Atchmal napisał/a:Witam mam na imie Tomek mam 23 lata
Ja juz nie daje sobie rady
Jestem z dziewczyna prawie 3 lata jestesmy zarenczeni
Ale ja kocham moja pierwszo milosc 
Ona ma juz dziecko i meza od roku
Myslalem ze przestane ja kochac ale od czoraj doszedlem do zrozunmienia ze nie potrafie przestac ja kochac
Boze ja kochammmmm !!!:(:(
Jedze kolo jej domu i patrze sie czy jej nie ma
Siedze w tym samochodzie i patrze sie
Nie potrafie zyc bez zniej 
Myslalem to co czuje do mojej naczeczonej to milosc..ale ja jej nie kochamm!
Jak dowiedzialem ze wyszla za maz musialem wyjachac z polski ze dawalem rade:( plakalem jak dziecko 
Chciabym z kims pogadac ale nie mam nawet z kim 
Boje sie ze cos sobie zrobie:(
Popiszemy z kims na skype musze sie wygadac:(
Pomocy !:(
Mogłeś pomyśleć na tym wtedy,kiedy dziewczyna nie miała jeszcze rodziny,w tej chwili to nierealne,bo ona ma męża i dziecko,a nie wolno budować swojego szczęścia na nieszczęściu innych, bo to kiedyś zemści się na Tobie. Trzeba było trzymać dziewczynę przy sobie,jak była okazja,teraz niestety musisz o niej zapomnieć i to nie podlega absolutnie żadnej dyskusji.To,że teraz Ty cierpisz nie oznacza, że masz burzyć jej szczęście, bo to co było - nie istnieje i istnieć nie będzie, jedyne wyjście - zapomnieć.Zapomnij o niej,zresztą masz już też dziewczynę i na niej teraz się skup,a po drugie jesteście zaręczeni i nie wolno Ci jej skrzywdzić, bo zapewniam Cię, że krzywdy wyrządzone innym wrócą do Ciebie ze zdwojoną siłą.Opamiętaj się i przestań krzywdzić tak obecnej narzeczonej jak i tamtej dziewczyny,ona już dawno o Ciebie zapomniała, teraz ma poważniejsze obowiązki. A samobójstwo nie rozwiąże Twojego niby problemu,bo wpędzisz w rozpacz swoją rodzinę - rusz chociaż trochę swoją głową,bo od tego ją masz. Weź się w garść i nie pleć bzdur.