Witam. Jestem rodziną zastępczą dla 5- letniego dziecka.Mam też biologiczne dziecko w liceum.
Jestem sama, po rozwodzie.
To prawda, że osoby samotne dłużej czekają na dziecko.Najczęściej dostają dziecko, którego nie chciały pary małżeńskie.
Moje młodsze miało rozpoznanie niepełnosprawności psycho- motorycznej. Było już w rodzinie zastępczej, która zrezygnowała.
Od tamtej chwili minęły 3 lata.To były bardzo trudne lata, brak wsparcia kogokolwiek, szpitale, poradnie, lekarze, strach przed przyszłością, kontrole z MOPS.
A dzisiaj jedyne, czego żałuję, to że nie zrobiłam tego wcześniej.
Zaakceptowałam opóźnienie intelektualne dziecka, moje życie nabrało barw. Staliśmy się w trójkę rodziną.Okazało się, że dziecko niepełnosprawne można pokochać.W zamian masz kogoś na świecie, komu zależy na twoim uśmiechu.
A teraz prawdopodobnie stał się cud. Znika opóźnienie . Orzeczenie o niepełnosprawności staje się historią, przykrym wspomnieniem.
Nie rozumiem, jak można dzielić na swoje i obce dzieci.Kiedyś też myślałam, że tak jest. Dziś wiem, że na co dzień nie myśli się o tym.
Są dzieci, potrzebują troski i uwagi, każde tak samo.
Kiedy jesteśmy razem w trójkę, jesteśmy dla siebie rodziną, kochamy się i tylko to się liczy.
Owszem ludzie, urzędy przypominają nam jaką jesteśmy składanką, ale to bez znaczenia.Nie mam dalszej rodziny, przyjaciół, tylko paru znajomych.
Mamy w trójkę siebie.Jesteśmy sobie potrzebni, wszyscy troje.
Maju 32 nie bój się. Każdy się boi. Kiedy jest się w ciąży , też jest strach, czy dziecko będzie zdrowe, czy podoła się obowiązkom.
Kiedy rozwożę moje pociechy do szkoły i przedszkola, kiedy kłócą się przy wsiadaniu do auta, kiedy wracają i opowiadają , jak minął dzień,ani przez moment nie żałuję mojej decyzji.
Rurq przykro mi,że wyrządzono Ci krzywdę.Kiedy patrzę w ślepka mojego młodszego dziecka, czuję,że nie mogę nawet na moment potraktować go gorzej niż starsze.Ono daje mi całą swoją miłość, wszystko, co ma najcenniejsze w sobie, całe siebie.