Witajcie, to mój pierwszy post tutaj. Dzisiaj zdecydowałam się zarejestrować, ale przez miniony tydzień przeglądałam anonimowo to forum i atmosfera tutaj na tyle spodobała mi się, że jestem teraz członkiem.
Spędzam sporo czasu w internecie, można nawet powiedzieć, że w jakiś sposób jestem uzależniona od niego
Poszukuję osób, które miałyby ochotę porozmawiać. Piszę w tym dziale, ponieważ samotność jakoś wpisana jest chyba w moje życie, nie mam komu powiedzieć tego co czuję, więc piszę tutaj i mam nadzieję, że nie zanudzę na śmierć.
Może coś o mnie: ile mam lat już wiecie, 4 lata temu zakończyłam studia i od około 5 lat pracuję na swoje utrzymanie. Na studiach obracałam się w kręgu znajomych, współlokatorek, jakoś to wszystko się kręciło, chociaż moje życie towarzyskie też nie było jakimś szaleństwem, ot spotkanie od czasu do czasu w małym kręgu, miałam wymagające studia.
Za sobą mam jeden 5 letni związek, zakończony rozstaniem, drugi na załatanie dziury po pierwszym. Trzeci w tej chwili.
Od jakiegoś tygodnia życie stanęło mi na głowie: musiałam wyprowadzić się z wynajmowanego wraz z partnerem mieszkania, musiałam wrócić do domu rodzinnego w innym mieście ze zwierzęciem dosyć wymagającym w opiece, a mój partner, pozostał w innym mieście, jest doktorantem na uczelni.
Jest mi ciężko, ponieważ nie mam żadnych bliższych znajomych w życiu ani przyjaciół. Partner niedawno powiedział mi, że chciałby sprawdzić jak będzie mu się żyło osobno (po 5 latach związku). Nie układało Nam się już od 2 lat, z różnych powodów (obie strony winne, ale odczułam ze strony Jego, że wszystkiemu winna jestem ja), w których zawsze przewijał się temat pieniędzy, ponieważ oboje jesteśmy na własnym utrzymaniu, bez wsparcia kogokolwiek + zaciągnięte kredyty.
Od dwóch miesięcy nie pracuję (starałam się rozwijać coś swojego). Teraz zarejestrowałam się w urzędzie jako bezrobotna, ponieważ muszę coś zrobić w życiu, również odciążyć rodziców i stanąć na nogi. Jest mi trudno, ponieważ rodzice nie rozumieją mojej sytuacji, mam siostrę starszą 5 lat, zamężną z dwójką dzieci mieszka w tym samym mieście. Z nią z powodu różnicy wieku również średnio się dogaduję.
Nie chcę abyście mnie źle zrozumieli, nie chcę kreować siebie na ofiarę losu, zawsze starałam się stanąć na nogi, ale po prostu teraz czuję, że nie mogąc z nikim porozmawiać narasta mi "w środku" ogromny ciężar. Mam rózne zainteresowania, ale brak mi teraz motywacji, brak radości, tylko zimna kalkulacja co trzeba zrobić aby nie stać w miejscu tylko iść do przodu, chociażby małymi krokami. Chciałabym poznać kogoś z kim mogłabym porozmawiać, być może wybrać się na kawę (jestem z pomorskiego). Nie chcę mieć już za rozmówcę swojego własnego odbicia, wstawać kolejnego dnia ze świadomością, że nie mam z kim wymienić się dłuższymi słowami niż Dzień Dobry.