Jak to powiedzieć szefowej, że jestem w ciąży...?? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » CIĄŻA I PORÓD » Jak to powiedzieć szefowej, że jestem w ciąży...??

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 51 ]

Temat: Jak to powiedzieć szefowej, że jestem w ciąży...??

W żłobku pracuję od października, najpierw 4m-ce stażu, a teraz od połowy lutego dostałam umowę na rok. Obecnie dowiedziałam się, że jestem w 5 tygodniu ciąży smile. Wszystko głupio wyszło i mam okropnego stres, tym bardziej, że tą umowę dostałam, bo jedna dziewczyna poszła na L4 właśnie też z powodu ciąży. I to teraz wygląda jakbym też szybko zaszła, a my z mężem już od dłuższego czasu się staraliśmy, aż w kocu się udało smile I teraz nie wiem kiedy i jak powiedzieć o tym szefowej??? sad Chciałabym popracować jeśli lekarz i zdrowie pozwoli tak do 22tc, bo jednak w żłobku te dzieci chcą na rączki i ogólnie nie jest tak łatwo jakby się mogłoby wydawać.
Proszę poradźcie coś jak to załatwić...?????

P.S pewnie w oczach szefowej wyjdę na taką co to perfidnie zaplanowała wszystko.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Jak to powiedzieć szefowej, że jestem w ciąży...??

Gratulacje smile

Wlasnie w pierwszych tyg.ciazy nie powinnas dzwigac,bo to niebezpiecznie.
W zlobku,przedszkolu zawsze dzieci przynosza jakies choroby,wiec juz bym sie zastanowila czy chce pracowac.
Po za tym mowisz normalnie,moze i glupio wyszlo,ale co zrobisz? Ciesz sie ciaza i dbaj o siebie.
smile

3

Odp: Jak to powiedzieć szefowej, że jestem w ciąży...??

Serdecznie Ci gratuluje. Najlepiej nie owijać i powiedzieć wprost. Takie życie, nie Ty pierwsza i nie ostatnia. Porozmawiaj z nią szczerze. Powodzenia

4

Odp: Jak to powiedzieć szefowej, że jestem w ciąży...??

Też uważam, że nie powinnaś się narażać. Rozumiem, praca jest ważna ale nie ma co stawiać jej na pierwszym miejscu. Dzisiaj ta jutro inna. Wiem, łatwo powiedzieć. Ja stawiałam ją zawsze na pierwszym miejscu a później okazało się, że mam problem z zajściem w ciążę.Nikt mi pomnika za pracoholizm nie postawił ani nie podziękował. Szefowa na pewno myśli to co ma zamiar pomyśleć i nie będziesz miała na to wpływu ale to Twoje życie i musisz postępować tak jak Tobie odpowiada.

5

Odp: Jak to powiedzieć szefowej, że jestem w ciąży...??

A ja przyznam, że nie rozumiem tego martwienia się i planowania kiedy przejść na zwolnienie. Wybaczcie Dziewczyny, ale chodzenie na L4 w ciąży to zwyczajna fanaberia dla mnie. Zauważcie, że kiedyś tak nie było i kobiety rodziły zdrowe dzieci i nie traciły z powodu pracy nagminnie ciąż, a pracowało się do 9go miesiąca. Ja osobiście w przedszkolu pamiętam przynajmniej dwie przedszkolanki w ciąży, z czego jedna właściwie prosto z pracy pojechała na porodówkę. Nikomu nawet nie przyszło do glowy pójście w zdrowej ciąży na zwolnienie. A zdrowa ciąża, to także ciąża po wieloletnich staraniach, czy wcześniejszych poronieniach, co u nas już się zupełnie w głowie nie mieści. Zapewniam Cię, Zniszczona, że jeśli nic się nie będzie działo, a Ty będziesz miała chęci, to możesz pracować znacznie dłużej niż do 20go tygodnia. I przedstaw to w ten sposób kierowniczce. Przecież pracodawcy nie mają pretensji o zachodzenie w ciążę, tylko o to, że u nas zajście w ciążę oznacza automatycznie niczym nie uzasadnione zwolnienie.
Ja jestem w 27mym i pracuję. Dużo siedzę, spotykam się z ludźmi, nierzadko przeziębionymi, czy chorymi i wszystko jest ok. Wystarczy przestrzegać zasad higieny i zdrowego rozsądku. I przyznam, że planuję pracować po protu do końca ciąży. Nic nie wskazuje na to, by coś miało mi w tym przeszkodzić. W moim otoczeniu jest przynajmniej kilka takich dziewczyn, w tym przynajmniej jedna, która pracowała do 37go tygodnia w zawodzie, w którym z definicji miała kontakt z wyłącznie chorymi. Oczywiście, że nie jest super lekko, ale nie jest też na tyle ciężko, by nie móc pracować. Ciąża to naprawdę nie jest choroba. A mówię to jako osoba doświadczona wieloma chorobami, która ma milion powodów by położyć się do łóżka i przeleżeć 9 miesięcy.
Głowa do góry, od Ciebie a nie od kierowniczki zależy co dalej smile

6

Odp: Jak to powiedzieć szefowej, że jestem w ciąży...??

@justyna1234, w moim środowisku gdzie praca nie była ciężka (przynajmniej fizycznie) na kobietę w ciąży, która zbyt długo przychodziła do pracy patrzyło się podejrzanie i cały czas było oczekiwanie, kiedy wreszcie zniknie na te kilka miesięcy zwolnienia. Jak jedna szefowa pracowała do końca co ludzie myśleli, że oszalała. Po części rozumiem, bo w tej sytuacji jak coś pójdzie nie tak to rodzina będzie do niej miała pretensje, że to przez pracę i po co pracowała skoro mogła iść na zwolnienie...

7

Odp: Jak to powiedzieć szefowej, że jestem w ciąży...??

Ja poszłam  na zwolnienie w 5 miesiącu. I nie zamierzam się tłumaczyć i kłaść uszu po sobie... Uważałam że praca była na tyle ciężka że mogła synkowi zagrozić a zasłabnięcia w pracy nie są przyjemne... U mnie wręcz mnie wyganiali. Pytali kiedy pójdę na zwolnienie i sugerowali że już od tego czy tego nie powinnam pracować. Kierowniczka poprosiła tylko o uprzedzenie z wyprzedzeniem żeby mogła mi odpowiednie zastępstwo znaleźć. Wykorzystałam więc 2 tyg urlopu a po nim od razu na zwolnienie poszłam.

Co do tego kiedy powiedzieć pracodawcy o ciąży - jak najszybciej. Dowiedziałam się o ciąży w 4 tyg. Jednak lekarz dopiero w 10 tc wykonywał USG. Wtedy też poprosiłam o zaświadczenie od lekarza o ciąży. Też bałam się powiedzieć w pracy bo dosłownie miesiąc wcześniej dostałam umowę na czas nieokreślony. Okazało się że szefowa owszem zaskoczona ale zachowała się się super big_smile

8

Odp: Jak to powiedzieć szefowej, że jestem w ciąży...??

Marioosh, no właśnie to mnie dziwi, że się tak bardzo czasy zmieniły, że na kobietę pracującą w ciąży patrzy się raczej ze zdziwieniem. A mnie raczej to właśnie dziwi. Jesli chodzi o to, czy coś się stanie, to naprawdę z ciążą może stać się też coś w domu. Tak, jak pisałam, kiedy kobiety pracowały i nikomu nie przyszło do głowy, że należaloby je winić, gdyby coś poszło nie tak. Te zmiany właśnie mnie bardzo dziwią.

9

Odp: Jak to powiedzieć szefowej, że jestem w ciąży...??

Do justyna1234:  nie zgodze sie z Toba wogóle.. Kazda ciaza jest inna.. Dziewczyna czuje taka potrzebe niech idzie na zwolnienie, to ze ty i twoje kolezanki pracują nie oznacza że każda ma tyle powera. I mam pytanie do ciebie justyna skad ty wiesz jak bylo dawniej??? Z opowiadan ciotek, babci czy matki? Musialabys poprowadzic ankiete wsrod kobiet które byly w ciazy kilkanascie/ kilkadziesiat lat temu.. Strasznie pewna jestes tego ze wszystkie pracowaly

10

Odp: Jak to powiedzieć szefowej, że jestem w ciąży...??
adeta napisał/a:

Do justyna1234:  nie zgodze sie z Toba wogóle.. Kazda ciaza jest inna.. Dziewczyna czuje taka potrzebe niech idzie na zwolnienie, to ze ty i twoje kolezanki pracują nie oznacza że każda ma tyle powera. I mam pytanie do ciebie justyna skad ty wiesz jak bylo dawniej??? Z opowiadan ciotek, babci czy matki? Musialabys poprowadzic ankiete wsrod kobiet które byly w ciazy kilkanascie/ kilkadziesiat lat temu.. Strasznie pewna jestes tego ze wszystkie pracowaly

