Co uważacie? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 22 ]

Temat: Co uważacie?

Pare dni temu mialam problem duzy z autem a moj maz byl w tym czasie z corka i kolezanka (jakies 30 min piechota ode mnie) , jak zadzwonilam ,ze mam problem powiedzial,ze corka sie zajmuje (a jak dla mnie mogla ja z kolezanka zostawic i przyjsc pomoc) i bylam zla . Wieczorem jak corka spala wypomnialam mu to, ze jestem zla i poplakalam sie bo on nie reagowal (bylismy w 3 w jednym pokoju), corka sie obudzila- plakala- a on mnie uderzyl (dosc mocno)... boje sie ale czuje ze zasluzylam...

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Co uważacie?

Nigdy ale to prze nigdy facet nie ma prawa uderzyć kobiety, domyślam się że nie pierwszy raz tak on postąpił więc dla dobra siebie i córki powinnaś go zostawić.

3

Odp: Co uważacie?

Uderzył Cię, bo się popłakałaś? I Ty uważasz, że na to zasłużyłaś?

4 Ostatnio edytowany przez kolka78 (2014-04-03 13:03:44)

Odp: Co uważacie?

a to, że płakałam, że go sprowokowalam ( nie nie pierwszy...) - nie obrazilam Go tylk krzyknełam, że wściekła jestem, bo zawsze jak potrzebuję pomocy to mu się nie chce i muszę radzić sobie sama

5

Odp: Co uważacie?

To tak jak mówiłem, dla dobra siebie i córki zostaw go.

6

Odp: Co uważacie?

Kolka...
NIGDY nie ma wystarczającego powodu, żeby uderzyć kobietę. Nigdy.

7

Odp: Co uważacie?

zmień myślenie. Nikt nigdy nie ma prawa nikogo uderzyć, nie można sobie na to zasłużyć

8 Ostatnio edytowany przez Michst (2014-04-03 17:55:03)

Odp: Co uważacie?

Olej tego frajera i zostaw go i nie ogladaj sie za siebie. Zwierzat dzieci i przede wszystkim kobiet sie nie bije.
PS: Na Swojego partnera i meza powinnas liczyc. Gdyby mojej lasce sie zepsul samochod bylbym pierwszym ktory by jej pomogl.
Kolka sorry ze zapytam a gdy przesolisz zupe lub zapomnisz zrobic zakupy to tez Twoim zdaniem bedzie prowokacja i tez bedzie mial prawo Cie uderzyc?
A jak zajdziesz w ciaze a on znow Cie uderzy a Ty nie daj Boze poronisz co wtedy?

9

Odp: Co uważacie?
kolka78 napisał/a:

Witam Was bardzo potrzebuję rozmowy i porady
Mam 25 lat ,7 letnią córkę oraz małżeństwo w trakcie rozwodu (że sobie z tym nie radzę to fakt) chciałabym opisać tu moje małżeństwo i obiektywną ocenę z zewnątrz oraz coś- co nurtuje mnie cały czas- czy jest szansa , że jeszcze ktoś mnie pokocha? jak mogę temu pomóc?Ojciec dziecka ma z Nią kontakt- a ja bardzo boję się samotności.
Czy znacie takie przypadki?

Tak jest szansa, że ułożysz sobie życie z kimś innym nawet duża.
Jak możesz temu pomóc? Hmm... dbaj o siebie, ciesz się życiem - pozytywni ludzie przyciągają innych.
Nie popełnij błędu i nie zwiąż się z pierwszym z brzegu gościem, który się Tobą zainteresuje tylko dlatego, że boisz się być sama.

kolka78 napisał/a:

Kiedyś pisałam tu trochę o moim małżeństwie ale chciałabym bliżej bez emocji to zrobić- czy mogę?

Tzn...???

10

Odp: Co uważacie?

Najwidoczniej lubi, jak ją leje.

11

Odp: Co uważacie?

