Witam!
Mam 24 lata i samotnie wychowuje 5 letnie bliźniaczki. Mieszkam w Warszawie w mieszkaniu prawnie należącym do mojej babci. Mieszkanie jest 3 pokojowe, ok 55m2. 2 lata temu podjęłam pracę i od tamtej pory ja opłacałam wszystkie rachunki. W grudniu pracę straciłam i zostały mi alimenty w wysokości 1000 złotych oraz zasiłek ok 570zł z UP. Mimo to nadal ja ledwo opłacam rachunki i płace za przedszkole z czego na jedzenie zostają mi grosze. Mieszkam z córkami, babcią oraz moją ciotką - córką babci. Ciotka znęcą się nade mną psychicznie, ingeruje w wychowanie moich dzieci i ogólnie mamy bardzo złe relacje. Bywały sytuacje, że dochodziło do rękoczynów. Z uwagi na to, że jest ona osobą chorą na kręgosłup, po udarze mózgu ja nigdy nie użyłam wobec niej przemocy bo według mnie to nie jest rozwiązanie i wiem, że w każdej chwili może zostać sparaliżowana do końca życia. Jednakże moja ciotka nie ma problemu z tym żeby przy dzieciach mnie bić, drapać i szarpać. Leczyłam się przez nią psychiatrycznie rok temu. Ciotka pomimo, że ma swoje mieszkanie (w starej kamienicy na Pradze) to i tak mieszka z nami. Babcia się nad nią lituje i stoi pomiędzy młotem a kowadłem bo nie chce aby ona się wyprowadziła, jak i również nie chce abym wyprowadziła się z dziećmi.
Czytałam o kryteriach przyznawania mieszkań w Warszawie i przeraża mnie fakt, że w mieszkaniu babci jest za duży metraż a za mało osób tu mieszka abym mogła dostać mieszkanie komunalne.
Wiem też, że w przypadkach przemocy fizycznej i psychicznej jest możliwość otrzymania mieszkania tylko nie wiem gdzie mogę się więcej dowiedzieć na ten temat, czy to musi być stwierdzone przez sąd?
Bardzo mi zależy na tym aby uciec z tego mieszkania, na wynajem mnie nie stać, a znajomi nie są w stanie mi pomóc. Może znacie jakąś fundację, która krok po kroku pomogła by mi załatwić to mieszkanie? Może ktoś z was załatwiał takie mieszkanie i pomógł by mi?
Dodam jeszcze, że z ojcem dzieci jesteśmy po rozwodzie i od 3 lat nie utrzymujemy kontaktu żadnego, nie ma on praw do dzieci i jestem samotnie wychowującą matką, która nie chce znowu leczyć się u psychiatry. Chcę po prostu normalnie żyć, sama z moim dziećmi.
Pozdrawiam i z góry dziękuję.
Magda