Adeta, oczywiście, że każda kobieta jest inna. Oczywiście, że są takie, które wymagają zwolnienia i zawsze takie były, ale większość kobiet takich nie jest. Naprawdę mdłości, nudności czy zmęczenie to po prostu element ciąży, a nie powód do zwolnienia lekarskiego. I Twoja wypowiedź świadczy dokładnie o panującym obecnie trendzie, gdy piszesz, że jak dziewczyna czuje potrzebę, to niech idzie na zwolnienie. Zwolnienie nie jest kwestią odczucia potrzeby, ale potrzeby realnej. Musisz leżeć, skraca Ci się szyjka, krwawisz itd. To jest potrzeba realna. Jesteś senna i zmęczona ciążą? To w nią nie zachodź, bo to po prostu jej element. Naprawdę sądzisz, że mam jakiegoś powera? Nie mam. Bywam zmęczona, nie chce mi się, czasem jest mi ciężko, mam spory brzuch i wszystkie związane z nim dolegliwości. Ale co z tego? Nie dzieje się nic szczególnego, co powodowałoby, że powinnam siedzieć w domu. I przyznam, że pójście na zwolnienie w mojej sytuacji uznałabym za zwyczajne oszustwo. I uważam większość kobiet w ciąży za właśnie oszustki, sądzę zresztą, że dlatego tak się pieklą, gdy ktoś mówi o tym głośno. Nie kwestionuję faktu, że są kobiety wymagające siedzenia w domu, ale to ułamek. A na zwolnieniu w ciąży ułamek nie siedzi.
Jeśli chodzi o to, co było kilka/kilkanaście lat temu, to wierzę ZUSowi. Od kilku lat grzmi, że ciężarne na L4 to problem ostatnich lat. Sądzę, że ich statystyki w tym względzie są dostępne, więc jeśli chcesz empirycznie weryfikować moje przeczucie, to możesz na pewno z łatwością to sprawdzić. Jak dołożysz do tego opowieści matek i babek i to, co sama wiesz z historii o tym, jak kiedyś wyglądało życie, to składa się to w pewną całość. Nie potrzebuję ankiet na dobrze dobranej próbie kobie, które kiedyś były w ciąży, by wiedzieć jaka była struktura zawodowa 100 lat temu i wiedzieć też, że wówczas również rodziły się dzieci. Gdyby było inaczej, raczej byśmy nie rozmawiały, a gatunek wymarłby dawno temu.

11

Odp: Jak to powiedzieć szefowej, że jestem w ciąży...??
adeta napisał/a:

Do justyna1234:  nie zgodze sie z Toba wogóle.. Kazda ciaza jest inna.. Dziewczyna czuje taka potrzebe niech idzie na zwolnienie, to ze ty i twoje kolezanki pracują nie oznacza że każda ma tyle powera. I mam pytanie do ciebie justyna skad ty wiesz jak bylo dawniej??? Z opowiadan ciotek, babci czy matki? Musialabys poprowadzic ankiete wsrod kobiet które byly w ciazy kilkanascie/ kilkadziesiat lat temu.. Strasznie pewna jestes tego ze wszystkie pracowaly

a ja sie zgadzam z justyna, wiem z opowiadan najblizszej rodziny (mamy i ciotek) ze tak wlasnie bylo. Oprocz tych kobiet byly tez matki moich kolezanek i kolegow szkolnych, kolezanki mojej mamy i dalsze znajome - lezenie w ciazy kilka miesiecy to byla rzadkosc. Poza tym ja tez nosilam obie ciaze w pracy niemal do ostatniego dnia, bo czulam sie dobrze i zadnemu lekarzowi nie przyszloby do glowy wysylac mnie na zwolnienie z powodu ciazy. Duzo z moich kolezanek z tej samej instytucji rodzilo i tez z brzuchami spacerowaly po biurze, zadna rewelacja. Ciaza to nie jest choroba. Dopiero jak nia jest albo praca jest zdecydowanie niebezpieczna dla jej utrzymania mozna na takie zwolnienie isc, ew. prosic szefostwo o przesuniecie tymczasowe na latwiejszy odcinek.
W glowach sie pannom obecnie poprzewracalo a i tak dzieci zdrowsze sie przez to nie rodza.

22 tydzien ciazy to jest ciut ponad 5-ty miesiac i autorka juz planuje, ze sie zwolni.  Na jakiej podstawie?  Brzuch maly, jesli kondycja jest w porzadku to z jakiego powodu nie mozna isc do pracy, poprosic o zmiane niektorych zadan na lzejsze na te pare miesiecy?
Wcale nie zdziwie sie, jak w tym zlobku zaczna mezczyzn zatrudniac.

12

Odp: Jak to powiedzieć szefowej, że jestem w ciąży...??

Oszustki w głowach się poprzerwacało ojoj To ja, oczywiście jeśli w końcu uda mi się zaciążyć, będę oszustką do kwadratu. Jeśli lekarz tylko wypisze zwolnienie w I trymestrze.

Stanie się tak ponieważ, i tak nie będę miała szans na powrót (nie żebym chciała). Na moje miejsce muszą kogoś przyjąć na zastępstwo, a po krótkim przeszkoleniu nie będą nas we dwie trzymać i opłacać. Będzie automatyczna zamiana pracowników. Proste.

13

Odp: Jak to powiedzieć szefowej, że jestem w ciąży...??
justyna1234 napisał/a:

Marioosh, no właśnie to mnie dziwi, że się tak bardzo czasy zmieniły, że na kobietę pracującą w ciąży patrzy się raczej ze zdziwieniem. A mnie raczej to właśnie dziwi. Jesli chodzi o to, czy coś się stanie, to naprawdę z ciążą może stać się też coś w domu. Tak, jak pisałam, kiedy kobiety pracowały i nikomu nie przyszło do głowy, że należaloby je winić, gdyby coś poszło nie tak. Te zmiany właśnie mnie bardzo dziwią.

Od czasu do czasu zdarza się komuś widzieć jakąś koleżankę, która jest na zwolnieniu ze względu na ciążę na parkingu, kiedy ładuje coś ciężkiego (jakiś mebel) z mężem już nie mówiąc o całych dniach spędzanych na FB. Ludzie są różni, ciąże i organizmy tak samo. Na pewno występuje ta presja o której napisałem i praca do samego końca w moim środowisku to była rzadkość (jedna szefowa na tyle lat).

14

Odp: Jak to powiedzieć szefowej, że jestem w ciąży...??

Justyna moze i masz racje,ale wg mnie nie prawda jest to,ze jak ma sie cos stac to i w domu sie stanie... czasem lezenie ratuje ciaze.
Po za tym nie narazalabym dziecka na choroby skoro wiem,ze moglabym sie zarazic od kogos...
Moja kolezanka wlasnie przedszkolanka zaszla w ciaze i nie mowila nic szefowej dopoki nie zarazila sie ospa w przedszkolu od jakiegos dziecka. Calą ciaze sie martwila zamiast cieszyc,plakala itp.,naszczescie dziecko jest zdrowe...
Oczywiscie jesli kobieta dobrze sie czuje i praca jest lekka to niech sobie pracuje jesli ma na to sily.
Ja pierwsze 3 msc przespalam i nie wyobrazam sobie w tym czasie robic przelewy na konta....
Ale kazdy jest inny i ma inne priorytety smile

15

Odp: Jak to powiedzieć szefowej, że jestem w ciąży...??

Oczywiście że czasy były inne. Nie było też znieczuleń (rodziłam bez ale to był mój wybór). matki w szpitalu nie miały dzieci przy sobie, częściej dzieci umierały w wyniku powikłam. Ale też ludzie kiedyś byli odporniejsi, zdrowsi, silniejsi. Teraz wszystko się zalecza co niestety skutkuje osłabieniem populacji.

Wychowałam się na wsi, miałam dostęp do troszkę zdrowszego stylu życia a mimo to ciąża była dla mnie nieco trudna fizycznie tym bardziej że pracę miałam wymagającą właśnie fizycznie. Praca w wielkim sklepie odzieżowym może wydawać się łatwa dla kogoś kto nie pracował w takim miejscu. Zapewniam że na zwolnieniu nie nosiłam takich ciężarów jak w pracy, nie musiałam cały czas stać, chodzić a czasem nawet biegać. Oczywiści mogłam w pracy nieco zwolnić i czasem się tak działo ale wtedy to czego jak nie zrobiłam musieli zrobić koledzy. Czy to było sprawiedliwe? Pracowałam do godziny 21 w ciąży ale normalnie pracując wychodziliśmy nawet po północy. Czy chcielibyście w takim układzie dokańczać pracę koleżanki która jest w ciąży i raz że już z brzuszkiem tak nie pogoni a dwa że wychodzi wcześniej? Dodam, że zmiana działu/ stanowiska/ godzin pracy/ lub dodanie pracownika do pomocy nie było możliwe a ja nie chciałam by ktoś musiał "kiblować" w pracy godzinę dłużej przeze mnie.... Również kierownicy woleli przyjąć na moje miejsce kogoś w zastępstwie niż kombinować. Muszę przyznać że korporacja w której pracuję przyszłym mamusiom nie sprawia żadnych problemów big_smile

16

Odp: Jak to powiedzieć szefowej, że jestem w ciąży...??

