dlaczego czasem tak trudno odpuścić... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » dlaczego czasem tak trudno odpuścić...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 13 ]

Temat: dlaczego czasem tak trudno odpuścić...

Długo się zastanawiałam nad napisaniem tu, ale widzę jak wspaniałym wsparciem obdarzacie zmagających się z problemami, a mi potrzeba bardzo wsparcia bo sie pogubiłam.

Rozstałam się ze swoim partnerem. Nie byliśmy ze sobą długo bo jedyne 7 miesięcy ale był to tzw .?strzał? coś co sprawia, że chcesz stworzyć komuś dom,  rodzić dzieci itd. itp.

Nie wiem czy mieliście kiedyś sytuacje, gdzie poznajecie kogoś stworzonego na specjalne zamówienie, posiadającego wszystkie cechy, kogoś wyproszonego i wymarzonego. Wydawało mi się, że właśnie mnie to spotkało. Tyle, że składając zamówienie niekoniecznie sprecyzowałam obszar otwartości/bliskości tego wyśnionego?

Był to związek z wysokiego ryzyka, dwa mocne i władcze charaktery, ludzie po przejściach i do tego uczucie w nas urodziło się niedługo po tym jak wprowadziłam się do mieszkania w którym on już mieszkał. Wiedziałam, że to ostatnie będzie trudne bo dwoje obcych sobie ludzi, od razu zamkniętych w ciasnej przestrzeni, ryzyko zagryzienia i/lub ukiszenia wzrasta znacznie przecież.
Ciężko tak streścić wszystko?
Mój były partner ma dość poważne problemy z bliskością, otworzeniem się na drugą osobę, więc lekko nie było nigdy, zwłaszcza, że ja dawałam od siebie za dużo chcąc mu zrekompensować wszystkie krzywdy ( a było ich zdecydowanie zbyt wiele jak na jedna osobę).
Tak wiem Matka Teresa od siedmiu boleści, kocham za bardzo, też to wiem. Ale TO po prostu poczułam, nie miałam nigdy tego ?problemu?.
Jak widzicie oboje jesteśmy dysfunkcyjni big_smile ale co mogę powiedzieć, no bywa wink
Mężczyzna uciekający od bliskości i kobieta kochająca za bardzo.  Książkowo.
Darzymy się dalej wielkim sentymentem, lubmy spędzać razem czas, czujemy bliskość będąc razem. Nie jest najgorzej biorąc po uwagę fakt że mieszkamy dalej razem i przez najbliższe dwa tygodnie będziemy nadal. Podjęłam decyzję o wyprowadzce, głownie z rozsądku, a nie chce zeby to on zmieniał mieszkanie choćby dlatego ze mi sie ono będzie kojarzyło tylko z nim a nie jest mi to potrzebne.
Więc pewnego pięknego dnia / wieczora mój partner (teraz już były) stwierdził że to co jest miedzy nami to nie TO i nie damy sobie szczęścia. Zapewne podjął tą decyzję już jakiś czas wcześniej ale czekał na cud z jasnego nieba który magicznie wyjaśni i naprawi wszystko. Sam od siebie niekoniecznie zrobił cokolwiek nie wiem czy nie chciał czy nie jest w stanie (to wcale nie jest takie oczywiste uwierzcie).
Nie przeczę ostatnie kilka tygodni związku to był słodko gorzki czas. Spieraliśmy się, we mnie rosła frustracja że nie traktuje mnie jak powinien, że nie stara się dla mnie tak jak powinien (w moim zaburzonym pojęciu bliskości oczywiście) i to była kwestia czasu aż to runie ale szlak mnie trafia bo było mu łatwiej wyrzucić niż spróbować naprawić. Ale znaczy dla mnie tak wiele, że chciałabym spróbować na nowo zbudować miedzy nami związek. Nie wiem czy jest to możliwe skoro ten Ktoś mówi, że to nie TO jest ale?. (jako, że tonący chwyta się czegokolwiek).
Dziwne jest zachowanie mojego byłego partnera teraz. No czuje się jak jojo. Kiedy jesteśmy razem jest świetnie, tak jak pisałam super nam się rozmawia, miło spędza czas, jest serdeczność i bliskość. Na dobrą sprawę pomijając to że nie sypiamy razem i nie trzymamy się za ręce, nie całujemy i przytulamy jest jak było. Mam nawet wrażenie że teraz otwiera się bardziej, mówi mi o rzeczach które są bolesne dla niego, nie robił tego wcześniej. Wychodzimy razem do baru i tu pojawia się zupełnie inna osoba, w domu widać bliskość między nami we wszystkim co oboje robimy, to że lubimy razem czas spędzać  w barze przy znajomych ex przybiera maskę jaka to jestem mu obojętną, w sumie zwisa mu, może nawet czasem stara się ignorować, dalej jest grzecznie ale już bez tych fajerwerków, że on nie, wcale mu nie zależy, no skąd.  Sam się już w tym mota, tu niby obojętność, ale np. noga styka się z moją nogą, kurteczkę zarzuca mi na ramionka bo zimno itd. itp

