gdy on już nie kocha - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » gdy on już nie kocha

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 140 ]

1 Ostatnio edytowany przez marsylia (2014-04-18 09:48:17)

Temat: gdy on już nie kocha

Wiem, podobnych wątków do tego tutaj jest co niemiara, jednak każda historia jest trochę inna i chciałabym tu nakreślić pokrótce swoją.
Jestem ze swoim chłopakiem 1.5 roku, broniłam się przed tym związkiem,chciałam tylko pozostać z nim na dobrej stopie koleżeńskiej. Ale po kilku miesiącach intensywnego zabiegania o mnie - stało się. Na początku miałam luźne podejście do tego, ale z czasem zakochałam się, pokochałam, bardzo się zaangażowałam.
Przeżyliśmy razem dużo dobrych jak i złych chwil. Zawsze starałam się go wspierać, on mnie też. Poświęcał mi dużo uwagi, dawał ogrom ciepła, czułości ... to było niesamowite. Jednak po pięknych początkach pojawiły się kłótnie, zazwyczaj o błahostki, ale dla mnie to nic wielkiego. Jestem trochę nazbyt emocjonalna, za bardzo przeżywam i biorę do siebie, ale w razie konfliktu zawsze uważałam, że problem trzeba dobrze obgadać i jakoś się dojdzie do porozumienia.Dodam, że on ma trudny charakter i jest osobą zamkniętą w sobie, nie rozmawia o uczuciach i swoich wewnętrznych rozterkach, rzadko otwierał się ze swoimi problemami ... Często było tak, że w kłótniach o błahostki wracał do rzeczy i sytuacji, które miały miejsce X czasu temu, bo przez ten okres wszystko się w nim kumulowało i on w pewnym momencie wybuchał. Pomimo moich próśb o rozwiązywanie problemów na bieżąco, niestety sytuacje "przemilczania " się powtarzały.
Byłam w nim bardzo zakochana,on we mnie też.Przez pierwszy rok był to związek na odległość, naszym celem było przeniesienie go na płaszczyznę normalnych spotkań, gdzie dziesiątki kilometrów nie ograniczałyby nas.Kiedy się to udało, po paru miesiącach posiadania siebie obok - wszystko się sypie.
Mamy te same cele życiowe, jednak inne sposoby dążenia do nich. Oboje uważaliśmy, że charakterami dobraliśmy się dobrze. Nie mamy wspólnych znajomych czy wspólnych zajawek, które by nas łączyły - to okazało się być problemem nr 1.
Pomimo jego wad, które mogłabym wymieniać dosyć długo, akceptuję go takim bo uważam, że pewne rzeczy można zmienić, gdy się chce.
Problem polega na tym, że on już nie chce... Od miesiąca przeżywamy kryzys,który jest chyba punktem kulminacyjnym wszystkich naszych najgorszych momentów. Właściwie to mieliśmy zerwać, ale chyba oboje nie potrafimy. Doszliśmy do niejakiego porozumienia,daliśmy sobie ostatnią szansę, ale on zachowuje się tak,jakby jej nie chciał (lecz mimo wszystko tkwi w tym nadal). Jest zimny, oschły, unika kontaktu wzrokowego i fizycznego, nie odzywa się całymi dniami...kiedy mówię mu o tym,on tylko przeprasza. Mówi, że to już nie jest to.Czy mnie nie kocha ? To nie jest tak, że mnie już nie kocha, to skomplikowane - odpowiada.
Nie wiem jak to wszystko przełknąć. Wiadomo, że nic na siłę się nie da zrobić. Obecnie jest on najbliższą mi osobą.Nie tylko partnerem ale i przyjacielem. Moje uczucia również nie są takie gorące jak wcześniej, ale wydaje mi się, że go kocham. Choć z drugiej strony jestem bardzo do niego przywiązana i to może tylko to? Nie potrafię dać się temu zakończyć. Dlaczego ? Głowię się nad sposobem ratowania związku, ale nie wiem co ja sama ze swoimi chęciami mogę zrobić, a jeśli już to ile by to jeszcze wytrzymało...Wizja pięknej przyszłości z nim u swego boku pękła jak bańka mydlana.Zawsze podchodziłam z dystansem do takich rzeczy, tak przynajmniej mi się wydawało, bo teraz to ciężko odchorowuje, mam huśtawki emocjonalne, płaczę, nie mogę sobie znaleźć miejsca. Nie potrafię się wziąć w garść i rozczulam się nad przeszłością i obwiniam siebie za wszystko.
Wiem, że to tylko 1.5 letni związek,a nie 10 lat staż. Jednak cały ten czas wypełnialiśmy sobie do maksimum i nie wiem, jak teraz może być inaczej.

Dziękuję za wysłuchanie,pozdrawiam serdecznie .

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: gdy on już nie kocha

Wydaje Ci się,  że go kochasz czy kochasz??  Wiesz to ważne pytanie.. Mam bardzo zbliżoną sytuacje do Ciebie.. Ale nie odpuszczam i mimo,  że czasem brakuje słodkich czułych słów które bolą idę w zaparte bo wiem, że warto.. I gdybym straciła go na dobre... Przeslalabym istnieć bo tylko przy nim tworzę całość wink masz szansę.. Jesteś z nim
.postaraj się nie być natretna.. Nie rozmawiaj na ten temat nie naciskaj... Bądź sobą okaz ze Ci zależy.. Cholewka skoro tu napisałaś tzn że chcesz jego Was.. No zaciskamy ząbki i do przodu.. Raz raz;)

3

Odp: gdy on już nie kocha

To, że facet nie potrafi mówic o uczuciach, to nic dziwnego (sam tak mam), nie znaczy jednak to wcale że nie  kocha. ot taka natura

4

Odp: gdy on już nie kocha
marsylia napisał/a:

ale on zachowuje się tak,jakby jej nie chciał (lecz mimo wszystko tkwi w tym nadal). Jest zimny, oschły, unika kontaktu wzrokowego i fizycznego, nie odzywa się całymi dniami...kiedy mówię mu o tym,on tylko przeprasza. Mówi, że to już nie jest to.Czy mnie nie kocha ? To nie jest tak, że mnie już nie kocha, to skomplikowane - odpowiada.

marsylia napisał/a:

Moje uczucia również nie są takie gorące jak wcześniej, ale wydaje mi się, że go kocham. Choć z drugiej strony jestem bardzo do niego przywiązana i to może tylko to?

Ty nie jestes pewna uczuc on niby cie kocha ale masz wrazenie ze zachowuje sie jakby nie chciał tego naprawiac .


Ja radziłabym wam mała przerwę. Moze jak pobedziecie troche osobno to wyklaruje sie wasze wzajemne uczucia. Czy zatęsknicie za soba , sprawdzicie czy to nie jest jednak tylko wzajemne  przyzwyczajenie do siebie.

5

Odp: gdy on już nie kocha
ryba81 napisał/a:
marsylia napisał/a:

ale on zachowuje się tak,jakby jej nie chciał (lecz mimo wszystko tkwi w tym nadal). Jest zimny, oschły, unika kontaktu wzrokowego i fizycznego, nie odzywa się całymi dniami...kiedy mówię mu o tym,on tylko przeprasza. Mówi, że to już nie jest to.Czy mnie nie kocha ? To nie jest tak, że mnie już nie kocha, to skomplikowane - odpowiada.

marsylia napisał/a:

Moje uczucia również nie są takie gorące jak wcześniej, ale wydaje mi się, że go kocham. Choć z drugiej strony jestem bardzo do niego przywiązana i to może tylko to?

Ty nie jestes pewna uczuc on niby cie kocha ale masz wrazenie ze zachowuje sie jakby nie chciał tego naprawiac .


Ja radziłabym wam mała przerwę. Moze jak pobedziecie troche osobno to wyklaruje sie wasze wzajemne uczucia. Czy zatęsknicie za soba , sprawdzicie czy to nie jest jednak tylko wzajemne  przyzwyczajenie do siebie.

zdecydowanie się nie zgadzam z Tobą.. Nie ma odpoczynku.. To nie jest rozwiązanie a wiele może zepsuć..

6

Odp: gdy on już nie kocha

Marsylia, możesz napisać w jakim wieku jesteście? Może tu trzeba szukać przyczyn...

