Hej Dziewczyny
mam pytanie jak u Was ( czy i w ogóle) ciąża wpływa na związek? Zmieniło się coś podejście Waszego partnera do życia , do was? Jestem w 5 miesiącu ciąży, Mąż na początku bardzo się cieszył z wiadomości, że będzie ojcem, choć nie planowaliśmy jeszcze dzidziusia. Teraz jego podejście zmienia się diametralnie. Przede wszystkim coraz rzadziej interesuje go moje samopoczucie. Przed ciążą byłam całkiem szczupłą , teraz też jeszcze niewiele przytyłam ,ale przestałam go interesować jako kobieta. dodatkowo coraz częściej powtarza , że niedługo nie będzie już dla mnie ważny- moje zapewnienia nic tu nie dają. Bardzo brakuje mu życia kawalerskiego, co rusz gdzieś wychodzi. Podejrzewam , że moje hormony tez dają o sobie znać stąd bardziej zwracam uwagę na takie rzeczy, ale czuje sie trochę zagubiona. Chciałabym z nim pogadać, proponowałam żebyśmy poszli na szkołę rodzenia niestety bez spodziewanego efektu. Może macie podobne problemy? a jak tak jak sobie z tym radzicie ?
Hej lena, z własnego doświadczenia i też doświadczenia innych dziewczyn na forum widzę, że relacje partnerskie mogą się trochę, a czasem nawet diametralnie zmieniać w czasie ciąży. Przede wszystkim sama możesz być wyczulona bardziej na niektóre kwestie, przez hormony, chwilami przez gorsze samopoczucie, jeśli jesteś na zwolnieniu lekarskim to duży wpływ ma też to, że nie chodzisz do pracy.
W moim przypadku jest tak że np. ubrałam sobie i mężowi oddzielne kołdry, bo tak śpi mi się wygodniej z dużym brzuchem, kiedy mogę się owijać i robić cuda z tą kołdrą bez ograniczeń
a po co męża odkrywać, jak może mieć swoją niezależną kołdrę. Ale niestety marudzi, że przez to nawet przytulić się nie może do mnie w nocy. Tyle, że przytulanie tez mnie zaczęło drażnić, bo bądź co bądź jego bezwiedna ręka w czasie nocy trochę waży i uciska a to na brzuch, a to na klatkę piersiową. Czasami mi mówi, że okazuje mu mało czułości. Staram się dawać mu więcej, ale siłą rzeczy moje myśli w większości skupiają się na znakach z brzucha
Jeśli chodzi o seks, to z kolei z jego strony zaczął bić trochę chłód wraz ze wzrostem mojego brzucha. Widać nie odstępowała go myśl, że w srodku jest już spora istota, której teoretycznie nie może stać się krzywda, ale jednak myśli człowieka blokują. To nawet zrozumiałe, bo z czasem też mi się to udzieliło.
W każdym razie dużo spokojnej rozmowy, bez wyrzutów, ot raczej pogadanki. Staram się też poświęcać mu dużo uwagi, wspólny spacer, film wieczorem, podejść i przytulić w milczeniu też czasem nie zaszkodzi ![]()
Zgadzam sie z uzytkowniczka Sialis.
Gratuluje tego,ze zostaniesz mama i ja tez jestem w 5 miesiacu ciazy :-)
Moja sytuacja narazie sie nie zmienia,przynajmniej nie widze i nie czuje,aby sie zmieniala.
Duzo czasu spedzamy razem,on mnie wspiera,martwi sie o mnie,rozmawiamy ze soba na rozne tematy.
Nie mam pojecia dlaczego u Twojego partnera cos sie zmienilo,ale moze warto z nim porozmawiac szczerze ?
A u mnie było na odwrot.
Napoczatku ciąży to była istna masakra! Wiecznie klotnie itd.!Wogole nie zwracal na to,ze w moim brzuszku rosnie nasze dziecko.
Mialam wrazenie,ze ma to gdzies!
