Nie wiem, co robić, pomóżcie... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Nie wiem, co robić, pomóżcie...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 16 ]

1

Temat: Nie wiem, co robić, pomóżcie...

Witajcie, to mój pierwszy post, przypuszczam, że będzie długi. Nie mam obiektywnej osoby, z którą mogłabym porozmawiać, nie wiem jak nazwać to, co czuję.

Byłam z moim byłym chłopakiem przez 8 lat razem. W zasadzie przez ten czas nie mieliśmy żadnych większych awantur. Razem stanowiliśmy dobrany zespół. Jedyne problemy, które mieliśmy to jego kłamstwa - z podbieraniem mi drobnych pieniędzy, z tym, że palił papierosy, poszedł na piwo z kolegami. Ale z drugiej strony ja też byłam temu winna, bo nie pozwalałam mu na wyjścia jedynie z kumplami i ja odpowiadałam za finanse (planowałam wydatki itp.). Więc z perspektywy czasu widzę swoje wielkie błędy, które popełniałam.
Wiem, że on zrobiłby dla mnie wszystko, wspierał mnie w moich decyzjach, pomagał jak tylko potrafił. Mieliśmy wspólne pasje, razem podróżowaliśmy, kochaliśmy się i było cudownie.
Ja miałam problem, właściwie to nadal mam. Nie stanowi to dla mnie problemu, ale dla partnera. Mianowicie - nie potrzebuję seksu, nigdy nie czuję pożądania, seks mógłby dla mnie nie istnieć. Jest smutną koniecznością. Zawsze unikałam tego jak mogłam.
Przyszedł taki czas, że oboje straciliśmy pracę i mój były musiał wyjechać do Niemiec do pracy. Ja zostałam w kraju. Początkowo rozmawialiśmy ze sobą codziennie, później on coraz częściej nie miał dla mnie czasu. Czułam się opuszczona, potrzebowałam z nim porozmawiać.
Po jakimś czasie w końcu przyznał mi się, że mnie kilkukrotnie zdradził z jakąś dziewczyną i że chyba będą teraz razem. To był największy szok w moim życiu, nigdy bym się tego po nim nie spodziewała. Postanowiliśmy jednak utrzymać kontakt, bo mieliśmy wspólne niezałatwione sprawy. On był w związku z tą dziewczyną, ona dawała mu pewnie to, czego ja nie chciałam - seks - i chyba mogę to rozumieć.
Musieliśmy sprzedać wspólne mieszkanie, bo żadne z nas nie chciało w nim już mieszkać. Tego co czułam, gdy zabierałam wszystkie rzeczy nie da się opisać. Tak potworny przeszywający ból, nie byłam w stanie się spakować, bo co chwilę wracały wspomnienia (jak razem coś urządzaliśmy, wybieraliśmy wspólnie do mieszkania) i popadałam w rozpacz. Tyle lat związku, tyle wspólnych wspomnień, marzeń... A teraz pustka, nic nie warte wszystko na śmietnik.