7 Ostatnio edytowany przez ryba81 (2014-04-18 11:24:26)

Odp: gdy on już nie kocha
nowaja29 napisał/a:
ryba81 napisał/a:
marsylia napisał/a:

ale on zachowuje się tak,jakby jej nie chciał (lecz mimo wszystko tkwi w tym nadal). Jest zimny, oschły, unika kontaktu wzrokowego i fizycznego, nie odzywa się całymi dniami...kiedy mówię mu o tym,on tylko przeprasza. Mówi, że to już nie jest to.Czy mnie nie kocha ? To nie jest tak, że mnie już nie kocha, to skomplikowane - odpowiada.

marsylia napisał/a:

Moje uczucia również nie są takie gorące jak wcześniej, ale wydaje mi się, że go kocham. Choć z drugiej strony jestem bardzo do niego przywiązana i to może tylko to?

Ty nie jestes pewna uczuc on niby cie kocha ale masz wrazenie ze zachowuje sie jakby nie chciał tego naprawiac .


Ja radziłabym wam mała przerwę. Moze jak pobedziecie troche osobno to wyklaruje sie wasze wzajemne uczucia. Czy zatęsknicie za soba , sprawdzicie czy to nie jest jednak tylko wzajemne  przyzwyczajenie do siebie.

zdecydowanie się nie zgadzam z Tobą.. Nie ma odpoczynku.. To nie jest rozwiązanie a wiele może zepsuć..

ale masz prawo sie nie zgodzić smile


ale spójrz - oni są niby razem a jednak osobno . Żadne z nich nie jest wstanie określić swoich uczuć.


marsylia napisał/a:

Przez pierwszy rok był to związek na odległość, naszym celem było przeniesienie go na płaszczyznę normalnych spotkań, gdzie dziesiątki kilometrów nie ograniczałyby nas.Kiedy się to udało, po paru miesiącach posiadania siebie obok - wszystko się sypie..

marsylia napisał/a:

Jest zimny, oschły, unika kontaktu wzrokowego i fizycznego, nie odzywa się całymi dniami...

Co tu sie moze popsuc ?? Tu jest w tej chwili wegetacja.

Nie , nie mowie aby nie walczyc .WALCZYC !!! Oni od miesiaca walcza mieszkajac razem  i nie ma zadnego rezultatu a wiecej sa  kolejne watpliwosci , flustracje i ciche dni .

8

Odp: gdy on już nie kocha
ryba81 napisał/a:
marsylia napisał/a:

ale on zachowuje się tak,jakby jej nie chciał (lecz mimo wszystko tkwi w tym nadal). Jest zimny, oschły, unika kontaktu wzrokowego i fizycznego, nie odzywa się całymi dniami...kiedy mówię mu o tym,on tylko przeprasza. Mówi, że to już nie jest to.Czy mnie nie kocha ? To nie jest tak, że mnie już nie kocha, to skomplikowane - odpowiada.

marsylia napisał/a:

Moje uczucia również nie są takie gorące jak wcześniej, ale wydaje mi się, że go kocham. Choć z drugiej strony jestem bardzo do niego przywiązana i to może tylko to?

Ty nie jestes pewna uczuc on niby cie kocha ale masz wrazenie ze zachowuje sie jakby nie chciał tego naprawiac .


Ja radziłabym wam mała przerwę. Moze jak pobedziecie troche osobno to wyklaruje sie wasze wzajemne uczucia. Czy zatęsknicie za soba , sprawdzicie czy to nie jest jednak tylko wzajemne  przyzwyczajenie do siebie.

Zrobiliśmy przerwę - tygodniową. Po prostu to odbyło się na zasadzie : cisza aż do momentu, w którym któreś zatęskni do drugiego i się odezwie. Ja pękłam po tygodniu, a te 7 dni ciszy, bez jakiegokolwiek kontaktu z nim było dziwne,przykre i nie do zniesienia.Powiedziałam mu, że tęskniłam. On odpowiedział, że musimy porozmawiać. Później powiedział mi, że tęsknił, ale nie tak jakby tego chciał.
Mam wrażenie, że podczas właśnie tej przerwy stwierdził, że beze mnie jest spoko.
Może byłam za bardzo obecna w jego życiu. Ale chyba na tym polega wiązanie się z kimś, czyż nie ?! Przecież bycie ze sobą, związek = obecność i wiązanie swoich dotychczasowych żyć, a potem związek małżeński - wspólne życie dwojga kochających się ludzi.

9

Odp: gdy on już nie kocha

Mówiłam... Dawanie odpoczynku jest marnym rozwiązaniem... Można walczyć być blisko ale nie naciskać... Pokazać tak kocham ją chce być trwać.. Myślę że to zauważy wink

10

Odp: gdy on już nie kocha
Fevers napisał/a:

Marsylia, możesz napisać w jakim wieku jesteście? Może tu trzeba szukać przyczyn...

Oboje mamy po 23 lata. Ja jestem jego pierwszą dziewczyną - pod względem emocjonalnym, psychicznym, fizycznym. On nie jest moim pierwszym chłopakiem, ale na żadnym nie zależało mi tak bardzo. Ze swoim byłym rozstałam się po ponad 2 latach bycia razem, to był toksyczny związek więc gdy się zakończył, odczułam dużą ulgę. Tutaj mam wrażenie, że gdy się rozstaniemy, zostanę połówką człowieka.Czuję że istnieje właśnie z nim, wiedząc że jest gdzieś tam i zawsze o mnie pamięta i kocha. Teraz to już chyba przeszłość.

11

Odp: gdy on już nie kocha
marsylia napisał/a:
Fevers napisał/a:

Marsylia, możesz napisać w jakim wieku jesteście? Może tu trzeba szukać przyczyn...

Oboje mamy po 23 lata. Ja jestem jego pierwszą dziewczyną - pod względem emocjonalnym, psychicznym, fizycznym. On nie jest moim pierwszym chłopakiem, ale na żadnym nie zależało mi tak bardzo. Ze swoim byłym rozstałam się po ponad 2 latach bycia razem, to był toksyczny związek więc gdy się zakończył, odczułam dużą ulgę. Tutaj mam wrażenie, że gdy się rozstaniemy, zostanę połówką człowieka.Czuję że istnieje właśnie z nim, wiedząc że jest gdzieś tam i zawsze o mnie pamięta i kocha. Teraz to już chyba przeszłość.

Może więc Twój partner nie jest emocjonalnie gotowy na poważne wiązanie się z kimś? Chemia między partnerami wygasa średnio po około 2 latach. W tym czasie będąc pod wpływem hormonów mogliście mieć wrażenie, że jesteście dla siebie stworzeni, ale gdy motylki już przestały latać w Waszych brzuchach, zaczęliście widzieć w sobie wady. To spora sztuka kochać kogoś nie za zalety, a właśnie za wady. Do tego trzeba dojrzeć. Twój partner chyba nie jest na tym etapie. Albo ma inny obiekt westchnień.

12

Odp: gdy on już nie kocha

Serio, nie wiem co mam robić.Chciałabym mieć do niego chociaż troche nienawiści, byłoby łatwiej wszystko skończyć. A ja się tylko rozczulam nad przeszłością i głowię się, jak to możliwe, że pomimo takiego żaru i namiętności się to wszystko tak nagle wypaliło.W nim się wypaliło ... To też mi powiedział.

13

Odp: gdy on już nie kocha
Fevers napisał/a:
marsylia napisał/a:
Fevers napisał/a:

Marsylia, możesz napisać w jakim wieku jesteście? Może tu trzeba szukać przyczyn...

Oboje mamy po 23 lata. Ja jestem jego pierwszą dziewczyną - pod względem emocjonalnym, psychicznym, fizycznym. On nie jest moim pierwszym chłopakiem, ale na żadnym nie zależało mi tak bardzo. Ze swoim byłym rozstałam się po ponad 2 latach bycia razem, to był toksyczny związek więc gdy się zakończył, odczułam dużą ulgę. Tutaj mam wrażenie, że gdy się rozstaniemy, zostanę połówką człowieka.Czuję że istnieje właśnie z nim, wiedząc że jest gdzieś tam i zawsze o mnie pamięta i kocha. Teraz to już chyba przeszłość.

Może więc Twój partner nie jest emocjonalnie gotowy na poważne wiązanie się z kimś? Chemia między partnerami wygasa średnio po około 2 latach. W tym czasie będąc pod wpływem hormonów mogliście mieć wrażenie, że jesteście dla siebie stworzeni, ale gdy motylki już przestały latać w Waszych brzuchach, zaczęliście widzieć w sobie wady. To spora sztuka kochać kogoś nie za zalety, a właśnie za wady. Do tego trzeba dojrzeć. Twój partner chyba nie jest na tym etapie. Albo ma inny obiekt westchnień.