Dopiero w 6 miesiącu ,gdy wybil mi brzuszek,moj partner zmienil się.
Zaczal dbac o mnie,zrobil się czulszy.
Ale początki były straszne.
I mimo,ze teraz jest dobrze,gdzies tam w srodku mam do niego zal,ze momentami zachowywal się egoistycznie.
I tak jak u autorki miałam wrazenie,ze mojemu facetowi zaczelo brakować "kawalerskiego"zycia.
A przecież oboje chcieliśmy mieć dziecko.
Dzień Dobry ![]()
Mój sie wyprowadził i ma mnie całkowicie w nosie ![]()
Także Panowie chyba przeżywaja to jeszcze gorzej niz my wszystkie razem wziete ![]()
ahh pinky u mnie to nie wiadomo jak będzie po porodzie. Tak wiec mysle,ze nie Ty pierwsza I nie Ty ostatnia co została sama z brzuszkiem.
Wiem,ze to marne pocieszenie,ale najważniejsze,zeby się nie zalamywac!
Jak oni maja w dupie to my ich tez!
Ja mysle ze oni po porodzie odzyskuja jednak swoje szare komórki
Jak juz maja tego swojego rózowego bobaska w końcu w dumnych ojcowskich ramionach ![]()
Ja bym powiedziala,ze wtedy to juz za pozno...
Lena25 nie Ty jedna tak masz, u mnie tez dostrzeglam zmiane. Co z tego ze oboej chcielismy dziecko jak czuje sie sama z tym wszystkim. Nie mog sie doprosic o nic zeby zrobil cokolwiek by mi ulzyc troche. Ale zebym to ja dla niego cos zrobila to juz trzeba. Zapewnial ze jak bede wciazy to sie wszystko zmieni, i sie zmienia an gorzej bo niby jest ale ja tego nie czuje. Juz nawet poruszylam temat tego ze brakuje mi bliskosci ze czuje sie samotnie. I tu nie chodzi o sex, bo nawet ja sama go nie potrzebuje, ale o spedzanie czasu razem o zaintersowaniem sie mna.
Teraz znowu slysze zebym dala mu sie wyszalec poki moze bo potem to bedzie uziemiony, a jak zaszlam w ciaze to mowil co innego. I juz tez poprostu brakuje mi sily na wszystko. Dlatego boje sie co bedzie po urodzeniu bo niby zapewnia ze bedzie inaczej ale nie wiem w ktora strone.
Oni mysla ze ich rola sie skonczyla jak zaplodnili, ale niestety to byl poczatek, ktorego oni zrozumiec nie umieja. Czasem juz daruje sobie rozmowy bo mam wrazenia ze mowie do slupa. Tak wiec sama napewno nie jestes, a slyszalam ze po urodzeniu nie wiele moze sie zmienic, bo ich to poprostu przerasta.
Tak wiec niestety dziewczyny ale my musimy byc silne i przestac sie nimi przejmowac bo najwazniejsze jest w tym momencie nasze dziecko i to im musimy poswiecac duzo uwagi i dla nich byc silne. I niestety ale jesli facet nie bedzie w stanie sprostac zadaniu to jest tylko jedna opcja i moze wtedy zrozumie co mial.
Widze ze to jednak problem szerzej pojety... a szkoda... bo chyba nie wiele od nich oczekujemy a im mniej oczekujemy tym mniej dostajemy...
Faceci sa jak dzieci, trzeba ich karac i zagradzac. Moj maz w trakcie ciazy nie wchodzil nigdzie bo bym mu na to nie pozwolila. To ze to my kobiety rodzimy dzieci to nie oznacza ze same musimy siedziec w domu kiedy to maz idzie sie wyszalec. My to nie mozemy isc sie wyszalec, od poczatku my kobiety musimy rezygnowac dla dobra dziecka a faceci?
Moze warto zadac mezowi pytanie, czy jest gotowy na dziecko? Jesli on teraz wychodzi sam to jak pojawi sie dziecko to tym bardziej bedzie uciekal z domu, przy dziecku jest duzo pracy.
