Nie wiem jak mam o tym pisać , jestem samotna ale nie sama. Dotarło do mnie że wszystko co robiłam przez całe życie , robiłam źle i teraz to się na mnie odbija. To ja całe życie pracowałam,zarabialam troszczyłam sie o rodzine i dom. Mój mąz zdradzał mnie na każdym kroku i okłamywał , a ja wiedziałam ale chciałam wierzyc ze jest inaczej. Kochałam i chyba kocham głupią miłością. Zawsze mówiłam ze on jest do reprezentacja ja do pracy. To co mamy w większości jest moją zasługą i zdrowemu rozsadkowi. On całe zycie zabawa, zdrady , i ciągłe kłopoty. To siedził w więzieniu to go wyrzucali z pracy, albo praca jemu nie odpowiadała .Pozbawił mnie wszystkich bliskich znajomych, bo albo się na nim poznali i za dużo chcieli mi powiedzieć, albo i to jeszcze gorsze bo zaliczał moje koleżanki albo kobiety swoich kolegów.Co prawda to prawda zawsze były to tylko jednorazowe ( a właściwie jednonocne wyskoki) I tak zostałam sama , bo komu miałam się wyżalać , przecież nie kobietą z którymi spał. Wszystkie sprawy urzędowe , domowe, itp itd były i są na mojej głowie.
Zawsze czułam się przy nim gorsza, i dalej tak jest : przecie to ja zap...szałam całe życie a on się bawił.On zawsze czysty , ogolony ...a ja ciągle z problemami i troska o dalsze życie. Więc on wygląda na młodszego a ja na starą babę. Twierdzi że jestem jego najlepszym przyjacielem, ale od czego? Teraz ja się boję , bo już nie zarabiam tak dobrze, w sumie jestem na jego utrzymaniu ( moje zarobione pieniadze szły na remonty, samochody, wyjazdy....), a on no cóż siły do zdrady już nie te,ale dalej próbuje. Na portalach wyszukuje jakieś naiwne kobiety i je czaruje , ale czasy się zmieniły i te kobiety potrafią go rozgryźć- w necie wszystko można znaleźć ( nie wszystkie) , do tego stopnia że dowiadują się o moim istnieniu i dzwonią lub pisza do mnie. A co za tym idzie potrafią opowiadać mi co on o mnie opowiada. więc np: że nie może mnie zostawić bo przecież ja kiedyś dla niego się poświęciłam, że nie śpi ze mną( to akurat prawda bo ja mam teraz jakąś awersję), że jestem nikim itp itd a nawet wiele innych spraw. Mi przyrzeka i twierdzi że to nie prawda, to tylko alkohol, nuda no i chęć sprawdzenia siebie. Jego słowa: żyć bez Ciebie nie mogę, jesteś jedynym moim przyjacielem..... A ja już naprawdę mam dosyć. Nie wiem czego oczekuję od tego forum i od Was dziewczyny, kobiety, może tego żeby mnie ktoś wysłuchał i przeczytał to co napisałam? Moze mi tego potrzeba, bo zmienic juz chyba nic nie potrafię.
A ja już naprawdę mam dosyć. Nie wiem czego oczekuję od tego forum i od Was dziewczyny, kobiety, może tego żeby mnie ktoś wysłuchał i przeczytał to co napisałam? Moze mi tego potrzeba, bo zmienic juz chyba nic nie potrafię.
Przeczytałam.
Jeśli Ci tylko tego trzeba.
Na pewno nie potrafisz niczego zmienić? Nie chcesz? Chcesz tak żyć już zawsze?
szczurek napisał/a:A ja już naprawdę mam dosyć. Nie wiem czego oczekuję od tego forum i od Was dziewczyny, kobiety, może tego żeby mnie ktoś wysłuchał i przeczytał to co napisałam? Moze mi tego potrzeba, bo zmienic juz chyba nic nie potrafię.
Przeczytałam.
Jeśli Ci tylko tego trzeba.
