lęki, codzienny stres, niechęć do życia - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » lęki, codzienny stres, niechęć do życia

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 5 ]

Temat: lęki, codzienny stres, niechęć do życia

Witam,
Jestem młodą studentką, mam 21 lat, wspaniałą rodzinę, cudownego chłopaka i... zero chęci do życia. Postanowiłam szukać pomocy tutaj w forum mając ogromną nadzieję, że znajdzie się ktoś kto mnie "wysłucha" i pomoże... Tak naprawdę nie wiem co mi dolega. Nie potrafię cieszyć się życiem. Każdy kolejny dzień jest dla mnie męką. To zniechęcenie do życia, stres w sumie bez powodu i ogólne złe samopoczucie trwa już ok. 3,5 miesiąca. We wakacje wręcz tryskałam energią, byłam wesoła, prze szczęśliwa, po prostu chciało mi się wszystko. Jednak odkąd zaczęłam studia (dodam, że ponownie, bowiem rok wcześniej zrezygnowałam) mój stan stopniowo zaczął się pogarszać. Ogólnie mało wychodzę z domu, mam niewiele koleżanek i kolegów, ale nie potrzebuję dużej paczki, by być szczęśliwą. Przecież mam cudownego chłopaka, który mnie kocha, a jednak odczuwam duże zniechęcenie, lęk, strach - chyba przed tym, by tego szczęścia nie zatracić... Powoli odczuwam że właśnie je tracę i to jest najgorsze... Nawet mama, która zawsze była dla mnie jak przyjaciółka, odsuwa się ode mnie. Nie mam komu opowiedzieć o mojej sytuacji, nie chcę nic mówić chłopakowi, by mnie nie odrzucił i nie uznał za wariatkę... Wiele osób mówi o mnie jako o mądrej, poukładanej osobie, jednak w głębi serca czuję pustkę, smutek. Wiem, że jak nie wezmę się teraz za siebie, to naprawdę mogę wszystko stracić... Boję się tego. Co mam robić? Nie wiem co może mi pomóc, proszę o jakąkolwiek pomoc i wsparcie, z góry dziękuję!

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: lęki, codzienny stres, niechęć do życia

witaj kochanaa-a może bys poszła to psychologa porozmawiac bo mi się wydaje że to pączątek depresi ale naprawde nie przejmuj się tym może to chwilowy spadek energii dużo ludzi to ma także nie załamuj się masz wspaniałego chłopaka który cię kocha więc weś się jakosc w garsc a jak nie to tak jak ci pisałam rozmowa z psychologiem może psychiatra  niewiem czy masz jeszcze jakies inne dolegliwosci  napisz cos wiecej buziaczki