Moj mowi ze beze mnie nigdzie nie pojdzie, ale czasem mysli jak dziecko bo raz o godz 23 mowi do mnie zebysmy szli na impreze
jakis czas temu poslzismy do znajomych i co? wszyscy pija a ja pije soczek. I powiedzialam ze juz ni emam sily na takei impreze gdzie wszyscy sobie pija itd a ja siedze jak slon zmeczona. A wiem ze jakby poszedl gdzies sam to juz nie mialby powrotu.
Oni tez nie zdaja sobie sprawy z tego ze teraz np w 5 miesiacu bardzo szybko sie meczymy i nie na wszystko mamy sile.
(...)ale przestałam go interesować jako kobieta. dodatkowo coraz częściej powtarza , że niedługo nie będzie już dla mnie ważny- moje zapewnienia nic tu nie dają. Bardzo brakuje mu życia kawalerskiego, co rusz gdzieś wychodzi. Podejrzewam , że moje hormony tez dają o sobie znać stąd bardziej zwracam uwagę na takie rzeczy, ale czuje sie trochę zagubiona. Chciałabym z nim pogadać, proponowałam żebyśmy poszli na szkołę rodzenia niestety bez spodziewanego efektu. Może macie podobne problemy? a jak tak jak sobie z tym radzicie ?
Lena, nie wiem dokładnie jak wyglądają Wasze relacje, ale może pomocne będzie dla Ciebie to, jak to wyglądało u mnie. Teraz z perspektywy czasu (jestem w 35 tc) widzę, że wojny jakie toczyliśmy z narzeczonym były przede wszystkim spowodowane moimi hormonami, tak jak sama wspomniałaś. Też czułam się zagubiona, cały czas praktycznie płakałam i wszystko co zrobił/powiedział doprowadzało mnie do szału i doszukiwałam się drugiego dna prowokując kłótnie, co z kolei powodowało, że wolał się ewakuować z kolegami na piwo... Co nakręcało znowu kolejne awantury
Zaczęło nam się układać jak moje hormony trochę się uspokoiły, zaczęłam z nim spokojnie rozmawiać, chodziliśmy razem na usg, podtykałam mu pod nos artykuły albo fragmenty książek o ciąży i o roli ojca w czasie ciąży - o zachowaniach kobiety, hormonach, jak przyszły tata jest ważny w tym czasie - to dało mu poczucie ważności - może Twój partner po prostu pogubił się w nowej sytuacji, może nie wie jak się zachować albo co robić żeby czuć się potrzebnym i ważnym, dla mężczyzn często ciąża jest abstrakcją, bo to my kobiety mamy bliższy kontakt z dzieckiem chociażby przez czucie ruchów, itd. Spróbuj zrobić dla niego coś miłego - np. kolację i spróbujcie porozmawiać na początku na inne tematy, które Was łączą, żeby go nie "osaczać" humorkami i ciążą z każdej strony, a dopiero później wytłumaczyć mu wszystko
Możliwe, że po prostu dopadł go stres, boi się jak wypadnie w nowej roli i jak sama pisałaś obawia się czy będzie jeszcze dla Ciebie ważny. Daj znać jak Wam się układa ![]()
hej dziękuję za odpowiedzi. Dziś jadąc do pracy ( pracujemy w jednym mieście, korzystam , że jest moim szoferem) zaczęłam luźnym tonem, że boje sie tylko udaję, że jest w porządku, że okres ciąży jest fajny ale wg mnie trochę naciągane jest wpadanie w zachwyt gdy tak naprawdę mało sie mówi o tym, że dostaje się zadyszki wchodząc na drugie piętro, w kręgosłupie coś łupie. No i dziewczyny co tu kryć brzuszek urósł no ale nie jest jeszcze nie wiadomo jak duży, za to libido podskoczyło.... Może faktycznie mój mąż nie chce seksu bo sie boi o Małego, a ja no cóż nadal jestem kobietą ze swoimi potrzebami( co może spotka się z ostracyzmem, w ciąży a zachciewa się głupiej babie ;-)) Cóż spokojna rozmowa sie odbyła na skutki poczekam , dobrze wiedzieć , że nie tylko z moim jest problem. Mimo wszystko łatwiej :-)
Może faktycznie mój mąż nie chce seksu bo sie boi o Małego
Moj mi powiedzial wprost ze czasem ma ochcote jak sie przytuli do mnie ale wlasnie boi sie zrobic krzywde malej, a biorac pod uwage to ze jest miedzy nami znaczaca roznica i wzrostu i wagi to sama sie boje wiec tez nie naciskam na sex.
