Erasmus, rozstanie, tęsknoty, olewka - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Erasmus, rozstanie, tęsknoty, olewka

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 7 ]

Temat: Erasmus, rozstanie, tęsknoty, olewka

Byliśmy razem prawie 2,5 roku, przez studia mieliśmy do siebie ponad 200km, ale dawaliśmy rade, przez cały ten okres odpuscilismy sobie raptem 3 weekendy i to w końcowej fazie. Szczerze mówiąc spotykaliśmy się czasem częściej niż znajomi którzy mieli od siebie 5 minut. Każda wolna chwilę spędziliśmy razem, raz ona do mnie raz ja do niej, nie było mowy o tym ze ktoś się starał bardziej a ktoś mniej. Zdarzały się sprzeczki, nie było oczywiście idealnie ale wystarczyło ze się na siebie spojrzelismy i wszystko wracał do normy. Jestem od niej 5 lat starszy ale nigdy nie czułem tej różnicy, funkcjonowalismy na tych samych zasadach, rodzina, przyjaciele, zdawali się mnie akceptować, czułem się lubiany i wkupiony w jej znajomych, w druga stronę działało to dokładnie to samo. Miałem gorszy moment w życiu i nie mogłem sobie życia zawodowego jakoś za bardzo ułożyć, byłem w dołku i zaczęły się narzekania, trochę się w tym pogubilem, miałem wsparcie z jej strony ale z czasem zaczęło ja to również przytłaczac. Reszta się nie zmieniala, wspólne wyjazdy, wspólne weekendy 24h/dobę. Ale coś zaczęło się powoli psuć, ciężko się z nią rozmawia na poważne tematy, właściwie wgl nie potrafi rozmawiać. Na pewno nie był to związek łatwy, ale wydawał się szczery i szczęśliwy, czułem wsparcie z wielu stron. Uwierzyłem ze to jest TO! A doświadczenie mam dosyć duże w relacjach damsko - męskich i bylem naprawdę z różnymi dziewczynami/kobietami. A jednej z nich miałem poważny problem z otwartością i zaufaniem. Tymbardziej jestem zszokowany ostatnimi wydarzeniami bo sytuacja się powtórzyła ponownie tylko dla tego że poczułem się zbyt swobodnie. Jestem świadomy tego, że straciłem czujność i dałem się spantoflic. Poległem! Znam te wszystkie sygnały ale znowu dałem dupy i jej ignorowalem bo oczywiście ona jest inna. Zaczęło się psuć juz w listopadzie, olala moje urodziny, a pod koniec listopada oznajmiła mi ze to juz nie ma sensu. Oszalalem. Ze co?! Zaczął się standard z dzwonieniem i staraniem się. W końcu zdenerwowany i załamany zadzwoniłem ze mnie to chu.... obchodzi, jestem u Ciebie w piątek i rozstanmy się z godnością ale dajmy sobie szansę, a ja i tak przyjadę bo m rozmowę o pracę! Coś ja ruszyło, powiedziała przyjeżdżaj. Koniec końców spędziliśmy super, normalny, czuły weekend. Postanowiliśmy walczyć. I bywało różnie, dzwonilismy do siebie w tygodniu było normalnie, a tak od środy znowu coś się zaczęło psuć i to juz byłaby akademia reguła, miły weekend, miły początek tyg a później nieco gorzej. Na początku grudnia zmarł mi dziadek, bardzo bliska relacja, cała rodzina bardzo przeżywalismy jego chorobę. Miała przyjechać na pogrzeb, jednak się przeziebila i nie dała rady! Olewka. Potem bywało różnie, ale cały czas niby walczyliśmy co w praktyce wyglądało tak ze to ja mówiłem ze damy rade, a ona tylko ze nie potrafi rozmawiać, że już nie daje rady z odległością i czuje się i tak samotna, że przyzwyczaiła się do życia samemu i jej jest tak lepiej. Później poplakiwala, przytulilem, powiedziałem ze będzie ok i tak w tym trwalismy. Mówiłem ze wyjazd na Erasmusa to nic, zresztą ja sam namawialem żeby jechała, nigdy jej nie ograniczalem. Wszystko inne zaczęło się układać, znalazłem dobra prace, a po tej Portugalii miała w moim mieście znaleźć praktyki półroczne wiec zamieazkalibysmy w końcu razem! Był plan, były możliwości, ale