Witam jestem tu nowa. Szukam porady by zrozumiec i poukładać swoje życie od nowa. Moze opisze swoją historie.
Dwa lata temu poznałam mojego juz teraz byłego chłopaka. Był to zwiazek na odleglosc ale byliśmy bardzo se sobą szczęśliwi. W zeszle wakacje on wyjechał za granice i od tego czasu musieliśmy sie spotykać co dwa miesiące ale dawaliśmy razem, kochaliśmy sie bardzo. W święta Bożego narodzenia snulismy plany o zareczynach i wspólnym mieszkaniu. Oj jaka byłam szczęśliwa. Z nim wyobrażałam sobie moje życie. W czasie tych miesięcy od wakacji często był jakis problem i kłótnie jednak za każdym razem jak sie spotkaliśmy było cudownie godzilismy sie i zapominalismy o kłótniach... Az do teraz... W styczniu znowu wyjechał myślałam ze teraz bedzie juz wszystko dobrze bo miał szukać dla nas mieszkania i mieliśmy byc w końcu razem... Dwa tygodnie temu jeszcze pisał mi ze mnie kocha wydawało mu sie to wtedy szczere jeszcze sie go wtedy zapytałam czy ma co do nas jakies wątpliwości a on odpowiedział nie. Półtorej tygodnia temu poklocilismy sie jednak doszło do zgody i myślałam ze jest ok. Na to tydzień temu on mi mowi ze nie czuje juz do mnie tego tak intensywnie ze musi wszystko przemyśleć i nie wie co dalej bedzie. Następnego dnia oznajmił mi ze nie chce ze mną byc ze to koniec ze mnie nie kocha. Dwa dni pózniej przyjechał oficjalnie ze mną zerwać. Myślałam ze jak sie zobaczymy to zmieni zdanie ale jednak nie. Powiedział ze życzy mi szczescia i ze jestem dla niego kimś ważnym ale nie czuje ze bedzie ze mną szczesliwy i nie czuje nic mocniejszego co mogło by go przy mnie zatrzymać. Dodam se zawsze sie o niego starałam moze robiłam problemy ale w każdym zwiazku sa kłótnie. On często oczywiście przez SMS mówił ze nie chce mu sie rozmawiac albo nie ma ochoty. Podkreślam ze był to zwiazek na odleglosc. Zerwał w tym momencie w którym ja akurat miałam przyjechać niedaleko niego i miało byc w końcu dobrze. To rozstanie było dla mnie szokiem. Nikt sie go nie spodziewał. Niewiem jak sie pozbierać. Jestem załamana. Tyle planów tyle wszystkiego i nagle tego nie ma. Od niedzieli praktycznie nic nie jem bo nie umiem nie mam apetytu. Niewiem co sie z nim stało, moze zauroczył sie kimś innym bo w niedziele jeszcze mi powiedział ze poszedł na imprezę z koleżanka ale ze to tylko koleżanka i nic wiecej, moze sie zagubił niewiem. Dodam ze ta dziewczynę poznał pare tygodni temu.
1 2014-03-09 10:59:05 Ostatnio edytowany przez Przyjaciółka93 (2014-03-09 11:02:17)
Przeanalizuj czy zaczęło się psuć po tym jak poznał tą koleżankę, możliwe że poważnie o niej myśli, a ciebie po prostu nie chce skrzywdzić, nie czuje chemii do ciebie.
Wiesz sytuacja dziwna, nie można oskarżać go o zdradę, zauroczenie aczkolwiek tego tez nie można wykluczyć. Masz pewność, że go nic nie łączy z tą koleżanką? Jesteście oddzielnie a niestety odległośc swoje robi w związku.
Z drugiej strony w ciągu tygodnia czy dwóch raczej miłość nie mija- prawdziwa miłość. Próbowałaś z nim rozmawiać?
I nie głodź się dziewczyno, nie warto zdrowia niszczyć! Nie masz aptetytu to zrozumiałe bo są nerwy, ale kosztem utraty zdrowia na pewno nie rozwiążesz problemu.
Witaj, przykra historia. Wspolczuje Ci bardzo. Mysle, ze jako osobie nadal waznej w jego zyciu nalezy ci sie wyjasnienie. Piszesz, ze zerwal w momencie, kiedy mialas przyjechac niedaleko niego. Mozliwe, ze gosc byl na tyle zaklamany, ze prowadzil podwojne zycie i nie chcial zeby sie to wydalao, stchorzyl. Wydaje mi sie, ze majac dziewczyne z ktora chce sie zareczac, nie chodzi sie z nowo poznanymi kolezankami na balety. Moze nowo poznana kolezanka uszczesliwila go bardziej, bo byla blizej a moze nawet nie wiedziala, ze on ma dziewczyne. Mozesz tylko sie domyslac. Gosc jest tchorzem, zerwal z toba, napitolil mowe pozegnalna i nie podal przyczyny zerwania. Zreszta wydaje mi sie, ze zeby z kims sie zareczac trzeba go najpierw poznac, nie mozna oddawac siebie komus, kogo zna sie na odleglosc. Tzw. lover gawedziarz. Chrzanic go. Zjedz cos, poplacz jeszcze troche a nim sobie piora wiecej nie zawracaj. Dobrze sie stalo a na pierscionki i papierki zawsze jest czas ale z odpowiednim facetem. Calkiem mozliwe jak nowa kolezanka pozna sie na tym jakim jest palantem, ten bedzie chcial wrocic. Nawet z nim wtedy nie rozmawiaj. Pozdrawiam.