A z tym piwe to tez idzie po pracy na 1 i jest dobrze. Ale kiedy mi mowi ze idzie prosto do domu a potem nie ma go pol godz bo cos tam to mnie juz to denerwuje.
16 2014-03-25 14:17:04 Ostatnio edytowany przez malamiki (2014-03-25 14:19:39)
Tak mi się wydaje, że po prostu się boi, że zejdzie na dalszy plan
Mi mój też kiedyś nagle wypalił, że boi się, że już tylko dziecko będzie dla mnie całym światem.
Ale kiedy mi mowi ze idzie prosto do domu a potem nie ma go pol godz bo cos tam to mnie juz to denerwuje.
Hehehe mam to samo
Mnie najbardziej wkurza to, że on sobie może wychodzić z kolegami, napić się, itd. a my przez 9 miesięcy mamy siedzieć i jeszcze to idealizowanie stanu ciąży w społeczeństwie...
Facet staje się ojcem po porodzie matka kocha już dziecko w ciąży u mnie też tak bylo dopóki nie doszlo do poronienia to zachowywał się jakbym w ciąży nie była;( będzie dobrze spokojnie kobieto nie wolno się denerwować;)
Ja mojemu ostatnio powiedzialam ze ojcem to stal sie od dnia zaplodnienia a nie dopiero od urodzenia dziecka. I powinien sobie to wziasc do serca. Wczoraj mi mowi przez tel zebym na krzeslo nie wychodzila bo jeszcze spadne albo cos mi sie stanie, ale jak mowi ze bedzie za 5 mina potem go nie ma pol godz i nie odbiera bo jest zajety i mowie ze co jakby mi sie cos stalo, to on ale co ci moze stac? I wez zrozum faceta.
I tez codziennie slysze a poszlabys kupic mi to albo tamto, bo ja jestem w 5 miesiacu ciazy i musze chodzic jemu na zakupy, nie on mi bo on nie ma czasu bo wstaje o 10 i gra na grze a potem zbiera sie do pracy.
A mój ostatnio powiedział,ze jak Kacper przyjdzie na swiat to wtedy ja będę mogla sobie ciagle pic a on będzie opiekowal się SWOIM synkiem.
Ciekawe.....
Ja tam już się uspokoiłam,i nie narzekam na niego,ale mowie wam,poczatki były zjebane!
Ciezko ich zrozumieć.
Ale jest takie dobrze znane przyslowie " Z facetami zle, a bez nich jeszcze gorzej".
A mój ostatnio powiedział,ze jak Kacper przyjdzie na swiat to wtedy ja będę mogla sobie ciagle pic a on będzie opiekowal się SWOIM synkiem.
Hehe to moze trzeba tak zrobic ze po narodzinach przez 9 miesiecy bedzie sobie wychodzic, popijac i wracac pozniej niz im sie mowi.
Moj jak wyszedł i wrócil po 4 dniach (bo przeciez mu sie należy) to mowilam sobie ze zrobie tak samo zostawie mu dzidzie powiem ze bede jutro rano i zapomne wrócić ale kurde nie zdąrzyłam ![]()
Ja nie wiem za jakie grzechy trafiamy na takich "przecudownych" facetow.
No siedze i mysle nad swoim życiem no i nie wiem!
Pewnie,ze sama mam wiele za uszami,no ale bez przesady.