ona i tak zaczęła się ode mnie odsuwac. Święta średnio wypadły bo cały czas tylko nauka i nauka. Wszystko jej przeszkadzało, nawet to ze oddycham, dosłownie, że wogole jestem. Wszystko leciało na łeb na szyję, miałem już dosyć, klocilismy się, ale byłem silny i wiedziałem ze damy rade. Ona olewka! Sylwester spędziliśmy razem, było ok, później do 3 stycznia tez, ale już 4go cały dzień się nie odzywalismy do siebie a siedzieliśmy w jednym pokoju. Właściwie wygonila mnie do domu, wtedy widziałem ją po raz ostatni. Powiedziałem sobie ze ja juz się do niej nie odezwę i rzeczywiście to ona odbywała się pierwsza. Było tak do 9 stycznia, wtedy zadzwoniła i oznajmiła ze nie damy rady. Właściwie to jaj powiedzialem, spoko, to się rozstajemy, ale zrobiłem tylko to czego ona nie potrafiła z siebie wydobyć. Przez 1,5 tyg cisza. Napisała na fejsie żeby się spotkać, za dwa tygodnie bo będzie u siebie chyba że chce swojego lapka wcześniej to nie sprawy przywiezie mi. Zadzwoniłem! Kretyn! I mówię że nie chce lapka tylko ja. Nawet miło się gadalo, później przez dwa dni mieliśmy jako taki kontakt aż na wyjeździe służbowym znowu chwila słabości, zadzwoniłem i znowu się rozgadalem. Ona olewka, aż w końcu powiedziała mi ze nie chce, że nie tesknila teraz wcale co tylko potwierdza ze dobrze się stało, ja jej przeszkadzam i nie jest szczęśliwa! Otrzezwialem, od tego momentu cisza z moje strony, napisałem tylko wiadomość podsumowująca, bez żadnych wyrzutów i prosiłem i zdjęcia, bo chociaż teraz chce o niej zapomnieć to taki stan rzeczy nie będzie trwał wiecznie i odzyje a jak tak będzie to chce mieć pamiątkę, w końcu to moje życie. :-) Kulturalnie się podpisałem i tyle. Mieliśmy się spotkać ale nie miałem się jak do niej dostać wiec zapytałem czy przyjedzie, ona ze w tym tyg nie da rady, zaproponowała nast, ja na to ze za tydzień nie chce się spotykać, był czas żeby pewne rzeczy załatwić, i prosiłem kulturalnie żeby uszanowala moja decyzję. Ona w krzyk i się rozlaczyla. Podniosła mi ciśnienie, dzwoniłem 3 razy, odrzuciła mnie, napisałem SMS, potem ona dzwoniła, nie odbieralem, pier.... niech już da mi spokój i leci do tej Portugalii! Napisała SMS z jakimiś pretensjami, wogole dla mnie nie zrozumiały, zadzwoniłem, zjebutalem jak mogłem ale kulturalnie, stanowczo zdecydowanie, powiedziałem ze nie ma sensu na siebie teraz nastawiać i burzyć obraz tego związku i tych pięknych chwil które przeżyliśmy razem, a do tego to dąży, dajmy spokój i tyle, nie żywię urazy, skończyło się na tym ze i tak zadzwoni za tydz żeby się ustawić. Napisała po tyg czy mam czas, a ja żebyśmy przelozyli bo nie będzie mnie w mieście. Oburzyla się, że jak nie to trudno laptopa da znajomej. Później jeszcze późno w nocy napisała to samo jak dobrze się bawiłem z inną do tej pory nie odpisuje. Przez ostatnie 2 tyg ciesze się życiem, wszędzie mnie pełno i robie same przyjemne rzeczy, skupiam się na pracy i spotykam z innymi. Dzwonilem teraz do znajomej żeby odebrać lapka, oznajmiła mi ze go nie ma. I o co tu chodzi?! 10 stycznia wylatuje, boli mnie to że tak olala sprawę i gdzie jest mój lapek. Nie che mi się juz z nią gadać. Ale sami wiecie jak jest. Nie jest to łatwa sytuacja tymbardziej ze totalnie ma mnie w dupie i bawi się doskonale z koleżankami które też pokrywały ze swoimi. Jakaś plaga! A ja głupi sam jej tego Erasmusa podrzucilem. Juz teraz zacząłem przedmiotowo traktować kobiety, a co będzie później, Tracę do siebie szacunek. Nie wiem czy istnieje jakaś szansa ze się odezwie?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Erasmus, rozstanie, tęsknoty, olewka

