chora miłość, nałóg ... proszę pomóżcie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » chora miłość, nałóg ... proszę pomóżcie

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 28 ]

1 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2014-03-09 22:49:16)

Temat: chora miłość, nałóg ... proszę pomóżcie

Od razu powiem że zastanawiałam się czy wylać tu swoje  żale jednak nie umiem jakoś nikomu w moim otoczeniu do końca zwierzyć się z moich przeżyć. Proszę więc Was o przeczytanie mojej wiadomości i poradę obiektywną i szczerą.

Byłam z chłopakiem 5 i pół roku. Długo. Często się kłóciliśmy , zdarzało się że zostawiał mnie o ciemku jak gdzieś szliśmy i się pokłóciliśmy , często płakałam. Zawsze kończyło się na tym że to ja błagałam go żeby wybaczył Mi choć nic nie zrobiłam.
Zawsze tłumaczyłam sobie każdą kłótnię że to moja wina i znajdowałam tysiące powodów na swoją winę . Wiele razy zdarzało się w kłótniach powiedzieć mojemu chłopakowi że jestem szmatą , idiotką itp. Wiele razy tak mówił jeśli był wkurzony na maksa a potem mówił że tak nie myśli tylko było to w złości wszystko. Mieliśmy taką sytuację 2 lata temu że rozstaliśmy się i już po 2 tyg zaczęłam jakoś żyć. Jednak nagle zaczął codziennie przynosić kwiaty , płakał , chciał wrócić aż uległam przez co pokłóciłam się z moją mamą i przez parę msc nie miałyśmy już dobrego kontaktu bo ona twierdziła że nie jest to facet dla mnie choć nie wiedziała nigdy do końca co się działo . Zawsze wstydziłam się jej zwierzyć. On do mnie przez rok nie przyjeżdżał a potem znów zaczęło jakoś być normalnie. Jednak kłótnie są i były u nas notoryczne. Powodem stało się to że mój były chłopak jest hazardzistą uzależnił się od typowania meczy bukmacherskich. gdy przegrywał to na mnie się wyżywał. Potrafił zepsuć Mi humor na weselu , imprezie czy czymkolwiek. Zawsze to było powodem a z czasem zaczął tonąć w długach. Ale to przez to że nabrał kredytów itp. nakupował se rzeczy różnych do domu a teraz został bez niczego praktycznie. Jednak trwałam przy nim . Wybaczałam wszystko ... mówiłam se że nie mogę zostawić go w ciężkich chwilach jednak on nie przestał grać. Cały czas to robi. I okłamuje mnie jeszcze że nie. Ostatnio nasze stosunki były cudowne , byłam szczęśliwa. Oczywiście oprócz złych chwil takie i też bywały dobre. Kiedy był miły , słodki , komplementował mnie. Po 5 latach nie wyobrażałam se już życia z innym. Przyzwyczaiłam się że to dla niego chce coś osiągnąć że żyje , pracuje , studiuję miałam motywację. Jednak teraz tej motywacji już nie mam..

Wczoraj na dzień kobiet był u mnie w domu był seks , wino było super. Przywiózł kwiaty dla mojej mamy jednak ona była w pracy iż opiekuje się dzieckiem. Obiecał jednak że zadzwoni do niej z życzeniami. O wogóle jest antyspołeczny , swoich kumpli itp. to tak ale moje koleżanki nie chciał z nimi kontaktu , nie lubił mojej rodziny. Nigdy nie chciał na jakieś spotkania rodzinne przychodzić , zawsze miał pretensje do mnie o wszystko. Wiele razy u siebie w domu zrobił mi awanturę i musiałam wracać do domu bo nie chciałam zostać że jego mama musiał go uspokoić. Jak mu kiedyś nie wszedł mecz to rozwalił laptopa . Tzn. Ekran bo w niego walnął. Wracając do tematu , wczoraj poszło o te życzenia . Zależało mi żeby złożył jej życzenia na dzień kobiet bo wiem że moja mama bardzo przywiązuje uwagę do takich rzeczy. taka już jest tradycyjnie wychowana. I zaczęliśmy się kłócić , powiedział że jest idiotką i ja też . Poniosło mnie , bo mnie może obrażać ale nie pozwolę żeby ktoś słowem na moją mamę mówił coś złego bo jest dla mnie ważna. Powiedziałam że lepiej jak już pojedzie do siebie a w niego jakby coś wstąpiło że go wyrzucam , że jestem szmatą , wulgaryzm , wulgaryzm , że wstawi moje nagie zdjęcia na facebooka i napiszę że robię lody. Itp. Powiedział że skoro wybrałam mamę a nie jego nie chce mnie znać. Bardzo się bałam wpadł w szał , rzucił w moją stronę ręcznikiem , krzyczał   , rozbił mi w domu butelkę pustą od wina i piwa. narobił bałaganu i hałasu. Cała się trzęsłam , powiedział że zaraz to może mi tą butelkę rozbić na ryju   , że mam grubą dupę itp. a pół godziny wcześniej mówił że jest najlepsza na świecie. i wyszedł. sprzątałam pół godziny i całą noc ryczałam. Nigdy go nie widziałam w takim szale. Często zdarzało mu się że miał takie napady agresji , ale nie mówił że jestem szmatą itp. i nie rzucał niczym. Często jestem zła sama na mamę bo mnie denerwuje jednak nie mogłam pozwolić żeby ją obrażał. Przyjaciółka powiedziała mi że nie pozwoli żebym do niego wróciła. Najgorsze że ja już w nocy zaczęłam myśleć że to może moja wina , że mogłam nie zaczynać rozmowy itp. ale tak naprawdę czy to dało mu prawo żeby mnie tak poniżyć ? 5 lat kłótni , ja ciągle wybaczam. Może z samotności lub przyzwyczajenia. Nie wiem. Jednak nie wiem co robić. z nim już nie będę , bo czy powinnam być z kimś kto tak się zachowuje dla mnie ? przyzwyczaiłam go że zawsze wybaczałam. Teraz jest zły jednak znam go że za 2 tyg znów napisze i będzie przepraszał. A ja nie chcę ulec. Jak mam się wyleczyć z tej chorej miłości ? pomóżcie , poradźcie , może powinnam dać szansę w końcu było wiele chwil wspaniałych planowaliśmy całe życie..... Przez niego się odsunęłam od wielu osób a z mamą straciłam dobry kontakt jak kiedyś , Stałam się inna.

Najgorsze że teraz nie widzę już sensu życia. Chciałabym umrzeć . Czuję się samotna. Dobrze było wiedzieć że mam dla kogo żyć.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: chora miłość, nałóg ... proszę pomóżcie

Krótko i na temat - Ty nie jesteś niczemu winna, więc winy sobie nie przypisuj. To nie Ty rzucasz rzeczami, rozwalasz laptopy, jesteś uzależniona od hazardu, chcesz kogoś pociąć rozbitą butelką. Wyluzuj więc, weź kilka głębokich wdechów, uspokój się i powiedz sobie, że ten "związek" kilkuletni wreszcie się skończył, koszmar przeminął i NIGDY nie pozwolisz mu wrócić do siebie. Znajdź sobie normalnego faceta a nie wariata. smile

