niedawno Mama przyznala sie ze ma nerwice,nie wiem jak jej pomoc:( nie chce sie odwracac od Niej gdy mnie potrzebuje,ale nie bardzo wiem co mam robic,jak Ja wspierac...ja sama sie dziwnie czuje poniewaz zawsze Mama byla taka silna kobieta a teraz kilka sytuacji zlamalo Ja...co mam robic?bardzo prosze Was o pomoc.
nikt nie doradzi?szkoda:(
Oj widzisz tak nieraz jest,że nikt nie odpowiada,bo poprostu nie wie co powiedzieć,a tak jak w moim przypadku nie widziałam wcześniej Twojego postu.
W zyciu już tak jakoś jest,że jesteśmy silni ale w pewnym momencie sytuacje nas przerastają i przeradzaja sie w nerwice lub depresje.Rozumiem,że kochasz mame i chcesz dla niej dobrze.I wsumie to już znak ,że chcesz jej pomóc i że martwisz się o nią.Powiedź mi Blondynka czy mama była u specjalisty? Bo jak nie to namawiałabym,żeby skorzystała z takiej wizyty.Ponieważ taki stan może się pogłębiać.Nerwica odbiera radość i czerpanie przyjemności z życia,zmienia się podejście do życia...ale wszystko jest do wyleczenia.Jak Ty możesz jej pomóc hmm ciężko jest mi to ocenić,bo każdy z nas jest indywidualną osobą i każdy potrzebuje czegos innego.Nie raz wystarczy,że ktoś jest ,nie raz potrzebne jest wyjście z domu a może znalezienie sobie jakiegoś dodatkowego zajecia,które da zapomnienie o chorobie.Ja w moim przypadku nie znosiłam jak wkólko mi powtarzano weź się w garśc,to minie albo przestań wymyślać..To nie pomagało tylko mnie dobijało.Napewno porozmawiaj z mamą szczerze o tej chorobie i bądż ale napewno nie użalaj się nad nią....
dziekuje Wam Kobietki
)
tak,moja Mama byla u psychiatry,ma teraz leki...staram sie byc dla niej wsparciem :)mam nadzieje ze nie dlugo bedzie lepiej...leki Ja delikatnie zamulaja, ale wierze ze pomoga Mamie.przyznam sie ze ciezko jest byc silna za dwie osoby ale dam rade,dla Mamy ![]()
ale co to znaczy, ze ma nerwice?jak to sie objawia?
no wiec tak od jakiegos czasu caly czas mowi o tym jakby bylo gdyby jej nie bylo,placze,nie chce jesc,ostatnio po jednej awanturze w domu chciala sobie cos zlego zrobic, bo miala juz takie mysli.Mama powiedziala mi ze ma tabletki od nerwicy ale nie wiem jak to jest na prawde bo widze Mame raz na tydzien,poltora bo mieszkam w innym miescie wiec za duzo powiedziec nie moge.
Ja bym powiedziała, że to jest depresja.
8 2009-09-04 22:20:23 Ostatnio edytowany przez Celia (2009-09-11 15:43:22)
Może to nie tyle nerwica, co nawet depresja? Na pewno ważna jest terapia, konieczne leki, ale też ciepło i wsparcie rodziny.
hmm...z tego co sobie przypominam Mama mowila o nerwicy,ale musze chyba z Nia lepiej pogadac to dowiem sie wiecej rzeczy.
z Twojego opisu to bardziej wyglada na depresje. Nerwica to juz troche historyczne slowo, teraz raczej sie mowi o zaburzeniach lekowych w kontekscie nerwicy. Jednak tam musi byc uczucie leku, albo naglego panicznego albo stale uczucie napiecia, strach ze cos sie stanie. Jednak z tego, co piszesz to wyglada na depresyjna sprawe. Objawy depresji to: obnizony nastroj, utrata zainteresowan i przyjemnosci z rzeczy, ktore kiedys ja sprawialy i moze byc jeszcze zaburzenia snu, spadek wagi, mysli o smierci, spowolnione ruchy lub wrecz przeciwnie "nakrecone", poczucie winy, beznadziejnosci.
z Mama rozmawialam to jednak depresja...nie wiem dlaczeg mnie oklamala;/
ale czy jest pod opieka caly czas psychiatry badz psychoterapeuty?
na razie bierze leki...Mama zbytnio nie chce ze mna o tym rozmawiac jakby sie wstydzila
jak ja pytam o cos mowi"odczep sie,czepiasz sie "nie wiem co mam robic?!
nie koniecznie cie okłamała bo jest coś takiego jak nerwica depresyjna
Sama cierpię na nerwicę,wiec wiem,że trudno jest żyć i walczyć z tą chorobą.Mam czasem strasznego dola.Mąż i dzieci pytają wtedy,co mi jest,a ja nie wiem co im odpowiedzieć,choć potrzebuję pomocy.Ale wiem najważniejsze-kochają mnie i są przy mnie,i mnie nie zostawią.