Na pewno nie potrafisz niczego zmienić? Nie chcesz? Chcesz tak żyć już zawsze?
A co mam zrobić? Odejść... jakie to proste , tylko co z dorobkiem całego życia? Może on właśnie na to czeka? Nie dość że włożyłam w ten dom całe pieniądze i energię swojego życia to jeszcze mam mu to zostawić? A co ze mną , gdzie pójdę? Chyba trochę za późno na zmiany?
Chcę po prostu pogadać , bo jak pisałam w realu nie mam z kim, bo on pozbawił mnie wszystkich bliskich. To się chyba nazywa UBEZWŁASNOWOLNIENIE.
4 2014-04-19 00:45:46 Ostatnio edytowany przez Marietta54 (2014-04-19 10:48:18)
Przeczytałam , WSPÓŁCZUJE ,bez komentarza .
Przeczytałam.Wiem o tym wszystkim z własnego życia.Ja je zmieniłam.Ty (jak piszesz )nie jesteś gotowa.Współczuję.
Jeśli to co napisałaś jest prawdą to współczuję.I dziwię się ze wytrzymujesz i chyba zamierzasz wytrzymywać. w moim(byłym)małżeństwie chyba nie było aż tak źle jak u Ciebie a zrezygnowałam. Że za póżno? nigdy nie jest za pózno.Gdzie?wszystko jedno,możecie mieszkać nadal po rozwodzie razem ale będzie to mniej upokarzające,nie uważasz?Podział majątku-nie musi być po połowie,możesz spróbować wykazać że zarabiałaś,dbałaś o dom więcej.A jeśli nawet-to i tak spokój jest ważniejszy. Ja nie wywalczyłam połowy majątku a i tak jest mi dużo lepiej...
Możesz zmienić swoje życie,trzeba chcieć...
Zmień coś! Po prostu obudź się rano i powiedz sobie dość. I nie, wcale nie łatwo się mówi.
Wszystko idzie zmienić, całe swoje życie, być nawet bogatym. Zacznij myśleć o przyjemnych rzeczach, wyobraź to że masz , a to nastąpi.
To, nad czym się skupiasz, masz tego najwięcej.
Uważam że na zmiany nigdy nie jest za późno. Ja sporo w swoim życiu przeszłam, ale doprowadziłam do tego że jestem teraz szczęśliwa. Nie można się poddawać! Jedno jest życie i naprawdę nie warto go marnować! Weź się dziewczyno w garść i zacznij wprowadzać zmiany chociażby metodą małych kroków. A Twojemu partnerowi jest z Tobą wygodnie! A jakże! Ty wszystko trzymasz w garści, więc on opowiada Ci bajki jaki to z Ciebie przyjaciel... Wierzysz mu?!
Żyjesz jak marionetka, on pan i władca pociąga za sznurki. Czy takie życie ci odpowiada? Być poniżaną i zdradzaną? Możesz wszystko zmienić, tylko musisz ocknąć się z tego letargu w którym tkwisz.
Przeczytałam.
Przyjaciele się tak nie traktują. Truteń jeden.
Współczuję.
Popieram przedmówczynie. Nie jest za późno na zmiany.
Tylko trzeba mieć porządną motywację.
A może teraz, Ty zacznij o siebie dbać? Fryzjer, manicure... I z szarej myszki zrobi się atrakcyjna babka! Jestem pewna, że wtedy Twój partner zmieni się na korzyść w mgnieniu oka! A dlaczego? Bo poczuje zagrożenie że wymykasz mu się z rąk! Tylko że Ty nie daj się na to nabrać! Nie nabierz się na czułe słówka i obiecanki poprawy,bo to bajer!!! A to co wniosłaś do waszego związku, sąd uwzględni przy podziale majątku! Powodzenia!
Przeczytałam. Jeśli chcesz rady to wg mnie czas na zmiany. Będę trzymała mocno kciuki, aby powiodło się Tobie. Od każdego dna można się odbić.