Pytałam się, czy jest ktoś inny. On zaprzeczył. Nie sądzę, że byłby zdolny do takiego kłamstwa. Wie, że tym by mnie bardzo skrzywdził. Ostatnio przyznał mi się do innej rzeczy z którą ściemniał mi przez jakiś rok dotyczącą naszego pożycia seksualnego. Przyznał się bo stwierdził, że to nie jest fair wobec mnie (po roku,ale i tak ucieszyły mnie te słowa). To i tak nie rzutowało na nasze relacje jakoś nazbyt, a bardziej na fakt, że chciałam go wspierać i mu pomóc.Jak zwykle zresztą ...
Bardziej skłaniam się ku jego braku gotowości do poważnego,dojrzałego związku. Jestem świadoma jego wad, akceptuje je,wierze że jeśli się kogoś kocha to można nad sobą pracować, rozmawialiśmy o nich,szukaliśmy kompromisów, wyjść z sytuacji podbramkowych itp. A ja chciałam i chce nadal pracować nad sobą dla niego, powiedziałam mu to przy ostatniej poważnej rozmowie.
Tylko, że to chyba już nie wystarcza.

14

Odp: gdy on już nie kocha
marsylia napisał/a:

Pytałam się, czy jest ktoś inny. On zaprzeczył. Nie sądzę, że byłby zdolny do takiego kłamstwa.

3/4 forumowiczów i forumowiczek nie chciało wierzyć. A później grom z jasnego nieba smile
Trudno powiedzieć co jest przyczyną jego zachowania, ale nie wykluczałbym żadnego ze scenariuszy. Niepokojące jest, że przez rok miał tajemnicę. Dojrzała osoba, jeśli ma jakiś problem, próbuje go rozwiązać z partnerem.

15

Odp: gdy on już nie kocha
Fevers napisał/a:
marsylia napisał/a:

Pytałam się, czy jest ktoś inny. On zaprzeczył. Nie sądzę, że byłby zdolny do takiego kłamstwa.

3/4 forumowiczów i forumowiczek nie chciało wierzyć. A później grom z jasnego nieba smile
Trudno powiedzieć co jest przyczyną jego zachowania, ale nie wykluczałbym żadnego ze scenariuszy. Niepokojące jest, że przez rok miał tajemnicę. Dojrzała osoba, jeśli ma jakiś problem, próbuje go rozwiązać z partnerem.

Racja. Nie dałabym za niego sobie ręki uciąć, nie wierzę mu w 100%, ale uważam, na tyle na ile poznałam jego charakter, że taka tajemnica by go przerosła. Kilka miesięcy temu mieliśmy małe zawirowanie spowodowane pewną jego koleżanką, która mu się narzucała i w pewnym momencie bez ogródek powiedziała mu, że chce z nim uprawiać seks. Powiedział mi o tym,a ja byłam w szoku, bo przecież do takich rzeczy nie dochodzi jeśli druga strona na to nie pozwala. A on jak widać pozwolił i dawał jej jakieś sygnały, chociaż zapierał się, że się nie spodziewał, że nic go z nią nie łączyło i że obrażam go powielając pytania o zdradę bo by niiiiigdy czegoś takiego nie zrobił, bo na zdrade nie ma wytłumaczenia, to największe poniżenie itp. To już akurat zamierzchłe dzieje, przyjęłam z czasem jego wytlumaczenie i zapomniałam. Rzecz w tym, że to akurat również działo się w momencie częstych spięć pomiedzy nami. Czyżby odreagowując był skłonny do szukania kontaktów z innymi dziewczynami ?
Jest skryty, to właśnie bardzo utrudnia, bo ciężko mi go rozgryźć. Ostatnio też ma dużo problemów związanych ze studiami i rodziną. Mam czasem wrażenie, że życie go przerasta...
Wracając do głównego wątku, mam postawić na czas ? Kontaktować się z nim raz na tydzień? Przecież jesteśmy nadal z związku, nawet on tak powiedział, że nadal o to walczymy. Właściwie jak się w praktyce okazuje to jednostronna walka. Może byłam dla niego za dobra, może go tym przytłoczyłam ?

16

Odp: gdy on już nie kocha
marsylia napisał/a:

Kilka miesięcy temu mieliśmy małe zawirowanie spowodowane pewną jego koleżanką, która mu się narzucała i w pewnym momencie bez ogródek powiedziała mu, że chce z nim uprawiać seks. Powiedział mi o tym,a ja byłam w szoku, bo przecież do takich rzeczy nie dochodzi jeśli druga strona na to nie pozwala. A on jak widać pozwolił i dawał jej jakieś sygnały, chociaż zapierał się, że się nie spodziewał, że nic go z nią nie łączyło i że obrażam go powielając pytania o zdradę bo by niiiiigdy czegoś takiego nie zrobił, bo na zdrade nie ma wytłumaczenia, to największe poniżenie itp.Rzecz w tym, że to akurat również działo się w momencie częstych spięć pomiedzy nami.

skad ja znam te tlumaczenia .....


Ja narazie zdystansowałabym sie do niego . Skora chcecie naprawiac to powinno obowiazywac 2 strony rownolegle .
A nie tylko ty działasz.

17

Odp: gdy on już nie kocha

Cóż, muszę się wziąć w garść. Dystans i nie narzucanie się to chyba w tym momencie najlepsze wyjście. Skoro rozmowy o tym już nic nie dają, moje słowa, prośby o to, aby spróbował się postarać skoro wykazał chęć ku temu. Co za maniana smile

18 Ostatnio edytowany przez szarykotek (2014-04-18 23:59:20)

Odp: gdy on już nie kocha

Ja też kłóciłam się z moim o błahostki, ogólnie było między nami niby wszystko okej. Milczał, ale gromadził w sobie te wszystkie negatywne emocje, żale i moje słowa wyrzucone podczas kłótni. Ja po kłótni czułam się oczyszczona, on wręcz przeciwnie - zraniony. Nawet ten sam staż związku mielismy. To wszystko co usłyszałaś od swojego faceta w ostatnim czasie to identyczne rzeczy, ktore mówił mi mój przed rozstaniem - a wlaściwie to już w jego "trakcie". To nie jest tak, że nie kocha, ale to skomplikowane. W nim coś pękło, wypaliło się. Nie potrafi żeby było jak dawniej. Ja mówiłam o miłości, o walce, o naprawianiu, pracy nad sobą... Nic z tego, miotał się sam ze sobą, płakał, walczył, kiwał głową raz na tak, raz na nie, ale ostatecznie powiedział, że podjął decyzję, że to koniec. Bardzo bolało, bardziej chyba niż jakby powiedział, że po prostu mnie nie kocha i nie chce już mnie...

Próbowałam go przekonywać - stwierdził, że jest pewien. Teraz ja milczę już od jakiegoś czasu i oswajam się z życiem bez niego - z początku wierzyłam, że to milczenie sprowokuje go do przemyślen i uświadomi sobie, że jeśli kocha to powinniśmy walczyć. Nic takiego się nie stało i pewnie nie stanie. Może wcale nie jest jemu lepiej beze mnie, ale po prostu..Powiedział mi, że jak taki przełącznik w głowie się przerzuci, to już nie ma po nim odwrotu - nic już nie jest w stanie cofnąć czasu, mimo uczuć, mimo tęsknoty i ogromnego przywiązania.

Życzę Ci aby Twojemu facetowi jednak ostatecznie się ten tajemny przycisk nie przełączył. Jedyne co możesz zrobić to chyba faktycznie czekać - na siłę go do niczego nie zmusisz, ba, mam wrażenie, że naciskanie na faceta wywiera odwrotny skutek od zamierzonego. Staraj się jak najczęściej nie myślec o nim. To brzmi jałowo, ale naprawdę - obejrzyj film, pobiegaj, spotkaj się z kimś, poczytaj nawet to forum... inaczej zwariujesz pogrążona w tych rozkminach.  smile

19 Ostatnio edytowany przez Niamad (2014-04-19 00:49:31)

Odp: gdy on już nie kocha

Jest taka piosenka "kochać to nie znaczy zawsze to samo" zobacz na refren i zwróć uwagę na końcówkę tejże piosenki.
@szarykotek]
Widocznie nigdy tak naprawdę cię nie kochał w prawdziwym tego sensie znaczeniu.