Póki co jesteś bez szans. Pracowałam na uczelni ze studentami z Erazmusa. Znam wielu Hiszpanów, Portugalczyków. Sama miałam chłopaka Portugalczyka i byłam w Portugalii kilkanaście razy.
Tam się żyje luźniej, mężczyźni i kobiety uwielbiają flirtować. Ona pewnie w tej chwili zafascynowana tamtejszą kulturą, sposobem życia. W tym momencie, póki ona jest na tym Erazmusie jesteś pewnie dla niej kulą u nogi sad

3

Odp: Erasmus, rozstanie, tęsknoty, olewka

Najgorsze, że jestem tego świadomy ale głupio człowiek wierzy w tego drugiego człowieka i ma nadzieję na cudowną odmianę losu. Sam ją tam wypychałem. Ona nie myślała o tym wyjeździe poważnie, ale udało się i jedzie. Jest raczej skryta i nie ciągnie przynajmniej nie ciągnęło jej do tej Portugalii tak bardzo, tym gorzej dla mojego serducha bo widzę jaką ona teraz transformację przechodzi. Gdyby nigdzie się nie ruszała byłoby zapewne inaczej, może nawet gdyby te jej kumpele teraz wracały po I semestrze już do Polski i zostałaby tam sama byłoby inaczej, ale niestety to tylko takie gdybanie, wszystkie te dziewczyny pozostawiały swoich facetów, cała ta ich damska paczka jakby dostała wiatru w żagle i na wzajem się nakręcają a to wszystko co było, co mogłoby być, przyszłość, plany jest już zupełnie nie ważne. Mam powodzenie u kobiet, dużo się zmieniło przez ostatnie dwa tyg, ale to ona dalej trzyma mnie w garści i nie potrafię się z tych kajdan uwolnić Nic nie pomaga. Jedynie chwilowo i sam siebie muszę codziennie okłamywać, że teraz mam takie super życie. I mam, wszystko idzie ku lepszemu, nie jestem sam, ale tak bardzo mi jej brakuję! A może to tylko zazdrość, sama wiesz o co, nawet nie chcę się rozwijać w tym temacie. Nie wiem czy to takie wiek, ale moje przyjaciółki się tak nie zachowywały 5 lat temu, ale one się tam tak same nakręcają na wszystko, nie myślałem ze te znajomości mi tak bokiem wyjdą. A i w tym przypadku sam zachęcałem żeby wyszła do ludzi. Ja już po prostu zwątpiłem we wszytko, w całe piękno związków, tak zwaną miłość bo to co sama we mnie wyhodowała przed czym się broniłem i w co nie wierzyłem, uwierzyłem, wyrosło i wyrwała razem z korzeniami. Nie mogę żyć nadzieją, że nie da się tam zmanipulować żadnemu Armando, albo może właśnie jak uwierzę poczuję w końcu obrzydzenie.
Dziękuję za odpowiedź;)

