Mój mężczyzna poprosił mnie, żebyśmy nie uprawiali więcej seksu przedmałżeńskiego, ze względów religijnych. Miał coraz większe wyrzuty sumienia.Jesteśmy ze sobą od kilku miesięcy, a jestem jego pierwszą kobietą, bo czekał na tę odpowiednią. Od połowy lutego do niczego między nami nie doszło, choć widziałam, że nieraz się nakręcał i jego rączki wędrowały. Szanuję jednak jego poglądy i ostudziłam swój temperament, przestałam go od początku roku naciskać na zbliżenia. Może to dziwnie zabrzmi, ale czy młody mężczyzna, napalony, naprawdę może być w stanie funkcjonować bez seksu?
Może.
Opcje są trzy - seks, masturbacja albo polucje. Jak ma pecha to jeszcze zapalenie jąder
Może mu przejdzie za jakiś czas.
Mój mężczyzna poprosił mnie, żebyśmy nie uprawiali więcej seksu przedmałżeńskiego, ze względów religijnych. Miał coraz większe wyrzuty sumienia.Jesteśmy ze sobą od kilku miesięcy, a jestem jego pierwszą kobietą, bo czekał na tę odpowiednią. Od połowy lutego do niczego między nami nie doszło, choć widziałam, że nieraz się nakręcał i jego rączki wędrowały. Szanuję jednak jego poglądy i ostudziłam swój temperament, przestałam go od początku roku naciskać na zbliżenia. Może to dziwnie zabrzmi, ale czy młody mężczyzna, napalony, naprawdę może być w stanie funkcjonować bez seksu?
Stawiam na to, że jest prawiczkiem i boi się pierwszego razu. Obawia się, że mu nie wyjdzie (pewnie tak by było) i zbłaźni się w Twoich oczach. Musisz po prostu przejąć inicjatywę, i powinien za którymś razem pęknąć. Ile macie lat?
WspanialaCorka napisał/a:Mój mężczyzna poprosił mnie, żebyśmy nie uprawiali więcej seksu przedmałżeńskiego, ze względów religijnych. Miał coraz większe wyrzuty sumienia.Jesteśmy ze sobą od kilku miesięcy, a jestem jego pierwszą kobietą, bo czekał na tę odpowiednią. Od połowy lutego do niczego między nami nie doszło, choć widziałam, że nieraz się nakręcał i jego rączki wędrowały. Szanuję jednak jego poglądy i ostudziłam swój temperament, przestałam go od początku roku naciskać na zbliżenia. Może to dziwnie zabrzmi, ale czy młody mężczyzna, napalony, naprawdę może być w stanie funkcjonować bez seksu?
Stawiam na to, że jest prawiczkiem i boi się pierwszego razu. Obawia się, że mu nie wyjdzie (pewnie tak by było) i zbłaźni się w Twoich oczach. Musisz po prostu przejąć inicjatywę, i powinien za którymś razem pęknąć. Ile macie lat?
Ale po co ma pękać, skoro chce czekać? Ja tam szanuję takich ludzi.
6 2014-04-07 21:07:34 Ostatnio edytowany przez WspanialaCorka (2014-04-07 21:10:05)
Był prawiczkiem. Uprawialiśmy seks z mojej inicjatywy na początku związku, ale z czasem zaczęły go podobno nękać coraz większe wyrzuty sumienia i prosił mnie o zachowanie wstrzemięźliwości.
Iami napisał/a:WspanialaCorka napisał/a:Mój mężczyzna poprosił mnie, żebyśmy nie uprawiali więcej seksu przedmałżeńskiego, ze względów religijnych. Miał coraz większe wyrzuty sumienia.Jesteśmy ze sobą od kilku miesięcy, a jestem jego pierwszą kobietą, bo czekał na tę odpowiednią. Od połowy lutego do niczego między nami nie doszło, choć widziałam, że nieraz się nakręcał i jego rączki wędrowały. Szanuję jednak jego poglądy i ostudziłam swój temperament, przestałam go od początku roku naciskać na zbliżenia. Może to dziwnie zabrzmi, ale czy młody mężczyzna, napalony, naprawdę może być w stanie funkcjonować bez seksu?
