lil25 napisał/a:missF napisał/a:różnorakie herbaty (ale bez cukru)
Mała rada, akurat mi się przypomniało: Po treningu nie pijcie soków, ani innych słodkich napojów (chyba że mocno rozcieńczone z wodą)- bo są zbyt skoncentrowane i podobno zabierają wodę z organizmu, żeby porządnie rozpuścić sok (już nie pamiętam jak to faktycznie z biologicznego punktu widzenia wygląda, zapamiętałam "na chłopski rozum"). To sprawia, że chce się pić bardziej, organizm jest bardziej odwodniony. Tak wyczytałam w Men's Health 
1. Co, jeśli ktoś nie znosi herbaty bez cukru, a herbatę pije nałogowo?
A słodzików nie uznaje, bo są ohydne? Miodu też nie znoszę 
Ale staram się, żeby cukier w herbacie ograniczyć do 1 łyżeczki i nie zjadać już cukru nigdziie indziej.
2. Znowu jestem z tych dziwnych, bo jak jestem spragniona, to pomaga mi tylko coś gazowanego i słodkiego. Kilka łyków jakiej fanty czy coli, a potem można dalej pić wodę, byle ugasić to pierwsze pragnienie. Niestety, woda w moim przypadku tego nie robi. Cała butla może pójść, a pić się nadal chce.
Powiem coś od siebie. Wyda Ci się to dziwne, ale u mnie było tak. Nienawidziłam wody, krzywiłam się pijąc wodę, a herbatę piłam nałogowo z 2 łyżeczkami cukru. Przy odchudzaniu jednak zaczęłam pić na siłę wodę i przyzwyczaiłam się. Owszem, nadal jej nie uwielbiam, ale już nie krzywię się pijąc ją i wiem, że to lepiej
A herbaty piję mniej, z tym, że też zaczęłam próbować bez cukru czy najpierw z jedną łyżeczką metodą, że po prostu do wszystkiego można się podobno przyzwyczaić. Nie wierzyłam za bardzo w powodzenie tego, ale chciałam spróbować. A jak miałam ochotę, to po prostu piłam owocową herbatę, tutaj jak nie dodasz cukru, to zawsze mniej odczuwalne. I co dalej? Z czasem wyobraź sobie, że już zwykłą herbatę piję bez cukru i nie czuję goryczy, za to jak spróbowałam z cukrem to dla mnie ulepek. No i teraz właśnie piję mniej herbaty, a więcej wody, a kiedyś herbaty bardzo dużo piłam, a wody nic, bo tak się krzywiłam pijąc ją. Wywnioskowałam więc, że faktycznie można się przyzwyczaić, a od wielu rzeczy też odzwyczaić. Herbatę też teraz czasem piję zieloną, kiedyś była dla mnie bardzo gorzka, teraz już tak nie. Tak samo, właśnie czarną herbatę teraz jak piję, to bez cukru i też jest dla mnie ok. Może też tak spróbuj?
A teraz właśnie piję wodę, a herbatę jak piję to bez cukru i piję tak nadal, mimo żę nie jestem już od dawna na diecie. Tak że te nawyki weszły mi w krew, tak samo w krew mi weszło jedzenie muesli z jogurtem naturalnym na śniadanie (nie zawsze, ale często tak), no i jem też żytnie bułki, ale takie duże, więc są większe od białych bułek
Tak że lepiej się najadam jak je jem. No i jem teraz tylko brązowy ryż, brązowe kasze, a jak spróbowałam białego, to też dziwię się jak kiedyś mógł mi smakować, bo teraz średnio mi smakuje.
Dokonałam sporych zmian, aż sama się dziwię, bo nie sądziłam, że aż tak mi się uda
No, ale skoro mi się udało, to znaczy, że można
Cieszę się, że pozostały mi te dobre nawyki, to podobno oznacza, że była to dobra dieta, jak zostaną po niej dobre nawyki. No więc wychodzi na to, że moja dieta była dobra, albo inaczej ja nie miałam diety tylko styl życia- tak do tego podeszłam, nie głodziłam się, ale zbilansowane posiłki itp, do tego te zmiany, które zostały mi do dziś jak ten brązowy ryż itp i taką dietą czy styl życia polecam każdemu 
Jem też więcej warzyw
Warzywa też polecam, można jeść je bez ograniczeń, bo mają malutko kalorii, a do tego odkryłam, że wiele jest naprawdę smacznych, a kiedyś kręciłam nosem, że po co warzywa
Kiedyś mój typowy obiad to były ziemniaki, mięso w panierce, smażone, , dość tłuste i surówka. Teraz moje nawyki jak widzieliście są zupełnie inne: brązowy ryż, chudsze mięso (czasem zjem w panierce smażone, ale już nie codziennie jak kiedyś), tak że zmiany u mnie duże zaszły, na lepsze 
Ja schudłam z 86 kg przy 170 do 65 kg przy 170, więc ładnie się pozbyłam nadwagi, a właściwie to pierwszego stopnia otyłości, bo to już początek 1 stopnia otyłości. Przyznaję, że teraz ważę z 75-78 kg- więc trochę za dużo, ale to dlatego, że sobie potem folgowałam, tzn nadal jadłam w miarę zdrowo w sensie ten brązowy ryż, ale podjadałam za dużo słodyczy, mało ruchu i tak przybyło mnie przez dłuższy czas (nie pamiętam dokładnie jaki) z 10-12 kg. Jednak zapewniam, że to nie efekt jojo, tylko po prostu moje pofolgowanie spore. Gdyby nie to, to nadal by było 65 kg, bo jak mówię moje żywienie było zbilansowane. No, ale teraz koniec temu i już nie folguję, więc do 65 kg na pewno wrócę, a może nawet do 60 kg- to już moim zdaniem byłoby idealne przy moim 170- tyle mi wystarczy
No może mam 172, coś pomiędzy 170-172 mam. No, ale najważniejsze, że mam teraz te dobre nawyki, więc jest mi łatwiej
Tylko właśnie ta najdziwniejsza sprawa, co słodzenia herbaty mnie nie ciągnie, nie słodzę, odzwyczaiłam się, a jak widać po moim mocnym pofolgowaniu sobie- od słodyczy się nie odzwyczaiłam. Tylko były w moim zasięgu czekolady, zjadłam i potem zjadłam za dużo i inne słodycze. Aż dziwne, bo teraz dla mnie herbata z cukrem to jak pisałam niesmaczny ulepek, a słodycze nadal smakują mi wybornie, mimo że też długo ich nie jadłam. Dlatego ze słodyczami nadal muszę się pilnować, bo do nich czasem ciągnie. Może od dosładzanej herbaty łatwiej się odzwyczaić od słodyczy ogólnie: czekolad itp
Tak u mnie jest 