Okazuj Mamie miłość i zaufanie,nie narzucaj się z rozmowami i pomocą ''na siłę",po prostu bądź przy niej,niech ma w Tobie oparcie.Może warto porozmawiać z jej lekarzem?
Ego jak sobie radzisz z nerwicą?
ego345 a nie myślałaś o leczeniu ? przecież nerwice da sie wyleczyć!Moja mama ma nerwice i bierze leki i bardzo się dobrze po nich czuje tylko leki niestety trzeba dobrać odpowiednie do swojego organizmu!Jesli ta choroba cię męczy to trzeba coś z tym zrobić samo nie przejdzie...a wydaje mi sie ze terapia napewno by pomogła
depresję mozna leczyć farmakologicznie-leki przeciwdepresyjne no trochę gorzej się to przedstawia w przypadku nerwicy ponieważ niezbędna była by psychoterapia. Jednak w obu przypadkach wystepuje tyle odmian że dużo by mówić o sposobie leczenia. depresje jak i nerwicę można wyleczyć oczywiscie jeśli szybko zostaną wykryte.
W moim przypadku trudno mówić o leczeniu...Mieszkam na wsi i tu dostęp do psychologa jest trudny.Mój lekarz rodzinny przepisuje mi neurol i bioksetin.Te leki mnie uspokajają,ale nie rozwiązują problemu.W dodatku mogą uzależnić.Kiedy dopada mnie chandra,nie mam ochoty z nikim się spotykać.Zaszywam się wtedy w jakimś kąciku,słucham muzyki,coś czytam...Najlepiej,gdy mogę sobie popłakać,wtedy najszybciej przechodzi.Rodzina zostawia mnie wtedy w spokoju,nie robi wyrzutów,nie mówi''weź się w garść".To trudno tak żyć,ale w te lepsze dni to ja staram się byc podporą dla męża i dzieci.Kiedy jest naprawdę źle,biorę leki.
ego354, a masz ataki nerwicy? jak u Ciebie się objawiały w ogóle te ataki
Odkąd pamiętam,miałam dni obniżonego nastroju.Później doszło kołatanie serca,zmęczenie,zawroty głowy,jakieś drgania mięśni...Robiłam badania i wyszły dobrze.Na te dolegliwości czasem pomagają zwykłe leki uspokajające dostępne bez recepty.
Kiedy dopada mnie depresja,nic mi się nie chce,wszystko jest bez sensu,nie widzę dla siebie żadnej nadziei.Marzę wtedy,żebym nigdy się nie urodziła.Jestem jednym wielkim kompleksem
Jeśli piszesz ze nie widzisz dla siebie nadziei i to sobie wmawiasz to niestety mózg tak reaguje że tak i myślisz...postaraj sie zrobić coś z tym pokochaj siebie taką jaką jesteś...ja widze dla ciebie nadzieje wyjścia z tego troszęczkę wiary w siebie!domyślam sie ze to nie jest łatwe ale można zacząć ze soba pracowac mówić sobie codziennie że dasz rade i że nie ma dla ciebie rzeczy niemożliwych!! musisz siebie nauczyć myślec pozytywnie a nie non stop negatywnie!każdy ma kompleksy nawet ja ale trzeba sie z nimi poigodzić i pokochać ja codziennie staje przed lustrem i mówie że jaka to ja wspaniała jestem i pewna siebie...to pomaga
Leki masz racje nie rozwiążą problemu... problem, tkwi w twojej głowie dlatego żeby z tego wyjść potrzebna jest terapia... mam nadzieje ze jakoś się nad tym zastanowisz i zrobisz krok dalej żeby skorzystać z leczenia nawet jak mieszkasz na wsi wystarczy poszukać w internecie a napewno coś się znajdzie życze powodzenia ![]()
witam was!
ja rowniez mam taki problem mam nerwice lękową;( juz od roku czasu sie z tym mecze bylam u psychiatry mialam terapie ale nic mi nie pomogla z powodu niedoswiadczonego psychologa w moim miescie to jest norma..... teraz chce jechac na prywatna psychoterapie
jakie zazywacie leki?? ile je juz bierzecie?? i jak sie po nich czujecie??
ja jem pramolan od roku i niby nie uzalezniaja ale jak nie zjem rano tabletki to wydaje mi sie jak bym nie mogla niczego zrobic bo mam dziwne napady histerii ale jakos daje rade
a czy mozecie napisac jak u was wyglada nerwica??
czego sie boicie??
