Zdarzyło Wam się choć raz usłyszeć "Kasia to cała mama" albo "Wojtek nie wyparłby się rodziny"? Jestem pewna, że tak
.
Odkąd pamiętam dziwiło mnie, poniekąd także bawiło, to usilne doszukiwanie się podobieństw dziecka do rodziców czy innych bliskich. Dokładnie tak, jakby niektórzy stawiali sobie za punkt honoru, że dziecko powinno być podobne do tej czy innej osoby lub bardziej do rodziny mamy niż taty. Swoją drogą jak można doszukać się podobieństwa nowo narodzonego dziecka do osoby dorosłej? Chyba tylko na siłę
.
Ale... kiedy dziś porównuję zdjęcia mojego syna z czasów, kiedy był malutki, do moich własnych z tego samego okresu, to wyraźnie widzę, że był niemal moją kopią. Obecnie nadal ma wiele moich cech - jest wysoki, ma takie same włosy, oczy, usta, podobne dłonie i stopy, nawet zęby ma jakby żywcem zabrane
. Charakter też ma zresztą podobny.
A jak jest u Was? Widzicie jakieś podobieństwa czy może - podobnie jak ja przez ten bardzo długi czas - w ogóle ich nie szukacie?