3

Odp: chora miłość, nałóg ... proszę pomóżcie

Ja wlasnie z czegos takiego wyszlam (przeczytaj moja historie,dwa pierwsze posty). 100% toksyczny zwiazek. Twoje poczucie wartosci lezy i kwiczy, ponizalas siebie on pomiatal toba. Bardzo ciezko sie z tego wychodzi, bo taki zwiazek wyniszcza z czlowieka zostaje wrak. Kat ofiara- bledne kolo.Odeszlas od niego-on wrocil z kwiatami na kolanach a po niedlugim czasie znowu to samo. Nie widzisz sensu zycia, bo toksyczny zwiazek uzaleznia. Ja wyladowalam z depresja, kiedy zeszlam z lekow, przejrzalam na oczy i podziekowalam Panu za trzyletnia wspolprace. Wiesz co porozmawiaj z mama, postaraj sie naprawic stosunki, to jest twoja mama a mamy potrafia wiele wybaczyc. Nie powinnas byc teraz sama, opowiedz mamie o tym, co sie dzialo ona bedzie wtedy twoim bezpiecznikiem, ze juz nie wrocisz do niego. Ja moim rodzicom na poczatku nie mowilam co sie dzialo, bo bylo mi wstyd.Bylam bliska samobojstwa po roku przemocy i robienia mi wody z mozgu, wyciagnela mnie z tego kumpela, zaoferowala mi miejsce u siebie (on pozniej tak mna zmanipulowal, ze juz z nia nie rozmawiam).Zaczelam terapie, wychodzilam z tego i wtedy on wrocil, milutki, super gosciu, naprawimy, on sie zmieni (NIE, TACY LUDZIE SIE NIE ZMIENIAJA),ze sam pojdzie na terapie. Kiedy do niego wrocilam wszystko zaczelo sie od nowa, moja terapeutka zalamywala rece, bo wiedziala ze gosc mnie leje a ja nic, nadal sie upieralam ze jest okay. To jest tzw syndrom maltretowanej zony, jestes tak skolowana ze nie wiesz co sie dzieje. Jestes oslabiona tymi ciaglymi oskarzeniami, wpedzaniem cie w poczucie winy,biciem, robieniem ci wody z mozgu a zdrugiej strony boisz sie, ze go stracisz. Ktos to kiedys nazwal ladnie Syndromem Sztokholmskim. Moja rada zerwij z nim jakiekolwiek kontakty. Zmien numer telefonu, nawet postrasz policja jak bedzie trzeba. Chce Ci tylko powiedziec, ze ten gosc jest slaby!!! Tylko slabi ludzie podnosza reke na druga osobe, strasza, obwiniaja, robia to bo sa bezsilni, nie panuja nad soba, sa chorzy. Przechodzisz teraz przez straszna traume i bedziesz do siebie dochodzic przez jakis czas ale uwierz mi kiedy otworza ci sie oczy bedziesz plakac....ale nad sama soba, ze pozwolilas (dokladnie pozwolilas bo tkwilas w tym) tak sie psychicznie zmaltretowac. Jeste silna osoba, bo wytrzymalas w tym bagnie piec lat (!!!). Obroc teraz ta sile w budowanie swojego zycia. Pozdrawiam Cie i sciskam mocno. Wiem, ze dasz rade.

4

Odp: chora miłość, nałóg ... proszę pomóżcie

Dziękuje. Każda odp wasza jest dla mnie oparciem.
Cały czas mam przed oczami to że zostałam sama , że
nie dam rady. Po co pracować , po co studiować , jak komuś zaufać.
Wiem że z jego nerwami jest coś nie tak. To nie jest normalne.
Najbardziej boję się to że za jakiś czas będzie chciał wrócić , ale ja nie mogę ulec. Muszę być silna.
Wczoraj się strasznie bałam.

Kerty napisał/a:

Krótko i na temat - Ty nie jesteś niczemu winna, więc winy sobie nie przypisuj. To nie Ty rzucasz rzeczami, rozwalasz laptopy, jesteś uzależniona od hazardu, chcesz kogoś pociąć rozbitą butelką. Wyluzuj więc, weź kilka głębokich wdechów, uspokój się i powiedz sobie, że ten "związek" kilkuletni wreszcie się skończył, koszmar przeminął i NIGDY nie pozwolisz mu wrócić do siebie. Znajdź sobie normalnego faceta a nie wariata. smile

5

Odp: chora miłość, nałóg ... proszę pomóżcie

Dziękuje Ci za odp. Nie myślałam że Wasze sugestie tak na mnie wpłyną.
Na razie to świeże , nie pewne. U mnie tylko bicia nie było ale jestem pewna że jeszcze jedna
taka kłótnia i mogłoby do tego dojść. Wiem wiem że jestem uzależniona od niego.
Że zawsze sobie wmawiałam że nie chcę być sama , choć wielu do mnie przez ten czas facetów pisało ale
ja wiernie trwałam. Mówiłam sobie że nie chce nic zmieniać , od nowa z kimś zaczynać.
Przyzwyczaiłam się to trybu takiego tydzień praca , weekend z nim. Czekałam za piątkiem.
Miałam motywację do życia , robić coś dla kogoś.
Teraz czuję się bezsilna. Słaba. Boję się że scenariusz się powtórzy.
Wiem że on się nie zmieni. Wiem o tym ;( Jeszcze tysiąc nocy przedemną wypłakanych.
Boję się że wpadnę w jakąś depresję .Wiem dobrze co on zrobił ze mną... pozwoliłam sobą manipulować. Ale pierwszy raz zaczęłam się go bać. Myślałam że mnie zabije. Nie nawidzę go , a z drugiej str wielka tęsknota.
Czuję się jak wrak , myślę sobie po co jutro wogóle wstać do pracy. Po co zarabiać , kupować se ciuchy , stroić się ,
jak nie ma dla kogo. Nie wiem ... będzie ciężko. Ale muszę być silna bo nie chcę zmarnować życia sad(
A twój post widziałam że jest podobny i na pewno przeczytam wątki zaraz w wolnej chwili.
Bo wiem że nie jestem sama.

kattyen napisał/a:

Ja wlasnie z czegos takiego wyszlam (przeczytaj moja historie,dwa pierwsze posty). 100% toksyczny zwiazek. Twoje poczucie wartosci lezy i kwiczy, ponizalas siebie on pomiatal toba. Bardzo ciezko sie z tego wychodzi, bo taki zwiazek wyniszcza z czlowieka zostaje wrak. Kat ofiara- bledne kolo.Odeszlas od niego-on wrocil z kwiatami na kolanach a po niedlugim czasie znowu to samo. Nie widzisz sensu zycia, bo toksyczny zwiazek uzaleznia. Ja wyladowalam z depresja, kiedy zeszlam z lekow, przejrzalam na oczy i podziekowalam Panu za trzyletnia wspolprace. Wiesz co porozmawiaj z mama, postaraj sie naprawic stosunki, to jest twoja mama a mamy potrafia wiele wybaczyc. Nie powinnas byc teraz sama, opowiedz mamie o tym, co sie dzialo ona bedzie wtedy twoim bezpiecznikiem, ze juz nie wrocisz do niego. Ja moim rodzicom na poczatku nie mowilam co sie dzialo, bo bylo mi wstyd.Bylam bliska samobojstwa po roku przemocy i robienia mi wody z mozgu, wyciagnela mnie z tego kumpela, zaoferowala mi miejsce u siebie (on pozniej tak mna zmanipulowal, ze juz z nia nie rozmawiam).Zaczelam terapie, wychodzilam z tego i wtedy on wrocil, milutki, super gosciu, naprawimy, on sie zmieni (NIE, TACY LUDZIE SIE NIE ZMIENIAJA),ze sam pojdzie na terapie. Kiedy do niego wrocilam wszystko zaczelo sie od nowa, moja terapeutka zalamywala rece, bo wiedziala ze gosc mnie leje a ja nic, nadal sie upieralam ze jest okay. To jest tzw syndrom maltretowanej zony, jestes tak skolowana ze nie wiesz co sie dzieje. Jestes oslabiona tymi ciaglymi oskarzeniami, wpedzaniem cie w poczucie winy,biciem, robieniem ci wody z mozgu a zdrugiej strony boisz sie, ze go stracisz. Ktos to kiedys nazwal ladnie Syndromem Sztokholmskim. Moja rada zerwij z nim jakiekolwiek kontakty. Zmien numer telefonu, nawet postrasz policja jak bedzie trzeba. Chce Ci tylko powiedziec, ze ten gosc jest slaby!!! Tylko slabi ludzie podnosza reke na druga osobe, strasza, obwiniaja, robia to bo sa bezsilni, nie panuja nad soba, sa chorzy. Przechodzisz teraz przez straszna traume i bedziesz do siebie dochodzic przez jakis czas ale uwierz mi kiedy otworza ci sie oczy bedziesz plakac....ale nad sama soba, ze pozwolilas (dokladnie pozwolilas bo tkwilas w tym) tak sie psychicznie zmaltretowac. Jeste silna osoba, bo wytrzymalas w tym bagnie piec lat (!!!). Obroc teraz ta sile w budowanie swojego zycia. Pozdrawiam Cie i sciskam mocno. Wiem, ze dasz rade.

