Witam Forumowiczki i Forumowiczów:)
od prawie dwóch lat jestem singielką.
Oczywiście przez te dwa lata spotykałam się z wieloma mężczyznami... spotkania w kinie, kafejce, wspólny film... Z niektórymi mam do dzisiaj kontakt. Ale... no właśnie... do żadnego z nich nie czułam nic nadzwyczajnego (żadnych dreszczy, 'motyli w brzuchu'), aż do pewnego dnia... gdy poznałam mężczyznę o 5 lat starszego ode mnie (ja - prawie 29, on prawie 34lata) - na początku nic nadzwyczajnego - kontakt SMS, telefoniczny raz na jakiś czas... w tym czasie spotykałam się z innymi mężczyznami, on z kobietami, ale kontakt utrzymywaliśmy. Dzwoniliśmy do siebie, aby się wygadać, opowiedzieć o całym dniu/tygodniu zmagań...
Niestety dzieli nas odległość ok. 70km i nie spotykaliśmy się często... więc dzwonienie czy wiadomości stały się nieodzownym elementem naszego dnia. Niestety zdarzyło się tak, że nasz kontakt na prawie miesiąc się urwał... Po miesiącu Pan H. się odezwał i wróciliśmy do kontaktu... tak nasza znajomość się rozwijała... opowiadaliśmy sobie o wszystkim. Problem z facetem - telefon do H., problem z jego byłą żoną - telefon do mnie. Problem z wyborem sukienki na ślub - pomoc H. Drobne i poważniejsze sprawy - rozmowy z nim. Nie pamiętam, abym się tak dobrze czuła i w rozmowach i spotkaniach vis a vis.
Spotkaliśmy się w tym roku ponownie.
Pojechałam do niego i spędziliśmy cudowny weekend we dwoje... Dużo śmiechu, rozmowy, przytulanie, pocałunki (dało mi to ogromne poczucie, że nie jestem samotna - poczułam ciepło i coś we mnie pękło - a sądziłam, że niestety zamieniłam się w sopel lodu). Pocałunek na pożegnanie i pytanie H. czy będziemy nadal się spotykać... Te dwa dni minęły szybko... ale stwierdziłam, że nic na siłę. Jeżeli ma coś z tego być to niech się dzieje powoli... w końcu szkoda by mi było stracić kogoś z kim potrafiłam dogadać się bez słów.
I tak minęły dwa weekendy... zaczęłam tęsknić za nim... brakuje mi jego bliskości (właśnie - jego - nikogo innego).
Jednak coś się zmieniło... Instynktownie wyczułam jego zmianę.. I zapytałam wprost, jak zawsze, gdy rozmawialiśmy. I dostałam odpowiedź, że on nie jest dobrym kandydatem na mężczyznę z którym powinnam być...Wystraszył się. Wiem to - poznałam go w końcu.
Tylko nie rozumiem dlaczego... I co się stało... Przecież nie było żadnych deklaracji. Spotkanie jak żadne inne. Po prostu razem czuliśmy się w swoim towarzystwie doskonale.
Dzisiaj chciałam napisać do niego SMS z zapytaniem co się zmieniło... Ale na razie dałam sobie spokój. Po prostu nie rozumiem... a zależy mi na kontakcie z tym człowiekiem.
Chciałabym po prostu powrócić do naszych kontaktów do czasu sprzed ostatniego spotkania...
Czasami patrzę na jego zdjęcia (jestem amatorką, która lubi fotografować), które sama mu zrobiłam i zastanawiam się, co się stało...
Bo tego zwyczajnie nie rozumiem.
A nie chcę stracić PRZYJACIELA.
Tym bardziej, że powiedział mi, że chce mieć kontakt i wcale nie chce go urwać...
Ale jego zachowanie ukazuje zupełnie co innego.
***
I co ja mam zrobić?
Czekać, aż zatęskni... bo wcześniej nie mieliśmy z tym problemu.