Zaczęło sie psuć wcześniej. Były problemy takie jak w każdym zwiazku i kłótnie. On nie miał motywacji do rozmowy co chwile słyszałam ze nie chce mu sie rozmawiac albo nie ma ochoty a jak przyjeżdżał to zmiana o 180 stopni. Był cudowny. No właśnie był. Bo juz tego nie ma...
Powiedział ze mnie nie zdradził i nie oszukiwał ze pod tym wzgledem ma czyste sumienie. Co do tej dziewczyny powiedział ze to tylko koleżanka. Teraz juz jesteśmy jakies 40 km od siebie. Jeszcze nigdy nie mieliśmy tak blisko do siebie. I teraz jak juz mamy takie kawałek to on nagle to kończy. Próbowałam z nim rozmawiac. Powiedział ze łączyła nas milosc ale to sie skończyło. Ze ma dosyć. Moze za duzo dawałam od siebie i go to zmęczyło chociaż teraz bedzie mogl odpocząć ode mnie bo nie bede do niego wypisywać. Pytałam czy w ciagu tygodnia przestał mnie kochać a on ze psuje sie juz dłużej. Niewiem po co mówił ze mnie kocha jeszcze 2 albo 3 tygodnie temu jak potem mowi ze uczucie sie w nim wypaliło i nie czuje ze bedzie ze mną szczesliwy. Powiedział ze sobie to wszystko przemyślał i ze to koniec i ze go nie przekonam... Moze kiedyś bedzie żałował swojej dezycji chociaż watpię
A jako powód rozstania podał to ze juz nic do mnie nie czuje... Moze sie zmęczył tym związkiem. Niewiem nie mam pojęcia. Trudno mi zrozumiec ze raz sie kogos kocha i nie ma sie wątpliwości a potem nagle ze juz sie nic nie czuje i ze uczucie sie wypaliło
Okay, milosc sie nie konczy, jezeli to byla milosc. Po prostu zaakceptuj to, przebolej i idz przed siebie. Wiem, ze to szok, kiedy ktos nagle z dnia na dzien przestaje Cie kochac. Jezeli on twierdzi, ze to juz psulo sie wczesniej to sama widzisz nie bylo miedzy wami komunikacji, niewiele moglas zrobic. Jezeli ludzie chca byc ze soba, mowia otwarcie co ich boli, nawet w klotniach ale mowia, po to zeby uwidocznic problem i go naprawic. Na odleglosc ciezko jest naprawiac cokolwiek. Skup sie na sobie, wyzdrowiej i idz do przodu. Sama wiem z doswiadczenia, ze zwiazki na odleglosc nie za bardzo wypalaja.
Chciałabym by zatęsknił by przemyślał to wszystko jeszcze raz i zmienił zdanie... Chociaż czy w takich wypadkach jaki ja mam jeszcze mogło by cos z tego byc? Watpię. Teraz gdyby powiedział słowo wrócilabym do niego od razu.
Hmmm.... Ja z moim exem tak do siebie wracalismy, po o wiele gorszych rzeczach ale to byl kompletnie toksyczny uklad, wiec troche inaczej to dziala. Czas pokaze, czas leczy rany....zycze Ci jak najlepiej.
Gdybym wiedziała co myślec o tym wszystkim...
czy czekać na niego czy nie warto i nalezy zając sie swoim życiem. Narazie staram sie pozbierać i nauczyć żyć bez niego. Niewiem czy za jakis czas on bedzie chciał wrócić czy juz mnie przekreślił.
Oczywiscie zajmij sie swoim zyciem, nie mysl i nie rozpaczaj po kims takim. Jest tylu fajnych facetow, dlaczego zamykasz sie na mozliwosc bycia szczesliwa. Daj sobie szanse, zobacz co on Ci zrobil Zostawil Cie, przyparty do mu muru prawdopodobnie lze jak z nut. Kolezanke sobie znalazl hmmmm...i nagle ty mu sie odwidzialas, bo bylo pare klotni i on biedny juz od dawna zle sie czul w zwiazku.... W zyciu nie czekalabym na kogos takiego, nie jest tego wart. Dziewczyno mloda jestes, jest tyle rzeczy do robienia zamiast czekania na jakis nedzny ochlap. Wiosna idzie, zaplanuj jakis wypad ze znajomymi, idz na impreze. Nie siedz w domu. Skup sie na swoim hobby, pracy, czymkolwiek, wyjdz do kina (tak wiem, samej sie nie chce ruszyc ![]()
Niestety jestem w obcym kraju od niedawna. Nie mam tu znajomych, jedynie rodzine do tego nie znam jeszcze języka
on jest teraz tak niedaleko ale to juz i tak przeszłość. Mieszka w jednym mieście z ta dziewczyna wiec pewnie jak mu sie nudzi to sobie jedzie do niej pogadać. Teraz ma mnie dosyć blisko bo 40 km ale go juz nie obchodzę
Proszę Doradźcie mi jak to wszystko zrozumiec.
