Ani Frania, czy Ty ciągle musisz mnie obrażać? Nie bardzo rozumiem, jak możesz z jednej strony mieć mi za złe, że nazywam po imieniu patologiczne zjawisko społeczne, a z drugiej obrażać mnie w co drugim zdaniu. Nie pisz mi o krytykowaniu ludzi, bo sama to robisz w stosunku do mnie. Niedorzeczna sprzeczność.
Nie insynuuj, proszę, że nie mam na celu dobra własnego czy dziecka, bo tak po prostu nie jest. I bynajmniej nie jestem pracoholiczką. Jestem jak najodleglejsza od tego. Właśnie na tym opiera się błąd Twojego myślenia - zakładasz, że praca to kwestia dowolności, że się do niej chodzi jak się chce. Ja tak nie zakładam. Pisałam wcześniej, że bywam zmęczona, też nie było mi za fajnie pracować z nudnościami itd. Ale czuję, że tak powinno się robić, bo tak robią miliony kobiet wszędzie poza Polską. Po prostu rozumiem, że nie mam powodów do zwolnienia także dlatego, że mam porównanie i wiem co to znaczy być chorym i czuć się źle. To nie jest kwestia światopoglądu, jak chciałabyś, a nazywanie tego w ten sposób to zaklinanie rzeczywistości. To właśnie sa kwestie obiektywne, o czym Ci już pisałam, a nie ocenne.
Nie zachowuję się jak poszkodowana zdrowotnie. Nie piszę o tym w pierwszym zdaniu i nie zaczynam każdej swojej wypowiedzi od informacji o tym ile przeszłam operacji albo ile razy spędzałam miło czas na onkologii. Nie potrzebuję też przypomnienia jak wyglądają przypadki gorsze od moich, bo każdego dnia się cieszę, że do nich nie należę. Ale mogę Ci powiedzieć jedno: każdy powinien dostać taką szkołę, wtedy ludzie rozumieliby co to przyzwoitość i mieliby odpowiednią miarę w życiu. Odróżnialiby to co nieprzyjemne, ale fizjologiczne od tego, co jest chorobą. Mnie w poczucie choroby nie wpędza fakt, że raz w tygodniu mam kontrolę u specjalisty. I nie potrzebuję zwolnienia, by oddać krew i iść do lekarza.
I jeszcze jedno: nie oceniam tego jak Ty się czujesz - to ta drobna różnica między nami. Stawiałam, że masz zwolnienie od lekarza prywatnego, bo Ci obdarowują zwolnieniami kobiety na potęgę, skoro się pomyliłam, to ok. Rozumiem, że możesz się czuć super źle, możesz należeć do grupy osób, które go wymagają. Nie posunę się jak Ty, do insynuowania, że przesadzasz. Ale to naprawdę nie zmienia faktu, że większość ciężarnych na zwolnieniu to oszustki. I nie wiem co Cię tak drażni w nazywaniu rzeczy po imieniu. Pytałam, ale to zignorowałaś, a złodziej to dla Ciebie nie jest złodziej? morderca to nie morderca itd? Bo nie widzę różnicy pomiędzy wyłudzającą zwolnienie ciężarną a prywaciarzem, który robi to samo. Takiej różnicy po prostu nie ma.
Gorka 90, potem możesz zacząć macierzyński przed porodem. Ja mam nadzieję, że zdrowie pozwoli mi dotrwać do tego okresu. Nie wiem jak duże jest dziecko 20 kg, bo to już pewnie indywidualna sprawa, ale roczne, a więc takie, któremu nie wytłumaczysz wiele, ma koło 10-12 kg, więc niemało. Moj gin i gin z kliniki, w której jestem pod stałą kontrolą, mówią, że jak jesteś zdrowa i nie masz problemów, to możesz spokojnie takie dzieci nosić, a nawet większe. Zresztą matki posiadające już jedno dziecko zazwyczaj po prostu tak robią. Zresztą jest z ciążą chyba trochętak, jak pisała Kobra, że jej powiedzieli: co ma być to będzie i tyle. Nie sądzę, by dźwiganie szkodziło, ale sądzę, że jak się poroni, to się szuka przyczyn i znajduje je i tyle. tego o dmuchaniu na siebie kobiet, które się starały długo o dziecko nie rozumiem. Nie wiem co różni ich ciąże od ciąży tych, które zaszły od razu. Są jakieś lepsze? wymagają czegoś szczególnego? Tego nie rozumiem.
A no i dodam, że u mnie w przedszkolu, gdy byłam mała dwie panie przedszkolanki były w ciąży i pracowały do samego porodu. Takie były czasy. nikt nawet nie pomyślałm, że mogłyby się czymś śmiertelnym zarazić. Bo nikt nie miał internetu i nie wpadł na pomysł paranoi ciążowej.