Od razu powiem że zastanawiałam się czy wylać tu swoje żale jednak nie umiem jakoś nikomu w moim otoczeniu do końca zwierzyć się z moich przeżyć. Proszę więc Was o przeczytanie mojej wiadomości i poradę obiektywną i szczerą.
Byłam z chłopakiem 5 i pół roku. Długo. Często się kłóciliśmy , zdarzało się że zostawiał mnie o ciemku jak gdzieś szliśmy i się pokłóciliśmy , często płakałam. Zawsze kończyło się na tym że to ja błagałam go żeby wybaczył Mi choć nic nie zrobiłam.
Zawsze tłumaczyłam sobie każdą kłótnię że to moja wina i znajdowałam tysiące powodów na swoją winę . Wiele razy zdarzało się w kłótniach powiedzieć mojemu chłopakowi że jestem szmatą , idiotką itp. Wiele razy tak mówił jeśli był wkurzony na maksa a potem mówił że tak nie myśli tylko było to w złości wszystko. Mieliśmy taką sytuację 2 lata temu że rozstaliśmy się i już po 2 tyg zaczęłam jakoś żyć. Jednak nagle zaczął codziennie przynosić kwiaty , płakał , chciał wrócić aż uległam przez co pokłóciłam się z moją mamą i przez parę msc nie miałyśmy już dobrego kontaktu bo ona twierdziła że nie jest to facet dla mnie choć nie wiedziała nigdy do końca co się działo . Zawsze wstydziłam się jej zwierzyć. On do mnie przez rok nie przyjeżdżał a potem znów zaczęło jakoś być normalnie. Jednak kłótnie są i były u nas notoryczne. Powodem stało się to że mój były chłopak jest hazardzistą uzależnił się od typowania meczy bukmacherskich. gdy przegrywał to na mnie się wyżywał. Potrafił zepsuć Mi humor na weselu , imprezie czy czymkolwiek. Zawsze to było powodem a z czasem zaczął tonąć w długach. Ale to przez to że nabrał kredytów itp. nakupował se rzeczy różnych do domu a teraz został bez niczego praktycznie. Jednak trwałam przy nim . Wybaczałam wszystko ... mówiłam se że nie mogę zostawić go w ciężkich chwilach jednak on nie przestał grać. Cały czas to robi. I okłamuje mnie jeszcze że nie. Ostatnio nasze stosunki były cudowne , byłam szczęśliwa. Oczywiście oprócz złych chwil takie i też bywały dobre. Kiedy był miły , słodki , komplementował mnie. Po 5 latach nie wyobrażałam se już życia z innym. Przyzwyczaiłam się że to dla niego chce coś osiągnąć że żyje , pracuje , studiuję miałam motywację. Jednak teraz tej motywacji już nie mam..
Wczoraj na dzień kobiet był u mnie w domu był seks , wino było super. Przywiózł kwiaty dla mojej mamy jednak ona była w pracy iż opiekuje się dzieckiem. Obiecał jednak że zadzwoni do niej z życzeniami. O wogóle jest antyspołeczny , swoich kumpli itp. to tak ale moje koleżanki nie chciał z nimi kontaktu , nie lubił mojej rodziny. Nigdy nie chciał na jakieś spotkania rodzinne przychodzić , zawsze miał pretensje do mnie o wszystko. Wiele razy u siebie w domu zrobił mi awanturę i musiałam wracać do domu bo nie chciałam zostać że jego mama musiał go uspokoić. Jak mu kiedyś nie wszedł mecz to rozwalił laptopa . Tzn. Ekran bo w niego walnął. Wracając do tematu , wczoraj poszło o te życzenia . Zależało mi żeby złożył jej życzenia na dzień kobiet bo wiem że moja mama bardzo przywiązuje uwagę do takich rzeczy. taka już jest tradycyjnie wychowana. I zaczęliśmy się kłócić , powiedział że jest idiotką i ja też . Poniosło mnie , bo mnie może obrażać ale nie pozwolę żeby ktoś słowem na moją mamę mówił coś złego bo jest dla mnie ważna. Powiedziałam że lepiej jak już pojedzie do siebie a w niego jakby coś wstąpiło że go wyrzucam , że jestem szmatą , wulgaryzm , wulgaryzm , że wstawi moje nagie zdjęcia na facebooka i napiszę że robię lody. Itp. Powiedział że skoro wybrałam mamę a nie jego nie chce mnie znać. Bardzo się bałam wpadł w szał , rzucił w moją stronę ręcznikiem , krzyczał , rozbił mi w domu butelkę pustą od wina i piwa. narobił bałaganu i hałasu. Cała się trzęsłam , powiedział że zaraz to może mi tą butelkę rozbić na ryju , że mam grubą dupę itp. a pół godziny wcześniej mówił że jest najlepsza na świecie. i wyszedł. sprzątałam pół godziny i całą noc ryczałam. Nigdy go nie widziałam w takim szale. Często zdarzało mu się że miał takie napady agresji , ale nie mówił że jestem szmatą itp. i nie rzucał niczym. Często jestem zła sama na mamę bo mnie denerwuje jednak nie mogłam pozwolić żeby ją obrażał. Przyjaciółka powiedziała mi że nie pozwoli żebym do niego wróciła. Najgorsze że ja już w nocy zaczęłam myśleć że to może moja wina , że mogłam nie zaczynać rozmowy itp. ale tak naprawdę czy to dało mu prawo żeby mnie tak poniżyć ? 5 lat kłótni , ja ciągle wybaczam. Może z samotności lub przyzwyczajenia. Nie wiem. Jednak nie wiem co robić. z nim już nie będę , bo czy powinnam być z kimś kto tak się zachowuje dla mnie ? przyzwyczaiłam go że zawsze wybaczałam. Teraz jest zły jednak znam go że za 2 tyg znów napisze i będzie przepraszał. A ja nie chcę ulec. Jak mam się wyleczyć z tej chorej miłości ? pomóżcie , poradźcie , może powinnam dać szansę w końcu było wiele chwil wspaniałych planowaliśmy całe życie..... Przez niego się odsunęłam od wielu osób a z mamą straciłam dobry kontakt jak kiedyś , Stałam się inna.
Najgorsze że teraz nie widzę już sensu życia. Chciałabym umrzeć . Czuję się samotna. Dobrze było wiedzieć że mam dla kogo żyć.