20

Odp: gdy on już nie kocha
Niamad napisał/a:

Jest taka piosenka "kochać to nie znaczy zawsze to samo" zobacz na refren i zwróć uwagę na końcówkę tejże piosenki.
@szarykotek]
Widocznie nigdy tak naprawdę cię nie kochał w prawdziwym tego sensie znaczeniu.

tak samo uważam i to samo mu powiedziałam smile

21 Ostatnio edytowany przez marsylia (2014-04-19 12:41:39)

Odp: gdy on już nie kocha

Jak sobie czytam Wasze wypowiedzi i analizuję to aż mnie mdli.
Najbardziej nie mogę przeboleć jednego : że uważałam, że na prawdę mogę stworzyć z nim wspólną przyszłość. Boli mnie to z tego względu, że to pokazuje mi jak bardzo jestem głupia i naiwna, po wcześniejszych kiepskich przygodach z facetami miałam zawsze być zdystansowana a tu znowu wielkie zaangażowanie. Żenujące, jestem z natury pesymistką, a tu pojawił się taki wielki wybuch złudzeń i optymizmu.

Nie odzywa się drugi dzień.Ja też, nie mam siły. Teoretycznie jesteśmy nadal parą, on mówił, że będziemy nad tym pracować. Skoro to powiedział, to dlaczego zachowuje się tak jak się zachowuje ? Nawet mówiłam mu, że jeśli jesteśmy nadal parą i on tego nie przekreślił, to niech sie tak nie zachowuje...On tylko przeprosił. Nie pojmuję tego, tu nie ma szczerych intencji. Czy on jest teraz ze mną z litości ? To takie upokarzające, aktualnie jestem pochłonięta myślami o tym, że on wyje do jakiejś drugiej ...

22 Ostatnio edytowany przez JA_skółka (2014-04-19 16:43:20)

Odp: gdy on już nie kocha

Z moim byłym też teoretycznie byliśmy parą... Pokłóciliśmy się o wyjazd na weekend, nakręcił mnie na to, że spędzimy wspólnie kilka dni razem, a potem się wykręcił z tego jakimiś bzdurnymi wymówkami. Były ciche dni, on się nie odzywał, ja ryczałam każdego dnia przyjaciółce w ramię. Miałam nadzieję, że będzie w porządku, że się odezwie, nawet głupia mu list napisałam, już szykowałam w głowie scenariusze na przeprowadzenie kolejnej z rzędu poważnej rozmowy (po której i tak wszystko wracało do kiepskiego stanu). Co się okazało? Mój taki cudowny, idealny Armando już miał zastępstwo za mnie smile też się zarzekał, że zdrada to zło i takie tam bzdury, pamiętam jak jechał po byłej dziewczynie kumpla, za to, że go zdradziła. Sam się okazał nie lepszy. Kiedy się dowiedziałam, zostawiłam mu tylko wiadomość, że wiem o wszystkim i nie chcę go znać. Co zrobił Armando? Zapomniał o nowej zabawce i zaczął wydzwaniać do mnie, tłumaczyć, że poprzez kontakt z tamtą zrozumiał, że kocha mnie, że jestem jego jedyną miłością, że się zmieni, że to, że tamto, ahhh cóż za piękne słowa... Szkoda, że puste wink

Także jestem sceptycznie nastawiona do tego typu cichych dni w związkach. Uważam, że konflikty, czy problemy powinno się rozwiązywać przed zachodem słońca, im dłużej to się odkłada, tym gorzej. Nie jestem za tym, by się wzajemnie przetrzymywać w celu pokazania kto niby jest górą w związku, bo potrafi dłużej bez kontaktu wytrzymać. To infantylne, sama zrozumiałam po czasie. Z drugiej strony też, widziałam jak bardzo mój przyjaciel się miota, kiedy jego dziewczyna się nie odzywa, bo akurat rzuci jakimś kolejnym głupim fochem. Zakochany facet jest zdolny do wielu poświęceń, jest zdolny do wielu rzeczy (czego, według mnie, mogłybyśmy się uczyć, zamiast głupich fochów), a na pewno nie zostawia kobiety, którą kocha sam na sam z domysłami, z problemami.
Ale to tylko moje przykre doświadczenia i nadszarpnięte zaufanie, moje dziwne obserwacje. Wcale nie musi tak być, jak piszę. Może podczas nieodzywania się on zrozumie, że Ciebie kocha, że może Cię stracić, może odczuje to? A może właśnie odczuje ulgę...

23

Odp: gdy on już nie kocha

No ja jestem w podobnej czarnej du...

1,5 roku razem, rozstanie przedwczoraj.
facet okazał się takim tchórzem, że sam nie zerwał ze mną ale zmusił mnie do tego żebym to ja go zostawiła (???!!!)
On lekarz, ja studentka, przeprowadziłam się do jego miasta, wynajeliśmy razem mieszkanie, kilka tygodni temu wprowadziliśmy się do domu jego rodziny.
Teoretycznie mieliśmy takie warunki, że moglibyśmy żyć jak w bajce.
Lubię się z jego przyjaciółmi, rodziną. Akceptuję i wspieram go w jego ciężkiej pracy oraz dopinguję w jego absorbującym hobby (treningi codziennie po kilka godzin). Seks uwielbiam, podzielam jego pasje. Generalnie jako partnerka nie mam sobie nic do zarzucenia, no chyba, że to, że byłam za dobra, a raczej naiwna.
Mogło być nam cudownie: po powrocie do domu wspólny obiad, rozmowa, trening (on swoje hobby, ja swoje), film, przytulanie. Spotkania ze znajomymi, kino, wszystko co lubimy (akurat mamy podobne gusta)
On? No chyba mu się w du... poprzewracało!
Zaczęło się od lekkich fochów, obrażania, cichych dni (z jego strony). Wypłynął jego prawdziwy charakter. Okazało się, że potrafi kłamać bez mrugnięcia okiem, że wcale nie jest taki idealny i "dobry" chłopak za jakiego się podawał.
Ja jestem nerwusem, jak się wkurzę (rzadko) to krzyczę, ale to mnie koi i po 5 min mogę się przytulić i nie ma tematu (wiedział, że taka jestem od pierwszej randki).
Jego manierą jest obrażalstwo. Po prostu przestawał się do mnie odzywać!
Początkowo gdy krzyczałam (nawet słusznie), ale pozniej nauczyłam sie rozmawiać na spokojnie i gdy próbowałam w ten sposób rozwiązywac problemy DIALOGIEM to wychodził mój MONOLOG.
Pozniej poza obrażaniem się dostałam kolejno bana na seks, na przytulanie, na buziaki, na trzymanie za rękę.
No jednym słowem karał mnie. Traktował strasznie, ale w międzyczasie rzucał jakieś ochłapy miłości, które dawały mi nadzieję, że będzie lepiej.
najgorsze jest to, że NIE WIEM CO JA MU ZROBIŁAM. nie zdradziłam, nie oszukiwałam. no kur**. do dziś jest to dla mnie tajemnicą.
Nie pojmuję takiego zachowania. Z mojej strony to była miłość, jestem zodiakalnym baranem, o miłość i przyjazn walczę do końca, nie poddaję się dopóki nie poczuję, że zrobiłam wszystko co w mojej mocy by coś uratować.
No i nadszedł ten dzień gdy mu powiedziałam, że dłużej tak nie mogę. JAKI TY MASZ CHŁOPIE DO MNIE PROBLEM, CO JA CI ZROBIŁAM, ŻE TAK MNIE TRAKTUJESZ?
No to się dowiedziałam, że on jak to ujął - 'Ma Wątpliwości co do naszej wspólnej przyszłości. '
Aha, no super. Dopytuję, wiję się jak piskorz, czego te wątpliwości dotyczą, o co chodzi?- ON NIE WIE.
Nie dostałam odpowiedzi. W sumie nic więcej się nie dowiedziałam bo znowu nie chciał gadać.
Zapytałam czy chce się rozstać, czy kocha- ON NIE WIE.
Powiedziałam, że mnie taki związek nie odpowiada i że muszę podjąć decyzję. ON NIE CHCE ŻEBYM TERAZ PODEJMOWAŁA DECYZJE.
????????????????!!!!!!!!!!!!!!!
Czyli, że mam zostać, on będzie miał dalej high-life ze mną u boku, ale będzie robił co chce i miał w nosie zasady panujące w związku?
Dwa dni pózniej spakowałam się i wyniosłam z tego domu w którym zamieszkaliśmy 3 tygodnie temu.
Po świętach wpadam po resztę rzeczy gdy on będzie w pracy.
Jeszcze nie wiem gdzie będę mieszkać i co dalej ale coś wymyślę.
on się nie odzywa. nie dałam mu znać, że odchodzę, przekazała mu to pewnie jego rodzina, zobaczył brak rzeczy.
od tamtej pory się nie odzywa.
Pewnie się obraził.

24

Odp: gdy on już nie kocha

Ludzie po prostu nie umieją się rozstać z klasą. Tyle widze.

