Nigdy nie byłam bardzo szczupła, raczej normalna, chociaż miałam tendencje do tycia. Półtora roku temu zachorowałam, po czym pojawiła się u mnie nietolerancja produktów z mąką. To był dla mnie cios...nikt kto tego nie miał nie zrozumie, ponieważ zdrowy człowiek nawet nie zdaje sobie sprawy w ilu rzeczach jest mąka. Przestałam ją jeść, ale stale brakowało mi kalorii, więc sięgnęłam po słodycze, które dawały mi uczucie najedzenia. Co gorsze pomagały mi również zapominać, że coś ze mną nie tak, do dziś nie mogę zrozumieć, czemu akurat ja zachorowałam, czemu pojawiło się coś czego wcześniej nie miałam. Oczywiście zaczęłam przez to bardzo tyć. Niestety nie wiedziałam co mogę jeść, nadal wchodzę do sklepu i nie mam zupełnie pomysłu co kupić. Wiem, że zawsze można sięgnąć po owoce i warzywa, ale nie byłam od małego uczona by jadać je często. Od kilku lat jem ich zdecydowanie więcej niż kiedyś, ale też nie umiem żyć na samych warzywach. No i zaczęłam robić coś głupiego..jeść zdecydowanie za dużo... z jednej strony wynagradzać sobie ból jaki poczułam zachorowując, z drugiej karam swoje ciało, że jest do niczego. Jest mi już wszystko jedno.... Pewnie powiecie, że źle się odżywiałam i stąd te problemy, ale w mojej rodzinie nigdy takiej choroby nie było. Na dodatek ujawniła się ona przez to, że zostałam przez kogoś zarażona inną... do dziś mam o to żal do tej osoby.
Dużo przytyłam, przestałam mieścić się w część swoich ubrań. Mam tendencję do tycia na brzuchu, przez co niektórzy czasami myślą, że jestem w ciąży. Wiem, że wiele osób popchnęłoby to do odchudzania się, ale... ja już nie potrafię. Kiedyś umiałam sobie wszystkiego odmówić, teraz nic mnie nie motywuje. Czasami mam problem, żeby w jakimś młodzieżowym sklepie kupić spodnie, bo największe rozmiary są dla mnie za małe. Łapię wtedy doła, ale nic z tym nie robię. Jestem zrezygnowana