Oj jak urodze to dam popalić Temu mojemu :-D
Teraz musze się skupic na synku w brzuszku.
A Ty pinky,nigdy nie mow nigdy :-P
Ja to mam zła karme bo kiedyś przez rok zdradzałam wspaniałego faceta z żonatym wiec to taka podwojna zła karma
Ja z psikusów dla mojego Misia szykuje sprawe o alimenty hehehee
W ciazy to ja wrzeszczalam moj o dziwo nie odszedl. Najgorzej bylo miesiac po porodzie tsk buzowaly chormony ze prawie sie rozeszlismy. Polecam rozmawiac ale jak facet nie chce albo ma dziwne teksty to przeczekac jego chumory
25 2014-03-26 09:30:31 Ostatnio edytowany przez Kaska_03 (2014-03-26 09:41:48)
Tym facetom to juz sie w glwach poprzewracalo, moj maz kiedy ja bylam jeszcze w ciazy wyszedl sobie do kolegow a mi jedynie zakomunikowal ze wychodzi, myslalam ze mu glowe urwe. Nastepnego dnia powiedzialam ze jesli to sie powtorzy to sie wyprowadze do mamy, bo ja nie moge nigdzie wychodzic dla dobra dziecka i calymi dniami siedze sama w domu bo maz pracuje to jeszcze wieczory tez mam sama spedzac.
Ja w czasie ciazy i po urodzeniu nie krzyczalam na meza, hormony buzowaly ale trzeba nad nimi panowac, nie mozna odeagowywac na mezu.
Oho, o wilku mowa. Ja kolejny dzień zaczynam ze wspaniałą perspektywą robienia niczego, bo z domu wyjść nie mogę, a nikt odwiedzić mnie nie może, bo każdy w pracy. Pomyślałam, że zrobię dzisiaj dobry obiad jak wróci z pracy, ale ręce mi opadły jak zadzwoniłam zadowolona spytać o której będzie, a on, że ma kilka spraw do załatwienia i jeszcze z kolegą się umówił na piwo. Czasami sobie myślę, że nie chcę być zołzą i ciosać kołków za każde wyjście, ale najzwyczajniej mi przykro, czuję się tylko jak inkubator, nic mi nie wolno i do tego siedzę non stop sama ![]()
Za to jak rozmawialiśmy o moich wyjściach po porodzie, to niby też powiedział, że nie oczekuje ode mnie zamknięcia się na rok macierzyńskiego w klatce, ale zobaczymy jak będzie.
Ja to juz pare razy chcialam sie spakowac i wyjsc ale niestety mieszkamy w UK i nie mam do kogo isc, tak zeby sobie posiedziec pare dni by on cos zrozumial. I niestety ale musze jakos akceptowac to co jest
Moj maz uwaza ze to normalne ze on spi do 10 w sobote jak i w niedziele bo przeciez po calym tygodniu pracy jest zmeczony. I co najciekawsze od 3 tygodni spi w inny pokoju, kilka razy mu juz mowilam ze go potrzebuje bo po porodzie to hormony troche buzuja to nic z tym nie zrobil. Wkurza mnie to wszystko, jeszcze pare tyodni i tylko dziecko bedzie nas laczlo.
Hej. Jestem w 24 tyg i na poczatku ciazy to tez z mezem sie ciagle klocilismy ale to chyba bardziej przez moje hormony ale potym okresie to juz jest dobrze. Mysle ze dba o mnie,pyta czy mi nie pomoc i jak sie czuje. Wychodzic to nigdzie beze mnie nie chce i go nie ciagnie bo jest takim domownikiem i woli ze mna w domu niz na piwo. Nawet czasem mu mowie aby sobie wyszedl to on nie chce i z pracy prosto do domku. Spimy razem bo on to inaczej sobie nie wyobraza i seksu nie mamy bo ja nie moge z powodu niskiego lozyska. Ostatnio mam straszne humorki i on wszystko przelyka i mnie jeszcze przytula i mowi ze wie ze to przez moje hormony
zrobil sie bardziej wyrozumialy i opiekunczy i schodzi mi z drogi i ustepuje
bo nie chce abym sie denerwowala
mysle ze faceci musza do tego dorosnac psychicznie i wczuc sie w role ojca i kochajacego partnera z czym moga miec problem bo wszystko sie dzieje tak szybk:bylo pelne energi towarzyskie zycie a tu bah ciaza i te wszystkie zmiany i w zyciu codziennym i lozkowym i towarzyskim i ciezko im to ogarnac bo my kobiety jestesmy silniejsze i szybko potrafimy sie oswoic z nowa sytuacja zyciowa a faceci jednak nie i troche im to dluzej zajmuje.
