Cześć, poradźcie, co w takiej sytuacji. Zdecydowaliśmy z chłopakiem, że zamieszkamy razem, obydwoje mamy swoje mieszkania, ale zdecydowaliśmy, że wygodniej nam będzie u mnie. Tak więc wprowadzamy się do mnie, a on swoje mieszkanie wynajmie. Dodatkowo on swoje już kupił (bez kredytu), ja natomiast spłacam całkiem spory kredyt. Jak się dzielić opłatami w takiej sytuacji? Czy po prostu opłaty za mieszkanie na pół?
Cześć, poradźcie, co w takiej sytuacji. Zdecydowaliśmy z chłopakiem, że zamieszkamy razem, obydwoje mamy swoje mieszkania, ale zdecydowaliśmy, że wygodniej nam będzie u mnie. Tak więc wprowadzamy się do mnie, a on swoje mieszkanie wynajmie. Dodatkowo on swoje już kupił (bez kredytu), ja natomiast spłacam całkiem spory kredyt. Jak się dzielić opłatami w takiej sytuacji? Czy po prostu opłaty za mieszkanie na pół?
To nas pytasz? A nie swojego chłopaka? Zasada jest taka zwykle, że dzielicie wg zarobków.
Wg zarobków, albo po połowie - czyli robicie zrzutkę na wspólne zakupy. Plus chłopak się dorzuca za wynajem mieszkania (czyli na raty kredytu
). A tak w ogóle, to chyba jest ostatni moment, żeby to obgadać. Co by uniknąć kłótni i rozczarowań..
Nie do nas powinno byc skierowane to pytanie a do Twojego faceta . Lepiej teraz zapytac niż później się awanturować - finanse to jednak ważny temat ![]()
gdybyście byli małżeństwem to jest troszkę łatwiej
ale w waszej sytuacji to powinniście rozpisać co ile kosztuje, do tego oczywiście doliczyć wszelkie opłaty łącznie z tą za Twój kredyt mieszkaniowy i jakoś się tym podzielić. Trudno żeby on sobie kasę zbijał na mieszkaniu wynajmując je i mieszkając u Ciebie, a Ty będziesz za wszystko płacić ![]()
Widzę tu bardzo konfliktogenny układ.Co do codziennych wydatków, rachunków to nie problem; ale sytuacja w której on wynajmuje swoje mieszkanie, a ona spłaca za swoje kredyt- to piękny wstęp do wzajemnych pretensji i wypominania.
Teoretycznie on część kasy z wynajmu powinien dodawać w charakterze swojego ''czynszu'' do raty kredytu.Ile i w jaki sposób to kwestia do dogadania.I dopóki będzie dobrze, to będzie dobrze, ale nie zawsze jest dobrze, więc wcześniej czy później usłyszysz, że on spłacał Twoje mieszkanie; Ty jemu przypomnisz, że mieszkał za friko u Ciebie, czy coś w tym guście...
No cóż, powodzenia:)
goskaaaa123 napisał/a:Cześć, poradźcie, co w takiej sytuacji. Zdecydowaliśmy z chłopakiem, że zamieszkamy razem, obydwoje mamy swoje mieszkania, ale zdecydowaliśmy, że wygodniej nam będzie u mnie. Tak więc wprowadzamy się do mnie, a on swoje mieszkanie wynajmie. Dodatkowo on swoje już kupił (bez kredytu), ja natomiast spłacam całkiem spory kredyt. Jak się dzielić opłatami w takiej sytuacji? Czy po prostu opłaty za mieszkanie na pół?
To nas pytasz? A nie swojego chłopaka? Zasada jest taka zwykle, że dzielicie wg zarobków.
pytam, bo swoje zdanie na ten temat znam, jego też, chciałam poznać zdanie osób całkowicie "bezstronnych", bo czasami jest się za bardzo zafokusowanym na swoją rację i innej się nie przyjmuje. Poza tym nie ma czegoś takiego jak "zasada jak zwykle"...gdyby była, pewnie nie pojawiałyby się różnice zdań w takich sprawach. W tażdym razie bardzo dziękuję za odpowiedzi ![]()
Teo napisał/a:goskaaaa123 napisał/a:Cześć, poradźcie, co w takiej sytuacji. Zdecydowaliśmy z chłopakiem, że zamieszkamy razem, obydwoje mamy swoje mieszkania, ale zdecydowaliśmy, że wygodniej nam będzie u mnie. Tak więc wprowadzamy się do mnie, a on swoje mieszkanie wynajmie. Dodatkowo on swoje już kupił (bez kredytu), ja natomiast spłacam całkiem spory kredyt. Jak się dzielić opłatami w takiej sytuacji? Czy po prostu opłaty za mieszkanie na pół?
To nas pytasz? A nie swojego chłopaka? Zasada jest taka zwykle, że dzielicie wg zarobków.
pytam, bo swoje zdanie na ten temat znam, jego też, chciałam poznać zdanie osób całkowicie "bezstronnych", bo czasami jest się za bardzo zafokusowanym na swoją rację i innej się nie przyjmuje. Poza tym nie ma czegoś takiego jak "zasada jak zwykle"...gdyby była, pewnie nie pojawiałyby się różnice zdań w takich sprawach. W tażdym razie bardzo dziękuję za odpowiedzi
Owszem, jest zasada "jak zwykle", a to że większość się do niej nie stosuje, to już nie moja wina
Powiedzenie "Kochajmy się jak bracia, liczmy się ja Żydzi" nie powstało znikąd ![]()