Też byłam 2 lata w związku na odległość (450 km, w końcu wyjechał do Danii na kilka miesięcy, już pod koniec związku). Mi również mówił, że kocha, trele morele. A jak doszło co do czego, to przyznał, że nie kocha mnie od jakiegoś czasu, ale bał się reakcji i "nie chciał mnie ranić".
Odpuść. Jeśli mu zależy, to się odezwie pod byle pretekstem. Na razie zajmij się sobą.
Tez miezkam za granica
Nie mam tu rodziny, stracilam przyjaciol i buduje wszystko od podstaw. Moze niech nauka jezyka stanie sie twoim celem? Poznasz wtedy nowych ludzi, bedzie ci latwiej no i znajdziesz prace. Gdzie mieszkasz, ja w Irlandii od dziewieciu lat.
Ja w Niemczech. Staram sie zacząć wszystko od nowa... Chciałabym znaleźć prace, isc do szkoły nauczyć sie języka. Myślałam tez by zapisać sie na siłownie. Ponoć ludzie po siłowni lepiej sie czuja chociaż sama niewiem.
Na co czekasz wiec
Do dziela! Buduj swoje zycie, bo nikt inny tego za ciebie nie zrobi.
Oj gdyby to było takie łatwe... Wspomnienia o nim i mysl ze jest tak blisko mnie paraliżują. Trudno uwierzyć mi w to ze on juz nic nie czuje ze mu mnie nie brakuje a ma mnie kawałek od siebie...
Powiem szczerze liczę ze zatęskni ze to wszystko przemyśli jeszcze raz i wróci.
Powiem szczerze liczę ze zatęskni ze to wszystko przemyśli jeszcze raz i wróci.
W tej chwili myśl o sobie, jak tu doradzały Ci użytkowniczki tego forum. Musisz znaleźć sposób. Książki, filmy, muzyka - aktywność umysłowa pomaga. Zobaczysz dasz radę. Nie będę go karcił, bo nie znam go. Aczkolwiek zachował się nie w porządku ze względu na to, że wiedział, iż już przyjeżdżasz. Coś moim zdaniem musiał ukrywać, to na pewno nie stało się z dnia na dzień - tak nie bywa. Teraz inwestuj tylko w siebie!!
No właśnie nikt nie potrafi tego zrozumiec dlaczego to koniec. Dla wszystkich było to ogromnym szokiem i zaskoczeniem. Zwłaszcza teraz jak juz miało byc wszystko dobrze. Nawet nie chciał dać nam ostatniej szansy mając świadomość ze teraz bede tak blisko. Powiedział ze mnie juz nie kocha i nic nie czuje. Jak pisze z ludźmi np tu na forum to jest mi jakos lepiej. Jedni dodają otuchy inni mówią ze tez przezyli rozstanie i sobie poradzili. Nie wyobrażacie sobie ile bym dała za wiadomość ze przyjechał ze czeka na mnie na dole ze chciałby pogadać ale niestety to moje tylko marzenia...
No właśnie nikt nie potrafi tego zrozumiec dlaczego to koniec. Dla wszystkich było to ogromnym szokiem i zaskoczeniem. Zwłaszcza teraz jak juz miało byc wszystko dobrze. Nawet nie chciał dać nam ostatniej szansy mając świadomość ze teraz bede tak blisko. Powiedział ze mnie juz nie kocha i nic nie czuje. Jak pisze z ludźmi np tu na forum to jest mi jakos lepiej. Jedni dodają otuchy inni mówią ze tez przezyli rozstanie i sobie poradzili. Nie wyobrażacie sobie ile bym dała za wiadomość ze przyjechał ze czeka na mnie na dole ze chciałby pogadać ale niestety to moje tylko marzenia...
Dam Ci jeszcze jedną radę abyś nauczyła się dumy, w Twojej sprawie, ona będzie pozytywna. Musisz poradzić i my wiemy, że dasz radę
Nie rozmyślaj z jakiego powodu to zrobił, jest to w tej chwili nie ważne. Poszukaj sobie koleżanek, na początek polskojęzycznych w Niemczech, co Ci też ułatwi sprawę. Jest tu oddzielna grupa przeznaczona dla emigrantów, na pewno ktoś trafi się
Później dojdą Ci inne aktywne zajęcia i spokojnie poradzisz sobie.
Dziękuje za te słowa. Moja słabością jest to ze szybko ulegam i jestem naiwna. Powinnam byc bardziej stanowcza i dumna ale nie lubię ranić bliskich mi ludzi. Jemu tez zawsze wszystko odpuszczalam. Myślicie ze jeszcze moze zmienić zdanie? Jestem taka jakas rozbita
Nie myśl o tym, czy on będzie chciał wrócić. Nie tędy droga. Naprawdę!! Daj sobie szansę i zaopiekuj się w tej chwili sama sobą. Staraj się unikać jak ognia myśli o tym. Trochę egoizmu Ci też przyda się i jak sama zaznaczyłaś ostrożności też.