Masakra jak tym mlodym kobietom zycie teraz tylko pod gorke sie uklada. Pracowac musza na stojaco zamiast polozyc sie od drugiego dnia ciazy brzuchem do gory i niech szef placi, panstwo placi bo ona nie daj Boze podzwignie sie, upadnie, grype zlapie.
Moze by panie w ogole w jakichs kloszach szklarnianych sie polozyly na te 9 m-cy, kazaly sobie jedzenie dowozic, gazetki swieze i inne relaksujace srodki, bo przeciez jestescie w CIAZY.
Moja babcia urodzila 6-tke dzieci i nawet nie w szpitalu a w kazdej kolejnej ciazy miala do obrobienia coraz liczniejsza gromadke i gospodarstwo pod opieka. Karmienie, dojenie, gotowanie, sprzatanie, pranie, pielenie ogrodu, zbieranie w sadzie i mnostwo innej roboty. Przy ktorej dzisiejsza biurowa czy korporacyjna to pryszcz. Od 5-tej rano do poznego wieczora, az sie krowy podoilo i inny inwentarz pozamykalo. A takich kobiet byly i nadal sa setki. I to one najczesciej rodza zdrowe i silne dzieci.

17

Odp: Jak to powiedzieć szefowej, że jestem w ciąży...??

Justyna, uważam, że przegięłaś nazywając dziewczyny oszustkami. Każdy jest indywidualnością i czuje jak reaguje jego organizm i jedna dziewczyna jest w stanie chodzić do pracy i pracować jak należy a inna nie może temu podołać, choćby ze zmęczenia czy osłabienia organizmu. Obrażasz dziewczyny nazywające je oszustkami. Nie możesz ich oskarża, że jeżeli są w sytuacji ciąży po wielu staniach to wolą na nią chuchać i dmuchać, nie ryzykować zbędnie bo w pracy nie ma tylko wysiłku fizycznego czy kontaktu z ludźmi ale jest jeszcze stres i niektóre osoby są mniej na niego odporne a to się odbija na dziecku. Moja siostra była dwa razy w ciąży. W pierwszej poszła wcześnie na zwolnienie a w drugiej chodziła do końca i pierwsze dziecko urodziła bez problemu, było spokojne, nie chorowało, drugie natomiast już na odwrót. Może to nie miało nic wspólnego ze stanem faktycznym ale ona sobie wyrzucała i żałowała, że w drugiej ciąży nie zrobiła tak samo. Za ciężką pracę, w sytuacji ciąży, nawet często ponad siły nikt nikomu pomnika nie wystawi a gdy coś będzie nie tak czasu nie da się cofnąć.
Justyna nie zjadłaś wszystkich rozumów świata, nie jesteś wszechwiedząca i Twoje oskarżenia są całkiem bezpodstawne. Owszem, dawniej kobiety pracowały do końca ciąży a zbadałaś dane statystyczne jaka była przeżywalność noworodków, ile było poronień? Zastanów się zanim napiszesz post obrażający wiele dziewczyn. Nie jesteś Bogiem i nie możesz wiedzieć co zadziałoby się u konkretnej osoby, gdyby ten jedne dzień dłużej popracowała.

18

Odp: Jak to powiedzieć szefowej, że jestem w ciąży...??

Mussuka, widać, że nie doświadczyłaś nigdy problemów takich z jakimi boryka się wiele kobiet. Daj Ci Boże żebyś nigdy nie musiała.
A ja uważam, że kobiety w ciąży zasługują na więcej, bo ich organizm funkcjonuje na zwiększonych obrotach i jak najbardziej powinno im się ułatwiać życie.

19

Odp: Jak to powiedzieć szefowej, że jestem w ciąży...??

Zniszczona, gratulacje. Jakiś czas temu miałam dokładnie ten sam problem - pracowałam pół roku w nowej firmie, dostałam umowę, a po 2 tygodniach powiedziałam, że jestem w ciąży - to było pod koniec października, a w styczniu przeszłam na zwolnienie. Też się bardzo stresowałam jaka będzie reakcja kierownictwa, ale pozytywnie się zaskoczyłam. Powiedziałam, że ostatnio dowiedziałam się, że jestem w ciąży (a powiedziałam dopiero w 13 tc), ale że chcę pracować na tyle długo na ile zdrowie mi pozwoli. Wszystko zależy od tego jak się czujesz i jakie masz warunki w pracy. Ja przeszłam na zwolnienie w 6 miesiącu, bo miałam silne bóle kręgosłupa (8h przy biurku), a poza tym miałam stresującą pracę i niepotrzebnie się denerwowałam. Nie żałuję, bo dopiero w 6 miesiącu, gdy siedziałam w domu, skupiłam się na sobie i w pełni mogłam odetchnąć. I nie zgodzę się z opiniami, że ciąża to nie choroba, że przejście na zwolnienie jest fanaberią i że kiedyś kobiety pracowały do 9 miesiąca i było dobrze. Ciąża chorobą nie jest, ale trzeba wziąć pod uwagę liczne dolegliwości jakie wywołuje - ja akurat pierwszy trymestr źle znosiłam i nie wyobrażam sobie pracowania do 9 miesiąca, tym bardziej, że III trymestr jest dla mnie najgorszy i nie byłabym najlepszym pracownikiem. Nie ma co oceniać co jest fanaberią, a co nie - każda kobieta inaczej znosi ciąże, niektóre mają ciąże zagrożone, inne lekarze sami wysyłają na zwolnienia, po co oceniać? Kobieta sama wie, co dla niej najlepsze w tym wyjątkowym stanie. A nie oszukujmy się - żaden pracodawca medalu nie da, że kobieta przez 9 miesięcy z "wywieszonym jęzorem" latała do pracy, a nie jeden nawet planuje zwolnić po powrocie z macierzyńskiego. Czasy mamy niepewne, więc ja na miejscu autorki myślałabym przede wszystkim o swojej wygodzie.

20

Odp: Jak to powiedzieć szefowej, że jestem w ciąży...??

Mussuka, skąd tyle jadu w Tobie? Współczuję Ci, zamiast marnować energię na przelewanie goryczy na innych, skup się na swoim życiu i swoim postępowaniu, bo zapewne nie jest idealne.

Mussuka napisał/a:

Poza tym ja tez nosilam obie ciaze w pracy niemal do ostatniego dnia, bo czulam sie dobrze

Gratuluję, nic tylko pozazdrościć. Każda kobieta jest inna, każda inaczej znosi ciążę, ma inne dolegliwości i przede wszystkim inną pracę i podejście w niej do ciąży.

Mussuka napisał/a:

22 tydzien ciazy to jest ciut ponad 5-ty miesiac i autorka juz planuje, ze sie zwolni.  Na jakiej podstawie?  Brzuch maly, jesli kondycja jest w porzadku to z jakiego powodu nie mozna isc do pracy, poprosic o zmiane niektorych zadan na lzejsze na te pare miesiecy?
Wcale nie zdziwie sie, jak w tym zlobku zaczna mezczyzn zatrudniac.

W niektórych pracach zmiana obowiązków nie jest zbytnio możliwa. Nie każda kobieta pracuje w biurze w którym można jedne obowiązki zastąpić innymi, lżejszymi.

justyna1234 napisał/a:

Jesteś senna i zmęczona ciążą? To w nią nie zachodź, bo to po prostu jej element. Naprawdę sądzisz, że mam jakiegoś powera? Nie mam. Bywam zmęczona, nie chce mi się, czasem jest mi ciężko, mam spory brzuch i wszystkie związane z nim dolegliwości. Ale co z tego? Nie dzieje się nic szczególnego, co powodowałoby, że powinnam siedzieć w domu. I przyznam, że pójście na zwolnienie w mojej sytuacji uznałabym za zwyczajne oszustwo.

Justyna, trochę za dużo sobie pozwalasz. Za to za Twoje poświęcenie na pewno postawią Ci pomnik... Szkoda czasu na tę dyskusję, każdy ma swoje racje. Jedynym błędem jest tutaj ocenianie sytuacji autorki, nie o to prosiła, ani nie temu służy to forum.

21

Odp: Jak to powiedzieć szefowej, że jestem w ciąży...??
AniaFrania napisał/a:

Mussuka, widać, że nie doświadczyłaś nigdy problemów takich z jakimi boryka się wiele kobiet. Daj Ci Boże żebyś nigdy nie musiała.
A ja uważam, że kobiety w ciąży zasługują na więcej, bo ich organizm funkcjonuje na zwiększonych obrotach i jak najbardziej powinno im się ułatwiać życie.

Nie, ja z Marsa przybylam, kazda kobieta z mojego otoczenia, z wyjatkiem dwoch, o ktorych wiem, ze rzeczywiscie mialy powazne problemy i lekarz przepisal zwolnienie w 3-m trymestrze, tez zladowaly z ufo na ziemie.
XXI i nagle kobiety z sil opadaja jak tylko o ciazy uslysza. A - ciekawostka - w naszej firmie (pracuje tu od 8 lat) co rok dziewczyny i kobiety zachodza w ciaze. Prawo przewiduje, ze dopiero w ostatnim miesiacu maja prawo, a nawet powinny, odejsc na zwolnienie rozpoczynajace urlop macierzynski. I lekarze nie spiesza sie z wysylaniem zdrowych kobiet na zwolnienia, dlatego prawie wszystkie nasze kolezanki tu normalnie funkcjonuja. Tez ufoludy.

22

Odp: Jak to powiedzieć szefowej, że jestem w ciąży...??