Zdziwiło mnie to, że po tym jak sie rozstaliśmy, nie szukał wrażeń, mój przedni ex po tygodniu sie pocieszał z współną "przyjaciółką". Dalej ich nie szuka, siedzi ze mna w domu a jak mnie nie ma to pije i w ogóle od naszego rozstania bardzo dużo pije. Bardzo dokładnie opowiada co robił i z kim kiedy mnie nie ma, kto dzwoni albo kto mu napisał smsa.
Jak się słusznie domyślacie kocham palanta i w każdym czynie upatruję ochłapu uczucia głębszego. Panie mające doświadczenia z bojącymi się bliskości partnerami, będą wiedziały, że te ochłapy to często jedyne co mogą dać od siebie partnerzy. Mówię ochłapy bo wkurza mnie już ta sytuacja ale mam na myśli drobne serdeczne gesty, które świadczą o czymś więcej niż o dobrym wychowaniu. Ech no ciężko się żyje z kimś takim. Ale kocha się pomimo a nie za coś więc jestem w czarnej ?. rozpaczy.
Nie chcę zostawić tego. Pomimo emocjonalnej dysfunkcji związanej z bliskością jest cudownym, wartościowym, szalenie inteligentnym i błyskotliwym człowiekiem, dzięki któremu i ja staję się lepsza. Ten związek nie trwał długo ale jako partner dał mi więcej niż wszystkie poprzednie razem wzięte.
Niedawno podczas wyjścia do baru, znów mętlik w głowie się pojawił, byliśmy blisko siebie ciągle, tańczyliśmy, całowaliśmy się (prawie przypadkiem) we mnie się obudziło wiele, mimo ze starałam się zdusić i odsunąć od siebie uczucia żebym mogła żyć normalnie.  Rozmawialiśmy o tym pozniej, przyznał że coś jeszcze jest w nim, ale na moje ?spróbujmy?, odparł tylko, że będzie tak jak było. Widzę, że się miota, widzę te skrajoności targające nim, nie wiem co to jest.
Uwielbiam momenty w których dorosła i zazwyczaj twardo stąpająca po ziemi kobieta ma papkę zamiast mózgu;/

Nie wiem czy chce uciekać, odciąć się od kogoś/czegoś tak ważnego dla mnie.
Nie wiem też czy potrafię zostać i być tylko przyjacielem, gdy kocham.
Nic już nie wiem, żyjemy w zawieszeniu, bo rozstalismy się (aż mnie korci żeby napisać NIBY się rozstaliśmy bo tak się czuję) a jednak nie jest to takie oczywiste jasne ani klarowne.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: dlaczego czasem tak trudno odpuścić...

przestan się z nim spotykać, wyprowadz się jeśli z nim mieszkasz
bo inaczej nie zaznasz spokoju, będziesz robic sobie nadzieje niepotrzebnie
a tak z odleglosci może zatęskni za toba

3

Odp: dlaczego czasem tak trudno odpuścić...