Znalazłam swój post-wybaczcie, że napisałam drugi
Bardzo proszę o radę obiektywną w miarę możliwości bo nie radzę sobie z tą sytuacją
Więc jestem mloda mam 25 lat- mąż 27, małżeństwem jesteśmy 7 lat. Po ponad 2 latach od ślubu mąz mnie zostawił na pół roku (zdradzał z trzema jakimiś dziewczynami, imprezował, palił marihuanę i brał amfetaminę), po pół roku powiedział, że chce spróbować jeszcze raz. Ja wpadłam z w jakąś euforię- wlaczyłam przez ten cały czas o niego ,obwiniając się itp. , wpadłam w depresję i w ogóle samoocena moja niska. (w sumie teraz to chyba pogeum osiągneła). Wynajelam dla nas mieszkanie i miało już być dobrze- ja nie umiałam zapomnieć od razu , wypominała, bałam się... mówiłam mu o tym- nic z tym nie robił. Co jakiś czas wychodziło, że dalej mnie kłamie z marihuaną- awanttury robiłam, nie umiałam zaakceptować a poza tym mamy dziecko. Kontrolowałam Go, prosiłam, żeby mówił mi ,że kocha itp. Uderzył mnie ( z powodu mojego łaczu itp. 4-5 razy). Przed Świętami znowu wyszło, że pali i kłamamł mnie z tym- ja w płacz- błaganie aby przestał- a on, że się wyprowadza( już któryś raz)
Emocjonalnie nie wytrzymalam i ostatnie 2 miesiące to tylko płakałam.
Obwiniam się o rozpad małżeństwa- że nie doceniałam Go( gotował, sprzatał, nie zawsze bylo źle), a ja chcaiłam rozmawiaći problemy rozwiązywać
Psychicznie ostatnimi czasy mnie zniszczył (wyzywał, kpił itp)a ja albo krzyk albo płacza
Obecnie od miesiąca nie mieszka sama
nie radzę sobie- nie wiem czy ktokolwiek chciałby ze mną o tym porozmawiać? obwiniam się bardzo0- jestem wierząca ale nad emocjami panować ne umiałam i nad zaufaniem... mamy Ślub Kościelny(dfodam, że nie potrafiłam w pełni się z nik kochać- zaspokajałam-ale balam się zbliżeń(w dosłownym tego śłowa znaczeniu)
Obwiniam się strasznie i nie umiem się z tym się pogodzić ani zyć...
Przecież On i tak będzie obecny do konca mojego życia i już nic z tym nie zrobię...

12 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-04-22 15:45:42)

Odp: Co uważacie?
kolka78 napisał/a:

Znalazłam swój post-wybaczcie, że napisałam drugi
Bardzo proszę o radę obiektywną w miarę możliwości bo nie radzę sobie z tą sytuacją
Więc jestem mloda mam 25 lat- mąż 27, małżeństwem jesteśmy 7 lat. Po ponad 2 latach od ślubu mąz mnie zostawił na pół roku (zdradzał z trzema jakimiś dziewczynami, imprezował, palił marihuanę i brał amfetaminę), po pół roku powiedział, że chce spróbować jeszcze raz. Ja wpadłam z w jakąś euforię- wlaczyłam przez ten cały czas o niego ,obwiniając się itp. , wpadłam w depresję i w ogóle samoocena moja niska. (w sumie teraz to chyba pogeum osiągneła). Wynajelam dla nas mieszkanie i miało już być dobrze- ja nie umiałam zapomnieć od razu , wypominała, bałam się... mówiłam mu o tym- nic z tym nie robił. Co jakiś czas wychodziło, że dalej mnie kłamie z marihuaną- awanttury robiłam, nie umiałam zaakceptować a poza tym mamy dziecko. Kontrolowałam Go, prosiłam, żeby mówił mi ,że kocha itp. Uderzył mnie ( z powodu mojego łaczu itp. 4-5 razy). Przed Świętami znowu wyszło, że pali i kłamamł mnie z tym- ja w płacz- błaganie aby przestał- a on, że się wyprowadza( już któryś raz)
Emocjonalnie nie wytrzymalam i ostatnie 2 miesiące to tylko płakałam.
Obwiniam się o rozpad małżeństwa- że nie doceniałam Go( gotował, sprzatał, nie zawsze bylo źle), a ja chcaiłam rozmawiaći problemy rozwiązywać
Psychicznie ostatnimi czasy mnie zniszczył (wyzywał, kpił itp)a ja albo krzyk albo płacza
Obecnie od miesiąca nie mieszka sama
nie radzę sobie- nie wiem czy ktokolwiek chciałby ze mną o tym porozmawiać? obwiniam się bardzo0- jestem wierząca ale nad emocjami panować ne umiałam i nad zaufaniem... mamy Ślub Kościelny(dfodam, że nie potrafiłam w pełni się z nik kochać- zaspokajałam-ale balam się zbliżeń(w dosłownym tego śłowa znaczeniu)
Obwiniam się strasznie i nie umiem się z tym się pogodzić ani zyć...
Przecież On i tak będzie obecny do konca mojego życia i już nic z tym nie zrobię...