Przyjaciółka93, Twoja historia bardzo przypomina moją. Mój związek trwał przez kilka lat na odległość, później on wyjechał za granicę i po jakimś czasie związek nagle się rozpadł. Twój ex przynajmniej miał na tyle odwagi i zerwał z Tobą bezpośrednio, mojego byłego nie było na to stać. Nie szukaj winy w sobie, i nie czekaj na niego, bo to nie ma sensu. Zajmij się sobą, swoimi pasjami, poznaj zalety bycia singlem. Wiem, że teraz to strasznie boli, ale z czasem będzie boleć mniej, zobaczysz ![]()
Wiem ze wszyscy macie racje. Bliskie mi osoby także mówią ze mam odpuścic ze nie jest wart moich łez a mi tak ciezko. Staram sie zając sobą ale niewiem jak... Ta głupia nadzieja nie pozwala mi jakos zostawiać tego rozdziału za sobą.
Wiesz naiwnie to można kupić komplet tępych noży za 1000 zł, a my tu rozmawiamy o związku. Wiadomo że darzysz zaufaniem osobę, z którą jesteś ![]()
Moją obecną dziewczynę poznałem 5 lat temu i przez ponad 2 lata to był związek na odległość, widywaliśmy się raz w tygodniu, ciągłe podróże etc.
Po tym jak przyjechała do mojego miasta wszystko zaczęło się sypać, ostatnio dowiedziałem się że nie wie co do mnie czuje i to tak ni z gruszki ni z pietruszki mi to powiedziała. Przez kilka dni nie odzywałem się do niej, w końcu napisała. Spotkaliśmy się, gadaliśmy o problemach, które nas od siebie oddalają. Teoretycznie jest lepiej, ale ja się trochę wycofałem, o ile na początku byłem tą walczącą stroną to teraz zachowuję dystans i sam zaczynam się zastanawiać czy nie zrezygnuję.
Mógłbym Ci na poczekaniu wymienić kilka powodów dlaczego stało się tak a nie inaczej, ale nie widzę takiej potrzeby, co najwyżej mógłbym Ci popsuć jeszcze bardziej humor.
Skalkuluj to na chłodno - na chwilę wywal z głowy myśli o tym co było i pomyśl o tym co może być? Takie huśtawki nastrojów, lęk o to czy za rok znowu znajdzie się powód dla którego powie że to koniec.
Po pierwsze nie czekaj na sygnał z jego strony, jeśli faktycznie chce to sam się odezwie. Jeśli nie to nie rób niczego na siłę.
I uświadom sobie kto traci na tym więcej? On traci miłość i oddanie a Ty? Trochę wspomnień i niestabilnego gostka ![]()
Nie mam zamiaru do niego pisac nawet nie wuedzialabym jakich słów użyć pisząc do niego. Dlatego jedynym plusem jest to ze nie kusi mnie by do niego napisać. Watpię by sie odezwał ale czas pokaże jak bedzie. Troche racji jest w tym kto traci wiecej. Bo ja dla niego zrobiłbym naprawde duża oddałabym cała siebie kochalabym całe życie ale niestety on to odrzucił stwierdził ze ze mną szczesliwy nie bedzie. Do tego powiedział mi ostatnio ze nie pamięta kiedy ostatnio sie ucieszyl otrzymując wiadomość odemnie. On chyba naprawde nic juz nie czuje albo poprostu jest zmęczony ma dosyć i kiedyś zatęskni. Chciałabym by ktoś mi dał znak by powiedział co mam dalej robić.
Co masz dalej robić? Zająć się sobą, tylko i wyłącznie. Zastanów się co lubisz robić, masz jakieś hobby, nie wiem szydełkowanie, fotografowanie etc.
Bardzo pomaga zwykła rozmowa, ja zacząłem częściej wychodzić z domu, jeśli nie masz tam znajomych to uruchom fejsbąki i inne skajpaje, zawsze można z kimś pogadać.
Zapisz się na tą siłownię, będziesz mieć zajęcie i od razu pożytecznie spędzisz czas. Skoro on twierdzi że nie będzie szczęśliwy to nie ma sensu uszczęśliwiać go na siłę.
Zacznij od zjedzenia kanapki, albo wielkiej kalorycznej czekolady co właśnie uskuteczniam w swoim przypadku ![]()
Pozdrawiam
Narazie postaram sie zając sobą jesli w jakimś stopniu mi sie to uda. Chciałabym wiedziec czy do mnie napisze, co mysli ale niestety niewiem. Staram sie o nim nie myślec ale niestety mi sie to nie udaje
Niewiem czemu nie umiem pozbyć sie tej głupiej nadzieji ze zatęskni ze przyjedzie skoro przecież wiadomo ze tak nie bedzie
Mu pewnie jest teraz lepiej bezemnie, teraz kiedy tylko chce na pewno jedzie sobie do tej koleżanki a ja tu siedze i sie załamuje a on ma mnie gdzies i juz go nie obchodzę.
1) Zwiazki na odleglosc sa kiepskie. Nie wiem czy znam choc jedna pare, która przetrwala bez zdrady lub rozsypki...