Stawiam na to, że jest prawiczkiem i boi się pierwszego razu. Obawia się, że mu nie wyjdzie (pewnie tak by było) i zbłaźni się w Twoich oczach. Musisz po prostu przejąć inicjatywę, i powinien za którymś razem pęknąć. Ile macie lat?
Ale po co ma pękać, skoro chce czekać? Ja tam szanuję takich ludzi.
Jak na moje nie chce czekać, chyba że jest ortodoksyjnym katolikiem
... z czasem zaczęły go podobno nękać coraz większe wyrzuty sumienia i prosił mnie o zachowanie wstrzemięźliwości.
masz wątpliwości czy to wyrzuty sumienia? Podejrzewasz coś innego?
Na mojego starego nosa coś tu śmierdzi. Najpierw tak a teraz ortodoks ???
Na mojego starego nosa coś tu śmierdzi. Najpierw tak a teraz ortodoks ???
Nic tu nie śmierdzi. Może tak być przy konflikcie wartości. Nie doszukiwałbym się drugiego dna.
Stary Wuj napisał/a:Na mojego starego nosa coś tu śmierdzi. Najpierw tak a teraz ortodoks ???
Nic tu nie śmierdzi. Może tak być przy konflikcie wartości. Nie doszukiwałbym się drugiego dna.
Wartości to ma się od początku do końca,nie najpierw bzykanko,potem refleksje i wyrzuty sumienia.Skoro ma się jakieś zasady to przedstawia się je na początku i jest jasna relacja.Po fakcie tłumaczenia można różnie odbierać.
A znasz wielu ludzi, którzy trzymaja sie swoich zasad? Bo ja zdecydowana wiekszosc ludzi znam, ktorzy w ogole zasad nie mają i żyją na spontanie (czytaj - jaką mają chcice na dana chwile, tak korzystają)
Dlatego właśnie mnie to dziwi.Skoro jest się takim ortodoksem, to od"a" do "z".
Ja nie byłem, nie jestem,i nie będę.
Wartości to ma się od początku do końca,nie najpierw bzykanko,potem refleksje i wyrzuty sumienia.Skoro ma się jakieś zasady to przedstawia się je na początku i jest jasna relacja.Po fakcie tłumaczenia można różnie odbierać.
Możesz sobie myśleć i odbierać jak chcesz, ale wartości nie pozbawiają człowieka naturalnych instynktów. Czasem zachowaniem steruje natura, a innym razem wewnętrzny ksiądz. On był napalony, więc nie dopuszczał księdza do głosu, a teraz największe ciśnienie zeszło i wewnętrzny ksiądz wrócił.
gibon74 napisał/a:Wartości to ma się od początku do końca,nie najpierw bzykanko,potem refleksje i wyrzuty sumienia.Skoro ma się jakieś zasady to przedstawia się je na początku i jest jasna relacja.Po fakcie tłumaczenia można różnie odbierać.
Możesz sobie myśleć i odbierać jak chcesz, ale wartości nie pozbawiają człowieka naturalnych instynktów. Czasem zachowaniem steruje natura, a innym razem wewnętrzny ksiądz. On był napalony, więc nie dopuszczał księdza do głosu, a teraz największe ciśnienie zeszło i wewnętrzny ksiądz wrócił.
Czyli można przypuszczać że gdy znów przyjdzie "ciśnienie"to wartości pójdą w kąt.
Czyli można przypuszczać że gdy znów przyjdzie "ciśnienie"to wartości pójdą w kąt.
Chłopak cały czas ma wewnętrzny konflikt. Od czasu do czasu szala będzie się przechylać na tę drugą stronę. Wiadomo, że największe ciśnienie było, kiedy seksu jeszcze nie uprawiali, a dla niego to dodatkowo pierwszy raz, ale niewykluczone, że się jeszcze pojawi i wewnętrzny ksiądz ucichnie.
