Witam.
To mój pierwszy post i przyznaję że interesowny. Otóż potrzebuję opinii kobiet na temat pewnej sytuacji.
Mam już blisko 30 lat. Nie jestem specjalnie atrakcyjny, ani też jakoś specjalnie brzydki - ot zwykły mężczyzna jakich wiele. Owszem, przyznaję brak mi śmiałości do kobiet - ale jest to efektem blisko dekady bycia przez kobiety odrzucanym. Najprościej - nigdy z nikim nie byłem. Może stąd moje zmieszanie.
Otóż na drugim kierunku studiów poznałem pewną dziewczynę, młodszą ode mnie o trzy lata. Świetnie się dogadywaliśmy, i zrodziła się wobec niej sympatia z mojej strony. Od razu odrzuciła możliwość związku, nie mniej jednak nasza znajomość przez dwa lata rozwijała się. Po skończeniu studiów, kontynuowaliśmy naszą znajomość na stopie towarzyskiej - spacer, herbata, od czasu do czasu oglądanie filmów. Dziewczyna cały czas informowała mnie że nie chce związku. I tu dochodzimy do momentu kiedy fabuła się nieco komplikuje.
Poszła ona na studia podyplomowe, i tam poznała pewnego faceta. Ten od samego początku ją bajerował, i to w sposób dość oczywisty. Niestety - z tego co się domyśliłem, jest on w jej typie - tzn. taki swoistego rodzaju "cwaniaczek", inteligentny ale lubiący imprezować wieczny chłopiec. No i tu dochodzimy do wydarzeń sprzed miesiąca.
Ona i ja siedzieliśmy u mnie, piliśmy sobie w spokoju i oglądaliśmy filmy - kiedy w pewnym momencie w drodze rozmowy, jakoś naturalnie zrobiło się nieco "intymnie" - i gdyby nie fakt (jak już powiedziałem nie mam zbytniego doświadczenia) że miałem problem z odczytaniem znaków, oraz samym faktem że naprawdę coś do niej czuję, szanuję ją, i przyznam nie chciałem żeby doszło pomiędzy nami do zbliżenia po pijaku - to mogłoby się potoczyć w określonym kierunku. Zresztą jej spojrzenie również dużo mówiło. Jednak kiedy chwila minęła ona się przestraszyła.
Potem unikała kontaktu ze mną, i jakieś trzy tygodnie temu związała się z tym facetem o którym pisałem powyżej. I przyznaję że bardzo mnie to boli, bo naprawdę coś do niej czuję. Przy okazji, ona nie chce mi powiedzieć że się z kimś związała - tylko wciąż stara się unikać kontaktu, zresztą przyznam że to może nawet i lepiej bo gdyby mi to powiedziała, to mógłbym w ogóle zerwać z nią kontakt, a przyznam szczerze że nie za bardzo chcę to zrobić, bo przyznaję że zależy mi na niej.
Szokuje mnie to bo w ogóle nie jestem w jej typie. Nie lubię imprezować, jestem raczej domatorem - który spędza większość czasu w książkach. Jestem inteligentny, i staram się być sympatyczny, ale mam niewielu znajomych i ogólnie poza wyjątkami jestem uważany za "smutasa" bez luzu.
I oto zestaw moich pytań: 1) Wiem że prawdopodobnie coś sknociłem, ale czy naszą relację da się jeszcze uratować?; 2) Co się stało? Czy w końcu po tych latach znajomości coś do mnie poczuła; 3) Dlaczego to przede mną ukrywa? Do tej pory nasze relacje były szczere; 4) Czy mogła wpaść w panikę, i czy jeżeli tak się stało - to czy w związek w którym jest nie skończy się dla niej cierpieniem?
Z góry dziękuję za odpowiedzi.