Moja babcia na polu rodziła przy żniwach i sama mówiła że jak by mogła to by w domu siedziała. Pracowałam przed ciążą i po macierzyńskim też zamierzam więc problemu nie widzę. Okradam państwo? Państwo mnie też... Moja pensja brutto jest zastanawiająco wysoka w porównaniu z tym co na konto dostaję... Więc korzystam jak mogę.

23

Odp: Jak to powiedzieć szefowej, że jestem w ciąży...??

Widać Mussuka jesteście z innego świata. Jak to niektórzy uważają się za najmądrzejszych i wyrokują w odniesieniu do innych. Nie jesteś Bogiem więc nie potępiaj innych. Każdy ma prawo do własnych decyzji a jeśli nie są one zbieżne z Twoim światopoglądem nie oznacza to, że są złe.

24

Odp: Jak to powiedzieć szefowej, że jestem w ciąży...??

Cóż, w pierwszej ciąży pracowałam do 7-8miesiąca ciąży(pracowałam u mamy i kazała mi przestać przychodzić i zacząć odpoczywać), a nie miałam żadnego problemu, mogłabym pracować do samego końca, chodziłam też bardzo dużo, dziennie po 4-8km i było super. Z drugim dzieckiem juz się tak super nie czułam, na początku było ok, ale jak przyszło lato i upały, byłam zaawansowanej ciaży to była mordęga. Na dworzu gorąco, w mieszkaniu upał i nie wyobrażałam sobie w tamtym czasie jeżdżenia do pracy, podróż autobusem dużo wysiłku mnie kosztowała jak musiałam stać, pełno ludzi wokół mnie i tylko czułam jak zaraz zemdleje. Więc to w dużej mierze zależy też od pogody i od tego jak się reaguje na nią. Pozdrawiam i życzę Zdrówka dla Ciebie i maleństwa smile

25

Odp: Jak to powiedzieć szefowej, że jestem w ciąży...??
AniaFrania napisał/a:

Justyna, uważam, że przegięłaś nazywając dziewczyny oszustkami. Każdy jest indywidualnością i czuje jak reaguje jego organizm i jedna dziewczyna jest w stanie chodzić do pracy i pracować jak należy a inna nie może temu podołać, choćby ze zmęczenia czy osłabienia organizmu. Obrażasz dziewczyny nazywające je oszustkami. Nie możesz ich oskarża, że jeżeli są w sytuacji ciąży po wielu staniach to wolą na nią chuchać i dmuchać, nie ryzykować zbędnie bo w pracy nie ma tylko wysiłku fizycznego czy kontaktu z ludźmi ale jest jeszcze stres i niektóre osoby są mniej na niego odporne a to się odbija na dziecku.

No i to właśnie jest oszustwo, o czy piszesz Ania Frania. Zwolnienie lekarskie nie służy do tego, by sobie na nim odpocząć - od tego jest urlop. Jeśli pani w ciąży jest zdrowa, a ciąża jest niepowikłana, to idzie na urlop bezpłatny i odpoczywa. Ale panie w Polce tak nie robią. Dlaczego? Bo im się to nie opłaca. Wolą, wespół z lekarzami, oszukiwać. Zdrowa, choć ciężarna kobieta na zwolnieniu zwyczajnie oszukuje i takie zwolnienie jej się zwyczajnie nie należy. Inna sprawa, że niestety w tym zidioceniu biorą też udział lekarze.

I tak, uważam, że żadna długość starań tego nie usprawiedliwia. Zawsze były kobiety, które się starały, podobnie jak kobiety traciły ciąże, ale to nie znaczy, że należy się położyć w domu. A jeśli chcesz się położyć, weź uropl, lub rzuć pracę. I mówię to z pełną świadomością i jako osoba, która jest w pierwszej i ostatniej ciąży. Jestem chora na chorobę, z której się nigdy nie wyleczę i ta ciążą to moja jedyna szansa, więcej prób nie będzie, a mimo to żyję normalnie. Wiesz dlaczego? Bo w życiu widziałam tyle i tyle wycierpiałam, że rozumiem, że ciąża to właśnie nie jest choroba. Że zmęczenie ciążowe, albo wymioty ciążowe to pierdoły w porównaniu z tym jak ciężko w życiu być może. Mam ciągle odpowiednią skalę i odpowiednie porównanie. Nie wariuję w związku z tym ze strachu, bo też rozumiem, że nie mam na wiele rzeczy wpływu. A nie mamy w większości przypadków wpływu na przebieg ciąży.

I żebyśmy się dobrze zrozumiały, ja nie mam na myśli żadnej sytuacji, w której ciąża jet zagrożona. Nie uważam, by pracowały bezmyślnie osoby, ktorym coś grozi, ale uważam, że to ułamek. Podobnie jak kiedyś był to ułamek spośród wszystkich ciężarnych. Ja rozumiem, że można się w ciąży czuć średnio i być zmęczonym, sama czasem czuję się fatalnie, ale miejmy odwagę powiedzieć, że polskie ciężarne nie różnią się niczym od ich koleżanek zza granicy, ani od ich mam i babć. Nie ma żadnego uzasadnienia, żeby to właśnie u nas i właśnie teraz tyle księżniczek odpoczywało w domach. I uważam, że gdyby większość z tych pań zobaczyła co to w życiu jest nieszczęście, to by rozumiały dlaczego nazywam je oszustkami. I jeszcze jedno, w krajach, gdzie Waszym zdaniem opieka zdrowotna nad ciężarną jest skandaliczna, bo ma ona tylko 3 razy w ciąży usg, musi pracować do końca ciąży, a ciążę prowadzi położna, a nie ginekolog, śmiertelność okołoporodowa niemowląt jest niższa niż w Polsce. AniaFrania, uwierz, to naprawdę Polski folklor ostatnich lat. I nie ma wpływu na przebieg ciąży ani na ewentualne powikłania potem, o czym świadczą statystyki z całego świata. Tyle tylko, że u nas jest to niewygodna prawda, którą ciężko się akceptuje, bo wygodniej jest odpoczywać w domu zamiast uczcicwie pracować.

26

Odp: Jak to powiedzieć szefowej, że jestem w ciąży...??

Justyna skoro wiele przeszłaś to powinnaś rozumieć jak ważne jest dla wielu kobiet zdrowie i bezpieczeństwo dziecka, na które często czekają latami i dla których to jest ostatni dzwonek. A przemęczenie, wymioty, złe samopoczucie nie jest żadną fanaberią, jest to zła kondycja organizmu, jej zły stan. Dla lekarzy to są tylko przypadki a dla każdego to jego indywidualna sprawa i jest najważniejsza na świecie. A proponowanie urlopu bezpłatnego, rzucenie pracy, przeginasz, może masz komfort finansowy, albo jak nie ta to inna praca. Wiele kobiet nie ma takich możliwości. Jak jesteś taką specjalistką to zapewne wiesz, że kodeks pracy bierze kobiety pod ochronę i przewiduje nawet sytuację zwolnienia pracownicy z obowiązku świadczenia pracy z zachowaniem wynagrodzenia. Nie bez podstaw kobiety w ciąży traktowane są ulgowo a to co jest za granicą, droga wolna, skoro ustrój panujący w naszym kraju nie odpowiada. Jesteśmy w Polsce, żyjemy zgodnie z realiami tu panującymi, zarobkami i możliwościami. Myślę, że kobiety, które czują się super chodzą do pracy a tym, które mają pewne niedomagania nie powinny być potępiane. Mają do tego prawo i nawet obowiązek zadbać o siebie i swoje dziecko bo jak one tego nie zrobią to nikt za nich tego nie uczyni.
Justyna jak się czepiasz nielegalnych zwolnień to spójrz na prowadzących działalność gospodarczą, ubezpieczających się od najwyższej podstawy a później naciągających państwo. Ci powinni zostać nazwani oszustami a nie kobiety, które chcą mieć dziecko.

27

Odp: Jak to powiedzieć szefowej, że jestem w ciąży...??