1. O co Ty się w ogóle obwiniasz?
2. Czy taki wzorzec rodziny wyniosłaś z domu, bo z opisu to jest patologia?
3. Facet Cię uderzył parę razy, ćpał, zdradzał itd. itp. Większej masakry od tego dawno już nie czytałem.
4. Boisz się rozwodu z powodów religijnych? Błąd, wykończysz się dziewczyno.
5. Z problemami z seksem powinnaś wybrać się do psychologa/seksuologa, ale nie dla niego a dla siebie. To małżeństwo należy zakończyć.

13

Odp: Co uważacie?

nie potrafię sobie z tym poradzić- a tym bardziej pogodzić ani żadnej racjonalnej decyzji podjąć.nie potrafię oddzielić jego jako ojca i mojego"byłego meża". emocjonalnie nie ogarniam, tylko płaczę. On jest szcześliwy- ja tylko płaczę i nie umiem nic, pomocy potrzebuję.
Nie był najgorszym mężem- no nie szanował ,ale był- a tak całe życie sama ...
Obwiniam się cały czas- kto normalny by zechciał takie życie dzielić
Nie wiem jak postąpić co do sądu... czy wina czy nie , czy kontakty ustalać... boję się nie umiem sama racjonalnie pomysleć...
Dziekuję Wam za każdą radę...

14

Odp: Co uważacie?
kolka78 napisał/a:

nie potrafię sobie z tym poradzić- a tym bardziej pogodzić ani żadnej racjonalnej decyzji podjąć.nie potrafię oddzielić jego jako ojca i mojego"byłego meża". emocjonalnie nie ogarniam, tylko płaczę. On jest szcześliwy- ja tylko płaczę i nie umiem nic, pomocy potrzebuję.
Nie był najgorszym mężem- no nie szanował ,ale był- a tak całe życie sama ...
Obwiniam się cały czas- kto normalny by zechciał takie życie dzielić
Nie wiem jak postąpić co do sądu... czy wina czy nie , czy kontakty ustalać... boję się nie umiem sama racjonalnie pomysleć...
Dziekuję Wam za każdą radę...

Choćby pił i bił, ale żeby był - wybacz, ale tak to mniej więcej wygląda.
Co oznacza pytanie : "kto normalny chciałby takie życie?" To o Tobie czy o Twoim jm?
Nie wiesz co robić, sprawdź czy przy najbliższym do Twojego miejsca zamieszkania MOPS-ie udzielane są bezpłatne porady prawne i ewentualnie kiedy. Opisz to co tutaj i Cię pokierują jak dalej postępować. Ja na Twoim miejscu bym to zakończył.

15

Odp: Co uważacie?

a nie jest tak
Co by nie robił- kontaktu z dzieckiem zabronić nie mogę a każda moja forma uregulowania jest odbierana jako ogrANICZENIE
Zaproponowałam 1 dzień w tygodniu co 2 weekend
a tak widuję Go co trzeci dzień i zawsze mi się dostaje -a to źle córka ubrana a to coś
ja to przeżywam
to chodziło o mnie-jaki normalny, wartościowy facet chciałby kobieetę z dzieckiem, w którj życiu zawsze będzie "były" mąż
miałam już poradę prawną- pani powiedziała, że mam rozdówd z orzekaniem zrobić i kontakty uregulować itp- tylko nie potrafięnarazie....

16

Odp: Co uważacie?

Kolka,
warto na spokojnie sobie wszystko poukładać. Jesteś ofiarą, poszukaj pomocy.
Nie sądzę, aby usprawiedliwianie przemocy wobec siebie i kierowanie się dziwnie rozumianą miłością, mogło Ci pomóc.
@assassin dobrze radzi - jeśli sama czujesz się zagubiona i nieporadna - skorzystaj z pomocy innych.
Uwierz w siebie, masz córkę - masz cel. Spokojne dzieciństwo to fundament dorosłości. Warto zawalczyć nie tylko o szczęście swojego dziecka...