17 2014-04-09 19:10:47 Ostatnio edytowany przez WspanialaCorka (2014-04-09 19:12:23)
Panowie, on od początku zaznaczył, że chciałby z seksem czekać do ślubu. Wyjaśniłam mu jednak swoje podejście do spraw seksu, no i uległ. Sam zainicjował zbliżenie. Po dwóch (!) miesiącach szalonego seksu
, poszedł do spowiedzi. Ksiądz dał mu podobno nieźle popalić i od tego czasu powstrzymuje się. Dziwnym trafem zbiegło to się z gorszym okresem w naszym związku... Mimo to nie naciskam na niego w tych sprawach. Szanuję jego postanowienie i oboje w nim trwamy
że niby żal za grzechy? szkoda tylko, że gdyby nie ksiądz to by dalej "szalał". slabe to.
że niby żal za grzechy? szkoda tylko, że gdyby nie ksiądz to by dalej "szalał". slabe to.
Zareagowałam podobnie. Stwierdził, że z czasem sumienie dawało mu o sobie częściej znać...
20 2014-04-09 19:28:07 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-04-09 19:28:36)
Ja rozumiem, że instynkt jest słabością, ale przecież większość z nich i tak opanowujemy. Więc ALBO/ALBO.
Zeby tak czesciej nie zmieniał zdania, bo przeciez wg katolicyzmu to seks bez prezerwatywy, najlepiej tylko klasyczny i nie po to, by była przyjemność, a po to by się rozmnożyć! Nie bardzo widze ludzi w zyciu, ktorzy są tak rozdarci.
Niestety mój mężczyzna jest typem człowieka, który do końca nie wie czego chce. Jest ciągle napawany jakimiś wątpliwościami.
Poczucie winy wynikające z religii to emocja, która pojawia się od czasu do czasu. Przezwyciężyć to nie jest łatwo dlatego warto zrobić z tym porządek. @WspanialaCorka, porozmawiaj z nim, żeby się określił tzn. chce się wyleczyć z wpływu religii czy żyć zgodnie z nauką KK.
23 2014-04-09 19:50:24 Ostatnio edytowany przez WspanialaCorka (2014-04-09 19:50:50)
@WspanialaCorka, porozmawiaj z nim, żeby się określił tzn. chce się wyleczyć z wpływu religii czy żyć zgodnie z nauką KK.
Marioosh666, znam jego zdanie na temat religii/wiary - jest ona dla niego najważniejsza w życiu i ostatecznie zawsze będzie ją stawiał ponad wszystko.
Niestety mój mężczyzna jest typem człowieka, który do końca nie wie czego chce. Jest ciągle napawany jakimiś wątpliwościami.
W takim wypadku życzę Ci powodzenia i dużo siły.Moim zdaniem facet powinien być konsekwentny w tym co robi.Jeżeli już podejmuje jakąkolwiek decyzję to niech się tego trzyma a nie giba raz tak,raz tak.
Albo religia, albo Ty.
Nie widzę żadnego grzechu w uprawianiu seksu przed ślubem (grzechem jest puszczenie się) a jeśli robię to ze swoją kobietą i jestem w 100% przekonany że chcę z nią być na zawsze (to czemu nie?) natomiast jeśli zrobię to z nią a potem po jakimś czasie ją zostawię (to wtedy to będzie grzechem) bo seks zbliża i sprawia że stajemy się jednością.
Nie kocha mnie, więc w czym tu wybierać. Pewnie jedynym powodem, dla którego dąży do jakiegokolwiek kontaktu fizycznego ze mną to rosnące ciśnienie w gaciach..........
Nie kocha mnie, więc w czym tu wybierać. Pewnie jedynym powodem, dla którego dąży do jakiegokolwiek kontaktu fizycznego ze mną to rosnące ciśnienie w gaciach..........
W takim razie poszukaj sobie kogoś innego, a życie stanie się prostsze ![]()
Tak to jest jak się wymaga miłości, a chodzi do łóżka bez tego.