Po jakimś czasie wplątałam się w krótki związek z facetem, ale rozpadł się bezboleśnie i dla mnie i dla niego.
W końcu i ja musiałam wyjechać za granicę. W tym czasie mojego byłego rzuciła ta dziewczyna. Zaczął do mnie dzwonić i mówić jak to wszystko zepsuł, jak żałuje, że mnie skrzywdził, że teraz to zrozumiał. Ciągle mnie kocha i żadna dziewczyna nie może być taka jak ja, że zrobiłby wszystko, aby cofnąć czas. Chciał, abym mu wybaczyła i wróciła do niego, ale dla mnie to nie było takie proste. Minęły wtedy cztery miesiące od naszego rozstania i uczyłam się żyć bez niego, nie mogłam też zapomnieć tego co zrobił. W końcu poznałam też kogoś. Z moim obecnym chłopakiem początkowo tylko imprezowałam, nie miałam ochoty na żadne związki. Ale on się we mnie zakochał, więc zgodziłam się z nim być, chyba z wygody. Myślałam, że da się tak żyć - ok, nie kocham go, nie pożądam, ale jest w porządku i się dogadujemy to może z czasem to wystarczy. To dobry człowiek, wiem, że gdybym go zostawiła to bardzo by cierpiał. Niestety go nie kocham i mimo wszystko nie jestem szczęśliwa.
Porównuję go z moim byłym i niestety wypada gorzej - jej zazdrosny, nieco skąpy, władczy i głupi przykład, ale nawet nie dał mi kwiatka na dzień kobiet, tylko rzucił, wszystkiego najlepszego, gdy zaglądał do lodówki.
O moim byłym myślę od dawna, strasznie za nim tęsknię i nie wiem co robić. Dzisiejszy dzień coś we mnie przełamał, że zdecydowałam się tu napisać, właściwie nie wiem czego oczekując. Myślę, że byłabym w stanie wrócić do mojego byłego i być z nim, ale na pewno nie mogłabym z nim uprawiać seksu. Czy to ma sens? Pewnie głupie pytanie.
Może któraś z was ma podobną historię za sobą, albo rozumie to, co ja czuję.
Proszę pomóżcie, co robić, bo nie jestem teraz szczęśliwa sad

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Nie wiem, co robić, pomóżcie...

Odejdź od faceta, z którym teraz jesteś...skoro na tym etapie związku wiesz, jakie są Twoje uczucia i skoro porównujesz go z kim innym nie wróżę Wam długiego związku, a im wcześniej tym lepiej (szczególnie dla niego, skoro się zaangażował).
Co do powrotu do byłego, mam bardzo mieszane uczucia. Ok, myślisz o nim, ale co z tak ważnym dla faceta sexem?

Wiesz, żaden normalny mężczyzna nie wytrzyma w takim związku, choćbyś była najlepszą kobietą świata!
Ja wiem, że on teraz może myśleć inaczej. Może myśleć, że da radę...ale nie da!
Zresztą jakoś nie myślał o powrocie do Ciebie przed  tym, nim jego "obecna była" go zostawiła.

3

Odp: Nie wiem, co robić, pomóżcie...

Dziękuję, że poświęciłaś swój czas na przeczytanie mojej historii i za odpowiedź.

Tak, odejdę od mojego obecnego partnera, bo czuję, że to tylko kwestia czasu i nigdy nie będę w stanie go pokochać. Nie chcę go zranić jeszcze mocniej.

Myślisz, że mój były nie zdradzi mnie ponownie? Nie wiem jak to wytłumaczyć, ale potrzebuję go, bo go kocham, nikt mnie nigdy tak dobrze nie zrozumie, nie pozna i mimo wszystko zaakceptuje. Chciałabym z nim być do końca życia, zestarzeć się razem i umrzeć. Nigdy nikogo tak nie kochałam. Tylko nie chcę uprawiać seksu, wtedy czuję się (źle to zabrzmi, ale) jakbym robiła to z bratem.
Od razu zaznaczę, że z innymi wcale nie mam ochoty seksu uprawiać i nigdy nie miałam. Wiem, że z takim podejściem żaden mężczyzna mnie nie zechce. Ale na innych mi nie zależy, nie potrzebuję mieć za wszelką cenę partnera, aby nie być sama. Zgodziłam się na obecny związek, bo on nalegał, więc postanowiłam spróbować.

Przez te kłamstwa mojego byłego i zdradę, pogubiłam się już w tym wszystkim... Nie wiem, co z tego, co powiedział, jest prawdą. Czy to może być tak, że naprawdę nadal mnie kocha tak mocno, jak ja jego, a zdradził mnie, bo unikałam zbliżeń?

4

Odp: Nie wiem, co robić, pomóżcie...