Czasem mam ochote sie przeniesc sie do mamy na pare dni, zeby mu dopiec. Jak mi sie polog skonczy to tez nie wiem czy go do lozka wposzcze. Wiem ze to dziecinne takie robienie sobie na zlosc ale moze to go czegos nauczy
mysle ze faceci musza do tego dorosnac psychicznie i wczuc sie w role ojca i kochajacego partnera z czym moga miec problem bo wszystko sie dzieje tak szybk:bylo pelne energi towarzyskie zycie a tu bah ciaza i te wszystkie zmiany i w zyciu codziennym i lozkowym i towarzyskim i ciezko im to ogarnac bo my kobiety jestesmy silniejsze i szybko potrafimy sie oswoic z nowa sytuacja zyciowa a faceci jednak nie i troche im to dluzej zajmuje.
Wszystko się zgadza,gorzej Tylko jeśli nie którzy faceci nigdy nie dorosną psychicznie do bycia ojcem i mezem :-(
Nie każdy mezczyzna jest stworzony do zalozenia rodziny,i szkoda,ze musimy to na własnej skorze przechodzić :-(
Mój wlasnie lezy najebany w lozku... Nie mam sil,ale nie zalamuje się :-)
Kaska_03 Ja ciebie rozumiem,prawda jest taka,ze zrozumia nas Tylko te kobiety ,które sa w podobnej sytuacji.
Na sile nic nie zmienimy,szkoda nerwow,zostalo nam liczyc na zdrowy rozsadek naszych mężczyzn,albo na cud,albo pogodzić się z tym wszystkim,albo jebnac to wszystko i zacząć inne zycie ;-)
Ja za 4 tyg mam porod wiec zobaczymy jak to się potoczy,ale nikt mi laski nie robi!
Musisz z nim porozmawiac i powiedziec co czujesz bo tak nie moze byc a kto wie moze on tez sie otworzy do ciebie i powie co jest grane. Tak to jest w zwiazku ze sa wzloty i upadki i to my kobiety musimy zawsze wszystko tlumaczyc a faceci zyja sobie jakby nigdy nic i nie analizuja, przemyslaja a my jednak tak. Takze trzeba rozmawiac bo facet to facet sie nie domysli tylko trzeba mu powiedziec prosto z mostu co i jak.
Rozmow było pelno,tlumaczenia tez.
Pierwsze dwa dni było super, a potem na nowo.
Stwierdzilam,ze dla dobra dziecka nie ma sensu wdawać się w dyskusje,bo niepotrzebnie się stresuje.
Zobaczymy po porodzie.
:-) Trzeba być dobrej myśli no nie?
Trzeba mieć jaja i być samodzielną
Mysle ze przeprowadzka do mamy na jakis czas daje mezczyznie świety i ipragniony spokoj a jak wysuniemy go z łozka to wsunie sie do łózka innej...
U mnie tez byly rozmowy i nic. Kilka razy mowilam ze nie po to bralam slub zeby teraz sama spac. Mojemu mezowi przydala by sie terapia wstrzasowa, czyli wyprowadzka na kilka dni bez zadnego slowa.