Co do zwolnienia, to a jestem pod wrażeniem jak w Pl łatwo je dostać. Ja w ciąży dostałam w pracy silnych krwawień i dostałam zwolnienie - ale tylko na tydzień, potem musiałam wrócić. Lekarz powiedział, ze jeżeli mam donosić ciążę to ja donoszę i mam żyć normalnie jak do tej pory. Koniec końcem i tak na zwolnienie poszłam bo krwawienia powracały, potem doszły tez silne bóle brzucha. Przedłużali mi zwolnienie z tygodnia na tydzień, bo mój stan się nie poprawiał przez 3 miesiące. Nie dostałam żadnych leków na podtrzymanie. Moje koleżanki w Pl natomiast miały zwolnienie od początku do końca ciąży choć muszę przyznać, ze z ich opowieści całkiem nieźle się trzymały wink

28

Odp: Jak to powiedzieć szefowej, że jestem w ciąży...??
AniaFrania napisał/a:

Justyna skoro wiele przeszłaś to powinnaś rozumieć jak ważne jest dla wielu kobiet zdrowie i bezpieczeństwo dziecka, na które często czekają latami i dla których to jest ostatni dzwonek. A przemęczenie, wymioty, złe samopoczucie nie jest żadną fanaberią, jest to zła kondycja organizmu, jej zły stan. Dla lekarzy to są tylko przypadki a dla każdego to jego indywidualna sprawa i jest najważniejsza na świecie. A proponowanie urlopu bezpłatnego, rzucenie pracy, przeginasz, może masz komfort finansowy, albo jak nie ta to inna praca. Wiele kobiet nie ma takich możliwości. Jak jesteś taką specjalistką to zapewne wiesz, że kodeks pracy bierze kobiety pod ochronę i przewiduje nawet sytuację zwolnienia pracownicy z obowiązku świadczenia pracy z zachowaniem wynagrodzenia. Nie bez podstaw kobiety w ciąży traktowane są ulgowo a to co jest za granicą, droga wolna, skoro ustrój panujący w naszym kraju nie odpowiada. Jesteśmy w Polsce, żyjemy zgodnie z realiami tu panującymi, zarobkami i możliwościami. Myślę, że kobiety, które czują się super chodzą do pracy a tym, które mają pewne niedomagania nie powinny być potępiane. Mają do tego prawo i nawet obowiązek zadbać o siebie i swoje dziecko bo jak one tego nie zrobią to nikt za nich tego nie uczyni.
Justyna jak się czepiasz nielegalnych zwolnień to spójrz na prowadzących działalność gospodarczą, ubezpieczających się od najwyższej podstawy a później naciągających państwo. Ci powinni zostać nazwani oszustami a nie kobiety, które chcą mieć dziecko.

AniaFrania, oczywiście, że rozumiem jakie to ważne i właśnie dlatego rozumiem też, że jak ktoś nie ma kłopotów w ciąży, to praca nie stanowi dla jego i dziecka zdrowia żadnego niebezpieczeństwa. Po prostu, to w niczym nie szkodzi.
A samopoczucie, to - wybacz - ale jest właśnie fanaberia. Czy jakikolwiek lekarz dałby zwolnienie kobiecie nie w ciąży albo zdrowemu facetowi, który by przyszedł i powiedział, że jest ciągle zmęczony, pobolewa go głowa, jest senny i ma nudności? Nikt na takie rzeczy nie dostaje zwolnienia.
Jeśli chodzi o dobrodziejstwa kodeksu pracy, to dokładnie do tego zachęcam, by z nich korzystać. To jest właśnie uczciwe. To są gwarancje ze strony systemu prawnego. A zwolnienie z powodu ciąży to nadużywania prawa i tyle. Mi chodzi tylko o nazywanie rzeczy po imieniu. Piszesz o zakładaniu działalności gospodarczej i naciąganiu państwa, a ja się pytam, czym się różni pani na etacie idąca z powodu zajścia w ciążę na zwolnienie od pani, która sobie założyla działalność, zaszła w ciążę i też pobiera pieniądze z ZUSu? jedno i drugie to takie samo oszukiwanie, jeśli obu paniom poza byciem w ciąży nic nie jest. A jak ktoś kradnie w sklepie pieluchy, tłumacząc, że potrzebuje ich dla dziecka, to nazwyasz to kradzieżą czy raczej usprawiedliwiasz taką osobę, że ona po prostu jest w potrzebie, bo przecież pieluchy naprawdę są dla dziecka? Ja nazywam rzeczy po imieniu. W Polsce jest problem ze zwolnieniami lekarskimi ciężarnych. I drugi problem, że te właśnie ciężarne nie rozumieją, że to nieuczciwe.


Kobra, no ja właśnie dokładnie to mam na myśli, co napisałaś. A jeśli dobrze kojarzę, to żyjesz w super socjalnej Skandynawii, czy tak? I nawet tam nie uznaje się, że ciężarna to osoba chora i nikt się nad nią nie trzęsie tak długo jak nie ma naprawdę potrzeby.

29

Odp: Jak to powiedzieć szefowej, że jestem w ciąży...??

Ja tylko wtrącę tyle na koniec - dlaczego ciężarne kobiety mają być uczciwe w stosunku do państwa, skoro państwo na każdym kroku robi je w balona. Dlaczego szara Kowalska ma myśleć o państwie i o tym czy w jakiś sposób jest fair czy nie, skoro każdy polityk ma ją gdzieś. Nie ma co porównywać Polskich realiów do zagranicy. I tutaj w pełni zgadzam się z Caro - pensja brutto ma się nijak z tym co mam co miesiąc na koncie, ale przecież średnia krajowa jest tak wysoka... i ciekawe kto ją zawyża, bo na pewno nie przeciętna ciężarna w tym kraju.

30

Odp: Jak to powiedzieć szefowej, że jestem w ciąży...??

A ja mam staż w kwiaciarni i wielokrotnie dzwigam dość ciężkie rzeczy także jak będę w ciazy to będę musiała powiedzieć... I się schylam a tego podobno też najlepiej nie robic

31

Odp: Jak to powiedzieć szefowej, że jestem w ciąży...??

Justyna, z działalnością gospodarczą chodziło mi o prowadzących, którzy ją zakładają a później idą na zwolnienie i nie są w ciąży. A jeśli chodzi o zwolnienie lekarskie na osłabienie to jak najbardziej lekarz dałby zwolnienie i jeszcze kazałby wykonać szereg badań.

32

Odp: Jak to powiedzieć szefowej, że jestem w ciąży...??
malamiki napisał/a:

Ja tylko wtrącę tyle na koniec - dlaczego ciężarne kobiety mają być uczciwe w stosunku do państwa, skoro państwo na każdym kroku robi je w balona. Dlaczego szara Kowalska ma myśleć o państwie i o tym czy w jakiś sposób jest fair czy nie, skoro każdy polityk ma ją gdzieś. Nie ma co porównywać Polskich realiów do zagranicy. I tutaj w pełni zgadzam się z Caro - pensja brutto ma się nijak z tym co mam co miesiąc na koncie, ale przecież średnia krajowa jest tak wysoka... i ciekawe kto ją zawyża, bo na pewno nie przeciętna ciężarna w tym kraju.

No i to przynajmniej "uczciwa postawa", a w każdym razie bardziej szczera - oszukuję, bo czuję, że jestem oszukiwana. Osobiście wolę to, bo taką prawdę, niż usprawiedliwianie i udawanie, że wszystko jest normalnie.

Girl 90, a gdybyś miała drugie dziecko, takie ważące z 15 kg, więc wcale nie takie duże, to też byś go nie podnosiła? Bo tego o schylaniu nie rozumiem zupełnie. Dlaczego w ciąży miałabyś się nie schylać niby? Co za pomysł?

AniaFrania, a czym się różni osoba prowadząca działalność gospodarczą idąca na zwolnienie bez powodu od ciężarnej idącej na zwolnienie bez powodu? Bo tego to już zupełnie nie rozumiem. A jeśli chodzi o zwolnienie na oslabienie, to sądzę, że taki lekarz nie miałby nawet jakiego kodu choroby wpisać, bo nie ma takiej jednostki chorobowej jak osłabienie. A na wykonywanie szeregu badań, jak żyję nie dostałam zwolnienia. A uwierz mi, że miałam tysiące wysokospecjalistycznych badań. Nikt mnie nie pytał czy dać mi zwolnienie na badania. Nie wiem, może ginekolodzy dają też na to, ale inni lekarze, to nie słyszałam.

33

Odp: Jak to powiedzieć szefowej, że jestem w ciąży...??

nie wiem, rozne rzeczy slyszlama i nie chce przez glupote poronic....

34

Odp: Jak to powiedzieć szefowej, że jestem w ciąży...??

Gril 90, ale co słyszałaś/ Że ktoś poronił z powodu podnoszenia dziecka czy schylania? Bo przyznam, że o ile obsesję, by nie nosić w ciąży znam, choć jest ona absurdalna, to powszechna w necie i na forach, ale  o schylaniu pierwsze słyszę, a to nawet zabawniejsze.

35

Odp: Jak to powiedzieć szefowej, że jestem w ciąży...??

Justyna wyobraź sobie, że lekarz ze względu na osłabienie, złe samopoczucie może wystawić zwolnienie lekarskie i przestań pieprzyć, bo mnie już irytujesz, skoro jesteś taką super Polką, która będzie na ryju padała to sobie bądź i wyobraź sobie, że niektórzy nie są tacy sami jak TY. Jesteś zadufaną w sobie kretynką, która uważa siebie za nieomylną i tylko będzie pouczała swoimi durnowatymi mądrościami. Wyobraź sobie, że ja aktualnie nie jestem jeszcze w ciąży ale istnieje prawdopodobieństwo, że wreszcie będę i już jestem na zwolnieniu. Wyobraź sobie, że dla mnie samo stanie powoduje bóle brzucha a schylanie czy podnoszenie odpada bo mam wrażenie, że mi chce się coś urwać. Nie będę jakąś idiotką, która ryzykuje i naraża się na nadmierny stres czy wysiłek, choćby związany z dojazdami do pracy. Nie uważam, że oszukuję kogokolwiek. Zawsze byłam na każde zawołanie pracodawcy a teraz, kiedy mam wątpliwości to postępuję zgodnie z moimi odczuciami, obawami i przewidywaniami. Dbam o siebie i moją przyszłość i nikt mi nie będzie mówił, że jestem oszustką. Uważam, że każdy postępuje zgodnie ze swoimi zasadami i nikt nie ma prawa oskarżać drugiej osoby o oszustwo. Jesteś święta? Kto bez winy niech pierwszy rzuci kamieniem. Na pewno postępujesz całe życie idealnie, tak jak komuś się wydaje, że powinnaś? Na pewno działasz zgodnie ze swoimi zasadami więc odczep się od ludzi, którzy mają odmienne do Twoich.