6

Odp: chora miłość, nałóg ... proszę pomóżcie

Pozwolę sobie zacząć nieformalnie.
Kiedyś skorzystałam z opcji "maila zaufania". Pani, która się mną zajęła, nazwała mnie Zuzią. W pewien sposób to określenie już na samym początku wywołało ciepłe odczucie, dlatego zrobię to samo tutaj.
Droga Zuziu,
Na samym początku dam Ci moją ulubioną radę. Pozwól sobie być arogancka i próżna, czuj się najpiękniejsza, najmądrzejsza, naj... tak wspaniała, że sama nie będziesz w stanie znaleźć na siebie określenia. Już w momencie twoich narodzin w całym wszechświecie miały miejsca cuda. Cuda natury, miłości, człowieczeństwa. W tej sekundzie, w której wzięłaś pierwszy oddech, całe zło świata zamarło, a ty nabrałaś w płuca i w siebie dobro, rozkosz, piękno i naturę. Zastanawiałaś się, jak cudnym "urządzeniem" jest sam ludzki organizm? I Ty jesteś jednym z nich. Jesteś tym piękniejsza, że twoją szatą jest piękny umysł, osobowość i jaźń. Nie ukrywaj swej urody, sama znasz swoje najbardziej warte ujawnienia cechy i właściwości - nie bój się ich odkryć.
Zuziu, jesteś skora do wspaniałej miłości, masz tyle do zaoferowania, potrafisz dać szczęście i okazać dobro. To twoja wrażliwość skłoniła Cię do poddania się Twemu oprawcy. On jest nieodpowiednią postacią dla każdego rodzaju daru, ale na pewno już to dostrzegłaś i Twoje zamiary podążają już tylko odcięciu Twojej dobroci od niego. Czułaś się tyle razy przez niego wykorzystywana, poniżona, obrażona, zostawiona i tyle więcej! Ale wiesz, moja droga... Każde złe odczucie, które Cię napadło - to było jego uczucie. Jego uczucie, które przerzucił na Ciebie, ponieważ on sam jest za słaby, by znieść cokolwiek. Jest żałosną, małą karykaturką, która trzyma się Ciebie, ponieważ wzmagasz u niego uczucie bycia "kimś". On wie, zapewniam Cię, że on wie jak podłą i niewartą postacią jest, wie, że nie potrafi dać z siebie niczego poza złem i na Twoje nieszczęście udaje mu się przelewać te uczucia na Ciebie. Aby on czuł się dowartościowany. Czy to samo w sobie nie ukazuje, jak niski jest pod każdym wyobrażalym względem? Zuziu, wszystko, co sprawia w tobie złe myśli, odczucia i wrażenia - to JEGO myśli, JEGO odczucia i JEGO wrażenia. Nie odczuwaj tego już za niego. Niech Twoje przyjemności wyjdą na wierzch i zapanują nad Tobą, bo ich jesteś właśnie warta i godna. Zrozumienia, czułości, akceptacji, wsparcia, miłości - w pierwszej kolejności od Ciebie do Ciebie samej. To jest właśnie to, co powinno nadawać Twej codzienności pięknych barw - Ty.
Zuziu, czuję w Tobie po części odbicie mnie samej. Byłam przez długi czas we władaniu pewnej osoby, która nie zasługuje na żadne ludzkie określenie. Mimo coraz gorszego życia byłam z nim i nie potrafiła, z zupełnie niewytłumaczalnych powodów odejść. Ale teraz to jest już za mną. Jestem jedną z kobiet, która po martwej zimie swojego życia znów zaczyna rozkwitać. I Ty staniesz się nią wkrótce. Samo rozpoznanie sytuacji jest równoznaczne z rozwinięciem sie pierwszych korzeni Twego przyszłego życia. Twoja chęć odejścia rozwija je i umacnia Ciebie w drodze na powierzchnię. Kim jesteś? Może przebiśniegiem? Krokusem? Może na początek Narcyzem, który przywraca sobie prawo do pokochania siebie? Rozkwitniesz pełnią słonecznych barw. To Ty, jedynie Ty nadasz sobie taką rolę, jaka tylko Ci się spodoba, moja droga.
Błędem jest jednak pozostawaniem w roli ofiary. Wyobraź sobie wędrownika z najkosztowniejszymi skarbami w swym pakunku, który waha się iść dalej, chociaż królestwo czeka go za jedną jedyną górą. Czy nie mądrze byłoby zebrać wszystkie siły i przedrzeć się przez nią? Zmierzam do tego, byś nie określała się cechami "słaba, pokrzywdzona, niezdolna, stracona". Jesteś silna, na prawdę silna, zahartowana, gotowa przeżyć każdą najtrudniejszą sytuację. Twoja siła płynie z głębi, z doświadczeń i z marzeń oraz pragnienia dobrej przyszlości. Jesteś w stanie osiągnąć absolutnie wszystko, jesteś zdolna i utalentowana, waleczna, rycerska i bohaterska - to są Twoje cechy, które będą podstawą Twojego dalszego życia.
Zostałaś skrzywdzona i zraniona, wykorzystana i poddana najgorszemu rodzajowi relacji międzyludzkich - zmanipulowana emocjonalnie, uzależniona od oprawcy. Bądź świadoma tego, że to nie Ty zawiniłaś. Ty po prostu byłaś pełna miłości dla świata i jedynie trafiło to na niewłaściwą osobę. I tu kolej na najważniejszą część mojej i tak już długiej wypowiedzi:
Droga Zuziu, Twoje tak przykre i złe doświadczenie nie oznacza dla Ciebie końca. To jedynie etap, z którego możesz skorzystać i zrobić z tego coś dobrego. Wyobraź sobie... Teraz wiesz, czego nie chcesz ani od przyszłego partnera, ani od żadnej bliskiej Ci osoby. Wiesz, jakie oznaki są zapowiedzią zła. Wiesz, że nie dasz nigdy więcej się wykorzystać. Wiesz, że jesteś w stanie dać mnóstwo i wiesz już, że jesteś godna, by otrzymać miłość z nawiązką. Wiesz, moja droga Zuziu, że już Cię to nie spotka, ponieważ w porę będziesz w stanie zauważyć początki tragedii. Ale nie będzie miała ona miejsca, ponieważ umiesz rozróżniać. I to zapewni ci wspaniałe, wspaniałe chwile.
Wiem sama, jak trudny jest okres między "starym życiem" i "nowym życiem". Ten czas, kiedy uczysz się być spowrotem sobą. Kiedy Twój mózg jest przyzwyczajony do pewnych schematow i kiedy podświadomość broni się przed zmianami. Ale wspaniałą cechą naszego mózgu jest, iż potrafi się on formować, uczyć, nauczyć i oduczyć. Wybaczyć i zapomnieć, puścić w niepamięć i otworzyć się na zupełnie nowe doświadczenia. To wszystko przed Tobą. Nie musisz jednak nastawiać się na samo cierpienie. Możesz je sporo załagodzić. Każda zmiana wymaga wysiłku, ale można go dopasować do własnych możliwości. Pozwól, że podam Ci kilka rad, aby nie być gołosłowną.
Oczyszczenie jest wazną częścią. A oczyszczona jesteś nie wtedy, kiedy zepchniesz w niepamięć, a dopiero, kiedy przerobisz dana rzecz. Nachodzą Cię na pewno wspomnienia. Nie odrzucaj ich, a pozwól im trwać przez dłuższy moment. Zbledną już po pierwszym razie. Stopniowo pozbywaj się rzeczy związanych z nim. Listy, rozmowy, maile, prezenty... Stopniowo, byś nie musiała znosić za wiele za jednym razem. Ale kiedy raz się z czymś uporasz, nie wracaj do tego. Urządź w swojej fantazji miejsce na mężczyznę Twoich marzeń. Niech wygląda tak jak Ty chcesz, zachowuje się tak jak Ty sobie życzysz i niech dzieje się między wami tylko to, czego tylko Ty będziesz chciała. Naucz się na nowo swego ciała. Każda cząstka jest niepowtarzalna. Głaskaj i dotykaj swojej skóry, nóg, rąk brzucha, pupy... Każda część Ciebie zasługuje na Twoją miłość. Nie zajmuj się przykrymi rzeczami. Odstaw na bok przykre wiadomości, zrób sobie przerwę w śledzeniu niedobrych wydarzeń na świecie - oddaj się tylko Twojej przyjemności. Wybieraj komedie, zamiast dramatow. Otaczaj się pięknymi rzeczami. Słuchaj jedynie radosnej muzyki, polecam The Beah Boys, każda piosenka napawa niesamowitą energią. Dostrzegaj magię w swoim otoczeniu. Każdy Twój ruch jest pełen gracji. Obserwuj małe cudeńka natury - mleko powoli zabarwiające czarną kawę, pyłek kurzy widoczny w promieniu słonecznym. Przyjmuj komplementy i sama je sobie praw. Sprawiaj sobie prezenty i rozkosze. Czyń jedynie to, na co masz ochotę. Radość i rozkosz niech będą Twoimi priorytetami. Albowiem tylko Ty się liczysz. Niech cały śmiat zamiera na dźwięk Twego śmiechu.
Trudna droga oczekująca Cię nie musi być tak bolesna, jak się wydaje. Jesteś w stanie i masz tyle mocy, by sama ją sobie wyznaczyć i urządzić. Jesteś kreatorką swojego życia. Czego tylko nie zapragniesz, to będzie Twoje i Cię uszczęśliwi.

