Witam, chciałabym prosić o pomoc.. Mam 20 lat, przez 3 lata byłam w szczęśliwym związku z M (24l), w wakacje zdecydowaliśmy się wyjechać za granicę, jednak mój narzeczony z powodu choroby ojca musiał wrócić do Polski, a ja zostałam sama za granicą, nie widzieliśmy się miesiąc, strasznie tęskniliśmy do siebie, kiedy wróciłam po miesiącu do kraju, widziałam w jego oczach jak bardzo za mną tęsknił, następnego dnia , powiedział mi jednak, że jest coś o czym nie wiem, znalazł sobie nowa, lepszą pracę na miejscu i nie chce wyjeżdzac ze mną, nie chce mnie blokować, chce żebym jechala sama zdobywała swiat, bo dostalam się na bardzo dobre studia w UK, on nawet nie zna jezyka, nie chce też żebym zostawała w Polsce, bo przy nim nie mam żadnej przyszłości,rozstalismy sie, płakalismy, prosił mnie żebym nie szukala sobie na razie nikogo innego bo on tego nie wytrzyma psychicznie jak dowie sie ze kogos mam, mowil ze chce miec ze mna kontakt, ze moze wrocimy do siebie, jak nie bedziemy mogli bez siebie zyc, to on przyjedzie do mnie, albo ja wroce....wyjechałam wiec, nie jadlam nic przez tydzien, mam depresje do tej pory mimo ze minal prawie 5 miesiac od rozstania, zerwalam kontakt bo za bardzo bolalo, nie odzywam sie z nim od prawie pol roku...... kocham go NA ZABÓJ, spotykałam się z facetami, tutaj , ale nic, nie jestem w stanie spojrzec na nikogo innego, cały czas mysle o nim, chce walczyć... tylko jak ? mam ochote zabukowac bilet i powiedzieć mu że go kocham, że mi go brakuje, że nic nie jest dla mnie ważne w życiu, tylko ON, tylko boje się, cholernie boje się odrzucenia.... CZY WARTO WALCZYĆ O TO CO SIĘ KOCHA ?
Witam, chciałabym prosić o pomoc.. Mam 20 lat, przez 3 lata byłam w szczęśliwym związku z M (24l), w wakacje zdecydowaliśmy się wyjechać za granicę, jednak mój narzeczony z powodu choroby ojca musiał wrócić do Polski, a ja zostałam sama za granicą, nie widzieliśmy się miesiąc, strasznie tęskniliśmy do siebie, kiedy wróciłam po miesiącu do kraju, widziałam w jego oczach jak bardzo za mną tęsknił, następnego dnia , powiedział mi jednak, że jest coś o czym nie wiem, znalazł sobie nowa, lepszą pracę na miejscu i nie chce wyjeżdzac ze mną, nie chce mnie blokować, chce żebym jechala sama zdobywała swiat, bo dostalam się na bardzo dobre studia w UK, on nawet nie zna jezyka, nie chce też żebym zostawała w Polsce, bo przy nim nie mam żadnej przyszłości,rozstalismy sie, płakalismy, prosił mnie żebym nie szukala sobie na razie nikogo innego bo on tego nie wytrzyma psychicznie jak dowie sie ze kogos mam, mowil ze chce miec ze mna kontakt, ze moze wrocimy do siebie, jak nie bedziemy mogli bez siebie zyc, to on przyjedzie do mnie, albo ja wroce....wyjechałam wiec, nie jadlam nic przez tydzien, mam depresje do tej pory mimo ze minal prawie 5 miesiac od rozstania, zerwalam kontakt bo za bardzo bolalo, nie odzywam sie z nim od prawie pol roku...... kocham go NA ZABÓJ, spotykałam się z facetami, tutaj , ale nic, nie jestem w stanie spojrzec na nikogo innego, cały czas mysle o nim, chce walczyć... tylko jak ? mam ochote zabukowac bilet i powiedzieć mu że go kocham, że mi go brakuje, że nic nie jest dla mnie ważne w życiu, tylko ON, tylko boje się, cholernie boje się odrzucenia.... CZY WARTO WALCZYĆ O TO CO SIĘ KOCHA ?
Jak nie spróbujesz się nie dowiesz , ale nie stawiaj broń boże na jedną kartę. Jeśli chcesz dokonać zaplanuj tak byś w razie co nie odczuła tego finansowo/życiowo etc. Nie wiem na jakim etapie byłaś z nim , ale też nie spiesz się z tym pośpiech tylko szkodzi wierz mi ![]()
nie mozesz mu tam znalezc fajnej pracy? przez te 5 miesiecy juz dawno podszlifowałby jezyk...