4

Odp: Erasmus, rozstanie, tęsknoty, olewka

Spotkaliśmy się wczoraj, bardzo zależało jej na tym spotkaniu, ale chciałem przełożyć na dzisiaj bo wczoraj miałem na prawdę zakręcony dzień a wieczorem byłem już ustawiony z nowo poznaną dziewczyną. W końcu jednak uległem, pojechałem do Niej wczoraj. Zadzwoniłem i zeszła na dół, pojechaliśmy do lokalu, zamówiliśmy kawkę i spaghetti. Zaczęła się rozmowa. Wyjaśniliśmy sobie wszystkie kwestie, były co chwila momenty wzruszeń, małych i większych, cały czas mieliśmy szklane oczy. Przepraszaliśmy się na wzajem, bez oskarżeń i pretensji, po ludzku i dojrzale wymienialiśmy się przeżyciami i emocjami jakie nam wcześniej towarzyszyły. Padły z jej ust na prawdę piękne słowa pod moim adresem, nagle znowu zobaczyłem w niej tą samą kobietę którą cały ten czas znałem i którą pokochałem. W pewnej chwili chwyciłem ją z rękę i pocałowałem ją w nią. Chwilę ją tak trzymałem ale w końcu puściłem, zadając sobie w głowie pytanie "Co ja robie?!" Leciała minuta za minutą i było coraz sympatyczniej, luźno, wesoło i romantycznie. Wyładował mi się telefon i nie mogłem sprawdzić godziny, przecież miałem wieczorem jeszcze inne spotkanie, gdy zapytałem się Jej o godzinę czuć było, że nie chce się jeszcze ze mną rozstawać. Zaproponowałem spacer, przeszliśmy się do parku gdzie odbyło się w sumie nasze pierwsze spotkanie, cały czas żartowaliśmy, wspominaliśmy, dogryzaliśmy sobie w pewnym momencie wzięła mnie pod rękę i tak sobie dreptaliśmy w kółko. W pewnej chwili zobaczyłem lodowisko, wypożyczyłem łyżwy i zrobiliśmy parę rundek, to była jej pierwsza jazda w życiu, moja druga, zadała mi pytanie czemu nie robiliśmy takich rzeczy wcześniej. Zrobiliśmy dwa okrążenia i chciałem już wracać, prosiła o jeszcze jedno kółko. Miała nadzieję, że spędzimy razem więcej czasu. Wsiedliśmy do auta i zawiozłem ją do znajomych którzy siedzieli w lokalu na piwku, chciała żebym wszedł z nią i dociekała gdzie się tak spieszę i że przecież mogę jej powiedzieć, mogę umawiać się z innymi. Odpowiedziałem jakoś na okrętkę, nie wiedziałem za bardzo co powiedzieć. Odprowadziłem ją tylko pod same drzwi, przytuliłem, pocałowałem w czółko, życzyła mi udanej randko, odpowiedziałem, że to nie jest randko i życzyłem wszystkiego dobrego a wypowiadając słowa "Chciałbym żebyś była szczęśliwa" o mały włos nie rozkleiłbym się jeszcze bardziej. Pocałowałem ją jeszcze raz w czółko i odszedłem nie obracając się. Wsiadłem do auta i zagłuszałem myśli głośna muzą. Napisała smsa, żebym się odezwał jak dojadę później jeszcze raz podziękowała za spotkanie i tak właśnie skończyło się moje Love Story. Dzięki wczorajszemu spotkaniu dopiero poczułem jak silna jest więź która nas łączy i jak dużo nas łączy. Zrozumiałem że było to na prawdę coś wielkiego i prawdziwego. Chociaż nie było rozmowy o powrocie poczułem że może nam się jeszcze kiedyś uda i przez to wszystko i cały ten wyjazd wzmocnimy się jeszcze bardziej. Dużo wczoraj mówiła, jak wiele dla niej znaczyłem/znaczę, że nie chce całkowicie urywać ze mną kontaktu ja jednak stanowczo mówiłem, że przyjaźni się po prostu nie uda, dzisiaj widzimy się ostatni raz! Nie mniej jednak przy samym już pożegnaniu zapytała się czy po przyjeździe się spotkamy, odpowiedziałem "Fajnie by było." Ano właśnie fajnie by było, ale wiem, że to nie ma sensu, z takim nastawieniem tam wczoraj jechałem, z takim także powróciłem ale dzisiaj wszystko powróciło, czuję się jakbyśmy byli wczoraj razem na pierwszej randce, czuję jakbym zakochał się w niej na nowo, dawno nie była mi tak bliska ja teraz, albo nawet i nigdy, a jutro będzie już ode mnie 3000km stąd w Portugalii. Wczoraj była tylko szczera radość, ze spotkania, ze tego jak się udało ile było przy tym fun'u ale nie myślałem o szansie dla nas o powrocie, odcinałem się od tych myśli przez ostatnie 3 tyg i tak też było wczoraj, stanowczo mówiłem NIE! Dzisiaj jednak czuję, że ona jest dla mnie a ja dla niej i 3000 km i pół roku rozłąki tego nie zmienią. Nie będę żył na pewno teraz przeszłością i skupie się na tym na czym skupiałem się przez ostanie 2 tyg i będę po prostu cieszył się życiem a czas wszystko pokaże i może sprawi, że do siebie wrócimy. Jest w tym jakiś sens? Dzisiaj też się do mnie odezwała na FB, wysłała mi linka z fajnym emocjonalnym numerem. Ciesze się po prostu, że ją poznałem i na prawdę pierwszy raz w życiu szczerze chciałbym żeby moją Była była szczęśliwa, fajnie gdybym to ja się do tego mógł przyczynić nie mniej jednak na prawdę mam nadzieję, że ułoży sobie życie w taki czy inny sposób. Co teraz mi podpowiesz?;p

5

Odp: Erasmus, rozstanie, tęsknoty, olewka

Hej, fajnie, że się spotkaliście i potrafiliście przyjemnie spędzić z sobą czas. No cóż... jestem pewna, że będzie Cię ta sytuacja wciąż bolała. Ona teraz jest w Polsce, oderwana od tamtego świata, więc chętnie spędza czas z Tobą itd. Podejrzewam, że jak wróci tam to nastąpi totalna cisza z jej strony. Zaczną się imprezy, tamtejsi znajomi, flirciki itd. Uwierz mi, znam życie studentów na Erasmusie aż za dobrze. Współczułam wiele razy tym drugim połówkom jak widziałam, co chłopak lub dziewczyna, którzy zostawili partnerów w swoim kraju potrafią wyrabiać.

