Mam nadzieję, że ktoś zerknie na to co tutaj skrobnę
Mam w klasie pewną dziewczynę, którą uważałam do niedawna za mojego przyjaciela. Dogadywałam się z nią od pierwszej klasy liceum. Nie było to tak, że gdy miałam jakiś problem to od razu leciałam do niej po poradę, bo w głębi serca czułam, że nie byłoby zbyt dobrze zwierzać się jej ze wszystkiego, ale ogólnie było fajnie. Wspólne wypady, śmiech, czułam się potrzebna. Zaufałam jej. Mogę powiedzieć, że czułam, że to właśnie ta bratnia dusza.
Teraz jestem w drugiej klasie i sprawy zaczęły się nieco komplikować. Jestem osobą, która potrzebuje nieco czasu, żeby się przed kimś otworzyć i pokazać w pełni swoją osobowość. Można powiedzieć, że z moją 'przyjaciółką' osiągnęłam już ten etap i teraz ona znajduje sobie inne dziewczyny do zabawy i spędzania czasu. Napisała mi cytuję: "Przyjaźń to nie małżeństwo, gdzie spędza się ze sobą tyle czasu. Boję się, że się w końcu znudzę." Coż, tak najwyraźniej się stało. Przerwy zaczęłam spędzać z innymi, pisze do mnie tylko po lekcje, ew żeby opisać jakże świetny weekend spędziła z innymi. Próbuje wzbudzić moją zazdrość, najwyraźniej chce żebym czuła się taka 'malutka'. No, wiecie o co chodzi. Rozmawiałam o tym z nią szczerze, bo próbowałam jeszcze jakoś to ratować, jako, że mi zależy. Powiedziała, że się poprawi a drugim razem stwierdziła, że wymyślam i wiecznie mi coś nie pasuje, że to moja wina i że ona jest super cacy. Sytuacja się nie zmienia. Z mojej strony zawsze starałam się jej pomóc, a gdy ja miałam problem nie przejmowała się tym zbytnio ograniczając się tylko do pytania "Co się stało?"
Proszę Was o radę. Jak mam się uwolnić od tej znajomości? Jej zachowania są czasami chamskie. Potrafi mnie olać, gdy coś do niej mówię to odwraca głowę. W sumie ja jestem od pocieszania a inni od zabawy. Najgorsze jest to, że ona nie widzi w tym problemu i uważa mnie za swoją najlepszą przyjaciółkę. Po kłótni potrafi do mnie podejść i wyprzytulać a za chwilę widzę jak robi to samo z innymi i obserwuje moją reakcję. Powiedziałam jej na spokojnie, żeby zaczęła mnie szanować to odpowiedziała cytuję: "Może jeszcze powiesz, że Cię poniżam?" Nie dopuszcza do siebie prawdy i nie chce słuchać niczego złego na swój temat. Gdy zwrócę jej uwagę na pewne jej zachowania to próbuje mi dokopać tym samym. Po tej rozmowie stwierdziła że mnie szanuje, że zawsze mogę na nią liczyć. Nie chciałabym, żeby przez to wyniknęła nieprzyjemna sytuacja w klasie, mam do niej żal, bo zawiodłam się na niej, ale chce to załatwić jak dorosła baba, powiedzieć co trzeba i skończyć to z miłymi wspomnieniami. Problem w tym, że ona jest zawistna i juz teraz widzę, że będzie mi robiła na złość. Sytuację pogarsza to, że siedzę z nią w ławce, a ona w klasie jest super lubiana i po kolei zgarnia dziewczyny na swoją stronę. To nie podstawówka i wiem, że nie każdy poleci za jedną osobą, ale jak mam się zachowywać w tej sytuacji? I co ogólnie o tym sądzicie?