25

Odp: gdy on już nie kocha

dorosły prawie 30 letni facet który zamiast powiedzieć wprost to męczy i dręczy tak by kobieta sama odeszła w bólu i cierpieniu, które kończy się utratą poczucia własnej wartości. A kiedyś wielce zakochany.

26

Odp: gdy on już nie kocha

Tak robią ludzie. Albo zrzucają odpowiedzialność, albo znajdują wymówkę, która jeszcze kilka dni wcześniej w ogóle nie miała prawa bytu (coś co nie przeszkadzało i w ogóle nie było o tym wspominane). Wygodnictwo, brak odwagi.
Wielce zakochani - jak sie okazuje w niczym.

27

Odp: gdy on już nie kocha
sosenek napisał/a:

No ja jestem w podobnej czarnej du...

1,5 roku razem, rozstanie przedwczoraj.
facet okazał się takim tchórzem, że sam nie zerwał ze mną ale zmusił mnie do tego żebym to ja go zostawiła (???!!!)
On lekarz, ja studentka, przeprowadziłam się do jego miasta, wynajeliśmy razem mieszkanie, kilka tygodni temu wprowadziliśmy się do domu jego rodziny.
Teoretycznie mieliśmy takie warunki, że moglibyśmy żyć jak w bajce.
Lubię się z jego przyjaciółmi, rodziną. Akceptuję i wspieram go w jego ciężkiej pracy oraz dopinguję w jego absorbującym hobby (treningi codziennie po kilka godzin). Seks uwielbiam, podzielam jego pasje. Generalnie jako partnerka nie mam sobie nic do zarzucenia, no chyba, że to, że byłam za dobra, a raczej naiwna.
Mogło być nam cudownie: po powrocie do domu wspólny obiad, rozmowa, trening (on swoje hobby, ja swoje), film, przytulanie. Spotkania ze znajomymi, kino, wszystko co lubimy (akurat mamy podobne gusta)
On? No chyba mu się w du... poprzewracało!
Zaczęło się od lekkich fochów, obrażania, cichych dni (z jego strony). Wypłynął jego prawdziwy charakter. Okazało się, że potrafi kłamać bez mrugnięcia okiem, że wcale nie jest taki idealny i "dobry" chłopak za jakiego się podawał.
Ja jestem nerwusem, jak się wkurzę (rzadko) to krzyczę, ale to mnie koi i po 5 min mogę się przytulić i nie ma tematu (wiedział, że taka jestem od pierwszej randki).
Jego manierą jest obrażalstwo. Po prostu przestawał się do mnie odzywać!
Początkowo gdy krzyczałam (nawet słusznie), ale pozniej nauczyłam sie rozmawiać na spokojnie i gdy próbowałam w ten sposób rozwiązywac problemy DIALOGIEM to wychodził mój MONOLOG.
Pozniej poza obrażaniem się dostałam kolejno bana na seks, na przytulanie, na buziaki, na trzymanie za rękę.
No jednym słowem karał mnie. Traktował strasznie, ale w międzyczasie rzucał jakieś ochłapy miłości, które dawały mi nadzieję, że będzie lepiej.
najgorsze jest to, że NIE WIEM CO JA MU ZROBIŁAM. nie zdradziłam, nie oszukiwałam. no kur**. do dziś jest to dla mnie tajemnicą.
Nie pojmuję takiego zachowania. Z mojej strony to była miłość, jestem zodiakalnym baranem, o miłość i przyjazn walczę do końca, nie poddaję się dopóki nie poczuję, że zrobiłam wszystko co w mojej mocy by coś uratować.
No i nadszedł ten dzień gdy mu powiedziałam, że dłużej tak nie mogę. JAKI TY MASZ CHŁOPIE DO MNIE PROBLEM, CO JA CI ZROBIŁAM, ŻE TAK MNIE TRAKTUJESZ?
No to się dowiedziałam, że on jak to ujął - 'Ma Wątpliwości co do naszej wspólnej przyszłości. '
Aha, no super. Dopytuję, wiję się jak piskorz, czego te wątpliwości dotyczą, o co chodzi?- ON NIE WIE.
Nie dostałam odpowiedzi. W sumie nic więcej się nie dowiedziałam bo znowu nie chciał gadać.
Zapytałam czy chce się rozstać, czy kocha- ON NIE WIE.
Powiedziałam, że mnie taki związek nie odpowiada i że muszę podjąć decyzję. ON NIE CHCE ŻEBYM TERAZ PODEJMOWAŁA DECYZJE.
????????????????!!!!!!!!!!!!!!!
Czyli, że mam zostać, on będzie miał dalej high-life ze mną u boku, ale będzie robił co chce i miał w nosie zasady panujące w związku?
Dwa dni pózniej spakowałam się i wyniosłam z tego domu w którym zamieszkaliśmy 3 tygodnie temu.
Po świętach wpadam po resztę rzeczy gdy on będzie w pracy.
Jeszcze nie wiem gdzie będę mieszkać i co dalej ale coś wymyślę.
on się nie odzywa. nie dałam mu znać, że odchodzę, przekazała mu to pewnie jego rodzina, zobaczył brak rzeczy.
od tamtej pory się nie odzywa.
Pewnie się obraził.

NIE MAM PYTAŃ.
Mój też cierpi na syndrom NIE WIEDZENIA NICZEGO. Brak klasy, niedojrzałość emocjonalna ... żeby takich ludzi można było znakować jakoś, ileż to w życiu byłoby łatwiej ...

28

Odp: gdy on już nie kocha

Piszesz że jak byliście osobno fizycznie było ok...jak połączyliście się - nagle bach..Możesz coś więcej opowiedzieć o tym ? I powiedz mi czy ktoś jest w ten związek zaangażowany, tzn. czy ktoś o nim wie, czy rodzina wie ? Jakie Oni mają zdanie o nim ?

29

Odp: gdy on już nie kocha
czasymira napisał/a:

Piszesz że jak byliście osobno fizycznie było ok...jak połączyliście się - nagle bach..Możesz coś więcej opowiedzieć o tym ? I powiedz mi czy ktoś jest w ten związek zaangażowany, tzn. czy ktoś o nim wie, czy rodzina wie ? Jakie Oni mają zdanie o nim ?

Początkowo był to związek na odległość, a ja nie podchodzilam do tego entuzjastycznie, bo wiem jak to jest na odleglość. Ale on sie starał, stawał na głowie,aby tylko móc do mnie przyjeżdzać jak najczęsciej, bywał u mnie na weekendy, średnio 1/2 razy w miesiącu, mi też czasem się udało wyrwac do niego na weekend. Przekonałam się, że jak się chce to odległość nie stanowi problemu. Było pięknie, zaiste. Kiedy przeszliśmy do oglądania siebie na porządku dziennym, niby ok było ale jak widać, od pół roku właśnie zaczęło się sypać i teraz jest punkt kulminacyjny tego. Więc chyba stwierdzam, że związki na odległość jednak mają swoje plusy.
Nie ukrywaliśmy naszego związku nigdy. Nasze rodziny się znają.Ja znam jego rodziców, on moich. Moja mama jest bardzo na niego cięta, ale to z tego względu, że właśnie ma go za niedojrzałego i wciąż mi powtarza, że powinnam być z kimś innym. Od samego początku mówiła mi, że to nie dla mnie, że za młody, że on nie zna życia (wielka racja- to wychodzi na wielu płaszczyznach). W jego domu dużą rolę odgrywa matka i każdy z domowników jest jej podporządkowany. Uważam też, że ma wpojonych kilka kiepskich rzeczy - nie ma ambicji aby pracować, miga się od tego, chociaż ma dużo czasu wolnego, a ciągle jęczy i płacze jak to jest źle i okropnie będąc na garnuszku rodziców. Zawsze mama wszystko zapewni : kasę, obiadek, zadba o ubranko. On wie co ja o tym myślę i nic z tym nie zrobił, za to dużo gadał.
Tym bardziej nie ogarniam tego, że mu nie wstyd przed samym sobą czy przede mną ? Ja pracowałam gdy potrzebowałam pieniędzy, sama o siebie potrafię zadbać, odkładałam na studia, utrzymuję się sama itp.

30

Odp: gdy on już nie kocha
Fevers napisał/a:

3/4 forumowiczów i forumowiczek nie chciało wierzyć. A później grom z jasnego nieba smile
Trudno powiedzieć co jest przyczyną jego zachowania, ale nie wykluczałbym żadnego ze scenariuszy. Niepokojące jest, że przez rok miał tajemnicę. Dojrzała osoba, jeśli ma jakiś problem, próbuje go rozwiązać z partnerem.