7

Odp: chora miłość, nałóg ... proszę pomóżcie

to co napisałaś jest wspaniałe , naprawdę. Daje motywację na nowe życie.
Aż się popłakałam. Dziękuje Ci za te słowa. Bardzo dziękuje bo sprawiasz że zaczynam wierzyć w siebie.


Catullia napisał/a:

Pozwolę sobie zacząć nieformalnie.
Kiedyś skorzystałam z opcji "maila zaufania". Pani, która się mną zajęła, nazwała mnie Zuzią. W pewien sposób to określenie już na samym początku wywołało ciepłe odczucie, dlatego zrobię to samo tutaj.
Droga Zuziu,
Na samym początku dam Ci moją ulubioną radę. Pozwól sobie być arogancka i próżna, czuj się najpiękniejsza, najmądrzejsza, naj... tak wspaniała, że sama nie będziesz w stanie znaleźć na siebie określenia. Już w momencie twoich narodzin w całym wszechświecie miały miejsca cuda. Cuda natury, miłości, człowieczeństwa. W tej sekundzie, w której wzięłaś pierwszy oddech, całe zło świata zamarło, a ty nabrałaś w płuca i w siebie dobro, rozkosz, piękno i naturę. Zastanawiałaś się, jak cudnym "urządzeniem" jest sam ludzki organizm? I Ty jesteś jednym z nich. Jesteś tym piękniejsza, że twoją szatą jest piękny umysł, osobowość i jaźń. Nie ukrywaj swej urody, sama znasz swoje najbardziej warte ujawnienia cechy i właściwości - nie bój się ich odkryć.
Zuziu, jesteś skora do wspaniałej miłości, masz tyle do zaoferowania, potrafisz dać szczęście i okazać dobro. To twoja wrażliwość skłoniła Cię do poddania się Twemu oprawcy. On jest nieodpowiednią postacią dla każdego rodzaju daru, ale na pewno już to dostrzegłaś i Twoje zamiary podążają już tylko odcięciu Twojej dobroci od niego. Czułaś się tyle razy przez niego wykorzystywana, poniżona, obrażona, zostawiona i tyle więcej! Ale wiesz, moja droga... Każde złe odczucie, które Cię napadło - to było jego uczucie. Jego uczucie, które przerzucił na Ciebie, ponieważ on sam jest za słaby, by znieść cokolwiek. Jest żałosną, małą karykaturką, która trzyma się Ciebie, ponieważ wzmagasz u niego uczucie bycia "kimś". On wie, zapewniam Cię, że on wie jak podłą i niewartą postacią jest, wie, że nie potrafi dać z siebie niczego poza złem i na Twoje nieszczęście udaje mu się przelewać te uczucia na Ciebie. Aby on czuł się dowartościowany. Czy to samo w sobie nie ukazuje, jak niski jest pod każdym wyobrażalym względem? Zuziu, wszystko, co sprawia w tobie złe myśli, odczucia i wrażenia - to JEGO myśli, JEGO odczucia i JEGO wrażenia. Nie odczuwaj tego już za niego. Niech Twoje przyjemności wyjdą na wierzch i zapanują nad Tobą, bo ich jesteś właśnie warta i godna. Zrozumienia, czułości, akceptacji, wsparcia, miłości - w pierwszej kolejności od Ciebie do Ciebie samej. To jest właśnie to, co powinno nadawać Twej codzienności pięknych barw - Ty.
Zuziu, czuję w Tobie po części odbicie mnie samej. Byłam przez długi czas we władaniu pewnej osoby, która nie zasługuje na żadne ludzkie określenie. Mimo coraz gorszego życia byłam z nim i nie potrafiła, z zupełnie niewytłumaczalnych powodów odejść. Ale teraz to jest już za mną. Jestem jedną z kobiet, która po martwej zimie swojego życia znów zaczyna rozkwitać. I Ty staniesz się nią wkrótce. Samo rozpoznanie sytuacji jest równoznaczne z rozwinięciem sie pierwszych korzeni Twego przyszłego życia. Twoja chęć odejścia rozwija je i umacnia Ciebie w drodze na powierzchnię. Kim jesteś? Może przebiśniegiem? Krokusem? Może na początek Narcyzem, który przywraca sobie prawo do pokochania siebie? Rozkwitniesz pełnią słonecznych barw. To Ty, jedynie Ty nadasz sobie taką rolę, jaka tylko Ci się spodoba, moja droga.
Błędem jest jednak pozostawaniem w roli ofiary. Wyobraź sobie wędrownika z najkosztowniejszymi skarbami w swym pakunku, który waha się iść dalej, chociaż królestwo czeka go za jedną jedyną górą. Czy nie mądrze byłoby zebrać wszystkie siły i przedrzeć się przez nią? Zmierzam do tego, byś nie określała się cechami "słaba, pokrzywdzona, niezdolna, stracona". Jesteś silna, na prawdę silna, zahartowana, gotowa przeżyć każdą najtrudniejszą sytuację. Twoja siła płynie z głębi, z doświadczeń i z marzeń oraz pragnienia dobrej przyszlości. Jesteś w stanie osiągnąć absolutnie wszystko, jesteś zdolna i utalentowana, waleczna, rycerska i bohaterska - to są Twoje cechy, które będą podstawą Twojego dalszego życia.
Zostałaś skrzywdzona i zraniona, wykorzystana i poddana najgorszemu rodzajowi relacji międzyludzkich - zmanipulowana emocjonalnie, uzależniona od oprawcy. Bądź świadoma tego, że to nie Ty zawiniłaś. Ty po prostu byłaś pełna miłości dla świata i jedynie trafiło to na niewłaściwą osobę. I tu kolej na najważniejszą część mojej i tak już długiej wypowiedzi:
Droga Zuziu, Twoje tak przykre i złe doświadczenie nie oznacza dla Ciebie końca. To jedynie etap, z którego możesz skorzystać i zrobić z tego coś dobrego. Wyobraź sobie... Teraz wiesz, czego nie chcesz ani od przyszłego partnera, ani od żadnej bliskiej Ci osoby. Wiesz, jakie oznaki są zapowiedzią zła. Wiesz, że nie dasz nigdy więcej się wykorzystać. Wiesz, że jesteś w stanie dać mnóstwo i wiesz już, że jesteś godna, by otrzymać miłość z nawiązką. Wiesz, moja droga Zuziu, że już Cię to nie spotka, ponieważ w porę będziesz w stanie zauważyć początki tragedii. Ale nie będzie miała ona miejsca, ponieważ umiesz rozróżniać. I to zapewni ci wspaniałe, wspaniałe chwile.
Wiem sama, jak trudny jest okres między "starym życiem" i "nowym życiem". Ten czas, kiedy uczysz się być spowrotem sobą. Kiedy Twój mózg jest przyzwyczajony do pewnych schematow i kiedy podświadomość broni się przed zmianami. Ale wspaniałą cechą naszego mózgu jest, iż potrafi się on formować, uczyć, nauczyć i oduczyć. Wybaczyć i zapomnieć, puścić w niepamięć i otworzyć się na zupełnie nowe doświadczenia. To wszystko przed Tobą. Nie musisz jednak nastawiać się na samo cierpienie. Możesz je sporo załagodzić. Każda zmiana wymaga wysiłku, ale można go dopasować do własnych możliwości. Pozwól, że podam Ci kilka rad, aby nie być gołosłowną.
Oczyszczenie jest wazną częścią. A oczyszczona jesteś nie wtedy, kiedy zepchniesz w niepamięć, a dopiero, kiedy przerobisz dana rzecz. Nachodzą Cię na pewno wspomnienia. Nie odrzucaj ich, a pozwól im trwać przez dłuższy moment. Zbledną już po pierwszym razie. Stopniowo pozbywaj się rzeczy związanych z nim. Listy, rozmowy, maile, prezenty... Stopniowo, byś nie musiała znosić za wiele za jednym razem. Ale kiedy raz się z czymś uporasz, nie wracaj do tego. Urządź w swojej fantazji miejsce na mężczyznę Twoich marzeń. Niech wygląda tak jak Ty chcesz, zachowuje się tak jak Ty sobie życzysz i niech dzieje się między wami tylko to, czego tylko Ty będziesz chciała. Naucz się na nowo swego ciała. Każda cząstka jest niepowtarzalna. Głaskaj i dotykaj swojej skóry, nóg, rąk brzucha, pupy... Każda część Ciebie zasługuje na Twoją miłość. Nie zajmuj się przykrymi rzeczami. Odstaw na bok przykre wiadomości, zrób sobie przerwę w śledzeniu niedobrych wydarzeń na świecie - oddaj się tylko Twojej przyjemności. Wybieraj komedie, zamiast dramatow. Otaczaj się pięknymi rzeczami. Słuchaj jedynie radosnej muzyki, polecam The Beah Boys, każda piosenka napawa niesamowitą energią. Dostrzegaj magię w swoim otoczeniu. Każdy Twój ruch jest pełen gracji. Obserwuj małe cudeńka natury - mleko powoli zabarwiające czarną kawę, pyłek kurzy widoczny w promieniu słonecznym. Przyjmuj komplementy i sama je sobie praw. Sprawiaj sobie prezenty i rozkosze. Czyń jedynie to, na co masz ochotę. Radość i rozkosz niech będą Twoimi priorytetami. Albowiem tylko Ty się liczysz. Niech cały śmiat zamiera na dźwięk Twego śmiechu.
Trudna droga oczekująca Cię nie musi być tak bolesna, jak się wydaje. Jesteś w stanie i masz tyle mocy, by sama ją sobie wyznaczyć i urządzić. Jesteś kreatorką swojego życia. Czego tylko nie zapragniesz, to będzie Twoje i Cię uszczęśliwi.