2) Silownia to najlepszy dostepny prozak. Zmuszaj sie i cwicz, chocby nie wiem co. Twoje cialo produkuje wtedy hormon szczescia, pomijam juz efekt uboczny w postaci swietnej sylwetki i zdrowia.
3) Czeste klótnie w zwiazku to powazny znak ostrzegawczy. "Wszyscy sie klóca" -- bzdura. Drobne sprzeczki -- tak, ale drobne i nie za czesto -- tak wyglada dwoje ludzi, którzy sie kochaja. Mówie z autopsji.
4) Na 99% zaczyna albo ma kogos innego. Zycie. Ciesz sie ze to wszystko stalo sie teraz a nie np. za 5 czy 10 lat z nim. Jak tu ladnie mówia: tego chwasta jest pól miasta
Wyrzuc go z telefonu i skype'a, bez kontaktu bedzie Ci z dnia na dzien coraz lepiej. Juz za tydzien zaczniesz zauwazac ze swieci slonce
Pracuj nad niezaleznoscia emocjonalna, zeby facet nie byl dla Ciebie desperacka koniecznoscia, bo Twój nastepny zwiazek znów skonczy sie zle.
Dokladnie, pracuj nad poczuciem wlasnej wartosci bo faceci nie traktuja zbyt fajnie lasek, ktore daja im wszystko na tacy pod sam nos. Sama sie o tym teraz przekonalam, ja mu dalam serce a on mi dal w twarz. Chyba nie chcialabys tak skonczyc.
Ja tu przez niego cierpię a o on pewnie w ogóle nie przeżywa pewnie nawet przez chwile nie żałował ani nie zatęsknił... Czuje jednocześnie złość i cierpienie... Kazdy sygnał z każdej strony pokazuje mi ze to koniec i ze nic z tego nie bedzie... Jaki człowiek potrafi byc naiwny
Znam ten bol, rozumiem nadal go kochasz i cierpisz. Raczej gosc ma to w d... i uwierz mi z korzyscia dla Ciebie. Z czasem przestanie bolec i pozostanie to tylko niemilym wspomnieniem. Kiedy bedziesz juz u boku mezczyzny, ktory Cie bedzie kochal i szanowal, czasami wspomnisz tego kolesia i jeszcze mu za to podziekujesz....za to, ze sie nie odezwal.
Powiedz czy te dwa lata to były zmarnowane lata? Tak bo mogłaś robić coś dla siebie już wtedy, bo mogłaś się zakochać w jakimś super chłopaku etc. Byłe jednak miłe chwile, do których teraz wracasz, przestań to robić. Nie żyj przeszłością a jeśli musisz to poczytaj książki historyczne, przynajmniej rozszerzysz wiedzę.
Popatrz też w przyszłość, masz 21 lat tak? Zobacz ile jeszcze przed Tobą. Ilu ciekawym zajęciom możesz się oddawać, ilu ciekawych ludzi możesz poznać i jakby wyglądało życie z jakimś baranem, który skakał by sobie w bok.
I nie staraj się aż tak, to bywa nudne. Kiedyś dziewczyna mówiła mi po 40 razy dziennie że mnie kocha, chciała żebym 24h/dobę był tylko dla niej i najlepiej nosił ją na rękach. Przez dwa pierwsze dni to było miłe, ale potem czułem się tym po prostu zmęczony ![]()
Tak chciałabym raz na zawsze o tym zapomniec. Zamknąć to i juz do tego nie wracać... Przecież on nie napisze nie zatęskni bo gdyby było inaczej to juz by napisał a ja idiotka czekam na cud.
Zrob to,jak najszybciej.Nie ma sensu rozczulac sie na kims takim.
Postaram sie chociaż bedzie to naprawde trudne
Rozumiem Cię w 100% bo miałam podobnie,z dnia na dzień powiedział,że to koniec a wcześniej mówił że jest taki szczęśliwy,też czekałam jak Ty,łudzilam się kilka miesięcy i wiesz co nic się nie zmieniło. On podjął taką decyzje tylko z wiadomych dla niego powodów i pozostał w niej konsekwentny do dziś a minęło już 5msc. Któregoś dnia dotarło do mnie,że nic się już nie zmieni,że nawet nie jesteśmy znajomymi,po prostu obcy ludzie.
Dziś wiem,że dobrze się stało iż nie jesteśmy razem bo nie chce cały czas dawać i nic nie dostawać. Czas czas czas i będzie lepiej.
Widzę ze macie racje i nie ma na co czekać bo juz nigdy nic z tego nie bedzie.
...niestety nadzieja umiera ostatnia....
Z każdym dniem przekonuje sie ze dla niego chyba naprawde juz nic nie znacze...
To, ze nic dla niego nie znaczysz nie oznacza ze jestes kims malo waznym, gorszym. Slonce glowa do gory, nie zamartwiaj sie tym tak bardzo, wiem ze boli ale przestanie. Powiedz sobie, ze jestes silna, ze kochasz siebie i ze zaslugujesz na milosc. Kazdy z nas na nia zasluguje a to, ze oddalas swoje serce komus, kto je podeptal to kolejna zyciowa lekcja, ktora trzeba odrobic. Bol, ktory przechodzimy po rozstaniu jest po to abysmy wiecej nie popelniali tych samych bledow, zebysmy wyszli z tego mocniejsi i madrzejsi. Daj sobie spokoj z chlopcami na jakis czas, odpocznij.