29 2014-04-10 12:12:01 Ostatnio edytowany przez WspanialaCorka (2014-04-10 12:16:57)
Tak to jest jak się wymaga miłości, a chodzi do łóżka bez tego.
Deklarował rozwijające się w nim uczucie, a do łóżka poszliśmy po dłuższym czasie codziennego spotykania się. Poza tym znamy się już kilka lat. Zresztą licho wie, co siedzi w jego głowie.
Albo religia, albo Ty.
Nie widzę żadnego grzechu w uprawianiu seksu przed ślubem (grzechem jest puszczenie się) a jeśli robię to ze swoją kobietą i jestem w 100% przekonany że chcę z nią być na zawsze (to czemu nie?) natomiast jeśli zrobię to z nią a potem po jakimś czasie ją zostawię (to wtedy to będzie grzechem) bo seks zbliża i sprawia że stajemy się jednością.
Byłam trochę rozgoryczona i w odpowiedzi na Twój post napisałam, że nie ma w czym wybierać. Trochę się zagalopowałam. Nie każe mu wybierać między mną a religią. To niedorzeczne. Mam po prostu mętlik w głowie, bo - może to śmiesznie zabrzmi, zwłaszcza, że jesteśmy w związku - nie mogę go rozgryźć.
Facet robi to (bo jemu się chce) a jak napalenie przechodzi to zaczyna gadać że ma wyrzuty sumienia.
Jak następnym razem będzie chciał, to mu nie "dawaj" i przypomnij mu o tym co mówił Tobie (że nie chcę bo ma wyrzuty sumienia). Chore to jest (ksiądz robi pranie mózgu a potem człowiek nie potrafi sam za siebie decydować i nie wie czego chcę).
Skoro zaczął to-seks przed ślubem, to niech już nie kręci nosem (a jeśli ma zamiar czekać, to w cale z nim tego więcej nie rób), niech się pomęczy i w końcu zrozumie.....
Facet robi to (bo jemu się chce) a jak napalenie przechodzi to zaczyna gadać że ma wyrzuty sumienia.
Jak następnym razem będzie chciał, to mu nie "dawaj" i przypomnij mu o tym co mówił Tobie (że nie chcę bo ma wyrzuty sumienia). Chore to jest (ksiądz robi pranie mózgu a potem człowiek nie potrafi sam za siebie decydować i nie wie czego chcę).
Skoro zaczął to-seks przed ślubem, to niech już nie kręci nosem (a jeśli ma zamiar czekać, to w cale z nim tego więcej nie rób), niech się pomęczy i w końcu zrozumie.....
Pomagam mu trwać w tym postanowieniu i studzę jego zapędy. Za każdym razem.
33 2014-04-10 16:46:37 Ostatnio edytowany przez fastbird (2014-04-10 16:46:59)
fastbird napisał/a:Facet robi to (bo jemu się chce) a jak napalenie przechodzi to zaczyna gadać że ma wyrzuty sumienia.
Jak następnym razem będzie chciał, to mu nie "dawaj" i przypomnij mu o tym co mówił Tobie (że nie chcę bo ma wyrzuty sumienia). Chore to jest (ksiądz robi pranie mózgu a potem człowiek nie potrafi sam za siebie decydować i nie wie czego chcę).
Skoro zaczął to-seks przed ślubem, to niech już nie kręci nosem (a jeśli ma zamiar czekać, to w cale z nim tego więcej nie rób), niech się pomęczy i w końcu zrozumie.....Pomagam mu trwać w tym postanowieniu i studzę jego zapędy. Za każdym razem.
Więc w czym problem? skoro już wiesz co robić.
Autorko, myślę, że nie było mu łatwo w ogóle Cię o to poprosić. Jeśli go kochasz, uszanuj jego prośbę.
Co do Twojego pytania to myślę, że może choć z pewnością jest to szalenie trudne.
No ale robicie jakieś kroki, żeby stanąć przed ołtarzem?
Nie widzę żadnego grzechu w uprawianiu seksu przed ślubem
wg. doktryny katolickiej to jest grzech i Twoje zdanie nie ma znaczenia.