36

Odp: Jak to powiedzieć szefowej, że jestem w ciąży...??

Ania Frania, upieram się jednak, że żadne normalny lekarz na zmęczenie i osłabienie zwolnienia nie daje. Pół Polski by wtedy siedziało w domu. Schylanie się czy stanie w ciąży to nie jest bycie idiotką i stawiam duże pieniądze, że nigdzie poza Polską współcześnie nikt nie wpada na takie dolegliwości. Mniemam, że nie masz tego od ciąży, ale od zabiegu jaki przeszłaś i nie masz też zwolnienia z powodu zmęczenia, ale po nim. Stawiam też, że robiłaś go prywatnie i zwolnienie też jest od lekarza prywatnego.

Nie wiem dlaczego mnie obrażasz. Może jestem idiotką, która się w siebie nie wsłuchuje, nie skupia na objawach i uznaje, że ciąża to naturalny stan. Niezbyt fajny i przyjemny, ale na pewno nie chorobliwy. Może jestem jakaś głupia, ale mimo iż denerwuje mnie otaczająca mnie z każdej strony paranoja ciążowa, nikogo nie obrażam i nie wyzywam. Tak, w tej sprawie jestem święta, choć też nie sądzę, by właściwa była filozofia, że tylko święci mogą się o czymś wypowiadać, gdyby tak było to nikt nie mógłby mówić o mordercach i ich oceniać, bo przecież każdy kiedyś przekroczył prędkość, czyli też złamał prawo. To tak nie działa. I mam prawo, jak widzę, że się ludziom, którzy nie mają większych problemów w głowach przewraca o tym mówić. Zresztą jak widzisz tutaj, nie tylko ja tak myślę. Masz głos osoby spoza Polski i osoby, która urodziła kiedyś i obydwie te osoby dziwią się z jaką łatwością u nas otrzymuje się zwolnienia. Sory, ale wypowiadamy się w wątku dziewczyny, która ledwo zaszła w ciążę, a już planuje zwolnienie po 20 tygodniu. A ja się pytam: skąd biorą się takie pomysły i lekarze, którzy takie zwolnienia dają? To, że w tym kraju większość kobiet w ciąży oszukuje i okrada państwo i czują się ze sobą dobrze, bo są otoczone innymi koleżankami równie przekonanymi, że im się to należy, nie czyni tego procederu ani normalnym ani uczciwym. To są rzeczy obiektywne, a nie jakaś permisywna ideologia, że każdy postępuje w zgodzie ze swoimi przekonaniami. Tu nie ma miejsca na przekonania, ale na odpowiedź na proste pytanie: jest ci coś albo nie. A większości ciężarnych zwyczajnie nic nie jest.

37

Odp: Jak to powiedzieć szefowej, że jestem w ciąży...??

Boże no i co z tego? Ja też nie chciałabym pracowabo o końca... Max do 8 miesiąca. Wiele jest kobiet które albo mają zagrożona ciaze i muszą siedzieć w domu i takie które bardzo chcą dziecka, starają się i nie chcą przez głupotę go stracić. Może i schylanie to przesada ale noszenie i podnoszenie nie Bo słyszałam o przypadkach gdzie kobieta poronila bo wcześniej coś dzwigala. A co do podnoszenia dziecka to ile takie ma lat? Wytlumaczylabym mu...

38

Odp: Jak to powiedzieć szefowej, że jestem w ciąży...??

Wyobraź sobie, że mam zwolnienie od lekarza państwowego i w stanie, w jakim się znajduję wielu lekarzy zaleca oszczędny tryb życia. Nazywa się to profilaktyka a bóli nie mam od samego zabiegu.
Zachowujesz się jak wszechwiedząca alfa i omega, krytykujesz ludzi za ich postępowanie. Nie masz racji i wiele osób tak uważa. Skoro jesteś pracoholikiem i nie zależy Ci na własnym dobrze to Twoja sprawa ale nie oskarżaj i nie wyrokuj w stosunku do innych. Już taka byłaś przekonana, co mam i od kogo. Otóż przyjmij do wiadomości, że się mylisz i nie masz racji! Nie znasz każdej sytuacji indywidualnie i przestań się czepiać ludzi. Ja współczuję tym, który muszą z Tobą funkcjonować. Znam takie typy i za nic w świecie nie chciałabym przebywać czy pracować z osobą, która mówi innym jak powinni postępować bo jeśli nie jest to zgodne z Twoim światopoglądem to są przestępcami.
Dziewczyna spytała jak ma powiedzieć o całej sprawie szefowej i tyle. Pracuje z dziećmi, ponosi duże ryzyko, chociażby różyczka, ospa itp. Jest zasadne zachowanie profilaktyczne. Lepiej żeby była ostrożna niż później żałowała do końca życia a proponowanie w takiej sytuacji urlopu bezpłatnego, bądź rezygnacji z pracy jest głupim.
Przestań się lepiej wymądrzać. Jak masz taką potrzebę zmiany ustroju to może polityką się zajmij. Będziesz tam pasowała ze swoim uporem i zadufaniem.
Pamiętaj, że ludzie mogą mieć inne poglądy, inne doświadczenie. A co do Twoich przejść zdrowotnych. Nie masz zielonego pojęcia co przeszli inni i nie zachowuj się jak najbardziej poszkodowana zdrowotnie. Są ludzie, którzy na pewno przeszli więcej od Ciebie.
Nie cierpię ludzi, którzy mówią innym co mają robić i jak, czytaj, że mają robić taka jak oni uważają za właściwe w innym przypadku jesteś potępiony.
Justyna, jeśli napisałabyś, że Twoim zdaniem nie powinno tak być ale każdy ma prawo decydować za siebie to bym nic nie mówiła ale Ty nazwałaś takie kobiety oszustkami. Jak możesz!

39 Ostatnio edytowany przez Kobra99 (2014-04-09 09:19:29)

Odp: Jak to powiedzieć szefowej, że jestem w ciąży...??

Frania, jeżeli kobieta idzie na zwolnienie bo ogarnia ją irracjonalny strach przed utratą dziecka, albo jeżeli postępuje nieuczciwie, bo państwo jest nieuczciwe to ok - nikogo nie umoralniam. Nie zmienia to jednak faktu, że oszustwo, nawet te usprawiedliwione przed samą sobą - pozostaje oszustwem.

40

Odp: Jak to powiedzieć szefowej, że jestem w ciąży...??

Ani Frania, czy Ty ciągle musisz mnie obrażać? Nie bardzo rozumiem, jak możesz z jednej strony mieć mi za złe, że nazywam po imieniu patologiczne zjawisko społeczne, a z drugiej obrażać mnie w co drugim zdaniu. Nie pisz mi o krytykowaniu ludzi, bo sama to robisz w stosunku do mnie. Niedorzeczna sprzeczność.
Nie insynuuj, proszę, że nie mam na celu dobra własnego czy dziecka, bo tak po prostu nie jest. I bynajmniej nie jestem pracoholiczką. Jestem jak najodleglejsza od tego. Właśnie na tym opiera się błąd Twojego myślenia - zakładasz, że praca to kwestia dowolności, że się do niej chodzi jak się chce. Ja tak nie zakładam. Pisałam wcześniej, że bywam zmęczona, też nie było mi za fajnie pracować z nudnościami itd. Ale czuję, że tak powinno się robić, bo tak robią miliony kobiet wszędzie poza Polską. Po prostu rozumiem, że nie mam powodów do zwolnienia także dlatego, że mam porównanie i wiem co to znaczy być chorym i czuć się źle. To nie jest kwestia światopoglądu, jak chciałabyś, a nazywanie tego w ten sposób to zaklinanie rzeczywistości. To właśnie sa kwestie obiektywne, o czym Ci już pisałam, a nie ocenne.
Nie zachowuję się jak poszkodowana zdrowotnie. Nie piszę o tym w pierwszym zdaniu i nie zaczynam każdej swojej wypowiedzi od informacji o tym ile przeszłam operacji albo ile razy spędzałam miło czas na onkologii. Nie potrzebuję też przypomnienia jak wyglądają przypadki gorsze od moich, bo każdego dnia się cieszę, że do nich nie należę. Ale mogę Ci powiedzieć jedno: każdy powinien dostać taką szkołę, wtedy ludzie rozumieliby co to przyzwoitość i mieliby odpowiednią miarę w życiu. Odróżnialiby to co nieprzyjemne, ale fizjologiczne od tego, co jest chorobą. Mnie w poczucie choroby nie wpędza fakt, że raz w tygodniu mam kontrolę u specjalisty. I nie potrzebuję zwolnienia, by oddać krew i iść do lekarza.
I jeszcze jedno: nie oceniam tego jak Ty się czujesz - to ta drobna różnica między nami. Stawiałam, że masz zwolnienie od lekarza prywatnego, bo Ci obdarowują zwolnieniami kobiety na potęgę, skoro się pomyliłam, to ok. Rozumiem, że możesz się czuć super źle, możesz należeć do grupy osób, które go wymagają. Nie posunę się jak Ty, do insynuowania, że przesadzasz. Ale to naprawdę nie zmienia faktu, że większość ciężarnych na zwolnieniu to oszustki. I nie wiem co Cię tak drażni w nazywaniu rzeczy po imieniu. Pytałam, ale to zignorowałaś, a złodziej to dla Ciebie nie jest złodziej? morderca to nie morderca itd? Bo nie widzę różnicy pomiędzy wyłudzającą zwolnienie ciężarną a prywaciarzem, który robi to samo. Takiej różnicy po prostu nie ma.