Hej. Jestem w 24 tyg i na poczatku ciazy to tez z mezem sie ciagle klocilismy ale to chyba bardziej przez moje hormony ale potym okresie to juz jest dobrze. Mysle ze dba o mnie,pyta czy mi nie pomoc i jak sie czuje. Wychodzic to nigdzie beze mnie nie chce i go nie ciagnie bo jest takim domownikiem i woli ze mna w domu niz na piwo. Nawet czasem mu mowie aby sobie wyszedl to on nie chce i z pracy prosto do domku. Spimy razem bo on to inaczej sobie nie wyobraza i seksu nie mamy bo ja nie moge z powodu niskiego lozyska. Ostatnio mam straszne humorki i on wszystko przelyka i mnie jeszcze przytula i mowi ze wie ze to przez moje hormony
zrobil sie bardziej wyrozumialy i opiekunczy i schodzi mi z drogi i ustepuje
bo nie chce abym sie denerwowala
![]()
mysle ze faceci musza do tego dorosnac psychicznie i wczuc sie w role ojca i kochajacego partnera z czym moga miec problem bo wszystko sie dzieje tak szybk:bylo pelne energi towarzyskie zycie a tu bah ciaza i te wszystkie zmiany i w zyciu codziennym i lozkowym i towarzyskim i ciezko im to ogarnac bo my kobiety jestesmy silniejsze i szybko potrafimy sie oswoic z nowa sytuacja zyciowa a faceci jednak nie i troche im to dluzej zajmuje.
gdzie znalazłaś takiego faceta??:) może są jeszcze tacy wolni i zainteresowani kobietą z dzieckiem
oj powiem Wam , że w mojej wyobraźni obraz ciąży to ja uśmiechnięta on przy mnie analizujemy ruchy czytamy o wychowaniu...za dużo reklam się naoglądałam :-) dodatkowo tesciowa zaczyna się mieszać , zaznaczać jak to tęskni za synem, ze mógłby być z nią( mieszkamy bezpieczne 80 km od niej, ona jest po rozowdzie na dodatek został znia młodszy syn którego nie bardzo lubi) nie wiem czy mój mąż nie ulegnie i jednak nie wróci do mamy.. . Wolę nie nastawiać się więc na happy end , że po rozwiązaniu zakocha się w synku i mnie odkryje. Ale co tam jakoś sobie poradzę w razie W
To ja tez poprosze jednego takiego faceta, ja tez sobie wyobrazalam ciaze ze wieczorami maz badzie z ochota dotykal brzucha, ale on zachowywal sie jak by go nie bylo. Od soboty nie odzywamy sie do siebie po malej klotni, juz nie mam ochoty byc ta madrzejsza w zwiazku i wszystko wyjasniac.
39 2014-03-31 23:09:24 Ostatnio edytowany przez Iskierka86 (2014-03-31 23:22:44)
To ja z moim po wszystkich klotniach, sprzeczkach, rozmowach doszlismy do tego ze on po pracy idzie na 1 piwoi wraca do domu. Jak przyjdzie weekend i jestem w domu to nigdzie nie wychodzi albo idziemy razem. Ale sa jeszcze drobne rzeczy do ktorych musismy sie dotrzec.
CO do spania w jednym lozku to on z lozka sam nie pojdzie
chyba ze popije za duzo to wtedy sam nawet mowi ze przespi sie na kanapie.
Ja tak narzekam na swojego, ale nie powinnam, gdyz zmienil sie dla niektorych niedopoznania. I wiem ze sie stara nadal choc czasem to nie wychodzi, ale nikt nie jest doskonaly. I znosi dzielnie moje humory. I wiem ze mnie kocha i chcialby wiecej ale nic na sile.
W zwiaku to ja zawsze bylam ta rozsadniejsza i zawsze staralam sie wyjasnic wszystko. Wychodzi to ze przez te lata mi bardziej zalezy na tym zwiazku i mam za swoje.