Wiem, co przechodzisz. Znam to z własnej autopsji... Trzy lata temu rozstałam się z narzeczonym, mieszkał w innym mieście, pracował w służbach mundurowych. Zaręczyliśmy się w Boże Narodzenie, namawiał mnie na dziecko, ciągle słyszałam jak bardzo mnie kocha. Jego rodzice zachwyceni, moi za nim przepadali. Spięcia były, ale małe i rzadko. Mieliśmy plany. Był wolny wakat więc wystąpił o przeniesienie do tutejszej jednostki, komendant jego jednostki wyraził zgodę, komendant z jego województwa też i z mojego. Jeszcze w święta wielkanocne słyszałam jak bardzo mnie kocha, spędziliśmy razem prawie dwa tygodnie bo miał urlop i co? Minął tydzień jak wrócił i dostałam SMSa ! Tchórz! ... że dużo nad tym wszystkim myślał, nie czuje tego tak mocno jak ja, nie przeprowadzi się do mojego miasta i ... zadzwoni jak będzie gotów. Ponieważ jestem bystrą dziewczynką i czułam że coś ukrywa, szukałam i znalazłam powód jego odejścia... koleżankę, która za nim łaziła, u której tydzień po rozstaniu już mieszkał! Zresztą może i wcześniej. To rozwódka z dwójką dzieci była powodem że tak nagle się odkochał
Ja wtedy też usłyszałam że mnie nie kocha i nigdy nie kocha
Od tamtej pory się nie widzieliśmy. Bolało, ale... Co zrobiłam? Obiecałam sobie, że nie pozwolę, żeby ten d... dowiedział się jak mnie zranił. Po kilku tygodniach użalania się nad sobą zapisałam się na siłownię! To pomogło mi oderwać się od złych myśli, zabierało mi czas i miałam okazję się wyładować. Wierz mi, to pomaga
O innych korzyściach w postaci zgrabnej sylwetki nie wspomnę
Podsumowując znalazłam coś, na czym mogłam się skupić, czym mogłam się zająć. Zaczęłam podróżować w miarę moich możliwości, zaczęłam robić wszystko to, czego do tej pory nie miałam okazji spróbować... Nawet po 15 latach rzuciłam palenie i uczciłam to sobie w postaci nagrody. Nie zamknęłam się w sobie i starałam się nie użalać nad sobą. Nawiązałam nowe znajomości, nowe przyjaźnie. A z nim NIGDY się nie spotkałam. Z perspektywy czasu powiem że było warto
Wiem, że nie jest Ci łatwo, szok, niedowierzanie, poczucie osamotnienia, niepewność i to pytanie w Twojej głowie - dlaczego? Jest wiele pytań, na które, być może nigdy nie znajdziesz odpowiedzi, albo odpowiedź, którą usłyszysz nie będzie dla Ciebie satysfakcjonująca. Tak to bywa, gdy coś nas niespodziewanie spotka. Zawsze na początku targa nami nadzieja, że ktoś się opamięta, zrozumie. Ale nie zawsze tak się dzieje. Dlatego trzeba myśleć przede wszystkim o sobie! Nie załamywać się, dbać o siebie, bo wpędzenie się w chorobę nie rozwiąże problemu. Tylko czas przyniesie ukojenie. Ten czas najlepiej spożytkować z korzyścią dla siebie. Zadręczanie się nic nie da. Znajdź w sobie wolę walki o ... siebie. Nie o niego. On nie jest tego wart. Jest tyle dobrych rzeczy przed Tobą, musisz je tylko dostrzec. Życie otwiera przed Tobą nowe możliwości. Nie patrz w przeszłość, jest tylko przyszłość. Ja nie mam nic z tamtego okresu, oddałam wszystko, resztę wyrzuciłam. Nie mam jego nr telefonu, swój zmieniłam. Zerwałam kontakt z jego bratem i z moją ex już przyjaciółką (którą znałam od dziecka) żoną jego brata, bo stanęli po jego stronie. Bo rodzina. Odcięłam się od wszystkiego, co miało związek z nim jednocześnie dbając o moją prywatność. Kto ma wiedzieć, co się u mnie dziej, ten wie
Z czasem wszystko zaczęło się układać i cieszę się, że z nim nie jestem
I jeszcze jedno... Nie czekaj na to aż się odezwie, skup się na sobie. Pomyśl tak szczerze, sama przed sobą... Gdyby wrócił... gdyby się odezwał... Czy po tym co zrobił, czego nie zrobił, co powiedział a czego nie powiedział - byłabyś w stanie kiedykolwiek w pełni mu zaufać... Ale tak naprawdę szczerze sama przed sobą...