Jest zazdrosny, nieco skąpy, władczy i głupi przykład, ale nawet nie dał mi kwiatka na dzień kobiet, tylko rzucił, wszystkiego najlepszego, gdy zaglądał do lodówki... i to Twoim zdaniem wypada gorzej o tego, że facet Cie zdradzał kiedy chciał, zostawił, a kiedy panna go rzuciła to wielce chce wrócić... No weź Ty szanuj sie, pobądź sama se sobą, a nie bądź z kimś na siłę, jak to mówisz z wygody... co to za wygoda jest? Z byłym się męczyłaś, z obecnym sie męczysz. Zajmij sie sobą, poznawaj ludzi i korzystaj z życia smile A odnośnie seksu, to ekspertem nie jestem ale jak dla Ciebie to taki problem to powinnaś do specjalisty się udać... Bo może na tym polega problem, że nie dawałaś swojemu byłemu tego czego on oczekiwał w łóżku a seks bardzo ważny i umacnia więź pomiędzy partnerami.
A czemu po 8 latach się nie zaręczyliście? 8 lat to bardzo długo i tak żadnych planów poważnych?

5 Ostatnio edytowany przez Almond (2014-03-08 23:33:46)

Odp: Nie wiem, co robić, pomóżcie...
NieZnamSiebie napisał/a:

Zresztą jakoś nie myślał o powrocie do Ciebie przed  tym, nim jego "obecna była" go zostawiła.

Też go o to zapytałam i wtedy mi powiedział, że już wtedy tego żałował, ale wiedział, że nie będę w stanie mu wybaczyć i chciał mi to ułatwić.

kida01 napisał/a:

A czemu po 8 latach się nie zaręczyliście? 8 lat to bardzo długo i tak żadnych planów poważnych?

Wiedzieliśmy, że chcemy być zawsze razem i to sobie mówiliśmy. Ja nigdy nie chciałam mieć ślubu ani dzieci. Bardziej on chciał. Dla mnie to nie było ważne, ani papierek, ani te ceremonie, najważniejsze, że byliśmy razem.

Teraz, gdy czytam, to co napisałam, to zdaję sobie sprawę, że wyłania się wizerunek dziwnej kobiety - nie lubi seksu, nie chce ślubu.
Być może powinnam udać się do specjalisty, nie chcę tylko aby szprycowali mnie tabletkami. Czytałam też, że są osoby aseksualne i że to normalne. Tak z ciekawości jeszcze chciałam zapytać... Uprawialiśmy seks raz na miesiąc, czasem raz na dwa miesiące. Czyli coś było, tylko że mało. Jak często mężczyzna tego potrzebuje? Wydaje mi się, że nawet w "normalnych" związkach partnerzy na początku współżyją bardzo często, a później jakoś to zanika, że nie potrzebują już tak często...

6

Odp: Nie wiem, co robić, pomóżcie...

Ja nie wiem Almond, ale poszłabym za radą Kidy i poszukała jakiegoś specjalisty.
Kurcze, jesli facet jest zdrowy, jeśli nic mu nie brakuje, to nie wybierze świadomie życia w celibacie, bardzo mi przykro ale tak własnie jest.
A co do Ciebie, to ten totalny brak ochoty na sex nie  do końca jest normalny (aż się boję pytać, ale....ma to jakiś związek z Twoją przeszłością?). Sex naprawdę może dawać frajdę, wierz mi bądź nie.
Pomyśl o tym i zajmij się trochę sobą. Każdo z Was wyniesie z tego jedynie to, co najlepsze, xxx

7

Odp: Nie wiem, co robić, pomóżcie...

Jak pójdziesz do psychologa i seksuologa to nie będą Cię faszerować tabletkami, tylko najpierw z Tobą będą rozmawiać, a później dostosują odpowiednią terapię. Tylko Ty tego musisz chcieć, a nie tylko skończyć na gadaniu. I jak już będziesz wiedziała że z Tobą wszystko w porządku to zbudujesz normalny zdrowy związek smile taki prawdziwy, w którym facet Cię nie zostawi samej i nie będzie zdradzał.
Albo wiesz co, tak sobie też pomyślałam, że może poszukaj kogoś podobnego do Ciebie? Takiej osoby co nie lubi seksu, nie chce ślubu, zaręczyn, ogólnie niczego. I to dla Ciebie będzie normalny związek... Najważniejsze to sie dopasować. I wtedy nie będą żadni specjaliści potrzebni.