Hej Dziewczyny, ja także mam problemy w związku odkąd jestem w ciąży. Mam już tego dość, ciągle siedzę sama w domu... Jestem w 7 miesiącu i co prawda zostały mi jeszcze 2 miesiące, ale to dla mnie najgorszy okres w życiu i mam podobne problemy do Waszych, chociaż nie jestem sama
Przed ciąża prowadziliśmy bardzo imprezowy styl, ale wiadomo w ciąży raczej nie imprezy mi w głowie... A mój mąż co drugi dzień a to piwo, winko czy wódka... Kolejny piątek wrócił późno i cały weekend będzie balował, bo dziś znowu pojechał do "pracy" ma pracę w domu (rodziców) rodzinny zakład więc w koło pełno znajomych, z którymi w pracy i po piją, bo zawsze ktoś po drodze go odwiedzi. I dziś znowu wróci późno a jutro cały dzień spędzi w łóżko na kacu i będę musiała mu usługiwać. Wraca w świetnym humorze a ja od 7 mc czuje się jak niewolnik, nie wychodzę na imprezy bo po pierwsze o 22 to mam ochotę już spać a po drugie cale towarzystwo pije i bawi się a ja nie wiem co miałabym robić tam z nimi... Po za tym do nas nikt nie przychodzi, tak jak kiedyś, bo ja zmęczona już wieczorami a siedzieć do rana nie mam sil i wszyscy są pijani. Z moimi koleżankami też mam słaby kontakt, bo żadna nie ma dzieci. Nie kłócimy się, nie robię mu awantur, ale przykro mi jak widzę, że wszyscy w koło mnie świetnie się bawią, a ja tylko codziennie siedzę sama, sprzątam, gotuje i zero jakiejkolwiek rozrywki. Lubię zajmować się domem, ale kiedyś mi to nie przeszkadzało, jak wiedziałam, że razem gdzieś wychodzimy i nie jestem zamknięta w 4 ścianach. Rozumiem, że facet też potrzebuje się napić, my chyba tak samo, ale kiedy ja jestem w ciąży to powinien mnie zrozumieć i jakoś pomóc, wspierać mnie. A nie tak jak wraca to ma ochotę się napić czegoś a ja nie dotrzymam mu towarzystwa, i wczoraj w żartach jak był pijany się zaśmiał, ze odkąd jestem w ciąży to się zmieniłam bo nie pije i w ogóle, akurat mi jakoś do śmiechu nie było... Im bliżej mam termin porodu, tym bardziej się tez martwię, ze jak będę potrzebować pomocy to go nie będzie. Raz własnie pojechał z kolegami pic wiec stwierdziłam ze wyjdę po jakieś drobne zakupy, byłam akurat na szczęście z koleżanką bo w trakcie zemdlałam w sklepie, bo było tam gorąco, jak zadzwoniłam po niego, ze jadę do szpitala to mi nie uwierzył bo myślał ze na złość mu tak zrobiłam jak on z kolegami wyszedł ot taki żart. Potem jak zadzwoniła moja koleżanka to uwierzył, ale powiedział ze przecież jest daleko i za nim kierowce znajdzie to trochę czasu minie. Potem się okazało ze był w knajpie 5min od tego szpitala, ale tak pijany ze nie wstanie jechać do mnie... Ale widzę, że nie tylko ja mam takie problemy i trochę mi lepiej, bo sama popadam już w depresję... ![]()
Ja zawsze mowilam,ze alkohol jest Tylko dla ludzi rozsądnych.
Ostatnio zagadałam do mojego faceta,ze co z Tego,ze bedze wspaniałym ojcem,skoro Te najpiękniejsze chwile czyli Te 9 miesięcy,ktore powinny mnie cieszyc on mi zabral! A za to dal stres za stresem :-(
Myslalam,ze jak zajde w ciaze to będę przeszczesliwa i będę mogla codziennie rano się budzic i będę się witac z brzuszkiem,bede wylegiwać się na kanapie czytając gazetki"M jak Mama",bede chodzic po sklepach i kupywac art.dla dzieciatka a wyszlo zupełnie inaczej.
Ta cala euforia mija jak patrze na Tego mojego...
No ale coz ważne by pozytywnie myslec :-)