Okrutne, ale prawdziwe - najgorsze jest to, że nie ma znaczenia ani gwarancji, że jeśli osoba jest dorosła metryką, to równie dojrzała. Mój ex grubo po trzydziestce, pamiętam, jak godzinami opowiadał mi, jak to dostał nauczkę od losu, że po ostatniej partnerce docenia bla bla, że zawsze jest lojalny wobec aktualnej partnerki i takie tam... A cztery miesiące przed tym, zanim oficjalnie mnie rzucił, zaczął mnie niszczyć - po czasie widzę, że bardzo chciał, żebym to ja odwaliła za niego czarną robotę i od niego odeszła - terror psychiczny, przypieprzanie się o wszystko, nawet o to, że siadam nie po tej stronie stołu, po której powinnam! aż w końcu pewnego dnia dostałam sms - że nie chce kolejnego spotkania. To wszystko. Rzucił mnie smsem smile bez podania jakiegokolwiek powodu rozstania. Dwa miesiące po tym dowiedziałam się, że w czasie, gdy on zaczął mnie niszczyć, miał już na oku nową panią. Puszczał się na długo zanim mnie zostawił.

No więc moi drodzy, nie słowa, a czyny. Zachowanie partnera wobec nas idealnie pokazuje jego stosunek do nas. Powiedzieć można wszystko, zrobić - już niekoniecznie.

31

Odp: gdy on już nie kocha

u mnie jest tak, że on słowami mnie nie okłamywał, juz od jakiegos czasu nie mówił kocham itp.
ja juz to zdiagnozowałam i myslę że wypłynęło po prostu jego
1.niedoświadczenie w związkach (przede mną nigdy nie był w powaznym)
2.rodzice po rozwodzie od jego urodzin plus toksyczna matka-brak wyobrazenia o tym jak powinna wyglądać rodzina i jak to działa
3.wrodzony egoizm i egocentryzm, który w połączeniu z 1 i 2 = JA JESTEM NAJWAŻNIEJSZY
4.niedojrzałość emocjonalna generalnie. Nie wie, że na związek się pracuje, on chciał chyba żeby zawsze było PERFECT i tak jak on chce.
Bał się konfrontacji, najmniejsze problemy były dla niego górą lodową.

Najarał się na ten związek jak szczerbaty na suchary, wyprowadził od mamusi, miała być bajka, ale zapomniał, że w związku jest DRUGI CZŁOWIEK który ma uczucia, a nie jego zimny rower który stoi w kącie i jest przedmiotem martwym.

Co do zdrady? Chyba tylko w dyżurce lekarskiej. Po pracy wiedziałam co robi, zwykle byliśmy razem. Zadnych podejrzanych sms, żadnych, tel, albo chowania tel.
kiedyś był epizod ze "znajomą" ale szybko się pozbyłam. Prędzej mogę podejrzwać, że się w kimś ZAKOCHAŁ ale tak wiecie, potajemnie wzdycha.
Tego nie wykluczam.

Pozdrawiam, piszcie bo widzę, że wszystkie mamy ten sam problem, podbudujemy się trochę smile
Kazda z nas wygląda na tą LEPSZĄ stronę w związku. Oni nie wiedzą co tracą!
Mój ex którego zostawiłam kilka lat temu do dziś nie umie się pozbierać i ciągle czeka na mój powrót.
Wiem, że jestem wiele warta, wy również!

32

Odp: gdy on już nie kocha

Widzisz sosenka, czyli i kobiety tez ranią i zostawiają. Nie ma co płakać, że same zostałyscie porzucone tongue

33

Odp: gdy on już nie kocha

thepass
tak, zostawiłam go bo mnie ZDRADZIŁ smile
no doprawdy, strasznie go zraniłam:P biedny on;)

34 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-04-20 12:50:09)

Odp: gdy on już nie kocha

To jednak on Cie zostawił, tylko Ty podjelas decyzje za niego smile

35

Odp: gdy on już nie kocha

Czyli witamy w klubie... Ahhh dlaczego wszystkie nie mogłyśmy trafić na odpowiednich facetów... Moja historia dla odmiany jest tutaj: http://www.netkobiety.pl/p1955784.html#p1955784

A jak wygladał zwiazek? Raz było cudownie, seks, wyjazdy, wyjscia, przedstawienie mnie swojej rodzinie, jego przyjaciee mnie uwielbiali a raz...
ciągłe krytykanctwo, wytykanie błędów, awantury o pierdoły typu zarysowana miska, szlabany na seks, fochy, na próby zwalczania tego, odpowiadał ze on ma jakieś swoje wpojone zasady funkcjonowania zwiazku rodziny  i sie nie ugnie. Super. Z perspektywy czasu widze ze bardzo ciezko bedzie mu znaleźć kogoś do tej rodziny. Bo każda kobieta ma serce. Potrzebuje czułości, komplementów, dotyku, a on tego nie dawał. Ja miałam być ciepła, zawsze uśmiechnieta, wstawać robić sniadanka, kanapki do pracy, sprzatac, piec ciasta i stawać na rzesach, a on był wielkim panem i władcą z wieczornym piwkiem w rece i czasem rzucajacym ochłapem uczucia. I co z tego? Wciaż kocham, wciaż tesknie... ale staram sie leczyć z tej miłosci...

36 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-04-20 13:07:18)

Odp: gdy on już nie kocha

Dlatego powtarzam. Byłyście nikim w tych związkach, dostawałyście niewiele dobrego, a i tak tęsknicie? Dziwne? Nieodpowiednio to sobie wybieracie partnerów.

37

Odp: gdy on już nie kocha

thepass

znowu niecałkiem trafiłeś,
ten mój poprzedni ex zdradził mnie kiedyśtam, raz, na imprezie integracyjnej gdy byliśmy w kryzysie, on chorował na depresje.
dowiedziałam się długo po fakcie gdy już było między nami dobrze, on chciał się oświadczać.
ale i tak go zostawiłam bo zdrady nie toleruję.
owszem, można uznać, że zdradą sam mnie zostawił. ale jednak po zdradzie była między nami bajka, jego miłość to były fajerwerki i to po kilku latach więc to wszystko było takie niejednoznaczne.

38

Odp: gdy on już nie kocha

thepass

myślę, że nie tęsknimy za tymi czasami kiedy byłyśmy tak traktowane:) Tęsknimy za wspomnieniami tych tych mężczyzn jakich poznałyśmy i związków w jakich byliśmy.
oni rozkochali nas w sobie wczesniej- Gdy byli dla nas dobrzy. Wtedy nasza miłość się narodziła i rozkwitła.
Oni też nie zmienili się z dnia na dzień.
Robili to sukcesywnie, powoli, z każdym dniem, tygodniem, miesiącem robiło się gorzej.
Naturalnie każda z nas jako dobra kobieta (wierzę, że taka jestem) starałyśmy się być wyrozumiałe, cierpliwe. Wspierałyśmy ich itp.
A oni to wykorzystywali. chcieli więcej i więcej samemu dając niewiele, coraz mniej bo wiedzili, że mają obok siebie oddaną kobietę. (frajerkę?)
A później któraś ze stron pęka.
I jest koniec.
I jest to forum.
tadam!

39

Odp: gdy on już nie kocha

Niee, po prostu na początku jest zauroczenie i jest sie zaślepionym. Wady sie usprawiedliwia, nie dostrzega sie złych rzeczy, a bardzo idealizuje te niewielkie pokłady dobra. Pozniej przechodzi i bam! Z kim ja w ogole jestem? No ale KOCHAM PRZECIEZ. Jak on moze mnie tak traktowac? Zmieni się? No nie, bedzie coraz gorzej, ale dalej go pragne. Za to kim był X lat temu (w moich wyobrazeniach).

