witam Panie,
zarejestrowałam się tutaj, bo nie mam z kim pogadać, z kimś kto doradzi mi w trzeźwy sposób.
A więc pomijając fakt, że zalewam się łzami.
Zaczęło się wszystko w grudniu poznałam fajnego chłopaka, przyjaciel moich przyjaciół. Od tego momentu spotykamy się itd.. bywało różnie, raz lepiej raz gorzej. Raz się dobrze dogadywaliśmy raz nie. - jesteśmy ze sobą już teraz oficjalnie. Na majówkę jedziemy nad morze, wszystko opłacone, WE DWÓJKĘ. Jednakże teraz zaczęło się psuć.. nie wiem czy wyolbrzymiam czy nie, otóż nie umiem trzeźwo popatrzeć na tę sytuację:
Zakochałam się - nie będę ukrywać.. a on ? Właśnie.. jestem jego pierwszą jakby dziewczyną na poważnie, wcześniejsze jego związki z tego co wiem, totalna katastrofa. Najdłuższy czas trwania- MIESIĄC. Może z tego wynikają problemy ?
Nie umie okazywać uczuć, boli mnie to kiedy ja wysyłam mu jakieś miejsce, że fajnie by było gdyby mnie tam zabrał to on... że już tam był i koniec tematu, traktuje mnie jak swoją koleżanke - tak się czuje, rozmawialiśmy o tym kilka tygodniu temu to skończyło się na tym, że ja wyolbrzymiam, i nie doceniam rzeczy, które on dla mnie robi, ale zdaje sobie z tego sprawę, że ma MAŁY PROBLEM z tym.. okej kiedy kiedy spałam u niego.. zrobił śniadanie przyniósł do łózka, ZAWSZE pisze na głupim czacie na fb kiedy ja mu nie odpisuje- to są małe drobiazgi, ale dzięki temu mam siłę, jeszcze patrzeć na ten związek.. brakuje mi słów typu, że tęskni, a wiem, że ma taki charakter, że jakbym mu to napisała to on, odpisał by ' ja raczej nie' - chociaż kiedyś mówił, że to są żarty.. ale ile można tak ?
biorąc wszystko do kupy ( nie wiem czy ktoś zrozumiał, bo pisze to w płaczu.. ) KOCHAM GO !!!, ale boli mnie to, że nie umie dać tego co ja oczekuję, czego potrzebuję .. na dzień dzisiejszy najchętniej bym napisała, że chyba 'nie potrafimy być razem' chociaż boli mnie to niemiłosiernie.. ale właśnie przed nami wyjazd, na którym miało być tak cudownie, które został opłacony.. co mam zrobić ? Kolejna rozmowa? która nic nie da? Poza tym nie chce by wyglądało tylko tak, że to ja mówie o swoim uczuciach a on... on milczy.