Gorka 90, potem możesz zacząć macierzyński przed porodem. Ja mam nadzieję, że zdrowie pozwoli mi dotrwać do tego okresu. Nie wiem jak duże jest dziecko 20 kg, bo to już pewnie indywidualna sprawa, ale roczne, a więc takie, któremu nie wytłumaczysz wiele, ma koło 10-12 kg, więc niemało. Moj gin i gin z kliniki, w której jestem pod stałą kontrolą, mówią, że jak jesteś zdrowa i nie masz problemów, to możesz spokojnie takie dzieci nosić, a nawet większe. Zresztą matki posiadające już jedno dziecko zazwyczaj po prostu tak robią. Zresztą jest z ciążą chyba trochętak, jak pisała Kobra, że jej powiedzieli: co ma być to będzie i tyle. Nie sądzę, by dźwiganie szkodziło, ale sądzę, że jak się poroni, to się szuka przyczyn i znajduje je i tyle. tego o dmuchaniu na siebie kobiet, które się starały długo o dziecko nie rozumiem. Nie wiem co różni ich ciąże od ciąży tych, które zaszły od razu. Są jakieś lepsze? wymagają czegoś szczególnego? Tego nie rozumiem.
A no i dodam, że u mnie w przedszkolu, gdy byłam mała dwie panie przedszkolanki były w ciąży i pracowały do samego porodu. Takie były czasy. nikt nawet nie pomyślałm, że mogłyby się czymś śmiertelnym zarazić. Bo nikt nie miał internetu i nie wpadł na pomysł paranoi ciążowej.

41

Odp: Jak to powiedzieć szefowej, że jestem w ciąży...??

Jak to powiedzieć szefowej, że jestem w ciąży...??
Najlepiej to wejdź z uśmiechem na twarzy i powiedz,ze w końcu po długich staraniach udało Ci się zajść w ciaze :-D
I powiedz jeszcze taki tekst " mysle,ze szefowa również się cieszy z Tej nowiny ".
W końcu jest kobieta to raczej powinna zrozumieć Ciebie.
I nie patrz na to,ze od lutego dostalas umowę ,bo większość kobiet ,która planuje ciaze ,nie dzieli się z z Tym z pracodawca,bo wiadomo ,żaden szef nie trzymalby pracownika,ktory zamierza powiekszyc rodzine.
Ja w mojej pracy dostałam umowę w maju,a we wrześniu poszlam na L-4.


A co do watku na temat L-4 w ciąży to chciałam wspomnieć,ze kiedyś było czystsze powietrze,wiec było mniej zagrozen dla dziecka.
A teraz?
Zauwazcie ile aut jeździ po miescie,jakie to opary na budynki,ulice,na ludzi leci.
Jakie jedzenie teraz jest?
Wiecej chemii niż natury.
Ja jak np. patrze na cere mojej mamy to ma piekniejsza niż ja,a nie chodze na solarium.
MOja babcia urodzila 6 dzieciakow i przy każdej ciąży pracowala od początku do końca na polu,rabala drzewo itp.
Ale jej organizm był czystszy w srodku,i uważam,ze ciaza była zdrowsza,a my teraz to wiecznie jakie infekcje mamy.
Przez ten caly syf na swiecie!
Nie sadze,ze mamy siedzieć w domu ,zamknięte na klucz,ale jestem za tym,ze jeśli kobieta czuje,Ze lepiej będzie dla niej i dla dziecka jak pojdzie na zwolnienie to niech idzie,po co ryzykować?

42 Ostatnio edytowany przez Sialis (2014-04-09 12:31:59)

Odp: Jak to powiedzieć szefowej, że jestem w ciąży...??

Wiecie co, nie ma jednego zlotego srodka jesli chodzi o to kiedy isc na zwolnienie. Moj lekarz prowadzacy np od samego poczatku mnie pytal czy potrzebuje zwolnienie. Mowilam, ze nie ma takiej potrzeby i troche sie dziwilam, ze tak bez powodu pyta jak z ciaza wszystko ok. Potem mi wyjasnil, ze nawet na studiach stazy, doswiadczeni profesorowie uczyli go, ze dla ciezarnej najwazniejszy jest odpoczynek i spokoj, ze w takich warunkach ciaza najlepiej sie rozwija. Wiadomo, ze zus nigdy nie spojrzy na to z tej strony i uznawalby zasadnosc zwolnienia najlepiej tylko w krytycznych przypadkach jak kobieta juz plackiem musi na wyrku lezec, bo przeciez o kase chodzi. Z drugiej strony Panstwu zalezy na przyroscie naturalnym jak najnizszym kosztem. Czasem jednak nie mozna zjesc ciastka i miec ciastka :-)

Wg mnie L4 w ciazy to temat wymagajacy jeszcze glebokiej dyskusji, jak widac nawet lekarze sa roznego zdania, temat rzeka :-) i nie sadze by porownywanie sie do innych Panstw bylo dobra metoda na odnalezienie sposobu postepowania w tej sytuacji. Dosc juz kopiujemy na co dzien od innych z niezawsze dobrym skutkiem ;-)

43

Odp: Jak to powiedzieć szefowej, że jestem w ciąży...??

moja gin powiedziała ze przy ciąży jeśli nie musze mieć kontaktu z dziećmi chorymi np. Na rozyczke to nie musze być w 100% odporna na nią bo wystarczy mi 90% czyli tyle ile mam. Natomiast jeśli pracowałabym tak jak autorka z dziećmi to powiedziałabym swojemu ginekologowi bo tutaj jest ryzyko chorób które zagrażają ciazy np. Różyczka i wiele innych a wiadomo ze dzieci w przeczkolu co chwile coś przynoszą

44

Odp: Jak to powiedzieć szefowej, że jestem w ciąży...??

Justyna, nie będę z Tobą dyskutowała, ja jako patologia społeczna nie mam prawa powiedzieć słowa praworządnej, idealnej kobiecie. Jest to bezcelowe i tyle. Uważasz się za Boga i tylko boskie istoty mogą z Tobą polemizować a ja człowiek z marginesu nie powinnam. I wybacz, nie będę się zgadzała z Twoimi odczuciami tylko dlatego bo są Twoje. Dziewczyno obudź się, nie jesteś pępkiem świata. Twój egocentryzm niekoniecznie musi być narzucany innym. Trafność Twoich porównań jest powalająca, najpierw oszustki a teraz już na równi ze złodziejami i mordercami smile. Ja jestem typem pracoholika, nie miałam czasu na własne życie ale w pewnym momencie trzeba przewartościować życie nie ryzykować niepotrzebnie, tylko mi o to chodziło - jeszcze raz podkreślę - profilaktyka. Życie zawodowe niesie z sobą wiele niebezpieczeństw i w zależności od sytuacji trzeba ich unikać.
A to co było kiedyś - przede wszystkim odmienne do dzisiejszych warunki egzystencji - więcej spokoju, mniej chemii, przeżywały tylko najsilniejsze osobniki bo selekcja naturalna eliminowała te słabe, jeśli był problem z ciążą to nikt jej nie podtrzymywał, jak nie dawało się w nią zajść to tak było.

45

Odp: Jak to powiedzieć szefowej, że jestem w ciąży...??

Ania Frania, napiszę Ci to co Kobra: "Nie zmienia to jednak faktu, że oszustwo, nawet te usprawiedliwione przed samą sobą - pozostaje oszustwem." Jej nie obrażasz, choć też byś mogła. Nie mam potrzeby wysłuchiwania racjonalizacji i ataków personalnych. Możesz mnie oczywiście dalej obrażać, posunąć się do argumentu w stylu, że z takim podejściem nie zasługuję na dziecko itd. Nie rusza mnie to. Nie potrzebuję też wykładu z typowego podejścia, czyli każdy ma prawo do własnego zdania. Wiem, że to wygodne, ale niestety istnieją pewne rzeczy obiektywnie i nie zakrzyczysz tego. ZUS, który zmienił przepisy dotyczące przechodzenia na L4 ciężarnych prowadzących własną działalność, gdyż te nagminnie oszukiwały, też zakrzyczysz? Tam też nazywano to, co robią te kobiety oszustwami.