40

Odp: gdy on już nie kocha

i nie sądze bym nieodpowiednio wybierała facetów smile po prostu on mnie zrobił w trąbę. przez pierwsze pół roku był ideałem, no księciem z bajki.
mysłalam, że boga za nogi złapałam. każdy znajomy/znajoma/ rodzina mówiła, że trafiłam na ideał. Nie będę tu się rozwodzić jaki był kiedyś, ale uwierz mi- DOBRZE GRAŁ smile

41

Odp: gdy on już nie kocha
sosenek napisał/a:

i nie sądze bym nieodpowiednio wybierała facetów smile po prostu on mnie zrobił w trąbę. przez pierwsze pół roku był ideałem, no księciem z bajki.
mysłalam, że boga za nogi złapałam. każdy znajomy/znajoma/ rodzina mówiła, że trafiłam na ideał. Nie będę tu się rozwodzić jaki był kiedyś, ale uwierz mi- DOBRZE GRAŁ smile

Wiesz moja rodzina dalej jest w  nim zakochana, "trudny ale jakiś taki ujmujący" Ahaaa.... Przyjaciele mniej , bo to oni mnie zbierali jak sie sypałam... No ale... Moj ex do końca potrafiłbyć idealny, jakiś tydzien przed rozstaniem, miałam taki wieczór, noc, seks, którego sie nie zapomnia długo, potem ja mu powiedziałam, że nie wiem czy umiem mu jeszcze zaufać, a on mnie tulił i mówił że bedzie dobrze, a potem... A potem dupa... Na moje pytania po co to robił, powiedział, że "miał nadzieje ze jeszcze bede normlana" Ahaaa

42 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-04-20 13:30:35)

Odp: gdy on już nie kocha

Jak dobrze grał to nieodpowiednio go przetestowałaś przed zaangażowaniem się ; )
Wszyscy widzieli w nim ideał, bo wszyscy go znali, tak? Opinia innych dobra, czyli trzeba sie z nim związać. A on pan i wladca ucieszony, ego urosło, a kobietka płacze, narzeka, tęskni, wykrzykuje swoje potrzeby. I nic, dalej go kocha. Za te gierki? Po prostu ciagle staram sie wytlumaczyc, by zaczac wady nawet wyolbrzymiac, a nie przypominac sobie kilku dobrych chwil i to z samych początkow, kiedy mało o sobie wiedzieliscie.

Czułość, dobry seks i juz jest idealny.

43

Odp: gdy on już nie kocha

fakt, czekałam aż się zmieni. MASZ RACJE. Ale związek chyba nie polga na tym, żeby rzucić kogoś przy pierwszym lepszym kryzysie?
Skąd mialam wiedzieć czy to jego spadek formy/przemęczenie/ kryzys i będzie chwilowy czy to już początek końca?
jak miałam wg ciebie inaczej to rozwiązać?
kilka dni temu powiedziałam dość. Wyszło to z mojej inicjatywy, on nie chciał odejść (ale też "mial wątpliwosci co do naszej przyszłosci").
zaczęło się chrzanić w listopadzie. po swiętach odbyła się rozmowa on się zmienił na dwa miesiące, znowu był kochany dla mnie, nawet lepszy niż na początku.
oboje się zmieniliśmy. w lutym znowu mu odje*** i wróciliśmy do sytuacji jak w listopadzie ale tym razem tylko on zmienił się na gorsze.
CO INNEGO MIAŁAM ZROBIĆ?

44

Odp: gdy on już nie kocha

nie wiem dokladnie co u Ciebie sosenek (swoją drogą mało kobiecy nick big_smile), bo widzisz w nim wady i przynajmniej dostrzegasz duza wartosc w sobie i jakies plusy w tym rozstaniu. Oczywiscie nie konczy się przy pierwszym problemie i nie konczy kiedy dwie strony sie starają. Niekiedy nie ma rady, a juz w szczegolnosci na niezdecydowanie.

45

Odp: gdy on już nie kocha

masz racje na pewno z tym, że niewystarczająco przetestowałam a to dlatego, że niemalże od razu zamieszkaliśmy razem - w 4 miesiące od poznania przeprowadziłam się 300 km od swojego domu, a pozniej to juz poszło. myślę, że gdyby to był taki typowy związek, że spotykamy się co weekend albo co kilka dni to bym wcześniej wyniuchała co się święci no ale porwałam się na to naiwnie szybko.
z tą czułością i seksem to święta racja;)
masz rację, muszę skupić się na jego wadach. planuję je wypisać na kartce ale boję się jeszcze analizować ten związek bo chyba jestem za słaba i się rozkleję.
na razie w natłoku świątecznej bieganiny odsuwam od siebie głębsze myśli o tym rozstaniu ale kiedyś będę musiała się skonfrontować z tym wszystkim.

46

Odp: gdy on już nie kocha
sosenek napisał/a:

thepass

myślę, że nie tęsknimy za tymi czasami kiedy byłyśmy tak traktowane:) Tęsknimy za wspomnieniami tych tych mężczyzn jakich poznałyśmy i związków w jakich byliśmy.
oni rozkochali nas w sobie wczesniej- Gdy byli dla nas dobrzy. Wtedy nasza miłość się narodziła i rozkwitła.
Oni też nie zmienili się z dnia na dzień.
Robili to sukcesywnie, powoli, z każdym dniem, tygodniem, miesiącem robiło się gorzej.
Naturalnie każda z nas jako dobra kobieta (wierzę, że taka jestem) starałyśmy się być wyrozumiałe, cierpliwe. Wspierałyśmy ich itp.
A oni to wykorzystywali. chcieli więcej i więcej samemu dając niewiele, coraz mniej bo wiedzili, że mają obok siebie oddaną kobietę. (frajerkę?)
A później któraś ze stron pęka.
I jest koniec.
I jest to forum.
tadam!

Tak czytam i czytam to forum ...
Nie rozumiem chyba zasad na których bazują relacje damsko męskie w aspekcie związkowym.
Poznajemy kogoś - doznajemy olśnienia -TAK, ta osoba nas zafascynowała, następuje zauroczenie, zaślepienie, zachwyt, cały świat wariuje, motyle latają całymi chmarami, można tańczyć w deszczu i rzygać tęczą.Ekstra.
Z perspektywy faceta - chłop się stara, chodzi na rzęsach, aby przekonać do siebie swój obiekt westchnień,dwoi się i troi, aby pokazać jaki to jest wart uwagi. Miesiąc, dwa czy pół roku - jak typ zawzięty, a i baba od razu nie przekonana, to i nawet te pół roku będzie skakał przy babie jak małpa w cyrku.
Po takim czasie dziewczyna omotana przez piękne słowa, szlachetne czyny i cud, miód chłopaka stwierdza "ok, może i jest czegoś wart".
Więc tworzą w końcu parę i przez jakiś czas jest pięknie, chłopak się stara,dziewczyna się stara i po paru miesiącach idylli nagle wszystko pryska. Pojawiają się kłótnie, baba staje na głowie, żeby się dogadać, żeby rozwiązać problemy, żeby wszyscy byli happy i aby idylla mogła trwać dalej. I co ? NIC. Im bardziej dziewczyna się angażuje, im bardziej chce naprostowania sytuacji, to tym większe kwasy wychodzą.Koleś się izoluje, nie rozmawia albo niby chce rozmawiać i rozwiązać problem, ale NIE WIE. I baba płacze, płaszczy się, przeżywa, a facet się jeszcze bardziej izoluje. Czy ktoś może wytłumaczyć mi ten mechanizm ? DLACZEGO TAK SIĘ DZIEJE?
Jak to się dzieje, że jednak istnieją dobre, zgrane małżeństwa ? Jak w tym wszystkim w ogóle dojść do etapu narzeczeństwa i związku, który śmiało mógłby rozwijać się przez kilka lat ?
Straciłam nadzieję w facetów.

47

Odp: gdy on już nie kocha

marsylia


Być może facet się stara, ale to nie jest prawdziwy on. Zachowuje się tak, żeby tylko ona przy nim była i tyle. A potem jak mu się znudzi to szuka sobie kolejnej. Widocznie, niektórzy faceci tak mają. To zależy na jakiego się trafi, bo możesz trafić na takiego z którym się będziesz dobrze dogadywać, ale nie będzie się zbytnio starał i będziesz z nim do końca smile   Każdy ma inny charakter i temperament.