8

Odp: chora miłość, nałóg ... proszę pomóżcie
Catullia napisał/a:

Pozwolę sobie zacząć nieformalnie.
Kiedyś skorzystałam z opcji "maila zaufania". Pani, która się mną zajęła, nazwała mnie Zuzią. W pewien sposób to określenie już na samym początku wywołało ciepłe odczucie, dlatego zrobię to samo tutaj.
Droga Zuziu,
Na samym początku dam Ci moją ulubioną radę. Pozwól sobie być arogancka i próżna, czuj się najpiękniejsza, najmądrzejsza, naj... tak wspaniała, że sama nie będziesz w stanie znaleźć na siebie określenia. Już w momencie twoich narodzin w całym wszechświecie miały miejsca cuda. Cuda natury, miłości, człowieczeństwa. W tej sekundzie, w której wzięłaś pierwszy oddech, całe zło świata zamarło, a ty nabrałaś w płuca i w siebie dobro, rozkosz, piękno i naturę. Zastanawiałaś się, jak cudnym "urządzeniem" jest sam ludzki organizm? I Ty jesteś jednym z nich. Jesteś tym piękniejsza, że twoją szatą jest piękny umysł, osobowość i jaźń. Nie ukrywaj swej urody, sama znasz swoje najbardziej warte ujawnienia cechy i właściwości - nie bój się ich odkryć.
Zuziu, jesteś skora do wspaniałej miłości, masz tyle do zaoferowania, potrafisz dać szczęście i okazać dobro. To twoja wrażliwość skłoniła Cię do poddania się Twemu oprawcy. On jest nieodpowiednią postacią dla każdego rodzaju daru, ale na pewno już to dostrzegłaś i Twoje zamiary podążają już tylko odcięciu Twojej dobroci od niego. Czułaś się tyle razy przez niego wykorzystywana, poniżona, obrażona, zostawiona i tyle więcej! Ale wiesz, moja droga... Każde złe odczucie, które Cię napadło - to było jego uczucie. Jego uczucie, które przerzucił na Ciebie, ponieważ on sam jest za słaby, by znieść cokolwiek. Jest żałosną, małą karykaturką, która trzyma się Ciebie, ponieważ wzmagasz u niego uczucie bycia "kimś". On wie, zapewniam Cię, że on wie jak podłą i niewartą postacią jest, wie, że nie potrafi dać z siebie niczego poza złem i na Twoje nieszczęście udaje mu się przelewać te uczucia na Ciebie. Aby on czuł się dowartościowany. Czy to samo w sobie nie ukazuje, jak niski jest pod każdym wyobrażalym względem? Zuziu, wszystko, co sprawia w tobie złe myśli, odczucia i wrażenia - to JEGO myśli, JEGO odczucia i JEGO wrażenia. Nie odczuwaj tego już za niego. Niech Twoje przyjemności wyjdą na wierzch i zapanują nad Tobą, bo ich jesteś właśnie warta i godna. Zrozumienia, czułości, akceptacji, wsparcia, miłości - w pierwszej kolejności od Ciebie do Ciebie samej. To jest właśnie to, co powinno nadawać Twej codzienności pięknych barw - Ty.
Zuziu, czuję w Tobie po części odbicie mnie samej. Byłam przez długi czas we władaniu pewnej osoby, która nie zasługuje na żadne ludzkie określenie. Mimo coraz gorszego życia byłam z nim i nie potrafiła, z zupełnie niewytłumaczalnych powodów odejść. Ale teraz to jest już za mną. Jestem jedną z kobiet, która po martwej zimie swojego życia znów zaczyna rozkwitać. I Ty staniesz się nią wkrótce. Samo rozpoznanie sytuacji jest równoznaczne z rozwinięciem sie pierwszych korzeni Twego przyszłego życia. Twoja chęć odejścia rozwija je i umacnia Ciebie w drodze na powierzchnię. Kim jesteś? Może przebiśniegiem? Krokusem? Może na początek Narcyzem, który przywraca sobie prawo do pokochania siebie? Rozkwitniesz pełnią słonecznych barw. To Ty, jedynie Ty nadasz sobie taką rolę, jaka tylko Ci się spodoba, moja droga.
Błędem jest jednak pozostawaniem w roli ofiary. Wyobraź sobie wędrownika z najkosztowniejszymi skarbami w swym pakunku, który waha się iść dalej, chociaż królestwo czeka go za jedną jedyną górą. Czy nie mądrze byłoby zebrać wszystkie siły i przedrzeć się przez nią? Zmierzam do tego, byś nie określała się cechami "słaba, pokrzywdzona, niezdolna, stracona". Jesteś silna, na prawdę silna, zahartowana, gotowa przeżyć każdą najtrudniejszą sytuację. Twoja siła płynie z głębi, z doświadczeń i z marzeń oraz pragnienia dobrej przyszlości. Jesteś w stanie osiągnąć absolutnie wszystko, jesteś zdolna i utalentowana, waleczna, rycerska i bohaterska - to są Twoje cechy, które będą podstawą Twojego dalszego życia.
Zostałaś skrzywdzona i zraniona, wykorzystana i poddana najgorszemu rodzajowi relacji międzyludzkich - zmanipulowana emocjonalnie, uzależniona od oprawcy. Bądź świadoma tego, że to nie Ty zawiniłaś. Ty po prostu byłaś pełna miłości dla świata i jedynie trafiło to na niewłaściwą osobę. I tu kolej na najważniejszą część mojej i tak już długiej wypowiedzi:
Droga Zuziu, Twoje tak przykre i złe doświadczenie nie oznacza dla Ciebie końca. To jedynie etap, z którego możesz skorzystać i zrobić z tego coś dobrego. Wyobraź sobie... Teraz wiesz, czego nie chcesz ani od przyszłego partnera, ani od żadnej bliskiej Ci osoby. Wiesz, jakie oznaki są zapowiedzią zła. Wiesz, że nie dasz nigdy więcej się wykorzystać. Wiesz, że jesteś w stanie dać mnóstwo i wiesz już, że jesteś godna, by otrzymać miłość z nawiązką. Wiesz, moja droga Zuziu, że już Cię to nie spotka, ponieważ w porę będziesz w stanie zauważyć początki tragedii. Ale nie będzie miała ona miejsca, ponieważ umiesz rozróżniać. I to zapewni ci wspaniałe, wspaniałe chwile.
Wiem sama, jak trudny jest okres między "starym życiem" i "nowym życiem". Ten czas, kiedy uczysz się być spowrotem sobą. Kiedy Twój mózg jest przyzwyczajony do pewnych schematow i kiedy podświadomość broni się przed zmianami. Ale wspaniałą cechą naszego mózgu jest, iż potrafi się on formować, uczyć, nauczyć i oduczyć. Wybaczyć i zapomnieć, puścić w niepamięć i otworzyć się na zupełnie nowe doświadczenia. To wszystko przed Tobą. Nie musisz jednak nastawiać się na samo cierpienie. Możesz je sporo załagodzić. Każda zmiana wymaga wysiłku, ale można go dopasować do własnych możliwości. Pozwól, że podam Ci kilka rad, aby nie być gołosłowną.
Oczyszczenie jest wazną częścią. A oczyszczona jesteś nie wtedy, kiedy zepchniesz w niepamięć, a dopiero, kiedy przerobisz dana rzecz. Nachodzą Cię na pewno wspomnienia. Nie odrzucaj ich, a pozwól im trwać przez dłuższy moment. Zbledną już po pierwszym razie. Stopniowo pozbywaj się rzeczy związanych z nim. Listy, rozmowy, maile, prezenty... Stopniowo, byś nie musiała znosić za wiele za jednym razem. Ale kiedy raz się z czymś uporasz, nie wracaj do tego. Urządź w swojej fantazji miejsce na mężczyznę Twoich marzeń. Niech wygląda tak jak Ty chcesz, zachowuje się tak jak Ty sobie życzysz i niech dzieje się między wami tylko to, czego tylko Ty będziesz chciała. Naucz się na nowo swego ciała. Każda cząstka jest niepowtarzalna. Głaskaj i dotykaj swojej skóry, nóg, rąk brzucha, pupy... Każda część Ciebie zasługuje na Twoją miłość. Nie zajmuj się przykrymi rzeczami. Odstaw na bok przykre wiadomości, zrób sobie przerwę w śledzeniu niedobrych wydarzeń na świecie - oddaj się tylko Twojej przyjemności. Wybieraj komedie, zamiast dramatow. Otaczaj się pięknymi rzeczami. Słuchaj jedynie radosnej muzyki, polecam The Beah Boys, każda piosenka napawa niesamowitą energią. Dostrzegaj magię w swoim otoczeniu. Każdy Twój ruch jest pełen gracji. Obserwuj małe cudeńka natury - mleko powoli zabarwiające czarną kawę, pyłek kurzy widoczny w promieniu słonecznym. Przyjmuj komplementy i sama je sobie praw. Sprawiaj sobie prezenty i rozkosze. Czyń jedynie to, na co masz ochotę. Radość i rozkosz niech będą Twoimi priorytetami. Albowiem tylko Ty się liczysz. Niech cały śmiat zamiera na dźwięk Twego śmiechu.
Trudna droga oczekująca Cię nie musi być tak bolesna, jak się wydaje. Jesteś w stanie i masz tyle mocy, by sama ją sobie wyznaczyć i urządzić. Jesteś kreatorką swojego życia. Czego tylko nie zapragniesz, to będzie Twoje i Cię uszczęśliwi.