Szczerze sama przed sobą moge powiedzieć ze napewno juz nie byłoby tak jak wcześniej jedno to to ze juz byłabym inna na pewno nie dawalabym tyle z siebie ile dawałam drugie to to ze nie byłabym w stanie mu tak zaufać jak ufalam wcześniej... Chodzę codziennie na spacery dzwonię wtedy do mojej przyjaciółki i rozmawiamy. Postaram sie byc silna. O chlopcach narazie nie mysle nawet chyba nie chce. Nie umiałabym zaufać. On zniszczył cos we mnie cos w środku cos pękło mimo ze minął tydzień cos sie we mnie zmieniło
Patrząc z perspektywy tego tygodnia to moge powiedzieć ze jest lepiej. Wiem ze wam tu marudzę i uzalam sie nad sobą. Ale tydzień temu w niedzieli byłam załamana w poniedziałek jak zerwał tez byłam we wtorek miałam jeszcze nadzieje az do środy czyli do dnia w ktorym zerwał do tego dnia płakałam w czwartek jeszcze troche tez. Ogólnie jest mi ciezko bo prżeciez chyba wciąż go kocham no i byłam z nim dwa lata. Niewiem jak opisać ten moj stan. Wiem ze jest mi lepiej niz tydzień temu. Wsparcie jakie mam tutaj w was i wsparcie moich bliskich także pomaga. Wiele osób powiedziało ze nie był mnie wart ze nie mam patrzeć na przeszłość tylko na to co jest teraz. Nie mam żyć wspomnieniem o nim tylko tym jak w ostatnim czasie sie zachował w stosunku do mnie.
Dzielna dziewczyna
Dasz radę
I zobaczysz
Przyjdzie jeszcze czas kiedy mu sama podziękujesz za to co zrobił ![]()
50 2014-03-10 22:33:01 Ostatnio edytowany przez Przyjaciółka93 (2014-03-10 23:25:30)
Sama sie sobie dziwie ze sie tak trzymam. Mam nadzieje ze to nie jest jeszcze jakis szok po rozstaniu i nie jest tak ze jeszcze to do mnie nie dotarło
51 2014-03-10 23:27:54 Ostatnio edytowany przez Przyjaciółka93 (2014-03-10 23:41:57)
Chyba juz coraz mniej czekam na niego... Zwłaszcza gdy pomyśle ze mogły napisać albo przyjechać a tego nie robi. A czemu? Bo nie chce. Zrażam sie do niego jak widzę jego zachowanie
I znowu wszystkie wspomnienia zaczynaja do mnie wracać... Trudno uwierzyć ze dla niego to wszystko co razem przeżyliśmy to nic kompletnie nic i ze juz tego nie chce
Szkoda ze nikt tu juz nie zaglada
I znowu wszystkie wspomnienia zaczynaja do mnie wracać... Trudno uwierzyć ze dla niego to wszystko co razem przeżyliśmy to nic kompletnie nic i ze juz tego nie chce
zajmij się dziewczyno czym innym, nie myśl ciągle o tym co było, bo się cofasz, a trzeba iść naprzód, przed siebie, nie oglądać za tym co było, to nic nie da tylko będzie cie przygnębiać jeszcze bardziej...
Witajcie ponownie
mam nadzieje ze mnie jeszcze ktos pamięta
ponad miesiąc temu założyłam ten watek
opowiem wam co u mnie. A wiec ja i moj były nie jesteśmy razem. On poznał inna, ta koleżankę z która był na imprezie. Sa razem. Dowiedziałam sie o tym w połowie marca ale nie chciałam wierzyć, potwierdziło sie to na poczatku kwietnia. Jak widziałam ze faktycznie sa razem to jakimś cudem nawet nie płakałam, powiedzialm "no trudno" i nic wiecej. I dzisiaj 6 tygodni po rozstaniu czuje sie dobrze. Nie cierpię. Moze czasami jest troche gorzej ale bardzo rzadko. Postanowiłam Zajac sie swoim życiem. Chce byc szczęśliwa sama ze soba. Nie chce opierać swojego szczescia na kims. Chce nauczyć sie jezyka, znalezc prace potem mieszkanie i poprostu byc niezależna, samodzielna i szczęśliwa. Wiem ze osiągnie swoj cel. A co do spraw miłosnych? Narazie chce odpocząć od związków. Jestem juz nimi "zmęczona". Chce narazie byc chyba sama. Gdzies tam chodzi po świcie ten moj przyszły maz
wierze ze go spotkam i ze bedziemy szczęśliwi:) a o byłym chyba zapominam, niewiem jak mi sie to udaje ale cierpię i tęsknię coraz mniej. Dzis juz bym chyba do niego nie wróciła.
Witaj pewnie, ze pamietam. Ha! to juz jest chyba regula, ze jak facet mimochodem wspomina kolezanke, kiedy zle sie dzieje, to znaczy ze ja bzyknal. Dobrze sie stalo, dobrze dla ciebie, wspolczuj kolezance takiego kolegi
Racja nie masz czego zalowac, witamy w klubie zajebistych, pozytwnie nastawionych, singielek
Fajnie, ze sie odezwalas. Pozdrawiam.
Za dużo jeszcze tego "chyba", ale powoli, powoli.
