Szukałem innego forum odnośnie tej tematyki, nie ograniczonego do jednej płci, niestety nie znalazłem, dlatego piszę tutaj. Nie oczekuję porad, ani pomocy. Domyślam się, że kobietom zwłaszcza w ogóle jest trudno zrozumieć mój problem. Dzwoniłem dziś do grupy AS żeby się zapisać. Tym którzy nie wiedzą - Anonimowi Sexoholicy. Tak, jestem uzależniony od patrzenia na obrazki z nagim, kobiecym ciałem. Moje poczucie wartości jako mężczyzna jest poniżej zera. Mimo tego, że zdaję sobie sprawę, że moje życie jest mocno nadszarpnięte przez to, dalej to robię. Mogę stracić firmę, znajomości. Obiecywałem sobie wiele razy, że już mam dosyć, że działa to źle na moją psychikę, że w rezultacie pozbawia mnie energii i ochoty do życia. Ale, nie, wciąż przychodzi pragnienie, żeby to zobaczyć, a gdy przyjdzie to zapominam o swoich przyrzeczeniach, o tym co sobie tłumaczyłem, że ranię samego siebie, a być może i inne osoby. Jestem jak narkoman, bezsilny wobec nałogu. Rozumiem, jeśli myślicie że jestem obrzydliwy, świnia, zboczeniec. Nie wiem co było pierwsze, czy poczucie samotności i odrzucenia, czy pornografia a później powstało poczucie samotności. Czy oglądam to bo czuję się nikomu nie potrzebny, czy jestem nikomu nie potrzebny bo to oglądałem?
Gdy jest czas na randkowanie, chodzenie na imprezy, poznawanie się - mniej więcej wiek 16-23 lata, ja siedziałem zamknięty w pokoju w domu i czytałem książki. Nie znałem nikogo, nie miałem żadnego przyjaciela, a tym bardziej przyjaciółki. Musiałem trafić na porno, to było kwestą czasu, teraz tego jest pełno wszędzie.
Ostatnim tygodniem zacząłem się modlić, proszę Boga o pomoc, bo sam nie mam siły i motywacji dostatecznej aby z tego się wydostać. Proszę go o to, żeby pojawiła się osoba w moim życiu, która zapełni tę pustkę i samotność w mojej duszy.
Zawsze czułem się nie kochany, nie atrakcyjny. Wszystkie znane mi kobiety miały coś ważniejszego niż znajomość ze mną. Nigdy nie wszedłem w żaden związek, nigdy nie układało się. Bardzo silny trądzik to był dla mnie gwóźdź do trumny. Wyleczyłem się z niego, ale rana odrzucenia pozostała.
Wyrażam więc tutaj swoją bezsilność, jako pierwszy z 12 kroków, nie potrafię kierować swoim życiem, jestem uzależniony, chory.
Jeśli czytasz jeszcze te słowa, i jesteś osobą wierzącą, to proszę pomódl się za mnie. To dla mnie bardzo wiele.
Dziękuję.