to miniporadnik jak zostać psychopata i stwierdzić ze :
- wszyscy ludzie SA po to zęby mnie uslugiwac
- ja jestem bez wad maję je wszyscy inni bo albo mnie nie rozumieją, albo chcą się dowartosciowac moim kosztem
:-)

9

Odp: chora miłość, nałóg ... proszę pomóżcie

"to miniporadnik jak zostać psychopata i stwierdzić ze :
- wszyscy ludzie SA po to zęby mnie uslugiwac
- ja jestem bez wad maję je wszyscy inni bo albo mnie nie rozumieją, albo chcą się dowartosciowac moim kosztem
:-)"

To niestety powierzchowny komentarz wskazujący na to, że mój tekst został "przeleciany" wzrokiem, a nie przeczytany.

Do laire91:
Mi pozbierać się pomógł oprócz powyższych rzeczy, taniec. Kiedy zdobywasz świadomość, że masz kontrolę nad swoim ciałem, wiesz, że to samo możesz osiągnąć w stosunku do swego zachowania. Tak jak ćwiczysz mięśnie, ćwiczysz także umysł, silną wolę, pewność siebie i zdecydowanie.
Ludzie mają skłonność do zaniżania swoich cech i kompetencji - nie rób tego ze sobą. Im dalej posuniesz się w pracy nad sobą, tym lepiej będziesz potrafiła oddzielić co jest "dobre, a co złe", bądź, lepiej formułując, co jest słuszne lub właściwe w danej sytuacji, w stosunku do danej osoby czy w związku z potrzebnym rozwiązaniem.
Wiedz, że jesteś warta wszystkiego, co najlepsze. To, co ci się przytrafiło, do tego nie należy.

10

Odp: chora miłość, nałóg ... proszę pomóżcie

Swietny post Catullia, jutro w pracy sobie go wydrukuje i powiesze nad lozkiem smile ...przeczytalam to akurat kiedy zaczelam lapac malego dola.

11

Odp: chora miłość, nałóg ... proszę pomóżcie
kattyen napisał/a:

Swietny post Catullia, jutro w pracy sobie go wydrukuje i powiesze nad lozkiem smile ...przeczytalam to akurat kiedy zaczelam lapac malego dola.

Droga koleżanko, jestem bardzo radosna wiedząc, że mogłam Ci pomóc czy chociażby poprawić humor. Moja osobista terapia przeszła kilka etapów - teraz idę dalej starając się wesprzeć innych. To dość sztampowe, co napiszę, ale niesamowitym jest, kiedy po długim pobycie w "dramacie życia" odkrywasz, że świat pełen jest nieskończonych dóbr. Nagle dostrzegasz, ile dróg możesz obrać, ilu rzeczy możesz spróbować czy nauczyć się. Nawet egzotyczna potrawa potrafi sprawić radość. Powiedzenie "świat stoi przed tobą otworem" nabiera prawdziwego znaczenia. I kiedy już sama dostrzegasz wszystkie te niebywale rozległe możliwości, pragniesz podzielić się tym z każdym. To jeden z przyjemniejszych etapów "wracania do siebie".
Póki co życzę Ci wspaniałej nocy i bogatych w nowe przeżycia kolejnych dni.

12

Odp: chora miłość, nałóg ... proszę pomóżcie

Może pobieżnie może nie.
Proponujesz zwizualizowac sobie wspaniale rzeczy ,milossc własna godność i wspaniałego partnera i zdrowe relacje .
Fantazje wszyscy je mamy ale fantazje prowadzą do rozczarowań.
Rozczarowań życiem , relacjami ,sexem.
Wiec mówisz wyobraź sobie jak powinno być i wycofaj się jak zobaczysz ze cos zacznie się psuć.
Tu nie ma nic o tym ze jeżeli chce się mieć cos innego , trzeba umieć to zrobić.

Pomiędzy fantazjami, a posiadaniem jakichś umiejętności czucia się komfortowo z kimś takim albo owakim jest przepasc czy luka.
Ten tekst wg mnie to po prostu przeładowanie systemu .

13

Odp: chora miłość, nałóg ... proszę pomóżcie

Wiez Kwadrat ten tekst jest dla kobiet, ktorych poczucie wlasnej wartosci, uczucia i zycie zostale zniszczone przez np psychopatow, ktorzy sie nad nimi psychicznie i fizycznie pastwili. Jest to tekst pelen milosci do siebie samego, ktory uswiadamia ze kazdy ma prawo kochac samego siebie i pomaga na wyjscie z traumy, jaka jest okrucienstwo zgotowane przez potwora. Nie jestes kobieta, wg mnie nie rozumiesz sposobu rozumowania kobiety, skoro twierdzisz, ze ten tekst jest przepisem na psychopate. Opatrznie to zrozumiales.

14

Odp: chora miłość, nałóg ... proszę pomóżcie

Cześć! smile Jak ja się cieszę ze znalazlam to forum i ten wątek. Niesamowite jesteście dziewczyny. Tyle pomocy w sieci...