48 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-04-20 19:10:50)

Odp: gdy on już nie kocha

Moj przykład jest taki, że ja np nigdy sie nie staram. Nie ma czegos takiego jak ta "idylla". Jestem sobą, nie gram, zawsze rozmawiam i daje z siebie tyle ile kobieta (czyli najczesciej niewiele). I tez moge napisac, ze dzieki temu kobiety mnie nie zauważają i trace w nich wiare. Tez moge powiedziec, ze sie płaszcze, staram sie "babe" rozgryzc, zrozumiec, a ona nic, jakby w innym swiecie żyła i też nic nie wie i nie rozumie, nie dociera. Jedni mają to w genach, drudzy nie. Jedni maja zdradliwy charakter, drudzy zawsze beda wierni i będą się opierać pokusom/słabosciom. Jak gra to gra. Grunt sie nie angażować szybko, z czym wiekszosc ma problem. A zamieszkanie ze sobą to mysle, ze jest wlasnie najszybszym sposobem na sprawdzenie kogos, bo widzi sie jak zachowuje sie na codzien sam ze sobą. Tutaj nie dopatrywałbym sie błędu przy testowaniu. On to robi by cie zdobyć, ale sam z siebie taki nie jest. To jes zawsze odgórny cel w takim zachowaniu. Zdobył? Jest juz sobą. Tym w kim sie nie zakochałaś. Zakochalas w iluzji, pozniej przychodzi uzależnienie, a jeszcze jak powtorze - dobry seks, czy czasem czułość i kobieta nie wie co sie dzieje. Tylko tym razem w ten pozytywny sposób. A potem ciach i jest nawet gorszy niz do wszystkich innych, bo wszyscy inni nie są jego własnością. Nie zostali zdobyci. Pech. Kobiety maja tak samo, tylko najczesciej sie nie wiążą w ogóle z takimi samymi jak one (albo gorszymi, cokolwiek to znaczy), a jesli zauwaza, ze mogą miec kogoś lepszego to tez zostawiają. Błąd wciąż polega na tym, ze kobieta zawsze za duzo sobie wyobraża i ślepo wierzy w zmiany w ogóle sie nie szanując w takim układzie.

49

Odp: gdy on już nie kocha
thepass napisał/a:

Grunt sie nie angażować szybko, z czym wiekszosc ma problem. Błąd wciąż polega na tym, ze kobieta zawsze za duzo sobie wyobraża i ślepo wierzy w zmiany w ogóle sie nie szanując w takim układzie.

To jest wielki problem, ja kiedyś usłyszałam od chłopaka "za bardzo się do siebie zbliżyliśmy" jak znajomość zaczęła szybko tempa nabierać... To mnie zbiło z tropu, taki chłód i ziąb powiał...
Drugie zdanie trafne...

50

Odp: gdy on już nie kocha

thepass
masz dużo racji, podpisuję się pod każdym zdaniem.
ja też jestem taka, że nikogo nigdy nie udaję. do dziś pamiętam jak na naszej 2giej czy 3ciej randce powiedziałam do niego mniej więcej tak:
"słuchaj, ja taka jestem, nikogo teraz przed tobą nie udaję, nie zmienię się więc jeśli ci to odpowiada to bierz, jeśli ci coś nie pasuje to nie bierz.
bo JA nie stosuję żadnych gierek czy flirtów. Czy ty będziesz zawsze taki jaki jesteś teraz? Czy tylko teraz grasz bo zalecasz się jak pawian czerwonym tyłkiem? Czy obiecujesz, że się nie zmienisz i jesteś teraz w 100% SOBĄ??"
odpowiedz była pozytywna:) wyszło jak wyszło:P noszzzz kur**... wink
reszta się zgadza z tym co napisałeś- zdobył, a później olał.
Też się zastanawiam nad tym co Marsylia. Jak uniknąć takich sytuacji w przyszłości...

51

Odp: gdy on już nie kocha

Ale też takie "jestem jaka jestem, nie zmienie sie" to bardzo takie egoistyczne. Nie wiem czy dobrze dobieram okreslenie, ale chodzi o to , w zwiazku i tak trzeba sie zmieniac. Trzeba sie uginac, trzeba czasem z czegos rezygnowac, moze takze eliminowac swoje wady.
A jak uniknac? Nie sluchac bajeczek, tylko patrzec na czyny i od razu reagowac kiedy sie zmienią. Nic sie nie dzieje bez powodu.

52

Odp: gdy on już nie kocha

ale to "jestem jaka jestem" raczej odnosiło się do tego, że jestem taka fajna:D i będę. i się nie zmienię tongue
nie jestem zazdrośnicą, problemy rozwiązuję rozmową, nie foszę, mało piję, nie toleruję zdrady, imprezy lubię ale bez niegrzecznych szaleństw, jestem gotowa na stabilizację itp wink

53

Odp: gdy on już nie kocha

ja ciagle słyszałam to od mojego   ex... że on jaki jest taki jest i albo to toleruje albo mam spadac, bo on ma "pewne zasady" i to ja mam sie do nich dostosowac, ja mam być elastyczna jak plastelina i dopasowywać sie do jego zachcianek, on jest jaki jest.... niestety... nie tedy droga, zwiazek to sztuka kompromisów, zmian pod partnera, pod a nie przeciwko...

54

Odp: gdy on już nie kocha

Klaudio i gdybys rzeczywiscie realizowala to co piszesz, to bys za takim typem nie tęskniła.
Nie sztuką jest zyc w zgodzie ZE SOBĄ.
Chcesz tego, to wymagaj tego. A masz prawo, bo jest to zdrowe podejscie.

sosenek no widzisz, jestes fajna to szukaj fajnego. Tzn sam sie kiedys znajdzie. Niech tez będzie elastiko.

55

Odp: gdy on już nie kocha
thepass napisał/a:

Klaudio i gdybys rzeczywiscie realizowala to co piszesz, to bys za takim typem nie tęskniła.
Nie sztuką jest zyc w zgodzie ZE SOBĄ.
Chcesz tego, to wymagaj tego. A masz prawo, bo jest to zdrowe podejscie.

sosenek no widzisz, jestes fajna to szukaj fajnego. Tzn sam sie kiedys znajdzie. Niech tez będzie elastiko.

Staram sie realizować... W momencie kiedy zobaczyłam że przegiął spakowałam walizki i sie wyniosłam... Co nie zmienia faktu że czuje sie jakby mi ktoś zrobił dziure w sercu mimo że minęło tak dużo czasu...

56

Odp: gdy on już nie kocha

To jest normalne, bo trzeba sie przestawić na tryb przyszłościowy, a nie zyc przeszłością. Realizowac swoje cele, a jesli sie ich nie ma to szukac.

57

Odp: gdy on już nie kocha

thepass

można wiedzieć ile wiosen liczysz?:P

58

Odp: gdy on już nie kocha

Mówią, że 12, ale ze dwa razy więcej będzie.

59

Odp: gdy on już nie kocha

A ja dzis miałam dwie super hiper "przyjemności", najpierw mój eks obudził mnie "hurtowymi" życzeniami swiatecznymi, a teraz złożył mi zimne jak ryba z lodu zyczenia urodzinowe na fb.... Ahh.. Niby nic, a każda z tych rzeczy rozcina serce na kawałki ;/

60

Odp: gdy on już nie kocha

No i bardzo dobrze. Jakby zlozyl ciekawsze zyczenia,to bys cwierkała i myslala, ze chce wrocic. Na klęczkach bys wrocila i byla na kazde zawolanie, z całą jego tresurą.

61

Odp: gdy on już nie kocha
thepass napisał/a:

No i bardzo dobrze. Jakby zlozyl ciekawsze zyczenia,to bys cwierkała i myslala, ze chce wrocic. Na klęczkach bys wrocila i byla na kazde zawolanie, z całą jego tresurą.

Generalnie mógłby ich wgl nie składać, takie "ochłapy" tylko sprawiaja mi przykrosc...
Może już troche przesadzam, ale jest tak cholernie cieżko, że wolałabym udawac że nie istnieje niż takie coś...

62

Odp: gdy on już nie kocha

Dlatego najlepiej sie odciąć 100%, a boli Cie tylko zranione ego, bo on nic zlego nie zrobił. Ba, jakbys była kolezanką to bys sie cieszyła, że pamiętał.

63

Odp: gdy on już nie kocha

A ja doszłam do wniosku, że dla mnie to wszystko jest jednak zbyt skomplikowane i mój kubusiowy rozumek przestaje ogarniać - cokolwiek nie zrobię to po latach okazuje się, że wszystkie starania na marne i efekt ostatecznie ten sam - zły. A w nosie. Nie to nie. I O smile

64 Ostatnio edytowany przez sosenek (2014-04-21 08:53:09)

Odp: gdy on już nie kocha

stylance

co dokładnie masz na myśli? dlaczego wyszłaś na złą? opisz swoją historię.

klaudia

współczuję. potrafię sobie wyobrazić, że takie coś może boleć. skasuj sms, zapomnij o incydencie. trzymaj się, ja jadę dziś na spacer w górki żeby się odmóżdżyć. miłego dnia

65

Odp: gdy on już nie kocha

A mi się już zerwania śnią po nocach i nasze wspólne zdjęcia znikają z jego FBowego konta ...
Myślałam, że będę silniejsza, że się już nastawiłam do niego bojowo na tyle aby przynajmniej nie ronić milionowej łzy.

Hmm, mi nawet życzeń na święta nie wysłał i milczy od czwartku, chociaż przecież nadal jesteśmy parą !
Cudnie.

Posty [ 1 do 65 z 140 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » gdy on już nie kocha

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024