Wiem, że tak zrobić trzeba. Nawet w tej chwili intensywnie próbuję to uczynić.
Ale to tak strasznie trudne i trzyma mnie miesięczne wypowiedzenie.
Rację masz, że nie zaznam spokoju. Od dawna go nie mam, przez ciągły natłok myśli, przez doszukiwanie się podtekstów w każdym geście. To wykańcza.
Straszne są takie sytuacje, niby sprowadzają się do jednego ? uciekaj i żyj swoim życiem, ale gdzieś z tyłu głowi tli się nadzieja, że jednak w tym przypadku będzie inaczej.
Potrzebowałam obiektywnej oceny i powiedzenia odczep się od tego Pana bo swojej ocenie nie mogę ufac wink Dziękuję

4

Odp: dlaczego czasem tak trudno odpuścić...

Porada wyżej raczej trafna... Trudno odpuścić, jeszcze trudniej będzie w pierwszym okresie po odpuszczeniu. No ale to chyba jedyne wyjście, nie można sobie pozwolić na to, by brnąć w uczucie do kogoś, kto niekoniecznie je odwzajemnia. Trzeba chcieć więcej i wierzyć, że na więcej się zasługuje.

5

Odp: dlaczego czasem tak trudno odpuścić...

Z takich związków nic dobrego nie wychodzi... sama jestem tego najlepszym przykladem, odejdz, zajmij sie czyms, odpusc...

6

Odp: dlaczego czasem tak trudno odpuścić...

Kobiety, ktore kochaja za bardzo kreca tacy dysfunkcyjni kolesie. Bylam dokladnie tam gdzie Ty. Tacy faceci sa niedojrzali i nie potrafia normalnie kochac. Kobiety mysla, ze przebija sie przez mur obojetnosci swoim placzem, frustracja, ponizaniem sie i wchodzeniem mu do doopy. Gosc, ktory ma problem z bliskoscia nie ma silnej osobowosci,on udaje ze jest silny a tak na prawde jest w srodku zranionym chlopczykiem, ktory nie potrafi i raczej nie nauczy sie normalnie traktowac kobiety. Nie licz na to, ze sie zmieni, chyba ze sie wysili i zalatwi swoje problemy np z dobrym terapeuta. Twoim zadaniem teraz jest dojscie do tego, dlaczego kochasz za bardzo, czy przypadkiem nie powielasz jakiegos chorego schematu. Zastanow sie dobrze, czy to co do niego czujesz to milosc, bo to moze byc tylko i wylacznie uzaleznienie. Tacy ludzie poprzez swoja obojetnosc i przekraczanie granic potrafia niezle kogos zmanipulowac i namieszac mu w glowie. Patrzac na swoj byly zwiazek w glowie mi sie nie miesci, ze doprowadzilam sama siebie do stanu totalnego upadku przez chloptasia z rozbitej rodziny, ktory swoja milosc i racje wyrazal przez lewe sierpowe. Uciekaj i nie wchodz do tej samej rzeki drugi raz, rozwiaz swoje problemy a na nastepny raz jak widzisz jakiegos facetochlopczyka niech sie w tobie nie budza jakies chore instynkty pomagania, zbawiania i rekompensowania krzywd, ktorych Ty mu nie wyrzadzilas. Szanuj siebie, bo nikt inny tego za ciebie nie zrobi. Pozdrawiam i zycze powodzenia w wychodzeniu z toksycznego zwiazku.

7

Odp: dlaczego czasem tak trudno odpuścić...
kattyen napisał/a:

Kobiety, ktore kochaja za bardzo kreca tacy dysfunkcyjni kolesie. Bylam dokladnie tam gdzie Ty. Tacy faceci sa niedojrzali i nie potrafia normalnie kochac. Kobiety mysla, ze przebija sie przez mur obojetnosci swoim placzem, frustracja, ponizaniem sie i wchodzeniem mu do doopy. Gosc, ktory ma problem z bliskoscia nie ma silnej osobowosci,on udaje ze jest silny a tak na prawde jest w srodku zranionym chlopczykiem, ktory nie potrafi i raczej nie nauczy sie normalnie traktowac kobiety. Nie licz na to, ze sie zmieni, chyba ze sie wysili i zalatwi swoje problemy np z dobrym terapeuta. Twoim zadaniem teraz jest dojscie do tego, dlaczego kochasz za bardzo, czy przypadkiem nie powielasz jakiegos chorego schematu. Zastanow sie dobrze, czy to co do niego czujesz to milosc, bo to moze byc tylko i wylacznie uzaleznienie. Tacy ludzie poprzez swoja obojetnosc i przekraczanie granic potrafia niezle kogos zmanipulowac i namieszac mu w glowie. Patrzac na swoj byly zwiazek w glowie mi sie nie miesci, ze doprowadzilam sama siebie do stanu totalnego upadku przez chloptasia z rozbitej rodziny, ktory swoja milosc i racje wyrazal przez lewe sierpowe. Uciekaj i nie wchodz do tej samej rzeki drugi raz, rozwiaz swoje problemy a na nastepny raz jak widzisz jakiegos facetochlopczyka niech sie w tobie nie budza jakies chore instynkty pomagania, zbawiania i rekompensowania krzywd, ktorych Ty mu nie wyrzadzilas. Szanuj siebie, bo nikt inny tego za ciebie nie zrobi. Pozdrawiam i zycze powodzenia w wychodzeniu z toksycznego zwiazku.

Czy masz może gdzieś opisany swój były związek? Nie wiem czemu coś mnie tknelo.

8

Odp: dlaczego czasem tak trudno odpuścić...
Pauli1989 napisał/a:
kattyen napisał/a:

Kobiety, ktore kochaja za bardzo kreca tacy dysfunkcyjni kolesie. Bylam dokladnie tam gdzie Ty. Tacy faceci sa niedojrzali i nie potrafia normalnie kochac. Kobiety mysla, ze przebija sie przez mur obojetnosci swoim placzem, frustracja, ponizaniem sie i wchodzeniem mu do doopy. Gosc, ktory ma problem z bliskoscia nie ma silnej osobowosci,on udaje ze jest silny a tak na prawde jest w srodku zranionym chlopczykiem, ktory nie potrafi i raczej nie nauczy sie normalnie traktowac kobiety. Nie licz na to, ze sie zmieni, chyba ze sie wysili i zalatwi swoje problemy np z dobrym terapeuta. Twoim zadaniem teraz jest dojscie do tego, dlaczego kochasz za bardzo, czy przypadkiem nie powielasz jakiegos chorego schematu. Zastanow sie dobrze, czy to co do niego czujesz to milosc, bo to moze byc tylko i wylacznie uzaleznienie. Tacy ludzie poprzez swoja obojetnosc i przekraczanie granic potrafia niezle kogos zmanipulowac i namieszac mu w glowie. Patrzac na swoj byly zwiazek w glowie mi sie nie miesci, ze doprowadzilam sama siebie do stanu totalnego upadku przez chloptasia z rozbitej rodziny, ktory swoja milosc i racje wyrazal przez lewe sierpowe. Uciekaj i nie wchodz do tej samej rzeki drugi raz, rozwiaz swoje problemy a na nastepny raz jak widzisz jakiegos facetochlopczyka niech sie w tobie nie budza jakies chore instynkty pomagania, zbawiania i rekompensowania krzywd, ktorych Ty mu nie wyrzadzilas. Szanuj siebie, bo nikt inny tego za ciebie nie zrobi. Pozdrawiam i zycze powodzenia w wychodzeniu z toksycznego zwiazku.

Czy masz może gdzieś opisany swój były związek? Nie wiem czemu coś mnie tknelo.

Nie tylko Ciebie...

9

Odp: dlaczego czasem tak trudno odpuścić...

witam, moje pierwsze dwa posty oraz blog w ktorym opisuje wszystkie etapy wpadania w toksyczna relacje.

10

Odp: dlaczego czasem tak trudno odpuścić...