8

Odp: Nie wiem, co robić, pomóżcie...

Zastanawiałam się też na tym, że może kocham go jak rodzinę, przyjaciela i datego mam problem... Ale jednak to nie to, bo uwielbiałam się do niego przytulać, budzić z nim i zasypiać. Z mojej strony to prawdziwa miłość.
Szczerze mówiąc, to zawsze uważałam się za szczęściarę, że tak szybko znalazłam prawdziwą miłość i że jestem tak szczęśliwa, podczas gdy związki moich znajomych ciągle się rozpadały... A jednak i na mnie przyszła pora, życie nie oszczędza nikogo. sad

Dziękuję dziewczyny, za wasze rady, będę miała co przemyśleć.

9

Odp: Nie wiem, co robić, pomóżcie...

Jak uważasz, że to z Twoim byłym to prawdziwa miłość, to życzę Ci powodzenia i dużo szczęścia... ale uważam że jak raz cie zdradził to zrobi to znowu, zastanów się czy chcesz przechodzić to wszystko od nowa.
Trzymaj się ciepło Netkobietko smile

10

Odp: Nie wiem, co robić, pomóżcie...

Byłaś w długim związku, podobnie jak ja, więc wiem jak ciężko jest Ci teraz poradzić sobie z samotnością. Nie pakuj się od razu w kolejne związki, tylko po to, żeby zapchać pustkę, bo i tak nie będziesz szczęśliwa. Zerwij z facetem, z którym teraz jesteś, bo sama widzisz, że nie jesteś z nim z miłości, więc jaki to ma sens. Odnośnie powrotu do byłego, zastanów się czy jesteś w stanie wybaczyć zdradę i ponownie mu zaufać, to podstawowa kwestia. Najpierw jednak, proponowałabym zająć się sobą, bo dopóki nie pokonasz niechęci przed zbliżeniem, to nic z tego nie wyjdzie. Bliskość w związku jest potrzebna.

"Tylko nie chcę uprawiać seksu, wtedy czuję się (źle to zabrzmi, ale) jakbym robiła to z bratem."
Można podejrzewać, że zwyczajnie go nie pożądasz, nie pociąga Cię jako facet. Jednak to nie wynika ze stażu związku, bo zakładam, ze oboje jesteście jeszcze młodzi i atrakcyjni dla siebie wzajemnie. Piszesz jednak dalej, że:

"Od razu zaznaczę, że z innymi wcale nie mam ochoty seksu uprawiać i nigdy nie miałam."
Czyli problem jest poważny i nie dotyczy tylko obecnego faceta. Tak jak dziewczyny pisały, powinnaś udać się specjalisty. Nie bój się, nikt od razu nie będzie Cię faszerował lekami. Być może problem tkwi gdzieś głęboko w psychice. Potrzebujesz człowieka, który go odkryje i pomoże Ci się go pozbyć. Psycholog czy seksuolog, to też lekarz, nie ma się czego wstydzić ani bać.

11 Ostatnio edytowany przez Damiann (2014-03-09 02:05:51)

Odp: Nie wiem, co robić, pomóżcie...

Jest aseksualna i tyle sam znam takie osoby, zdecydowanie więcej jest kobiet aseksualnych słyszałem że w proporcji 9:1. Aseksualności się nie wyleczy to jakbyś chciała wyleczyć płeć  taki już jest człowiek. Niestety zdecydowanie łatwiej mają aseksualni mężczyźni sad

12

Odp: Nie wiem, co robić, pomóżcie...

Kurcze tyle lat ze sobą , szkoda by to zmarnować szczególnie jak ty go tak bardzo kochasz . Tez sądzę , że facetowi potrzebny jest sex .. Ale kurcze trzeba nad tym popracować .. Idź do specjalisty on ci pomoże . Pogada z tobą i może uda się .. Trzeba myśleć pozytywnie.