Gratuluję wyjscia na prosta trzymam dalej kciuki zeby Co sie udalo. Pewnie bedzie chcial jeszcze wrocic ale nie lozwol na to chyba ze chcesz przezyc to jeszcze raz :-)
59 2014-04-11 09:43:00 Ostatnio edytowany przez Przyjaciółka93 (2014-04-11 09:59:46)
Wiem ze jeszcze duzo tego chyba bo narazie nie jest jeszcze w 100% ok
ale wiem jedno ze przestaje powoli go kochać... Niby bym chciała z nim byc ale juz bym nie umiała. Dzisiaj juz nie. A kilka tygodni temu jeszcze było ze tak ze powiedziałby słowo a ja juz bym z nim była. Ale nie nie. Tamtej naiwnej osoby powoli juz nie ma. Dzisiaj jestem mądrzejsza i silniejsza
gdzies tam jest ten który jest mi pisany, ktos nowy
po tym wszystkim co mi zrobił, po tym jak ja za nim płakałam a on był szczesliwy w ramionach innej, po tym jak mnie zostawił tu sama nie pozwolę bylemu do siebie wrocic. Cos we mnie pękło pod tym wzgledem dlatego juz bym nie umiała z nim byc. A ze bedzie żałował to wiem (nie myślcie ze jestem zarozumiała). Ja poprostu wiem ze on doceni mnie za pozno. Wtedy jak ja juz w 100% o nim zapomnę i poukładam sobie życie. Jesli bedzie chciał porozmawiać to go wysłucham ale nigdy juz nie pozwolę mu namacic mi w głowie.
Dołączę słowa pewnej piosenki
Idziemy razem , tak samo jak kiedyś , uśmiechnięci
bo z Twojej strony , jest wyjątkowo dużo chęci
I dociera wtedy do mnie , że to znowu tylko sen ,
I już więcej Cie w nim nie chce , teraz dobrze o tym wiem !
Bo nie istniejesz już dla mnie , nie miewam już o Tobie myśli
Stałaś sie dla mnie obca , choć pewnie znowu mi sie przyśnisz
Ale dziś gdy pójde spać , już nie będe chciał Cie złapać ,
Więc -Dzięki za wszystko , EJ -cześć , nie wracaj !!
Powoli dorastam i zaczynam chyba widziec to samo co Ty. Z tym ze ja po 4 dnisch mam tskie przemyslenia. Ale to moze efekt tego ze 2,5 miesiaca cholernie cierpialem. Powiem Ci ze dobrze tak jest bo mozesz sobie odhaczyc w liscie poznanych facetow takiego z ktorym będziesz bo nie potrafil kochac.
Widzę ze masz 21 lat wiec jesteśmy chyba w równym wieku
ja cierpiałam chyba przez pierwsze dwa tygodnie potem juz poooooowoli zaczynało wszystko do mnie docierać i dzis mija 6 tygodni a ja juz nie chce z nim byc. Chce poznać cudownego człowieka ktrory pokocha mnie naprawde szczerze i z ktorym spędzę resztę życia
wiem ze takiego poznam
i bede z nim szczęśliwa
oczywiście jeszcze teraz bym z nim nie była bo narazie nikogo niechce. Chce byc z kims dopiero wtedy jak poczuje ze jestem gotowa na nowy zwiazek
Jestem w podobnej sytuacji... Tez zostałam porzucona przez faceta z dnia na dzień. Jako powód rozstania podał to, że nie wyobraża sobie nas za 5 lat.. mimo, że teraz jest wszystko dobrze.. i ze lepiej rozstać się juz teraz.. poryczałam sie przy nim, jemu tez łzy poleciały.. mocno mnie przytulił i odszedł.. Było to w ten wtorek po południu.. od tego czasu prawie w ogóle nie jem, nie śpie i cały czas płaczę.. Był on miłością mojego zycia. Oddałabym wiele zeby cofnąć czas i temu zapobiec.. Nie porafie sie z tym pogodzić.. Pisałam jeszcze do niego we wtorek na wieczór, średę.. zaproponowałam nawet wspólny wyjazd w weekend. Zeby spedzic czas razem, moze po prostu sie pogubil.. Dodam ze przez ostatnie 2 tyg nasz kontak byl troche utrudniony, ma on teraz wazne egzaminy na radce prawnego. Może to wszystko przez to..
najgorsze jest to, że mam juz 24 lata i zawsze gdy z kimś zaczne to mi nie wychodzi.. każdy mnie zostawia... Juz po prostu starcilam nadzieję na ulozenie sobie zycia. dzis rodzice chcieli zabrac mnie do lekarza bo boja sie ze sie rozchoruje.. ja osobiscie zastanawiam sie nad psychologiem..
asienka257 po prostu mu się znudziłaś. Poczytaj książkę: faceci kochają zołzy.
I nie zabiegaj o faceta, nie pokazuj że ci tak strasznie zależy na nim. Masz DOPIERO 24 lata.
czytałam kiedyś tą książkę.. ala ja tak nie potrafie.. taki charakter... wiem, że nie powinnam mu pokazywac ze tak bardzo go chce ale gdy sie kogos kocha to chce sie go zatrzymać... nie mysli się wtedy racjonalnie...
65 2014-11-20 23:00:50 Ostatnio edytowany przez asienka257 (2014-11-20 23:19:31)
...