W takiej relacji nie jest łatwo odpuścić, rozumiem Cię doskonale i właściwie przybijam piątke. On potrafił, tak po prostu bez walki - wiem, że to ogormnie wnerwia - mam to samo i ciągle nie moge pogodzić się z tym, że 'nie pasuje to nara', po co przecież się starać, miłość - phi. Musisz też znaleźć w sobie siłę i odpuścić. Ja codziennie mam chwile niedowierzania - ale jak to możliwe, że my już nie?! Wbijam zęby w ścianę milion razy. Też w głowie wciąż tli się ta głupia nadzieja, do cholery niby dlaczego, skoro powiedział NIE? Czasem chyba mamy nature masochistek...

11

Odp: dlaczego czasem tak trudno odpuścić...

My szukamy milosci po omacku dookola siebie zamiast znalezc ja najpierw w sobie. Zachowujemy sie jak maly piesio, ktory szuka akceptacji i czeka na dobre slowo od swojego pana, cieszymy sie i merdamy radosnie ogonkiem, kiedy nasz Pan laskawie pozwoli nam przyniesc mu w zebach kapcie. To tylko wynika z braku wlasnej wartosci, szacunku do samej siebie. Czas to zmienic. Mozna wbijac zeby w sciane, byleby sobie ich nie polamac i isc do przodu. Trzeba sie rozwijac, robic rzeczy dla samego siebie tak jak robia to faceci. Oni doskonale potrafia zajac sie soba, miec swoje hobby i spedzac nad nim cale godziny. No ale kobiete, ktora kocha za bardzo cos takiego wkoorwia, bo wtedy czuje sie niedowartosciowana, zaraz zaczyna sie zastanawiac co jest ze mna nie tak, ze on nie zwraca na mnie uwagi zamiast wziac sie za swoje hobby i rozwijac skrzydla. KKZB chcialaby miec na sobie skupiona cala uwage partnera 24H i chyba przestaje mnie dziwic, ze taki facet po pewnym czasie ma dosc. Ja tu mowie o normalnych facetach nie o socjopatach.

12

Odp: dlaczego czasem tak trudno odpuścić...
kattyen napisał/a:

My szukamy milosci po omacku dookola siebie zamiast znalezc ja najpierw w sobie. Zachowujemy sie jak maly piesio, ktory szuka akceptacji i czeka na dobre slowo od swojego pana, cieszymy sie i merdamy radosnie ogonkiem, kiedy nasz Pan laskawie pozwoli nam przyniesc mu w zebach kapcie. To tylko wynika z braku wlasnej wartosci, szacunku do samej siebie. Czas to zmienic. Mozna wbijac zeby w sciane, byleby sobie ich nie polamac i isc do przodu. Trzeba sie rozwijac, robic rzeczy dla samego siebie tak jak robia to faceci. Oni doskonale potrafia zajac sie soba, miec swoje hobby i spedzac nad nim cale godziny. No ale kobiete, ktora kocha za bardzo cos takiego wkoorwia, bo wtedy czuje sie niedowartosciowana, zaraz zaczyna sie zastanawiac co jest ze mna nie tak, ze on nie zwraca na mnie uwagi zamiast wziac sie za swoje hobby i rozwijac skrzydla. KKZB chcialaby miec na sobie skupiona cala uwage partnera 24H i chyba przestaje mnie dziwic, ze taki facet po pewnym czasie ma dosc. Ja tu mowie o normalnych facetach nie o socjopatach.

Zgadzam się z tobą, kobiety spotykając takich facetów chcą ich zmienić, myślą że ich miłość sprawi że nagle oni doznają objawienia że to właśnie ta jedyna, nic bardziej mylnego. Ciężko odejść od takich facetów, bo dają kobietom skrajne emocje i pozytywne i negatywne i całe morze adrenaliny, ale wtedy tylko krok od uzależnienia od faceta, z którego bardzo trudno wyjść, druga sprawa jest taka, że kobiety myślą sobie, że jak odejdą to on polegnie i pomagają na wszelkie sposoby. A taki chłoptaś nie tylko nie polegnie ale szybko znajdzie sobie następną pocieszycielkę.

Posty [ 13 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » dlaczego czasem tak trudno odpuścić...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024