Kobietki, potrzebuję pomocy, odeszłam choć kocham. Potrzebuję Waszej rady i wsparcia, bo wariuje. Zaczęło się tak, to ja walczyłam o niego, starałam się, chciałam być blisko. Ja mam studia, jestem po sesji, widywalismy się raz na dwa tygodnie. Bylismy miesiąc ze sobą. Ostatnio pokłóciłam sie z nim. Mieliśmy się spotkac, on mnie okłamał, twierdził, że jest chory , a opijał nowa prace z kolegami. A ja tak tęskniłam za nim. Czy sądzicie, ze powinnam mu to wybaczyć? To ja czesto wybuchałam, on nie chciał sie kłócić. Sądząc po jego zachowaniu, chciał żebym przeprosiła. Napisałam mu, ze to nie ma sensu skoro on nie chce poswięcić mi swojego czasu. Po kilu dniach zmiękłam i znowu napisałam sms, ze nie chce tego przekreślać, a on napisał, że chce to skończyć, nie ma to sensu, chce zebysmy zostali przyjaciółmi. Ja nie chciałam rozstania, po prostu nerwy mi puściły, myślałam, że będzie chciał mi to jakoś wytłumaczyć. Potem napisałam na fb, żebyśmy pozostali na relacji koleżeńskiej i że ja się już nie zamierzam starać. Oceńcie, czy dobrze zrobiłam, czy mozna to naprawić, czy niedostepnośc mi coś da, czy wróci?
Witam, chciałabym prosić o pomoc.. Mam 20 lat, przez 3 lata byłam w szczęśliwym związku z M (24l), w wakacje zdecydowaliśmy się wyjechać za granicę, jednak mój narzeczony z powodu choroby ojca musiał wrócić do Polski, a ja zostałam sama za granicą, nie widzieliśmy się miesiąc, strasznie tęskniliśmy do siebie, kiedy wróciłam po miesiącu do kraju, widziałam w jego oczach jak bardzo za mną tęsknił, następnego dnia , powiedział mi jednak, że jest coś o czym nie wiem, znalazł sobie nowa, lepszą pracę na miejscu i nie chce wyjeżdzac ze mną, nie chce mnie blokować, chce żebym jechala sama zdobywała swiat, bo dostalam się na bardzo dobre studia w UK, on nawet nie zna jezyka, nie chce też żebym zostawała w Polsce, bo przy nim nie mam żadnej przyszłości,rozstalismy sie, płakalismy, prosił mnie żebym nie szukala sobie na razie nikogo innego bo on tego nie wytrzyma psychicznie jak dowie sie ze kogos mam, mowil ze chce miec ze mna kontakt, ze moze wrocimy do siebie, jak nie bedziemy mogli bez siebie zyc, to on przyjedzie do mnie, albo ja wroce....wyjechałam wiec, nie jadlam nic przez tydzien, mam depresje do tej pory mimo ze minal prawie 5 miesiac od rozstania, zerwalam kontakt bo za bardzo bolalo, nie odzywam sie z nim od prawie pol roku...... kocham go NA ZABÓJ, spotykałam się z facetami, tutaj , ale nic, nie jestem w stanie spojrzec na nikogo innego, cały czas mysle o nim, chce walczyć... tylko jak ? mam ochote zabukowac bilet i powiedzieć mu że go kocham, że mi go brakuje, że nic nie jest dla mnie ważne w życiu, tylko ON, tylko boje się, cholernie boje się odrzucenia.... CZY WARTO WALCZYĆ O TO CO SIĘ KOCHA ?
Jest powiedziane,że jeśli ktoś kogoś kocha prawfziwą miłością,czasami jeśli wymaga tego sytuacja - pozwala mu odejść mimo, że cierpią przy tym oboje,ale widocznie chłopak ma bardzo ważne powody ku temu,aby zostać w kraju. Sama piszesz,że wrócił do chorego ojca,to znaczy,że jest dobrym synem i dobrym człowiekiem.A Ty skoro tam zaczęłaś studia - nie rezygnuj.Nadejdzie zapewne taki dzień, że Twój chłopak zrozumie ,że nie może żyć bez Ciebie i znowu będziecie razem.Ja wiem, że w tej chwili cierpicie oboje,ale czasami cierpienie bardziej zbliża niż oddala.Bądź dobrej myśli,może jeszcze wszystko będzie dobrze,nie masz chyba zbyt wiele czasu na rozpamiętywanie,bo jesteś zajęta uczelnią.Myśl pozytywnie,bo wiesz, że czasami cuda się zdarzają.