pozdrawiam was
współczuję ego354, moja mama też ma ale u niej strasznie się to objawia. Nie stety u nas diagnoza jest wystawiona na oko przez lekarza, a o specjaliscie który mógł by pomóc w tej przypadłości można tylko pomarzyć-ten sam problem
Dzięki ,Dziewczyny,za wsparcie.Będę do Was zaglądać,zwłaszcza,kiedy znów mnie ''dopadnie"
z Mama rozmawialam to jednak depresja...nie wiem dlaczeg mnie oklamala;/
Witaj!Jestem tu pierwszy raz, bo ja też mam depresję.Niedawno rozpoczęłam psychoterapię i leczenie u psychiatry.Z trzech moich córek wie tylko najstarsza(21 lat), nie wiem jak to powiedzieć dwóm młodszym-zrozumieją czy uznają mnie za wariatkę??Nie dziw się swojej mamie-ona na pewno też miała dylemat jak to przyjmiesz.Jeśli chcesz jej w jakiś sposób pomóc to daj jej do zrozumienie, że zawsze może liczyć na Twoją pomoc i zrozumienie.Musisz wiedzieć, że człowiek w depresji bardzo potrzebuje wsparcia w rodzinie, a poza tym oczywiście leczenia.pozdrawiam
Ego mozesz na nas liczyc:)
z Mama lepiej,bierze tabletki i jest dobrze...walczy z tym i jestem bardzo z Niej dumna bo sobie na prawde dobrze radzi ![]()
witam serdecznie kochane:)nie wiem tak naprawdę co mam napisać bo juz od 2 lat nie mam sił na to zeby mówić co czuję.to jest tak cieżkie ze tego nie da się opisać.poł roku temu straciłam Tate:(dużo wcześniej nie zdalam mature:(potem dowiedziałam się o chorobie taty.a potem śmierć:(mam 22 lata a czuję się jakbym przeżyła już całe swoje życie:(:(:(:(czuję taki żal i taki ból.nie daje se rady:(zaczęłam często siegać po alkohol:(sama widzę jak jest:(tylko jestem samotna siadam ze szklanka piwa przed telewizorem....zaczynam płakać:(:(:(:(mam dobrą prace..kochanego nażeczonego...wspaniałą siostre i mame.a nie daje se rady...udaję ze jestem silna a tak naprawdę nie mam już zupełnie sił...nic mnie nie cieszy nic mnie nie bawi nic mi sie nie chce!!!!!!!blagam pomózci mi bo życie dla mnie nie ma już sensu i nie wiem czy to depresja czy też nerwica czu zwyczajnie tęsknota:(ewelina
Ewelka masz wspaniala Mame,Siostre,Narzeczone to juz na prawde duzo...powinnas zasiegnac porady specjalisty,ktory na pewno Ci pomoze.w moim krotkim zyciu tez bardzo duzo sie wydarzylo zlych rzeczy,rozwod rodzicow jak bylam malutka,pozniej powazny wypadek,same nieszczescia,czasami mialam wrazenie ze mimo ze mam dopiero 22 lat wszystko co najgorsze juz przeszlam,a prawda jest taka ze mam 22 ogromny bagaz doswiadczen,ktory pomaga mi nie zalamywac sie gdy jest zle.pojdz do psychologa bo tak zyc sie nie da,pomysl ze czeka na Ciebie ejszcze tyle wspanialych rzeczy na tym swiecie,owszem swiat jest czasami okrutny ale zawsze jest rownowaga...jest teraz zle wiec kiedys bedzie na pewno lepiej...pisz do nas my na pewno Cie wysluchamy.:*:* trzymaj sie Malenka...nie jestes sama.
Ewelka,głowa do góry!Twój Tato na pewno był wspaniałym człowiekiem,skoro tak bardzo Ci go brakuje...Pomyśl,czy on chciałby żebyś tak bardzo cierpiała?Jeśli możesz,ciesz się swoim życiem dla niego,bo każdego rodzica cieszy radość dzieci.Nie uciekaj w alkohol,bo tylko pogorszysz sprawę.Pozwól sobie na chwilę słabości,wypłacz się komuś-to czasem pomaga.Teraz świat Ci się zawalił,jesteś w żałobie,ale wierz mi,czas leczy rany.Popłacz sobie,idź na jego grób,a później spróbój być szczęśliwa-dla Taty i dla siebie.To nie będzie łatwe i musi minąć trochę czasu,ale Twoi bliscy na pewno Ci pomogą.Nie chowaj bólu w sobie,wyrzuć go z siebie,zaufaj ludziom z Twojego otoczenia.Jeszcze trochę,a wszystko się ułoży.Trzymam za Ciebie kciuki,będzie dobrze
nerwice można leczyc na dwa sposoby.
1-farmakologicznie ( psychotropami badz jakimiś ziolkami. W zależnosci od stopnia zaawansowania nerwicy.)
2-terapia (grupowa badz indywidualna. osobiscie nie wierze w uzdrawiającą moc terapii...nie kazdy sie nadaje)