Droga labeire 91 jestem w bardzo podobnym zwiazku od ponad roku... I już nie moge, nie mam siły... najgorsze że mieszkamy razem i mam wrażenie ze nie mam sił tego skończyć. Uchodziłąm zawsze za silną kobiete i taką ktora nie pozwoli sobie nic zrobić złego. A tu prosze tak mi wstyd że pozwoliłam na to wszystko:
- podniósł na mnie ręke bo nakrzyczałam na niego i uderzylam go, bo znowu pisał z byłą mimo że setny raz obiecywal ze to nic nie znaczy i tego nei zrobi; ostatnio powiedzial ze mnie udusi kiedys, łapiąc mnei za szyje jak sie wscieknie. Najgorsze ze na codzien sprawia wrazenie kogos zupelnie innego. miłego kochanego... a może ja jestem slepa..
- zdradził mnie
- ciągłe wzbudzanie poczucia winy "moje zachowani to wynik Twojego" sad
- jeśli obiecasz że bedziesz taka to ja nie bede krzyczał i przeklinał - jaaasne;/
-  obrażanie się o takie głupoty jak np. 'prosiłem żebyś umyła blender i oddała mojej kumpeli - nie moge na Ciebie liczyc" i zwyzywanie ze jestem przykra. Gdy to on pożyczył i miał oddac - paranoiczna sytuacja prawda? wyśmiałam na początku ale wtedy jeszcze bardziej na mnei sie wyżywał.
- nieodzywanie się jak sie obrazi - mimo moich 15 smsów i telefonów
- zostawia mnie w deszczu ze łzami w oczach wieczorem i odchodzi bez słowa z satysfakcją na twarzy "pewnie zaraz za mną przyleci i tak" sad
- komentowanie w moim towarzystwie i z kumplem tylka innej kobiety ;/
- potajemne robienie zdjec na skype bylym dziewczynom ;/
- gdy mowie jakie jego zachowanie przyprawia mnie o kompleksy i że potrzebuje z jego strony wikeszego dowartosciowania to on mowi: "facet jest tylko od bycia w związku, to kobieta powinna czuc sama ze jest piekna i czuc sie dobrze inaczej facet takie kobiety nei chce". tak racja.. ale facet powinien sprawic ze czuje sie pięknie a nie porównywana do innych kobiet.
- i wiele wiele innych...

a na koniec i tak przyjdzie powie "Kocham Cie". Wtedy cos sie dzieje i mam wrażenie że mnie uzależnia od siebie.. I tym samym mam poczucie braku siły na zakończenie tego związku.

A powiem tyle.. jestem szczupłą i ładną dziewczyną a on do najpiękneijszych nie należy. I co z tego... Skoro mnei stresuje przy każdym wyjsciu.

To wszytsko to ucielesnienie najgorszych rzeczy jakie moga spotkac kobiete w związku. Zawsze uciekalam od tego. Więc dlaczego teraz nei potrafie? Czy powinnam zasięgnąć pomocy? NAprawdę już nie rozumiem siebie i tego... Próbowałam już 4 razy odchodzić i mi nie pozwala..

15

Odp: chora miłość, nałóg ... proszę pomóżcie

Sama jestem po kilku toksycznych relacjach, można powiedzieć, że zęby na tym zjadłam. Odcięcie się od toksyka to JEDYNA droga, nie ma innej i wszystko jest kwestią chęci, naprawdę. Skoro przy nim trwasz to znak, że tego chcesz, brutalne, ale prawdziwe. Teraz to wiem.

Jednak...
Gdy się odetniesz i jesteś tej decyzji pewna (w sensie, że NA PEWNO chcesz zmienić swoje życie, bo jak się bawisz na niby to nijak się uda) to po tygodniu jest nadal i owszem cholernie ciężko, ale pojawia się jakaś namiastka spokoju, ulgi...
A potem wszystko już jest lepsze. WSZYSTKO.

16

Odp: chora miłość, nałóg ... proszę pomóżcie

Ilmasun, wiem jak sie czujesz. Podejmij decyzje i trzymaj sie jej. Znajdz sobie miejsce gdzie mozesz sie wyprowadzic. To Cie zniszczy, wiem o tym ...sama tam bylam. U mnie minal miesiac odkad zerwalam moja najbardziej toksyczna relacje. Nie cierpialam dlugo, cierpialam bo bylo mi przykro, ze pozwolilam mu sie tak traktowac ale udalo mi sie wybaczyc samej sobie. Nie jest mi go zal, chociaz pisze do mnie smetne smsy, ze mu smutno, szuka drogi zeby mnie odzyskac. Wiem, ze sie nie zmieni, moja nadzieja umarla a wraz z nia ochota na jakiekolwiek kontakty. Okrotnie balam sie samotnosci, teraz sie jej nie boje, pokochalam sama siebie i sama dla siebie jestem oparciem. Mieszkam ze wspanialymi ludzmi, mam szczescie, poznalam mnostwo nowych osob, w koncu czuje sie szczesliwa, na prawde szczesliwa. Mam teraz taki spokoj, robie co chce, dbam o siebie, zaczelam znowu zajmowac sie moimi pasjami na ktore nigdy nie mialam czasu, bo nianaczylam psychola. Przeczytaj Pawlikowska W dzungli samotnosci i  W dzungli milosci, niesamowite ksiazki ktore tak wiele mowia o nas i tak wiele mozna z nich wziac dla siebie. Pamietaj, ze jestes wartosciowa osoba i masz prawo byc szczesliwa, nie ogladaj sie na ten chory zwiazek to nie jest milosc, to jest iluzja, ktora zbudowalas w swojej glowie zrozum to. Kiedy ludzie sie kochaja szanuja sie, nie ma przemocy ani fizycznej ani psychicznej. Przez tego czlowieka czulam sie jak bezwartosciowy smiec, za kazdym razem kiedy mnie uderzyl chcialam umrzec. Nikt na to nie zasluguje!!!Wiem, ze bardzo trudno jest wyrwac sie z takiego zwiazku bo sama probowalam dwa razy, za trzecim razem powiedzialam KONIEC. Tez to zrob, bo on sie nie zmieni, bedzie chcial zmienic ciebie w taka sama toksyczna osobe, zeby moc wyzywac sie ze swoich frustracji i braku poczucie wlasnej wartosci. Zobacz sama podnosisz na niego reke - nie kochasz go, jestes nasaczona toksyczna relacja, ty ciagle wierzysz ze to sie zmieni- nie nie zmieni sie, bedzie jeszcze gorzej. Byc moze pomoc by ci sie przydala. Zajrzyj prosze cie na blog Moje dwie glowy i zacznij czytac blogi kobiet, ktore wyszly z takich zwiazkow (linki sa na podanym blogu). Pamietaj, masz prawo byc szczesliwa. Pozdrawiam.

17

Odp: chora miłość, nałóg ... proszę pomóżcie

Kattyen dziekuje. Chyba najważniejszym sensem Twojej wypowiedzi jest zdanie: "cierpialam bo bylo mi przykro, ze pozwolilam mu sie tak traktowac ale udalo mi sie wybaczyc samej sobie". Ja właśnie tego się boje ze nie wybacze sobie że na to pozwoliłam.
Najdziwniejsze jest to że chcialabym odejsc w momencie gdy on bedzie najwspanialej nastawiony na ten związek i na mnie.
To chyba źle o mnie świadczy prawda? Chce żeby cierpiał.. za każdą łze i odtrącenie bo coś mu się nie spodobało. A zawsze wobec niego byłam i jestem fair...
W ludziach jest tyle drugich twarzy... to jest straszne. Można tworzyć taką niesamowitą iluzje a później się oszukiwać że tego nie było...
Cała nasza relacja jest zależna ode mnie.Od moich słów, gestów. Musze tak uważac co mowie, bo nawet jak o jakas drobnostke zwroce uwage to potrafi sie ode mnie odwrocic. Czuje sie tak źle wtedy. Jakbym była najgorsza na świecie. Nie mam prawa mieć wahań nastrojów przez miesiączke, przez stres w pracy. Wiele razy mowilam że moze odejsc, albo zeby pozwolił mi odejsc. I co nadal to trwa. Może to miłość?  miłość która się kończy...

18

Odp: chora miłość, nałóg ... proszę pomóżcie

Witam smile ja rówież jestem w podobnej sytuacji. Z tym że on po 5 latach wolał kolegów imprezy niz mnie. Niby nie jestem mu obojetna ale nie chce ze mna byc bo nie jest szczesliwy. Zostawil mnie wiele razy kiedy potrzebowalam pomocy. Rozstalismy sie na rok zeby do siebie wrocic i po 2 miesiacach sie rozejsc dodam ze to on odszedl. Pomimo tego ze bardzo mocno go kocham i bardo tesknie to chce poczuc wkoncu spokoj przestac o nim myslec tak jakby wogole nie istanial ale nie wiem czy po takich klotniach awanturach biciu sie nawzajem przykrych slowach kiedy kolwiek zapomne. Dlaczego ludzie tak krzywdza druga osobe ? dlaczego marnuja komus czas wiedzac ze sami sie nie zmienia dlaczego zabiegaja za osobami ktore odchodza gdy te chca sie wkoncu uwolnic ??