Jak wróci, kto wie, może do siebie wrócicie. Pewnie ona po powrocie będzie w lekkiej depresji, wielu studentów tak ma, nie potrafią potem odnaleźć się w normalnej codzienności. Pewnie wtedy sobie o Tobie przypomni, jak miło było spędzać czas z Tobą itd.

Moja rada ? Nie odzywaj się do niej,nie szukaj kontaktu. Wiem, że to trudne, kiedy się kogoś kocha, wiem, jak to boli, kiedy zdajesz sobie sprawę, że ktoś bez Ciebie świetnie się bawi i nawet z kimś spotyka. To jednak najlepszy sposób, aby jakoś żyć własnym życiem. Być może po jej powrocie będzie jeszcze na coś szansa, ale nie czekaj na nią, bo może się okazać,że się rozczarujesz, bądź ( w co teraz pewnie nie uwierzysz) już po prostu nie będziesz mógł z nią ponownie być.

Trzymaj się i powodzenia. Świat wciąż jest pełen ciekawych, wartościowych dziewczyn. smile

6

Odp: Erasmus, rozstanie, tęsknoty, olewka

Hello,
po tym jak napisałem tego posta tydzień temu, zapytała się czy może do mnie zadzwonić, odpisałem "zaryzykuj";p zadzwoniła, znowu było miło i przyjemnie, ale ja się bardzo dystansowałem, powiedziałem, że muszę kończyć, bardzo nie chciała się ze mną rozłączać i prosiła żebym się odezwał. Zadzwoniłem po godzinie, gadaliśmy ponad półh, 5 razy mówiłem, że muszę kończyć ale przekonywała mnie na jeszcze chwilkę. W końcu się rozłączyliśmy, ale cały czas proponowała spotkanie po przyjeździe i chciała żebym się odzywał do niej jak tam będzie. Następnego dnia leciała pierwszy raz samolotem, biłem się z myślami czy coś pisać do niej, napisałem, trochę żartobliwie, z przekąsem, nic znaczącego, odpisała, że się boi i odezwie się na miejscu. Odezwała się, chwile pisaliśmy. Ale następnego dnia jak tylko wieczorem byłem dostępny a fb zagadała i pisaliśmy o jakiś pierdołach ponad godz., do tej pory mam z nią kontakt, chociaż po tej dłuższej rozmowie nie miałem czasu za bardzo wchodzić na fejsa bo spotykam się teraz z inną, próbuję się skupić na nowej znajomości ale coś mi to nie wychodzi, ale nowej sympatii niczego nie brakuję, jest śliczna, inteligentna, dobrze i miło mi się z nią spędza czas ale jestem z nią na dystans, nie prowokuję żadnych sytuacji intymnych. Po tamtej rozmowie dłuższej przez fejsa, która odbyła się w środę, staram się nie prowokować byłej do żadnego kontaktu ale mimo to wysłała mi zdjęcia, coś napisała, jestem trochę oschły i na dystans, byłem w pracy, napisała tylko żebym się później odezwał. A wczoraj były Walentynki, więc z uwagi na wieczorne spotkanie nie miałem nawet kiedy coś odpisać, odpisałem dopiero dzisiaj, widziałem, że odczytała i od kilku godzin cisza, może teraz ona bawi się ze mną, tylko że ja robię to wszystko szczerze, nie kombinuję nie myślę jak teraz na nią wpłynąć tylko po prostu nie wiem co robić i jak odbierać jej zachowanie, chciałbym żeby powiedziała prosto z mostu co czuje i ale niestety wiem że nie mam na co liczyć. Nie chce się z nią bawić w kotka i myszkę do czerwca. Dalej czuję taką ogromną więź z nią i znając ją wiem, że jakbyśmy tylko sobie szczerze powiedzieli o co chodzi to oboje do czerwca byśmy spokojnie wytrzymali, to raptem 4 msc. Tylko teraz nie wiem czy zdenerwowała się na mnie, że ją olewam, czy rzeczywiście mnie olała bo kogoś tam poznała i się dobrze bawi czy może gra ze mną w ciuciubabke. Już odzyskałem trochę nad tym kontrolę to znowu czuję się zagubiony. Nie chce mi się bawić w jakieś gierki, albo wóz albo przewóz, widać po niej że chciała mi coś powiedzieć ale nie potrafiła tego z siebie wydobyć. Może czeka na moje zaangażowanie? Napisać do niej? Chociaż głupie "Ola!"?
A z drugiej strony nowa znajomość rozwija się w zawrotnym tempie i może będę sobie później pluł w brodę, że nie zostawiłem przeszłości z sobą.

Posty [ 7 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Erasmus, rozstanie, tęsknoty, olewka

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024