyborami, które nie wychodzą mi na dobre , tak jakby ktoś chciał sprawdzić ile mogę znieść pragnę się uwolnić uwolnić od wszystkiego i zrobić coś tylko dla siebie ? a nie mam siły ? ogarnia mnie zobojętnienie ? nienawidzę się za to ? a najbardziej za to, że wszystko co do tej pory mam to tylko i wyłącznie wynik własnych poczynań ?.. i tak czasem cholernie marznę i jestem tak cholernie zmęczona ?. Przestałam sobie radzić ze sobą ?...
Nie wiem czego potrzebuję ? na pewno kogoś kto weźmie mnie za rękę i pokaże jak się naprawić
Wiem,że się rozpisałam ... może niepotrzebnie więc wybaczcie ...