13 Ostatnio edytowany przez Damiann (2014-03-09 15:28:11)

Odp: Nie wiem, co robić, pomóżcie...

Jeśli wyjdzie iż to jakiś problem np hormonalny czy tym podobny problem przejściowy to OK a jeśli wyjdzie że jest aseksualna to nikt jej nie pomoże, prędzej homo stanie się hetero niż człowiek aseksualny zacznie pragnąć seksu.
Na potwierdzenie swojego poprzedniego postu przetoczę wynika badań.
Aseksualne niezamężne kobiety to 14-19% niezamężnych kobiet ogółem.
Zamężne aseksualne kobiety (udawany orgazm bądź/i przyzwolenie na zdradę) to 1-3% niezamężnych kobiet ogółem.
Aseksualne kobiety wcześniej w związku małżeńskim kobiety to 5-8% niezamężnych kobiet ogółem.
Nieżonaci aseksualni mężczyźni to 3-4% niezamężnych kobiet ogółem.
Żonaci aseksualni mężczyźni to 0% (brak przywalenia na zdradę, brak przyjaźni bez seksu czesto wręcz nienawiść)
Źródło dość stare Raport Alfreda Kinseya z 1953 roku.

14

Odp: Nie wiem, co robić, pomóżcie...

Bardzo Ci współczuję sad Ja bym przyjęła chłopaka z powrotem, jednak fakt aseksualizmu i tak wisiałby nad Waszym związkiem. To, że tak długo wytrzymał z seksem raz na miesiąc-dwa dowodzi, że bardzo Cię kocha. Ale czy wytrzyma resztę życia wiedząc, że może liczyć na seks najwyżej 12 razy do roku? Sama nie jestem chodzącą seksualną bombą, ale na samą myśl przechodzą mnie ciarki (jako osobę aktywną i pragnącą tego rodzaju zbliżeń).
Tak jak radzą inni, idź do specjalisty. Wyeliminuj chociaż hormony, o których wspomniał Damiann. Co potem, jeśli się okaże, że po prostu taka jesteś i nic tego nie zmieni? Trudno stwierdzić... sad

15

Odp: Nie wiem, co robić, pomóżcie...

Dziękuję wam za wszystkie rady, odpowiedzi. To w jakiś sposób pocieszające, że gdzieś tam są osoby, którym mogłam opowiedzieć moją historię i które, w jakiś sposób okazały mi wsparcie. Dzięki wam poczułam się mniej samotna.
Od dwóch dni myślę o tym wszystkim, serce kłóci się z rozumem, nie wiem, w co powinnam wierzyć.
Z jednej strony czytam nasze stare rozmowy (kiedy zrywaliśmy), które pozwalały mi być silną, aby do niego nie wracać... A z drugiej strony oglądam nasze zdjęcia i filmy i nie wierzę, że to wszystko mogłoby być kłamstwem, nieprawdziwe...
Cały czas płaczę, mam taki ból w sercu, jakby rozrywane było na kawałki, zrastało się i rozrywało na nowo. Znacie ten ból? Łzy się nie kończą i myślicie, że już dłużej tego nie zniesiecie, a to ciągle trwa... sad Jestem już tym wszystkim zmęczona, tym czuciem. Do tego świadomość, że nawet gdyby mnie naprawdę kochał to nigdy bym go nie mogła uszczęśliwić przez to kim prawdopodobnie jestem.
Nie wiem po co żyję, właściwie trwam. Wydaje mi się, że podejmowałam w życiu same złe decyzje, że je przegrałam i nie mam na co już czekać.
Przepraszam was, że musicie to czytać, że się nad sobą użalam. Chcę wiedzieć czy ktoś czuł to co ja, co zrobił i czy jest jakaś nadzieja dla mnie...

Posty [ 16 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Nie wiem, co robić, pomóżcie...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024