Witam Was, przeglądam od dawna te forum, ostatnio borykam się z problemem, niestety nie znalazłam pocieszającej mnie odpowiedzi w innych wątkach dot. studiów.
Dwa dni temu skończyła mi się sesja poprawkowa i nie uzyskałam zaliczenia. Nie wiem co robić ze sobą i jestem wściekła na siebie za taką nieodpowiedzialność. Dwa lata temu zaraz po maturze rozpoczęłam studia językowe na uniwersytecie. W połowie 1 semestru zaczęłam też pracować. I wtedy zaczęłam olewać studia. Nie poradziłam sobie z natłokiem obowiązków, pozawalałam terminy, z studiów zrezygnowałam w 2 sem. nie przystępując już do egz. końcowych. Średnio mi się tam podobało, ani grupa, ani brak żywego języka, którego przecież trzeba się nauczyć. Rozpoczęłam od początku studia w nkjo z tym samym językiem. Pierwszy rok zdałam, choć też nie bez problemów. Teraz dwa dni temu skończyła mi się sesja poprawkowa a ja nie mam zaliczonych aż 5 przedmiotów. Nie mam możliwości powtarzania roku, bo kolegia zamykają i nie będzie naboru na przyszły rok.
Wszystko przez własną głupotę i przez pracę, gdyż dokładają tylko obowiązków i mam być na każde zawołanie. Dodam, że to praca w knajpie, a ja za psie pieniądze zajmuję się wszystkim, od zamówień, przez pilnowanie kelnerek, urządzanie imprez (bo szefowa im więcej kasy ma tym bardziej nie zajmuje się swoją firmą) zostawanie po godzinach. Wiem, że bardzo im na mnie zależy w pracy, ale stwierdziłam, że rezygnuję z tej pracy i szukam nowej. Szefowie bardzo obrażeni bo "oni tyle dla mnie zrobili, a ja chcę odejść, a przecież nie mam tak źle" ... Dostałam fajną ofertę pracy, czekam na ostatni telefon. A moje studia pozostały pod wielkim znakiem zapytania.
Dziewczyny, naprawdę nie wiem co robić. Muszę pracować, bo nikt mi nie opłaci czynszu, rachunków i życia w innym mieście. Od początku radzę sobie sama, z niewielką pomocą finansową mamy, która wyjątkowo mnie wspiera. Boję się jej powiedzieć, że rzucam drugie już studia. Czuję, że będzie bardziej zawiedziona niż ja jestem na siebie wściekła. Z powodu pracy chciałam odpocząć, zrobiłam sobie dwa tygodnie przerwy, odetchnąć, ale teraz nie poradziłam sobie z zaległościami. Nie wiem, co powiedzieć chłopakowi, pewnie będzie robił mi wyrzuty, ostatnio nie czuję, żeby mnie wspierał za bardzo. Zawsze jest tak, że zaczynam coś, a potem się zniechęcam i to rzucam. Nie chciało mi się chodzić na zajęcia. Zawaliłam przez swoją głupotę i lenistwo.
Czy szukać nowej pracy i rozpocząć studia zaocznie? Niestety w kato nie ma tego kierunku zaocznie, jedynie pozostaje kraków... A może iść pracować w knajpie, chyba do tego tylko się nadaję skoro studiów nie potrafię skończyć, to chyba nie jest dla mnie, mimo, że bardzo dużo czasu spędzam ucząć się języka sama w domu na własny sposób. Jak to powiedzieć bliskim? Poradźcie, proszę!