Witam wszystkich, jestem tu jak można zauważyć nowa. Chyba niemoc skłoniła mnie w końcu do poszukania jakiegoś forum gdzie znajdę wsparcie od osób, które mogą mieć podobne problemy co ja. Może na początek napiszę coś o sobie- jestem w długoletnim, szczęśliwym związku, mam prace ( bo w dzisiejszych czasach chyba trzeba się cieszyć z tego powodu) jako terapeuta ( chodź innym potrafię pomóc to sama zmagam się z nerwicą lękową - tak przynajmniej się zdiagnozowałam). W swoim życiu widziałam wiele, przeżyłam też sporo ( śmierć bliskich mi osób, problemy finansowe). Zawsze myślałam, że jestem silną osobą, że ze wszystkim dam sobie jakoś rade. Niestety..wszytko kiedyś wraca, do mnie wróciło to tak niespodziewanie, że jeszcze do dnia dzisiejszego nie jestem pewna czy to wszytko wina mej koleżanki "nerwicy" czy może faktycznie problemy ze zdrowiem. Nigdy jakoś na nie, nie narzekałam, aż do czasu...Dokładnie parę miesięcy temu zaczęłam mieć bóle głowy, które trwały i trwały, było to uczucie napięcia ( jakby ktoś ściskał mi mózg), potem atak nerwicy, czyli skurcze mięśni, uczucie gorąca, przyspieszone tętno, ból głowy itd. Hydroksyzyna i przeszło, na chwile. Ból głowy wracały, ataki występowały sporadycznie, ale były....Neurolog, tabletki, lekarze i tak w kółko. Zaczęły się stany lękowe, o swoje życie o to, że dostane wylewu ( moja matka zmarła nagle na wylew) i znowu tabletki, które pomogły, bóle głowy ustępowały, ale zaczęło boleć serce...W końcu doczekałam się rezonansu głowy, teraz boję się o wyniki, modle się żeby tam nic nie znaleźli. Neurolog mówi, że to raczej bóle napięciowe, pod względem neurologicznym wszytko ok wg. lekarzy ale strach ciągle jest... Nie mam już ataków, głowa czasem boli ale nie tak jak kiedyś, nie biorę żadnych leków, chyba że przeciwbólowe. Strach niestety ciągle się gdzieś czai, lęk pozostał. Boję się, że to nie nerwica, że tylko sobie ją wmawiam, a tak naprawdę jest to coś poważniejszego. Jeżeli ktoś z was miał bądź ma podobne obawy, to proszę podzielcie się nimi ze mną. Pozdrawiam
Witaj! Ja też mam nerwicę i lęki i w ogole chyba krócej byłoby mówić co mi nie dolega. Też mam bóle głowy ostatnio silniejsze przez duży stres, tak myślę. Neurolog powiedział że to z nerwów ale w lipcu mam mieć robiona tomografię i się wszystko okaże. Muszę udać się do psychologa bo przez natręctwa i lęki nie daję sobie rady. Na szczęście narzeczony bardzo mi pomaga i stara się. Wierzę że uda Ci się wyjść z tego ![]()