A jeśli chodzi o Twój argument: "A to co było kiedyś - przede wszystkim odmienne do dzisiejszych warunki egzystencji - więcej spokoju, mniej chemii, przeżywały tylko najsilniejsze osobniki bo selekcja naturalna eliminowała te słabe, jeśli był problem z ciążą to nikt jej nie podtrzymywał, jak nie dawało się w nią zajść to tak było." To mam do powiedzenia tylko jedno - i jest to też odpowiedź na uwagi Leidiajszy. Nie jest tak, że było tak wyłącznie w przeszlości, choć oczywiście wygodnie jest tak myśleć. Tak samo żyją, a więc pracują normalnie kobiety w ciąży w całej Europie, Stanach czy Azji. Jeśli sądzicie, że w takim Londynie czy Nowym Jorku jest mniej chemii, zanieczyszczeń czy spokoju, to ok. Ja twierdzę, że nigdzie poza Polską nie ma takiego kultu ciąży i nikt się nie roztkliwia nad tym, co naturalne - Kobra Wam to tu opisała, ale rozumiem, że wygodniej to ignorować. Każda z polskich ciężarnych, gdyby żyła 20 lat temu albo dziś, powiedzmy, w Tokio nie wpadłaby nawet na pomysł pójścia na zwolnienie w niepowikłanej ciąży. Nie przyszłoby im do głowy, że można się czymś zarazić, czy, że coś im grozi. Ale tam jest też inne podejście do natury właśnie. Nikt nie lata i nie robi badań jak tylko zajdzie w ciążę, więc nie ma "traum" poronień biochemicznych, bo właśnie w naturalnym świecie, gdzie to jest naturalne, nikomu nie przychodzi do głowy, że wydarzyło się coś więcej niż tylko spóźniony okres itd. A jednak mają tam dobre statystyki wspomagania rozrodczości i znacznie niższą śmiertelność okoloporodową niż u nas, choć ciążę prowadzi tylko położna, a usg robi się w jej trakcie dwa, a nie sto razy. Oczywiście to też można sobie jakoś zracjonalizować.

Od siebie polecam, zamiast obrażania i korzystania z tego, że rozmawia się z kimś, kto ma nieco więcej kultury osobistej i nie napisze Ci, Aniu Franiu, czegoś nieprzyjemnego, co Ty robisz nagminnie, wyluzowanie. Wyluzowanie naprawdę w życiu, a szczególnie w ciąży jest pomocne. Mniej wsłuchiwania się w siebie, atakowania wszystkich dookoła, a więcej luzu.
Pozdrawiam

46

Odp: Jak to powiedzieć szefowej, że jestem w ciąży...??

Kiedyś, gdy kobieta była w ciąży a jej warunki pracy były niewłaściwe przenoszoną ją na inne stanowisko pracy, obecnie pracownice albo muszą pracować w warunkach, w jakich zostały zatrudnione, albo nie. Może nie masz kontaktu z rzeczywistością i panującymi obecnie realiami więc należy wybaczyć Ci tą głęboką niewiedzę.
Warunków panujących w Polsce do tych w innych krajach nie ma co porównywać. Jest inny postęp, technologia i możliwości oraz inna dostępność do świadczeń. I daj spokój z wyrzucaniem kobietom, że tak bardzo chcą zajść w ciążę, że analizują każdy objaw, ewentualną możliwość. Nie znasz przypadków wszystkich kobiet świata i nie wiesz jak one funkcjonują, jak się zachowują i czy też nie wolą dmuchać na zimne. Zachowujesz się jak ekspert rangi światowej, specjalista w zakresie prawa i medycyny.
Ty jesteś normalna dziewczyno, gdzie Ty wyczytałaś, że ja uważam, iż nie zasługujesz na dziecko?
Przepisy ZUS nie są jeszcze zmienione i musisz się douczyć bo masz duże braki merytoryczne. Z zakresu zagadnień prawa pracy i ubezpieczeń społecznych to mnie nie pouczaj bo nie masz o tym ewidentnie pojęcia, nawet bladego.

47

Odp: Jak to powiedzieć szefowej, że jestem w ciąży...??

Aniu Franiu, przepraszam, ale napiszę Ci to wprost: uważam, że masz problem z trzymaniem nerwów na wodzy i kulturą osobistą. To, co miałam Ci do powiedzenia, już Ci odpisałam. Skończ z obrażaniem mnie. A jak ochłoniesz, przeczytaj to, co mi tu pisałaś po kontem swoich wypowiedz. Przyłóż swoje zarzuty do tego, jak się do mnie odnosisz, będziesz miała ubaw. Zaapeluję raz jeszcze: wyluzuj. I zrozum, że ludzie mają prawo do swojego zdania i nie muszą myśleć tak jak Ty. Jak to zaakceptujesz, to przestaniesz się wściekać. Ale rozumiem, że nie przekonują Cię ani argumenty z przeszłości, ani z innych państw, Ty po prostu wiesz najlepiej.
Pozdrawiam

48

Odp: Jak to powiedzieć szefowej, że jestem w ciąży...??
malamiki napisał/a:

Ja tylko wtrącę tyle na koniec - dlaczego ciężarne kobiety mają być uczciwe w stosunku do państwa, skoro państwo na każdym kroku robi je w balona. Dlaczego szara Kowalska ma myśleć o państwie i o tym czy w jakiś sposób jest fair czy nie, skoro każdy polityk ma ją gdzieś. Nie ma co porównywać Polskich realiów do zagranicy. I tutaj w pełni zgadzam się z Caro - pensja brutto ma się nijak z tym co mam co miesiąc na koncie, ale przecież średnia krajowa jest tak wysoka... i ciekawe kto ją zawyża, bo na pewno nie przeciętna ciężarna w tym kraju.

Z tym też się zgodzę! W innym kraju pewnie ciężej o zwolnienie i kobiety ani nikt inny nie kombinuje jak wykombinować zwolnienie, bo też łatwiej się utrzymać. W Polsce? Państwo nie jest uczciwe wobec nas, wiecej zabierają niż dają, więc, dlaczego u licha mamy się przejmować, że kasę weźmiemy z Zusu?? Nie dość, że trzeba ostro zapier*, żeby zarobić na utrzymanie, to skubią z nas ile się da. Nie mam szacunku do tego państwa, a szczególnie rządzących, którzy biorą dla siebie a obywateli mają w głębokim poważaniu. Jeśli kiedykolwiek zaszłabym znowu w ciąże  i dobrze się czuła, poszłabym na zwolnienie i miałabym gdzieś co inni mówią. Jak kobieta chce pracować, to niech pracuje, ale ja za grosze, nie będę zapiepr*ać w ciąży, bo co? miałabym się obawiać, co inni powiedzą? a niech gadają. Póki państwo będzie wykorzystywać obywateli, oni będą wykorzystywać państwo. I wcale im się nie dziwię.

49

Odp: Jak to powiedzieć szefowej, że jestem w ciąży...??
justyna1234 napisał/a:

Ania Frania, ZUS, który zmienił przepisy dotyczące przechodzenia na L4 ciężarnych prowadzących własną działalność, gdyż te nagminnie oszukiwały, też zakrzyczysz? Tam też nazywano to, co robią te kobiety oszustwami.

A co ZUS jest święty?? nie oszukuję? robi wszystko by napchać sobie kieszenie. Oni zawsze będą nazywać kobiety, które bezpodstawnie idą na L4, a nawet na podstawie, oszustkami. Ludzie, którzy przechodzą na L4 to dla nich oszuści. Tylko naprawdę się dziwię, że to dla nich dziwne. Jak zaczną być uczciwi, to może podejście ludzi do nich też się zmieni. ZUS i Skarbówka to złodzieje i nie mam zamiaru ich bronić, nawet, jeśli ktoś chce ich wykorzystać, bo chce zabrać swoje, ciężko, zarobione pieniądze! Nawet emerytur pewnie nie dostaniemy, bo ZUS to bankrut, aaa w sumie przecież od tego roku zabrali nam ponad połowę z ubezpieczeń na życie.... Rzeczywiście, warto nie oszukiwać kogoś kto oszukuje nas i zdziera z nas wszystko co idzie.

50

Odp: Jak to powiedzieć szefowej, że jestem w ciąży...??
Nadya napisał/a:
justyna1234 napisał/a:

Ania Frania, ZUS, który zmienił przepisy dotyczące przechodzenia na L4 ciężarnych prowadzących własną działalność, gdyż te nagminnie oszukiwały, też zakrzyczysz? Tam też nazywano to, co robią te kobiety oszustwami.

A co ZUS jest święty?? nie oszukuję? robi wszystko by napchać sobie kieszenie. Oni zawsze będą nazywać kobiety, które bezpodstawnie idą na L4, a nawet na podstawie, oszustkami. Ludzie, którzy przechodzą na L4 to dla nich oszuści. Tylko naprawdę się dziwię, że to dla nich dziwne. Jak zaczną być uczciwi, to może podejście ludzi do nich też się zmieni. ZUS i Skarbówka to złodzieje i nie mam zamiaru ich bronić, nawet, jeśli ktoś chce ich wykorzystać, bo chce zabrać swoje, ciężko, zarobione pieniądze! Nawet emerytur pewnie nie dostaniemy, bo ZUS to bankrut, aaa w sumie przecież od tego roku zabrali nam ponad połowę z ubezpieczeń na życie.... Rzeczywiście, warto nie oszukiwać kogoś kto oszukuje nas i zdziera z nas wszystko co idzie.

Zgadzam sie z Tym :-)

Posty [ 51 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » CIĄŻA I PORÓD » Jak to powiedzieć szefowej, że jestem w ciąży...??

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024