17

Odp: Co uważacie?
kolka78 napisał/a:

a nie jest tak
Co by nie robił- kontaktu z dzieckiem zabronić nie mogę a każda moja forma uregulowania jest odbierana jako ogrANICZENIE
Zaproponowałam 1 dzień w tygodniu co 2 weekend
a tak widuję Go co trzeci dzień i zawsze mi się dostaje -a to źle córka ubrana a to coś
ja to przeżywam
to chodziło o mnie-jaki normalny, wartościowy facet chciałby kobieetę z dzieckiem, w którj życiu zawsze będzie "były" mąż
miałam już poradę prawną- pani powiedziała, że mam rozdówd z orzekaniem zrobić i kontakty uregulować itp- tylko nie potrafięnarazie....

1. Napisz wreszcie ten pozew, zanieś go do MOPS-u, żeby w ramach porady prawnej go sprawdzili, tak samo przygotuj plan opieki i też pokaż do sprawdzenia.
2. Jak rozumiem Twój jm się wyprowadził, argument o porzuceniu rodziny już jest, opisz jak Cię traktował w czasie małżeństwa i pomyśl nad świadkami. (to też powinni byli Ci w MOPS-ie wyjaśnić).
3. Złóż do sądu wniosek o zabezpieczenie alimentacyjne dla córki - też zapytaj jak to wygląda i co musi zawierać.
4. Napisałaś, że jesteś sama, czyli nie masz żadnej rodziny??
5. Niech Ci przypadkiem do głowy nie przyjdzie dać patałachowi kolejną szansę.

6. Ewentualnymi poszukiwaniami normalnego faceta zajmiesz się jak pozamiatasz ten bałagan, a teraz nawet o tym nie myśl i nie martw na zapas.

18 Ostatnio edytowany przez Sith'ari (2014-04-23 12:12:09)

Odp: Co uważacie?
_Nina_ napisał/a:

Kolka...
NIGDY nie ma wystarczającego powodu, żeby uderzyć kobietę. Nigdy.

Mylisz się. Jeśli kobieta doskakuje do mnie frontalnie, jedną ręką próbując mnie złapać, a w drugiej, cofniętej do pchnięcia, trzyma nóż kuchenny, to zdecydowanie wystarczający powód by uderzyć ją otwartą dłonią w nos, a potem złamać jej nadgarstek. 
Jeśli wysiadam na stacji benzynowej z samochodu na chwilę, żeby poprawić coś, czy sprawdzić czy nie złapałem kapcia, a nagle do drzwi doskakuje jakaś kobieta i już je otwiera, żeby buchnąć mi furę, uważam że jak najbardziej usprawiedliwioną rekcją jest kopnięcie z całej siły drzwi, by ją powstrzymać, obalenie jej na ziemię, i porządne przyduszenie jej butem.
Co do problemu autorki- nie masz nic przeciwko temu że a) Jak twierdzisz nie możesz na faceta liczyć b) jak twierdzisz on stosuje wobec Ciebie przemoc fizyczną?
Jeśli nie, to nie widzę problemu. Jeśli tak, to chyba pora działać, nie sądzisz?

19 Ostatnio edytowany przez Majki (2014-04-23 13:53:55)

Odp: Co uważacie?

@ Sith'ari


Ale Nina pisała o kobiecie. Osobnik z Twojego opisu to patola i niegodzień nazwania kobietą. Wtedy zgadzam sie, trzeba interweniować i to bez żadnego zahamowania.

Dla mnie w ogóle patologią jest jak ktoś podnosi rękę na kogoś, nawet kobieta na męźczyznę.

I w ogóle nie rozumiem kobiet, które sie godzą na takie traktowanie i trzymają sie takiego typa, który je leje.

20

Odp: Co uważacie?
Majki napisał/a:

@ Sith'ari


Ale Nina pisała o kobiecie. Osobnik z Twojego opisu to patola i niegodzień nazwania kobietą. Wtedy zgadzam sie, trzeba interweniować i to bez żadnego zahamowania.

Cieszę się Majki, że zrozumiałeś moją wypowiedź...

21

Odp: Co uważacie?

Jeśli uważasz, że zasłużyłaś- to tak, zasłużyłaś... nie ma to jak mentalność ofiary.

Jeśli ty nie będziesz siebie szanować i egzekwować szacunku do siebie od innych, to kto cię uszanuje?

Posty [ 22 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024