3

Odp: lęki, codzienny stres, niechęć do życia

Czytając Twój post miałam wrażenie, jakbyś opisywała praktycznie w 90% moją sytuację. Do niedawna nie zdawałam sobie sprawy, ile ludzi ma podobny problem do mojego, a jednak. Łączy nas szczególnie fakt, że ja również po kilku miesiącach takiej niechęci do życia w wakacje właśnie czułam się po prostu świetnie, a nic szczególnego w moim życiu się nie zmieniło (wcześniej miewałam takie "dobre" momenty, jednak trwały one dzień-dwa i czułam ten lęk przed tym co nieuniknione, czyli że za chwilę to dobre samopoczucie minie). Niczym się już nie przejmowałam, moje wcześniejsze problemy wydawały się śmieszne - przejęłam kontrolę nad tym, co wcześniej kontrolowało mną. Niestety po jakimś czasie ten stan zaczął przemijać. Teraz wciąż próbuję rozwikłać co spowodowało, że tak dobrze się czułam i tak pewnie, chcę żeby tak było na stałe. Zauważyłam kilka rzeczy, które bardzo poprawiały mój nastrój i częściowo wiem co go powodowało. Przez 3 lata liceum (które skończyłam rok temu) mogę śmiało powiedzieć, że odnosiłam same porażki. Dosłownie, na każdej płaszczyźnie. Na lekcjach, sprawdzianach, w życiu towarzyskim. Moja samoocena była bardzo niska. W poprzednich szkołach odnosiłam same sukcesy, więc taka drastyczna zmiana, nieustający stres mógł spowodować mój obecny stan. Szczególnie że poprawił się on w momencie, gdy te liceum ukończyłam, czyli miałam świadomość, że te porażki się kończą, nie muszę tam wracać i wkraczam w nowe środowisko z nowymi szansami. Miałam długi okres wakacyjny, więc miałam czas na zastanowienie się nad sobą. To, co uważam za numer jeden w "zdrowieniu" z takiego stanu, to małe sukcesy. Wyznaczanie małych celów i osiąganie ich. Wtedy zauważasz, że oto jeden sukces, drugi i trzeci. Dla mnie to były błahe rzeczy: np. w końcu zmobilizowałam się do wymalowania ławki ogrodowej i drzwi na całym podwórzu, wszystkim się bardzo podobało. Potem zmieniłam swój własny pokój, swoje otoczenie, przemalowując ściany. Kilka razy w tygodniu wychodziłam konsekwentnie na rower, zaczęłam wierzyć w to, że nie jestem porażką i budowałam swoje poczucie własnej wartości. Gdy zaczęłam ćwiczyć i schudłam jedynie 3 kilogramy, poczułam się jak zupełnie nowa osoba, dodało mi to niewiarygodnej pewności siebie, dzięki której zaczęłam wychodzić do ludzi, stałam się bardziej otwarta, śmielsza i okazało się, że nie jestem takim dziwolągiem jakim myślałam. Ważne jest także otworzyć się na nowe. Ja sobie wtedy postanowiła, że będę mówić "tak" na różne propozycje (przede wszystkim na różnego rodzaju wyjścia, na które wcześniej mi się nie chciało iść). I tak zgodziłam się pójść z koleżanką na jakiś piknik czy co to tam było, poznałam jej znajomych z którymi świetnie się bawiłam ku mojemu zaskoczeniu, a dwa dni później planowaliśmy wspólne wakacje, na które pojechaliśmy kilka tygodni później. Wyciągnęłam z tego kilka wniosków. Jeśli znów by mi się nie chciało nigdzie iść, nie byłoby a) nowych znajomych b) wyjazdu c) wakacji w fajnym miejscu.
Niestety jakoś w październiku zaczęło się wszystko psuć i naprawdę nie wiem dlaczego. Teraz zbieram siły do dalszej walki ze samą sobą. Najważniejszą rzeczą jest chyba podchodzenie do tego powoli, obserwując dokładnie swoje zachowania, próba małych zmian. Sukces naprawdę motywuje. U mnie ostatnio nasiliła się nerwica natręctw, od kilku dni staram się ją kontrolować, zwracam uwagę co robię, jakie to nienormalne, powstrzymuję te zachowania. Nie udaje się w 100 %, ale powiedzmy, że prawie połowę razy nie wykonałam tych bezsensownych czynności. Wróciłam także do uprawiania sportu, co naprawdę polecam, bo nastrój potem jest naprawdę wyśmienity. A jak się jeszcze zacznie dostrzegać efekty! Spojrzałam też z dystansem na moje otoczenie. Od jakiś dwóch-trzech lat koniecznie próbuję utrzymywać kontakt z dziewczyną, z którą przyjaźniłyśmy się przez 10 lat. zawsze razem, nigdy się nie kłóciłyśmy, miałyśmy te same hobby, lubiłyśmy tę samą muzykę, te same filmy, tych samych idoli, tego samego chłopaka! Potem nadeszło liceum i trafiłyśmy do zupełnie różnych środowisk. Od tego czasu bardzo się zmieniła i zaczęła mnie bardzo irytować. Ostatnio mnie uderzyło, że oprócz przeszłości absolutnie NIC nas nie łączy. Nic. I mnie to dobija. Tym bardziej, że mam wrażenie, że ona tego nie widzi. Jest zupełnie inną osobą, rzadko okazuje emocje. Dotarło do mnie, że nawet nie mogę z nią porozmawiać o tym, o czym pisałam wyżej. Dlatego podjęłam decyzję: muszę oczyścić swoje życie z osób, z którymi nic mnie nie łączy, są zupełnie różne niż ja i bądź co bądź wywołują moje przygnębienie. Wydaje mi się, że bardzo ważne jest takie oczyszczenie i pogodzenie się z przeszłością (zaprzepaszczenie jakichś szans itp.)
Nie mówiłabym, że Twój przypadek to od razu depresja, może problem tkwi gdzie indziej. U mnie np. wyszło w badaniach, że mam za dużo jakiegoś hormonu, który w nadmiarze powoduje właśnie stany depresyjne. Może warto byłoby porobić sobie jakieś badania? No i przede wszystkim znaleźć motywację. Po raz kolejny: w małych rzeczach, nie jakiś odległych. W moim przypadku absolutnie nie działają rzeczy typu: muszę się teraz pouczyć, że to i to wiedzieć, bo wtedy skończę studia i będę mieć pracę. Albo muszę zacząć teraz chudnąć, bo za pół roku kuzynka ma ślub i trzeba jakoś wyglądać.
Trzymaj się! smile

4

Odp: lęki, codzienny stres, niechęć do życia

No na początku trzeba zbadać tarczycę i hormony płciowe one potrafią dawać takie efekty i zrób jeszcze morfologię z ob. Z mężczyzną porozmawiaj na ten temat. Dlaczego miałby Cię uznać za wariatkę, jeśli tak by zrobił to znaczy,że jego uczucia są jednak warunkowe. Jeśli wyniki będą dobre to udaj się na konsultację do psychologa, on pomoże zdiagnozować problem i może to jest zwykły spadek nastroju.

Dobrze że poruszasz ten temat i jakby nie było masz już pierwszy krok za sobą.

Posty [ 5 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » lęki, codzienny stres, niechęć do życia

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024