19

Odp: chora miłość, nałóg ... proszę pomóżcie

Masz prany mozg, oczywiscie ze kazdy ma prawo miec swoje humory. Czasami ludzie nie powinni byc ze soba, jezeli staraliscie sie i nie wychodzilo to chyba znaczy, ze raczej nie wyjdzie. Nie dziwie ci sie, ze masz ochote tym wszystkim walnac jak jest dobrze, jestes na niego wsciekla i tyle, bo widzisz jaki jest falszywy. Moj eks ten mi mowil zebym to ja zerwala, ze nie mam jaj, po tylko zeby nie czuc sie winny rozpadu zwiazku. I zerwalam, dzisiaj musialam do niego pojsc po reszte rzeczy, nienawidze tam chodzic bo mi sie przypomina ten caly syf przez ktory tam przeszlam. Teraz chce byc moim przyjacielem, psychol jeden, bil mie, dusil, wyzywal, odtracal mnie jak kulawego psa. Nie chce go znac, nie chce go wiecej widziec. Pyta sie mnie dlaczego jestem wsciekla! Slonce Ci ludzie nie maja uczuc, oni nie zdaja sobie sprawy z tego co robia i co zrobili. Oni nie mysla. Nie pozwol sie tak traktowac, byc odtracana, obrazana, to sa niejdorzale gnojki, ktore nie wiedza jak normalnie traktowac drugiego czlowieka. Im szybciej sie wywiniesz, tym lepiej dla ciebie. Przeczytaj swoj pierwszy post jeszcze raz, otworz oczy i zobacz jak ten gosc toba manipuluje, wzbudza u ciebie poczucie winy, wpycha cie w kompleksy. Jak dlugo chcesz to jeszcze ciagnac? Powiedz szczerze, czy warto?

20

Odp: chora miłość, nałóg ... proszę pomóżcie

nie chce a raczej on zakonczyl ten zwiazek. jest mi zle tesknie bo bardzo kocham ale musze jakos przetrwac dla wlasnego dobra ehh zeby jeszcze kiedys jego bolalo to tak jak mnie i zeby jeszcze kiedys jemu bylo tak zle jak mi teraz

21

Odp: chora miłość, nałóg ... proszę pomóżcie

Kinia, jestes w zalobie po rozwalonym zwiazku i nie wracaj juz wiecej do niego sama widzisz ze to nie ma sensu. Jestes na nowej drodze zycia, gratulacje smile Poczytaj sobie bloga uciekamydoprzodu.blog.pl swietny blog dla kobiet, ktore wyszly z toksycznego zwiazku, bardzo mi pomogl. Powinnas byc szczesliwa, bo najgorsze juz za toba, juz cie nie uderzy, nie sponiewiera, nie odrzuci, nie zwyzywa. Ty go juz nie kochasz, ja do niedawna tez bylam w zalobie ale zrozumialam, ze zylam iluzja, bylam zla, wsciekla bo wlozylam  w ten zwiazek tyle energii, tyle poswiecilam a i tak to wszystko obilo sie o mur jego niedojrzalosci i niedorozwiniecia emocjonalnego. Iluzja polega na tym, ze tesknimy za czyms co mogloby byc... gdybysmy tylko bardziej probowaly, wypruwaly sobie zyly, kochaly bardziej.... Poczytaj bloga, tam jest mnostwo porad jak wyjsc z tego stanu oraz kilka opowiesci o toksycznych zwizkac. Pozdrawiam.

22

Odp: chora miłość, nałóg ... proszę pomóżcie

dziekuje smile napewno poczytam tego bloga smile

23

Odp: chora miłość, nałóg ... proszę pomóżcie

czemu trudniej wyjsc z toksycznego zwiazku niz z takiego w ktorym dzialo sie dobrze ?

24 Ostatnio edytowany przez kattyen (2014-03-26 23:29:40)

Odp: chora miłość, nałóg ... proszę pomóżcie

Wazne jest to zeby zrozumiec, ze tak na prawde jestesmy silne, bo wytrzymywalysmy w toksycznych zwiazkach, znosilysmy upokorzenia, razy, wyzywanie. Teraz jak juz wyszlysmy z tego mozemy zmienic kierunek dzialania tej sily tak zeby dzialal na nasza korzysc, w budowanie poczucia wlasnej wartosci, zamianie milosci do toksycznego czlowieka w milosc do samych siebie. Trzeba odrobic zadana lekcje pobyc samemu ze soba i zastanowic sie co jest w nas takiego, co pchnelo nas w ramiona toksyka. Najwazniejsze jest to zeby nie ogladac sie za siebie i nie myslec co by bylo gdyby. Toksyczny zwiazek prowadzi do uzaleznienia, najczesciej wpadaja w takie zwiazki kobiety, ktore kochaja za bardzo, bo tylko one sa w stanie znosic cos takiego. W takim zwiazku jest duzo prania mozgu, toksyk potrafi zniszczyc druga osobe do tego stopnia, ze jej poczucie wartosci spada do zera i wtedy taka osoba mysli, ze jest nic nie warta, ze sobie nie poradzi, ze jest do doopy i ze juz nigdy nikogo nie znajdzie. Osoba uzalezniona od toksyny(partnera) zyje nadzieja ze jej milosc go zmieni, niestety to jest raczej niemozliwe bo ludzie sie nie zmieniaja. Wejdz na strone fundacji kobiecy serc i przeczytaj ebooka o uzaleznieniu od milosci. Kiedy doszlam do ostatniego rozdzialu opadla mi szczena smile

25

Odp: chora miłość, nałóg ... proszę pomóżcie

Ja jestem ofiarą przemocy w rodzinie, mąż mnie bił, wyzywał od kur. szmat, dziwek itd, 18 lat poniżania , seks pod presją ,strach i łzy. Nie pchaj się w taki związek bo jak dojdą dzieci jest problem, chciałabym zacząć normalne życie ale mam 6 dzieci, mam zszargane nerwy, obawiam się każdego wieczora i weekendu . Myślę że lepiej być samemu niż więźniem we własnym domu i meblem albo workiem treningowym.Ja po 18 latach się ocknęłam i chcę odejść, tylko za bardzo nie mam gdzie , ale jak wymyśle sposób to koniec mojego małżeństwa. NIGDY NIE WIĄŻ SIĘ Z EGOISTĄ , MATERIALISTĄ I  DAMSKIM BOKSEREM .

26

Odp: chora miłość, nałóg ... proszę pomóżcie

Rowniez mialam za soba taki toksyczny związek . Cholernie ciezko wyleczyc sie z takiej chorej miłosci jednak da rade , wielokrotnie bylam traktowana jak smiec , jednak wolalam to niz rozstanie z nim . Kiedys nie wyobrażalam sobie zycia bez niego a dzis dziekuję Bogu że sie wyleczylam i odeszlam konsekwentnie bo prawdopodobnie dzis bylabym w zakladzie psychiatrycznym bo nie dalo rady juz wytrzymac . Kiedyś mi sie wydawało ze tylko z nim moge byc szczesliwa a teraz wiem ze zmarnowalabym tylko swoje zycie . I dzieki temu ze juz razem nie jestesmy ja poznalam mnustwo chlopakow z ktorymi bylam naprawde szczesliwa i nalezycie mnie traktowali .
Dlatego nie zastanawiajcie sie tylko odejdzcie od takich partnerów  , przecierpicie swoje ale bedziecie szczesliwi ...
No i oczywiscie nie obwiniajcie sie ze to wy zrobiliscie cos zlego dlatego partner sie na was wyzywa bo to nie prawda. On powinien was traktowac jak ksiezniczki mimo wszystko .. Badzcie silne smile

27

Odp: chora miłość, nałóg ... proszę pomóżcie

Wiecie co gdyby pojawił się ktoś inny kto da mi wiarę w siebie i powiew świeżości to bez zastanowienia kończę. Ale poki co chyba boje się wszystkiego co jest związane z końcem... mam wrażenie że cały świat się ze mnie śmieje, że coś sobie wymyslam gdy tymczasem pod tym wszystkim tak naprawdę jestem z tym sama. Nie chce być użalającą się ofiarą. Wiem jestem bardzo wrażliwa, za bardzo dla takiego skubańca! sad który mnie zauroczył i tak mi ciężko odejść...

Posty [ 28 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » chora miłość, nałóg ... proszę pomóżcie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024